"Psychoza psich kup? Dlaczego nie widzią śmieci?"

warszawa.gazeta.pl
23.01.2011 aktualizacja: 2011-01-21 19:44
A A A Drukuj
Śmieci po odwilży to problem całej Warszawy. Na zdjęciu śmietnik na ul. Koszykowej na pl. na Rozdrożu Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
- Amok czy psychoza powodują, że w zwałach śmieci widzą tylko psie kupy? - dziwi się nasza czytelniczka w liście do redakcji.
Przeglądam sobie czasem listy od czytelników i zastanawiam się: to amok, psychoza czy może specyficzne problemy z oczami piszących do Was powodują, że w zwałach śmieci, które wyjrzały spod śniegu, widzą akurat tylko psie kupy? Nie chcę zaprzeczać - kupy są i mają się dobrze. Równie dobrze jak otaczające je setki petów, puszki po piwie, butelki po czymś mocniejszym, opakowania po obiadkach z chińskich barów i innych McDonalds'ów, przeróżne poświąteczne resztki po dokarmianiu ptaków (ciekawa jestem, który ptak zachwyci się karpim łbem?), wszelkiego koloru i rozmiarów foliowe torby nierzadko trzepoczące na gałęziach drzew oraz cała masa innych mniej lub bardziej obrzydliwych dowodów istnienia homo sapiens. Nie oszukujmy się, jesteśmy społeczeństwem brudasów i niechlujów. I kilka mandatów wystawionych przez straż miejską babciom z Azorkami nie załatwi sprawy. Przypomina mi się sformułowanie, użyte w jednym z wywiadów przez panią Annę Nehrebecką: "W naszym społeczeństwie odpowiedzialność i wyobraźnia kończą się na wycieraczce przed drzwiami swojego mieszkania". Gorzka prawda - ale prawda. Niestety.

Mirosława Kubecka

Podziel się