Podwórka to psie toalety
12.03.2010
aktualizacja: 2010-03-11 22:51
Rys. Klaudiusz Przedmojski
Akcja "Sprzątam po moim psie" - listy czytelników.
ZOBACZ TAKŻE
- Sprzęt do zbierania psich kup - do wyboru, do koloru (12-03-10, 11:00)
- Kupa wasza, kłopot nasz (15-03-10, 11:00)
- Piróg namawia do sprzątania psiej kupy [wideo] (14-03-10, 16:46)
- Psie kupy w obiektywie telefonu komórkowego (14-03-10, 12:44)
- Bohaterka z kupą w torebce (12-03-10, 11:00)
- "To świadectwo braku kultury właściciela psa" (09-03-10, 22:00)
- "Pies też nie chce wdepnąć" (08-03-10, 10:00)
Podwórka - psie toalety
Mieszkam na Grochowie i tutaj sytuacja jest dramatyczna! Moje okno wychodzi na podwórko - wokół są cztery budynki z lat 50. Nieopodal ostatnio zrewitalizowano skwerek przy ul. Paca i tam nie ma już trawników dostępnych dla psów. W związku z tym właściciele wyprowadzają psy na kilka ogólnodostępnych trawników pod moimi oknami, widocznie wychodząc z założenia, że skoro są nieogrodzone, to można. Znajduje się tam także stara piaskownica, która jest głównie ubikacją dla psów. Próbowałam kiedyś policzyć, ile psów w ciągu z dnia korzysta z tego podwórka - wygląda na to, że cztery-pięć w ciągu godziny. Można sobie wyobrazić, jak to miejsce wygląda teraz, po zimie.
Myślałam o rozwieszeniu apeli "Prosimy o sprzątanie po psach - najbliższy kosz na odchody znajduje się na skwerku", ale może można gdzieś dostać gotowe wywieszki tego typu? Moim sąsiadom także to przeszkadza, ale przeważa pogląd, że i tak się z tym nie da nic zrobić. Jedna z sąsiadek czasem wychyla się z okna i prosi właścicieli psów o przejście w inne miejsce - uważna jest za wariatkę!
Małgorzata Prejzner
Tylko mandat tu pomoże
Nic nie usprawiedliwia niesprzątania po psach. I nie jest prawdą, że nie ma koszy. Mieszkam na Kabatach, są kosze, w spółdzielniach wyłożone są torebki (i to nie plastikowe, tylko ekologiczne), a właściciele psów jak nie sprzątali, tak nie sprzątają. Psie odchody nie ulegają biodegeneracji, jak pisała jedna z czytelniczek, ale leżą i wyglądają obrzydliwie tygodniami, póki nie zostaną przez ludzi rozdeptane.
Niesprzątanie po zwierzętach, podobnie jak rzucanie petów, puszek, papierków, to kwestia kultury, a właściwie jej braku. A ponieważ dorosłych ludzi się nie wychowa, najwyższy czas sięgnąć do ich kieszeni i karać, karać, karać. Patrole straży miejskiej powinny udać się pod bloki, domy, na skwery. I tam karać wysokimi mandatami właścicieli psów mających w głębokim poważaniu stosowne przepisy. Zapewniam, że 500-złotowy mandat zapłacony za niesprzątnięcie po yorku, dogu czy owczarku sprawi, że przy kolejnym spacerze właściciel uzbroi się w torebkę. I co więcej - sąsiad, znajomy czy inny zaprzyjaźniony psiarz będzie robił to samo, bojąc się kary. Przymykanie oczu, pouczenia, akcja uświadamiania nic nie dają. Wystarczy popatrzeć na ulice. Kary muszą być nie tylko wymierzane, ale także bezwzględnie egzekwowane.
Warszawianka
Sprzątanie jest niehigieniczne
Proponujemy wziąć pod uwagę argumenty przeciwko obowiązkowi sprzątania kup przez opiekunów psów.
1. Kupy powinny sprzątać służby porządkowe, mające do tego odpowiedni ubiór i sprzęt. Tak samo jak szambiarze, śmieciarze, myjący dworce. Taka osoba po pracy się myje i przebiera w czyste ciuchy. Dlaczego osoba idąca na spacer z dzieckiem, bez rękawic itd., ma brać kupę, a potem, nie mając gdzie umyć rąk, nakarmić niemowlę, wytrzeć nos dziecku albo podać mu biszkopcik? A dziecko idące samo z psem na spacer też ma zbierać kupy? Czy w toalecie publicznej każdy myje po sobie sedes?
2. Dlaczego całą odpowiedzialność próbuje się zwalać na opiekunów psów? Nasi przodkowie udomowili niektóre zwierzęta i teraz społeczeństwo musi sobie radzić z problemem rozmnażania i opieki nad nimi. Wiele osób ma psa nie dla kaprysu, tylko dlatego, że jest mnóstwo bezdomnych zwierząt, którymi ktoś się musi zająć. Wykonują pracę, którą powinno zrobić państwo.
3. Psy i inne istoty nieludzkie grają istotną rolę w społecznościach miejskich. Podkreśla się np. prospołeczną rolę psów na blokowiskach. Opiekunowie tych zwierząt częściej niż inni zawierają znajomości z sąsiadami, a pretekstem zazwyczaj staje się pies. Może wreszcie należy zacząć brać pod uwagę, że psy stanowią spory procent mieszkańców miast i należy przewidzieć dla nich jakąś przestrzeń.
