Kręta i kapryśna Rawka
14.07.2009
aktualizacja: 2009-07-16 09:47
Rawka to jedna z ostatnich dzikich rzek na Mazowszu
ZOBACZ TAKŻE
- Polska z kajaka. Piława, penne i parmezan (04-08-08, 06:00)
- Pieniny jesienią. W krainie latającego mnicha (17-11-08, 06:00)
- Pocztówka z Warmii i Mazur. Kłobuk w Karnitach (28-07-08, 06:00)
- Polska z kajaka. Piląc przez łęgi (07-07-08, 06:00)
- Wzgórza Dylewskie. W królestwie Smętka (10-11-08, 06:00)
- Ogrody w Dobrzycy. Hortulus szumi jesienią (10-11-08, 06:00)
- Pontonem po jeziorach i Krutyni (11-08-08, 06:00)
- Polska z kajaka. Dobrzyca z przygodami (25-08-08, 06:00)
- Tydzień na Wdzie (22-09-08, 06:00)
- Sanok. Zielone pomniki (17-11-08, 06:00)
- Na Lubuskich Mazurach (27-10-08, 06:00)
- Beskidy jesienią. Na Pilsku pili zbójnicy (10-11-08, 06:00)
W niedzielny poranek droga z Warszawy do Sochaczewa jest niemal pusta. W Sochaczewie skręcamy na Skierniewice i po paru kilometrach robi się pięknie. Wąska droga wiedzie przez łąki, wyjątkowo zielone, jak na tę porę roku. Nad szosą zamykają się wysokim tunelem konary złocistych topoli. Z pól podnosi się poranna mgła. O godz. 9 jesteśmy na rynku w Bolimowie. W firmie Ekoturyzm ustalamy trasę - proponują nam start we wsi Budy Grabskie i metę w Bolimowie. Udaje nam się przekonać pracownika firmy, że na pewno przepłyniemy więcej niż 10 km dziennie. Już z kajakami jedziemy do Skierniewic.
Dogodnym miejscem do zwodowania jest wieś Ruda na wschodnich przedmieściach Skierniewic. Stoi tu stary, drewniany młyn. Koło się rozpada, część okien powybijana, drewno sczerniałe od wilgoci, ale miejsce malownicze. Spiętrzona przed młynem Rawka, prawy, największy dopływ Bzury, wiruje i kręci, zapraszając do zabawy.
Jej źródła znajdują się kilka kilometrów na wschód od Koluszek, do Bzury wpada w Kęszycach. Ma 97 km długości, dla kajakarzy dostępne są 63 km od Rawy Mazowieckiej do Kęszyc. Od Starej Rawy płynie przez Bolimowski Park Krajobrazowy.
***
Zwodowanie kajaków nie przysparza nam kłopotów - woda w tym miejscu jest dość płytka. Obawiamy się, że nurt będzie słaby, tymczasem niepozorna rzeczka, miejscami niewiele szersza od kajaka, porywa nas wartkim prądem. Po kilku minutach znosi nas w kierunku zwalonego drzewa. Rozpaczliwie machamy wiosłami, próbując ustawić kajak dziobem w kierunku nurtu. Niestety, wpadamy burtą na tarasujące przepływ drzewo. Dopiero trzecie podejście kończy się powodzeniem. Ale po kilkunastu metrach historia się powtarza. Zdaje się, że nie doceniliśmy Rawki...
Po następnych spotkaniach ze zwalonymi drzewami dochodzimy do pewnej wprawy i nareszcie możemy rozejrzeć się dookoła. Jest przepięknie! Na tym odcinku Rawka przecina Bolimowski Park Krajobrazowy. Zachwycająca jest linia rzeki, która meandruje przez mieszany las. Choć niewielka, płynie szybko, drąży podłoże, rzeźbi malownicze zakola, zawijasy, zatoczki. Nad wodą zwieszają się gałęzie olch, brzóz, jesionów, buków. Rosną też sosny i osiki, gdzieniegdzie dąb, grab, lipa i klon, zdarzają się akacje i wierzby, po pniach pnie się chmiel. Widać też kolczaste owoce bielunia dziędzierzawy, silnie trującej, halucynogennej rośliny nazywanej czarcim zielem.
W wodzie mnóstwo powalonych drzew. Niektóre już dawno zmurszały, inne legły w rzece niedawno. Zastanawiamy się, dlaczego jest ich tak dużo. Na pniach widać ślady niewielkich ząbków - to chyba sprawka bobrów? Jakby na potwierdzenie, na zakręcie pojawia się drzewo z nadgryzioną podstawą. Jesteśmy w krainie tych długozębnych gryzoni.
