Zwątpiłam w Europejską Stolicę Kultury w Warszawie
03.03.2010
aktualizacja: 2010-03-02 21:10
Zwątpiłam w sens naszych starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Myślę, że najwyższy czas, żeby Warszawa się z tego wyścigu wycofała. A mówiąc precyzyjnie, w ogóle do niego nie przystępowała - komentarz Agnieszki Kowalskiej.
ZOBACZ TAKŻE
- Kto wybierze stolicę? (09-10-10, 01:00)
- Styropian szpeci warszawskie budynki (17-02-10, 09:00)
- Bitwę o 'Grunwald' wygrali konserwatorzy. Obraz zostaje w Warszawie (29-01-10, 11:00)
- Mnóstwo metrów kwadratowych kultury - kandydat do Wdechy (28-01-10, 12:00)
- "W czarnej dziurze systemu, czyli moja karta miejska" (28-01-10, 08:00)
- Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna oferta (03-03-10, 09:00)
- Varsovia Creativa, czyli stolica kultury (11-03-09, 12:00)
SONDAŻ
Popierałam tę ideę, bo wydawało mi się, że atmosfera rywalizacji jest w stanie zmusić naszych rządzących do działania i większych wydatków na kulturę (popatrzmy, co się dzieje przed Euro 2012). Liczyłam, że uda się przy tej okazji zbudować chociaż nowoczesną halę widowiskową. Ale już słyszę, że w ramach starań będziemy się chwalić Centrum Nauki "Kopernik", o hali jakoś cicho.
Do 2016 roku jeszcze daleko, a mam wrażenie, że mityczne korzyści z tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 zamydliły nam oczy do tego stopnia, że zapominamy o tworzeniu dobrej kultury tu i teraz. I pompujemy mnóstwo kasy w propagandową wydmuszkę.
Co udało się przez dwa lata zrobić pełnomocnik pani prezydent ds. ESK 2016 Ewie Czeszejko-Sochackiej i jej zespołowi? Poza zrealizowanym przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej festiwalem projektowania Warszawa w Budowie i ostatną edycją Orange Warsaw Festival nic nie przychodzi mi do głowy. Na pewno nie udała się tak prosta rzecz jak strona internetowa prezentująca naszą kandydaturę, z której korzystalibyśmy i my, i turyści.
Efekt jest taki, że nawet na urzędowych korytarzach słyszy się już ostatnio, że nie mamy na tytuł szans, bo jesteśmy stolicą kraju, a te rzadko wygrywają, ważne więc żebyśmy znaleźli się w finałowej rozgrywce. Ale czy na to nie szkoda zwyczajnie pieniędzy?
W tegorocznym budżecie miasta na ESK przeznaczono 4,8 mln zł plus 2 mln na festiwal Przemiany nad Wisłą, który w ubiegłym roku był klapą. Samo napisanie wniosku aplikacyjnego będzie nas kosztować ok. 600 tys. zł. Ma to zrobić wyłoniona w kontrowersyjnym przetargu fundacja Pro Cultura.
7 mln piechotą nie chodzi. Zwłaszcza że w czasach kryzysu o prywatnych sponsorów w kulturze wyjątkowo trudno. Poza tym ratusz ma jeszcze kilka niespełnionych obietnic w tej dziedzinie. Mieliśmy mieć w lokalu InfoQultura na pl. Konstytucji nowoczesne centrum informacji kulturalnej; przejąć od MPO teren zajezdni na Madalińskiego pod budowę Nowego Teatru; stworzyć centrum artystyczne w kompleksie weterynarii na Grochowskiej.
Dlatego wycofajmy się wyścigu o ESK. Albo napiszmy tak wniosek, żeby odpaść już w tym roku i oszczędzić w kolejnych latach grube miliony. Zbudujmy sobie Europejską Stolicę Kultury sami. Przed 2016 rokiem.

Do 2016 roku jeszcze daleko, a mam wrażenie, że mityczne korzyści z tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 zamydliły nam oczy do tego stopnia, że zapominamy o tworzeniu dobrej kultury tu i teraz. I pompujemy mnóstwo kasy w propagandową wydmuszkę.
Co udało się przez dwa lata zrobić pełnomocnik pani prezydent ds. ESK 2016 Ewie Czeszejko-Sochackiej i jej zespołowi? Poza zrealizowanym przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej festiwalem projektowania Warszawa w Budowie i ostatną edycją Orange Warsaw Festival nic nie przychodzi mi do głowy. Na pewno nie udała się tak prosta rzecz jak strona internetowa prezentująca naszą kandydaturę, z której korzystalibyśmy i my, i turyści.
Efekt jest taki, że nawet na urzędowych korytarzach słyszy się już ostatnio, że nie mamy na tytuł szans, bo jesteśmy stolicą kraju, a te rzadko wygrywają, ważne więc żebyśmy znaleźli się w finałowej rozgrywce. Ale czy na to nie szkoda zwyczajnie pieniędzy?
W tegorocznym budżecie miasta na ESK przeznaczono 4,8 mln zł plus 2 mln na festiwal Przemiany nad Wisłą, który w ubiegłym roku był klapą. Samo napisanie wniosku aplikacyjnego będzie nas kosztować ok. 600 tys. zł. Ma to zrobić wyłoniona w kontrowersyjnym przetargu fundacja Pro Cultura.
7 mln piechotą nie chodzi. Zwłaszcza że w czasach kryzysu o prywatnych sponsorów w kulturze wyjątkowo trudno. Poza tym ratusz ma jeszcze kilka niespełnionych obietnic w tej dziedzinie. Mieliśmy mieć w lokalu InfoQultura na pl. Konstytucji nowoczesne centrum informacji kulturalnej; przejąć od MPO teren zajezdni na Madalińskiego pod budowę Nowego Teatru; stworzyć centrum artystyczne w kompleksie weterynarii na Grochowskiej.
Dlatego wycofajmy się wyścigu o ESK. Albo napiszmy tak wniosek, żeby odpaść już w tym roku i oszczędzić w kolejnych latach grube miliony. Zbudujmy sobie Europejską Stolicę Kultury sami. Przed 2016 rokiem.
Przeczytaj także: Europejska Stolica Kultury: To ma być ofensywa

-
Re: Zwątpiłam w Europejską Stolicę Kultury w Wars
extrafresh
03.03.10, 11:48
Popieram!Jeżeli chodzi o występowanie psiego łajna na m2 Warszawa jest #1 w Europie.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zatkany Nowy Świat, Wisłostrada. A będzie tylko gorzej
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Środa na ulicach Warszawy [16.05.2012]
- Z lotniska na Narodowy w pół godziny. Już 1 czerwca!
- Kładka na Wawelskiej. Tragedia w kilkunastu aktach
- Nowy buspas dla UEFA. Bez korków dojadą na Narodowy
- Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra [WIDEO]
- Strefa Chłamu w centrum. Naga prawda o placu Defilad
- Metallica dała czadu! Święto metalu na Bemowie
- A2 pod Warszawą gotowa! Przejechaliśmy całą [WIDEO]
- Pl. Defilad do zwrotu. Będzie pusty przez 20 lat
- Lotnisko wreszcie wypowiada wojnę taxi-mafii
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Kościół sprzedał deweloperowi kawałek wylotówki. Jak?