Anna i Michał z Piotrusiem

Mieszkam na Grochowie i tutaj sytuacja jest dramatyczna! Moje okno wychodzi na podwórko - wokół są cztery budynki z lat 50. Nieopodal ostatnio zrewitalizowano skwerek przy ul. Paca i tam nie ma już trawników dostępnych dla psów. W związku z tym właściciele wyprowadzają psy na kilka ogólnodostępnych trawników pod moimi oknami, widocznie wychodząc z założenia, że skoro są nieogrodzone, to można. Znajduje się tam także stara piaskownica, która jest głównie ubikacją dla psów. Próbowałam kiedyś policzyć, ile psów w ciągu z dnia korzysta z tego podwórka - wygląda na to, że cztery-pięć w ciągu godziny. Można sobie wyobrazić, jak to miejsce wygląda teraz, po zimie.
Myślałam o rozwieszeniu apeli "Prosimy o sprzątanie po psach - najbliższy kosz na odchody znajduje się na skwerku", ale może można gdzieś dostać gotowe wywieszki tego typu? Moim sąsiadom także to przeszkadza, ale przeważa pogląd, że i tak się z tym nie da nic zrobić. Jedna z sąsiadek czasem wychyla się z okna i prosi właścicieli psów o przejście w inne miejsce - uważna jest za wariatkę!
Małgorzata Prejzner
Tylko mandat tu pomoże
Nic nie usprawiedliwia niesprzątania po psach. I nie jest prawdą, że nie ma koszy. Mieszkam na Kabatach, są kosze, w spółdzielniach wyłożone są torebki (i to nie plastikowe, tylko ekologiczne), a właściciele psów jak nie sprzątali, tak nie sprzątają. Psie odchody nie ulegają biodegeneracji, jak pisała jedna z czytelniczek, ale leżą i wyglądają obrzydliwie tygodniami, póki nie zostaną przez ludzi rozdeptane.
Niesprzątanie po zwierzętach, podobnie jak rzucanie petów, puszek, papierków, to kwestia kultury, a właściwie jej braku. A ponieważ dorosłych ludzi się nie wychowa, najwyższy czas sięgnąć do ich kieszeni i karać, karać, karać. Patrole straży miejskiej powinny udać się pod bloki, domy, na skwery. I tam karać wysokimi mandatami właścicieli psów mających w głębokim poważaniu stosowne przepisy. Zapewniam, że 500-złotowy mandat zapłacony za niesprzątnięcie po yorku, dogu czy owczarku sprawi, że przy kolejnym spacerze właściciel uzbroi się w torebkę. I co więcej - sąsiad, znajomy czy inny zaprzyjaźniony psiarz będzie robił to samo, bojąc się kary. Przymykanie oczu, pouczenia, akcja uświadamiania nic nie dają. Wystarczy popatrzeć na ulice. Kary muszą być nie tylko wymierzane, ale także bezwzględnie egzekwowane.
Warszawianka
Sprzątanie jest niehigieniczne
Proponujemy wziąć pod uwagę argumenty przeciwko obowiązkowi sprzątania kup przez opiekunów psów.
1. Kupy powinny sprzątać służby porządkowe, mające do tego odpowiedni ubiór i sprzęt. Tak samo jak szambiarze, śmieciarze, myjący dworce. Taka osoba po pracy się myje i przebiera w czyste ciuchy. Dlaczego osoba idąca na spacer z dzieckiem, bez rękawic itd., ma brać kupę, a potem, nie mając gdzie umyć rąk, nakarmić niemowlę, wytrzeć nos dziecku albo podać mu biszkopcik? A dziecko idące samo z psem na spacer też ma zbierać kupy? Czy w toalecie publicznej każdy myje po sobie sedes?
2. Dlaczego całą odpowiedzialność próbuje się zwalać na opiekunów psów? Nasi przodkowie udomowili niektóre zwierzęta i teraz społeczeństwo musi sobie radzić z problemem rozmnażania i opieki nad nimi. Wiele osób ma psa nie dla kaprysu, tylko dlatego, że jest mnóstwo bezdomnych zwierząt, którymi ktoś się musi zająć. Wykonują pracę, którą powinno zrobić państwo.
3. Psy i inne istoty nieludzkie grają istotną rolę w społecznościach miejskich. Podkreśla się np. prospołeczną rolę psów na blokowiskach. Opiekunowie tych zwierząt częściej niż inni zawierają znajomości z sąsiadami, a pretekstem zazwyczaj staje się pies. Może wreszcie należy zacząć brać pod uwagę, że psy stanowią spory procent mieszkańców miast i należy przewidzieć dla nich jakąś przestrzeń.
Anna i Michał z Piotrusiem
Przeczytaj także: Więcej o akcji Sprzątam po moim psie

-
Skoro wieś przeniosła się do miasta...
magic3
12.03.10, 08:32
... to i za nią psie kupy na podwórkach ( także chodnikach). W różnychdziedzinach życia prywatnego i publicznego, wsiowa mentalność króluje wWarszawie, a pewnie też i w innych miastach, »
-
No to niech Piotuś też wali gdzie popadnie
the_ukrainian
12.03.10, 11:38
Albo rodzice Piotrusia. Może ja puszczę moją dziewięciolatkę na trawkę pod okno sąsiada na porannego klocka. Albo niech wali na chodnik najlepiej tak żeby sąsiad kundlarz w to wlazł jak »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Słynna praska ruina do rozbiórki. Będą apartamenty
- Ile kosztują przenosiny NFZ? Tajne. "Bo będzie afera"
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Dzień na Żywo - poniedziałek [13.02.2012]
- Ktoś morduje koty na Bemowie. Dlaczego?
- Most skurczył się na mrozie. Pociągi jeżdżą wolniej
- Stadion Legii nie ma nazwy? Teraz będzie się nazywał...
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Kto zarabia kokosy w Warszawie? Nie szary człowiek