Bobry sprowadzono z powrotem nad Rawkę w latach 80. XX w. - dziś żyje ich tu ok. 30. Z powodu silnego nurtu nie budują żeremi, ale gnieżdżą się w norach piaszczystych skarp. W bocznych dopływach podobno można znaleźć bobrze tamy. Ślady ich działalności widać wzdłuż całej rzeki.
Nam urządziły niezły tor przeszkód. Co kilkanaście metrów musimy łapać się pni, chroniąc kajak przed kolizjami, kłaść się na dnie, by przepłynąć pod drzewem, wciąż wypatrywać wolnej drogi. Co chwilę padają komendy: na prawą! środkiem! lewą, lewą, lewą! Nie zdążyliśmy - znowu bliskie spotkanie z kłodą. Rozgrzał nas ten slalom gigant!
***
Las ustępuje miejsca podmokłym łąkom. Polany Puszczy Bolimowskiej to niespotykane nigdzie indziej w środkowej Polsce rozległe, śródleśne łąki. Są śladem po budnikach - wolnych ludziach, którzy mieszkali w budach, chatach zagłębionych w ziemi. Zajmowali się wyrębem lasu i przerabianiem drewna na popiół, potaż (węglan potasu stosowany przy wyrobie mydła, szkła i barwników), smołę, terpentynę, kalafonię (miękka żywica pochodzenia naturalnego), garbniki, węgiel drzewny i setki innych produktów. Ścinali najpiękniejsze dęby, klony, jesiony, wiązy i graby. Dopiero w XVIII w. zaczęto dostrzegać negatywne skutki ich działalności. Z czasem ten zawód i styl życia zanikł, a po budnikach pozostała cząstka "bud" w nazwach wielu tutejszych wsi i polany, które służyły im jako łąki i pastwiska. Wskutek regularnego koszenia traw i wypasania zwierząt drzewa i krzewy nie zarastały terenu. Za to w miejscach podmokłych rosły rzadkie rośliny. Do dziś występuje tu 20 gatunków chronionych i 25 umieszczonych na "czerwonej liście" roślin zagrożonych wyginięciem.
***
Dopływamy do zwalonego pnia, którego nie da się ominąć - musimy przenieść kajak brzegiem, a przedtem znaleźć miejsce, w którym damy radę spuścić go na wodę i z powrotem wsiąść. A brzegi są wysokie! Uda się to dopiero kilkaset metrów dalej. Przenosimy 40-kilogramowy kajak po mokrej od rosy łące...
Rzeka poszerza się, na brzegach między drzewami widać piękne polany. Oddalone od wiosek, poprzecinane rowami, otoczone bagnami są ostoją zwierzyny. Spotkać tu można łosie, sarny, daniele, dziki, czasem nawet jelenia (nam nie udało się zobaczyć nawet ogona bobra). Podobno dużo jest też ptaków: kaczki, bekasy, czaple, żurawie, bociany, orliki krzykliwe i derkacze. Ale wiele musiało już odlecieć. Wypatrzyliśmy tylko zrywającego się do lotu myszołowa i swojskiego dzięcioła. Bolimowskie łąki powoli kurczą się i znikają. Coraz rzadziej koszone, zarastają drzewami i krzewami - tracą urodę.
***
Kolejna przenoska czeka nas przed wsią Budy Grabskie - musimy ominąć most z betonowym progiem. Choć nie jest wysoki, turystycznym kajakiem nie da się go pokonać. Za nim rzeka rozlewa się szeroko, ale niebawem jej koryto znowu zaczyna kręcić. Natykamy się na leżący na wodzie mostek z pniaka i kilku desek. Nie ma rady, znowu trzeba nosić.
Na brzegach coraz mniej drzew, w końcu znikają. Płyniemy przez łąkę, mając nadzieję, że teraz będzie łatwiej. Pierwszy zakręt wyprowadza nas z błędu - znienacka coś uderza w kajak. Owszem, na brzegach drzew nie ma, ale za to pod wodą jest ich dużo - unoszą się w kierunku powierzchni. Nie widać ich z daleka, a jednak zdradziecko atakują. Widzimy i całe drzewa stojące w wodzie, niektóre na środku rzeki. Niebezpieczne są też wyrastające z nurtu kępy traw. Kilka zderzeń i już wiemy, że obrastają wbite w dno pnie, których konary sterczą na boki pod wodą.
