Kupa nie gryzie - trzeba się przełamać i sprzątać

Katarzyna Jaklewicz
21.03.2010 aktualizacja: 2010-03-26 11:07
A A A Drukuj
Uczestnicy happeningu Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Razem z naszymi czytelnikami zebraliśmy w parku Morskie Oko podczas happeningu 'Sprzątam po moim psie' kilkanaście kilogramów psich kup
  • W parku Morskie Oko zebraliśmy kilkanaście kilogramów psich kup
  • W parku Morskie Oko zebraliśmy kilkanaście kilogramów psich kup
  • Dzieci też nie bały się psich kup
Pies jest jak dziecko albo żona. Musisz zaakceptować, że oprócz przyjemności, masz pewne obowiązki.
W sobotnie południe, w bojowych nastrojach, zjawiliśmy się w parku Morskie Oko na Mokotowie. Rok w wcześniej, podczas pierwszej edycji happeningu "Sprzątam po moim psie" wraz z kilkudziesięcioma czytelnikami zebraliśmy tu ok. 15 kilogramów kup.

Warszawiacy wreszcie posprzątają po psach?

Po roku wróciliśmy na to samo miejsce. Było równie brudne, ale chętnych do jego sprzątania, stawiło się już więcej. Ku naszemu zaskoczeniu zjawili się nawet przedstawiciele firmy, która produkuje foliowe (niestety) torebki na psie kupy. Niestety, zamiast się przyłączyć, poprzestali na ich reklamie.

Zanim jeszcze ustawiliśmy nasze stanowisko z koszulkami* i przypinkami dla sprzątających oraz torebkami, dla tych, którzy chcą spróbować, z oddali zaczęli nadciągać pierwsi psiarze.

- Za granicą ludzie sprzątają. Dlaczego nie robimy tego w Polsce? - zastanawiała się Sylwia.



Czy musiała się przełamać, żeby zacząć sprzątać? - Nie, to po prostu obowiązek właściciela. Mam psa, więc po nim sprzątam - odpowiedziała.

- To tak, jak z dzieckiem albo z żoną! - wtórował jej inny psiarz . - Wiążą się z tym pewne obowiązki - przekonywał. Miał też własną teorię na temat niechęci niektórych właścicieli psów do schylania się po wiadomo co: - Nie chcemy sprzątać, bo drzemie w nas ten polski szlachcic. Przerost formy nad treścią! - denerwował się.

Właścicielka pięknego rudzielca, która na happening przyjechała z Kabat, była innego zdania - Mentalnie jesteśmy przekonani, żeby zacząć sprzątać, ale brakuje nam bodźca, impulsu, by się zmobilizować i zacząć to robić. I dlatego takie imprezy są potrzebne - chwaliła.

Z około setki osób, które przewinęły się przez happening, spora część udowodniła, że do sprzątania jest nie tylko mentalnie przekonana, ale też fizycznie zdolna. Razem chwyciliśmy za łopatki, torebki i zabraliśmy się do roboty. Przez godzinę udało nam się oczyścić kawałek parku, wypełnić cztery spore worki na śmieci i być może przekonać kolejnych właścicieli psów, że kupa - wbrew ich obawom - naprawdę nie gryzie.

*Koszulki i znaczki wyprodukowała firma ORFI (www.orfi.pl), specjalizująca się w wykonywaniu nadruków wg indywidualnych projektów m.in. na koszulkach i znaczkach.

Teledysk do piosenki "Sprzątnij psią kupę"

Przeczytaj także: Więcej o akcji Sprzątam po moim psie





Podziel się