Rzeka mocno się teraz wije. Płyniemy meandrami co najmniej godzinę, natykając się co chwila na mniejsze i większe przeszkody. Rawka rozgałęzia się w zakola i starorzecza. W bocznych odnogach można dostrzec tzw. zapusty - bezleśne obszary zarastające drzewami. Występują tu również olsy - podmokłe lasy olchowe porastające żyzne, bagienne tereny z wysoką wodą stojącą; drzewa rosną na kępach, prócz olch, brzozy, jesiony i sosny. Niżej krzewią się kaliny, czeremcha, kruszyna, wierzba. Przy brzegach wystrzelają z wody zielone pióropusze kosaćców, które na wiosnę zakwitną żółtymi kwiatami.
Dogodnym miejscem do zwodowania jest wieś Ruda na wschodnich przedmieściach Skierniewic. Stoi tu stary, drewniany młyn. Koło się rozpada, część okien powybijana, drewno sczerniałe od wilgoci, ale miejsce malownicze. Spiętrzona przed młynem Rawka, prawy, największy dopływ Bzury, wiruje i kręci, zapraszając do zabawy.
Reklama: Internet w plecaku!
Jej źródła znajdują się kilka kilometrów na wschód od Koluszek, do Bzury wpada w Kęszycach. Ma 97 km długości, dla kajakarzy dostępne są 63 km od Rawy Mazowieckiej do Kęszyc. Od Starej Rawy płynie przez Bolimowski Park Krajobrazowy.
***
Zwodowanie kajaków nie przysparza nam kłopotów - woda w tym miejscu jest dość płytka. Obawiamy się, że nurt będzie słaby, tymczasem niepozorna rzeczka, miejscami niewiele szersza od kajaka, porywa nas wartkim prądem. Po kilku minutach znosi nas w kierunku zwalonego drzewa. Rozpaczliwie machamy wiosłami, próbując ustawić kajak dziobem w kierunku nurtu. Niestety, wpadamy burtą na tarasujące przepływ drzewo. Dopiero trzecie podejście kończy się powodzeniem. Ale po kilkunastu metrach historia się powtarza. Zdaje się, że nie doceniliśmy Rawki...
Po następnych spotkaniach ze zwalonymi drzewami dochodzimy do pewnej wprawy i nareszcie możemy rozejrzeć się dookoła. Jest przepięknie! Na tym odcinku Rawka przecina Bolimowski Park Krajobrazowy. Zachwycająca jest linia rzeki, która meandruje przez mieszany las. Choć niewielka, płynie szybko, drąży podłoże, rzeźbi malownicze zakola, zawijasy, zatoczki. Nad wodą zwieszają się gałęzie olch, brzóz, jesionów, buków. Rosną też sosny i osiki, gdzieniegdzie dąb, grab, lipa i klon, zdarzają się akacje i wierzby, po pniach pnie się chmiel. Widać też kolczaste owoce bielunia dziędzierzawy, silnie trującej, halucynogennej rośliny nazywanej czarcim zielem.
W wodzie mnóstwo powalonych drzew. Niektóre już dawno zmurszały, inne legły w rzece niedawno. Zastanawiamy się, dlaczego jest ich tak dużo. Na pniach widać ślady niewielkich ząbków - to chyba sprawka bobrów? Jakby na potwierdzenie, na zakręcie pojawia się drzewo z nadgryzioną podstawą. Jesteśmy w krainie tych długozębnych gryzoni.
Bobry sprowadzono z powrotem nad Rawkę w latach 80. XX w. - dziś żyje ich tu ok. 30. Z powodu silnego nurtu nie budują żeremi, ale gnieżdżą się w norach piaszczystych skarp. W bocznych dopływach podobno można znaleźć bobrze tamy. Ślady ich działalności widać wzdłuż całej rzeki.
Nam urządziły niezły tor przeszkód. Co kilkanaście metrów musimy łapać się pni, chroniąc kajak przed kolizjami, kłaść się na dnie, by przepłynąć pod drzewem, wciąż wypatrywać wolnej drogi. Co chwilę padają komendy: na prawą! środkiem! lewą, lewą, lewą! Nie zdążyliśmy - znowu bliskie spotkanie z kłodą. Rozgrzał nas ten slalom gigant!
***
Las ustępuje miejsca podmokłym łąkom. Polany Puszczy Bolimowskiej to niespotykane nigdzie indziej w środkowej Polsce rozległe, śródleśne łąki. Są śladem po budnikach - wolnych ludziach, którzy mieszkali w budach, chatach zagłębionych w ziemi. Zajmowali się wyrębem lasu i przerabianiem drewna na popiół, potaż (węglan potasu stosowany przy wyrobie mydła, szkła i barwników), smołę, terpentynę, kalafonię (miękka żywica pochodzenia naturalnego), garbniki, węgiel drzewny i setki innych produktów. Ścinali najpiękniejsze dęby, klony, jesiony, wiązy i graby. Dopiero w XVIII w. zaczęto dostrzegać negatywne skutki ich działalności. Z czasem ten zawód i styl życia zanikł, a po budnikach pozostała cząstka "bud" w nazwach wielu tutejszych wsi i polany, które służyły im jako łąki i pastwiska. Wskutek regularnego koszenia traw i wypasania zwierząt drzewa i krzewy nie zarastały terenu. Za to w miejscach podmokłych rosły rzadkie rośliny. Do dziś występuje tu 20 gatunków chronionych i 25 umieszczonych na "czerwonej liście" roślin zagrożonych wyginięciem.
***
Dopływamy do zwalonego pnia, którego nie da się ominąć - musimy przenieść kajak brzegiem, a przedtem znaleźć miejsce, w którym damy radę spuścić go na wodę i z powrotem wsiąść. A brzegi są wysokie! Uda się to dopiero kilkaset metrów dalej. Przenosimy 40-kilogramowy kajak po mokrej od rosy łące...
Rzeka poszerza się, na brzegach między drzewami widać piękne polany. Oddalone od wiosek, poprzecinane rowami, otoczone bagnami są ostoją zwierzyny. Spotkać tu można łosie, sarny, daniele, dziki, czasem nawet jelenia (nam nie udało się zobaczyć nawet ogona bobra). Podobno dużo jest też ptaków: kaczki, bekasy, czaple, żurawie, bociany, orliki krzykliwe i derkacze. Ale wiele musiało już odlecieć. Wypatrzyliśmy tylko zrywającego się do lotu myszołowa i swojskiego dzięcioła. Bolimowskie łąki powoli kurczą się i znikają. Coraz rzadziej koszone, zarastają drzewami i krzewami - tracą urodę.
***
Kolejna przenoska czeka nas przed wsią Budy Grabskie - musimy ominąć most z betonowym progiem. Choć nie jest wysoki, turystycznym kajakiem nie da się go pokonać. Za nim rzeka rozlewa się szeroko, ale niebawem jej koryto znowu zaczyna kręcić. Natykamy się na leżący na wodzie mostek z pniaka i kilku desek. Nie ma rady, znowu trzeba nosić.
Na brzegach coraz mniej drzew, w końcu znikają. Płyniemy przez łąkę, mając nadzieję, że teraz będzie łatwiej. Pierwszy zakręt wyprowadza nas z błędu - znienacka coś uderza w kajak. Owszem, na brzegach drzew nie ma, ale za to pod wodą jest ich dużo - unoszą się w kierunku powierzchni. Nie widać ich z daleka, a jednak zdradziecko atakują. Widzimy i całe drzewa stojące w wodzie, niektóre na środku rzeki. Niebezpieczne są też wyrastające z nurtu kępy traw. Kilka zderzeń i już wiemy, że obrastają wbite w dno pnie, których konary sterczą na boki pod wodą.
Rzeka mocno się teraz wije. Płyniemy meandrami co najmniej godzinę, natykając się co chwila na mniejsze i większe przeszkody. Rawka rozgałęzia się w zakola i starorzecza. W bocznych odnogach można dostrzec tzw. zapusty - bezleśne obszary zarastające drzewami. Występują tu również olsy - podmokłe lasy olchowe porastające żyzne, bagienne tereny z wysoką wodą stojącą; drzewa rosną na kępach, prócz olch, brzozy, jesiony i sosny. Niżej krzewią się kaliny, czeremcha, kruszyna, wierzba. Przy brzegach wystrzelają z wody zielone pióropusze kosaćców, które na wiosnę zakwitną żółtymi kwiatami.
1
2
następne »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zatkany Nowy Świat, Wisłostrada. A będzie tylko gorzej
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Środa na ulicach Warszawy [16.05.2012]
- Z lotniska na Narodowy w pół godziny. Już 1 czerwca!
- Kładka na Wawelskiej. Tragedia w kilkunastu aktach
- Nowy buspas dla UEFA. Bez korków dojadą na Narodowy
- Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra [WIDEO]
- Strefa Chłamu w centrum. Naga prawda o placu Defilad
- Metallica dała czadu! Święto metalu na Bemowie
- A2 pod Warszawą gotowa! Przejechaliśmy całą [WIDEO]
- Pl. Defilad do zwrotu. Będzie pusty przez 20 lat
- Lotnisko wreszcie wypowiada wojnę taxi-mafii
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Kościół sprzedał deweloperowi kawałek wylotówki. Jak?





