Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna oferta

Iwona Szpala, Agnieszka Kowalska
03.03.2010 aktualizacja: 2011-06-07 16:53
A A A Drukuj
  • Logo Europejskiej Stolicy Kultury
Ok. 600 tys. zł za poprawne wypełnienie wniosku Warszawy w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 dostanie fundacja Pro Cultura. Jako jedyna odpowiedziała na ofertę miasta. Przetarg trwał tydzień.
SERWISY
SONDAŻ
Czy Warszawa ma szansę zostać Europejską Stolicą Kultury?

tak
nie

Hanna Gronkiewicz-Waltz w 2007 r. zdecydowała, że Warszawa wystartuje w wyścigu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Podobnie jak nasze przygotowania do Euro 2012, potraktowała sprawę bardzo ambicjonalnie. "Kultura to oczko w głowie pani prezydent" - zapewniał odtąd szef miejskiego biura kultury Marek Kraszewski.

Oficjalnie minister kultury Bogdan Zdrojewski ogłosił konkurs w 2009 r. Do 31 sierpnia 2010 r. zainteresowane miasta mają złożyć wnioski. Ostateczna decyzja, które z nich wygra i będzie nosić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, zapadnie za dwa lata. Wstępnie w wyścigu startuje 14 polskich miast, m.in.: Łódź, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Lublin, Toruń, Szczecin i Katowice. My startujemy pod hasłem "Varsovia Creativa".

Wspaniała fundacja

Procedura konkursowa w Warszawie ruszyła w połowie lutego. Budżet na stołeczną aplikację sięgnął 193 tys. euro.

Informacja o przetargu pojawiła się na stronach internetowych ratusza. Zainteresowani dostali tydzień na składanie ofert. Komisja przetargowa nie miała zbyt wielkiego wyboru. Przyszło tylko jedno zgłoszenie - od współpracującej z miastem fundacji Pro Cultura.

Tydzień po rozstrzygnięciu przetargu zaczęli protestować działacze organizacji pozarządowych zasiadający w komisji dialogu społecznego przy miejskim biurze kultury.

- Nie zachowano zasad konkurencji. Procedura przetargowa powinna być powtórzona. Nie wykluczamy formalnego protestu - mówi Grzegorz Lewandowski, szef komisji dialogu ds. kultury. I wylicza powody: - Zbyt krótki czas zgłoszeń, wrażenie, że warunki przetargu mogły faworyzować konkretną organizację, wreszcie dotychczasowa współpraca między miastem a zwycięską Pro Culturą.

Lewandowski przypomina, że przygotowany przez tę fundację "Program rozwoju kultury w Warszawie 2009-2020", który kosztował 200 tys. zł, nadal jest poprawiany przez urzędników. - Czy to naprawdę właściwa rekomendacja dla kolejnego, idącego w setki tysięcy złotych zadania dla tej organizacji? - pyta.

- To wspaniała fundacja - zapewnia Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy. - Jej prezes w bardzo nowoczesny sposób myśli o kulturze.

Heroizm wojenny nie chwyci

Tymczasem - jak przekonuje Lewandowski - samo wynajęcie firmy zewnętrznej podaje w wątpliwość sens utrzymywania etatowego pełnomocnika prezydent Warszawy ds. ESK 2016. Od dwóch lat funkcję tę pełni Ewa Czeszejko-Sochacka.

- Sądziliśmy, że rolą pani pełnomocnik jest także przygotowanie aplikacji na konkurs - mówi Lewandowski. - Nie zapominajmy, że nie działa sama. W "Planie przygotowań" do konkursu na stronie internetowej miasta czytam o wspierającym pełnomocnika zespole. Oprócz szeregu urzędników jest tam także pani Dorota Ilczuk, prezes fundacji Pro Cultura, która wygrała przetarg.

Ewa Czeszejko-Sochacka sytuację przedstawia następująco: - Cały ten projekt Europejskiej Stolicy robię siłami dwóch pracowników, ostatnio doszła jeszcze jedna dziewczyna na umowę-zlecenie.

Pełnomocnik twierdzi, że "zespół zadaniowy" praktycznie nie istnieje. A na pewno nie ma w nim prezes Pro Cultury. - To jest nieaktualna informacja - mówi Czeszejko-Sochacka. - Być może powstała za czasów mojej poprzedniczki [zwolniona w listopadzie 2007 r.], kiedy Warszawa wystartowała w konkursie - zapewnia.

Wyjaśnia, że z Dorotą Ilczuk "spotkała się" przy innym projekcie, który fundacja prowadziła na zlecenie samorządu. - To był portal tzw. sektora kreatywnego - uzupełnia. - A materiał z "Programu rozwoju kultury" do 2020 r. z pewnością włączę do mojego projektu.

Jak przekonuje, komisja dialogu społecznego źle zrozumiała ideę zlecenia. - Tu nie chodzi o ideologię. Za nią odpowiadam sama i sama ją buduję. Po serii kontaktów z europejskimi ekspertami wiem np., że heroizmem wojennym nikogo nie przekonamy - uważa pani pełnomocnik. - Usłyszałam: „Nie zapominajcie, że tytułu nie daje się za » past «, ale za przyszłość i innowacyjność”.

Jaka jest więc rola Pro Cultury? Fundacja "ma przygotować konkursowy wniosek od strony technicznej", tak by spełniał wymogi Brukseli. - To są dziesiątki, setki stron, gruba księga, masa szczegółów - przekonuje Czeszejko-Sochacka. - Pro Cultura wygrała ofertą ok. 600 tys. zł.

Nie ma sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o przetarg. - Ja go zamówiłam, ale nie ja realizowałam - zaznacza. - Był otwarty dla wszystkich. Sama byłam zszokowana, gdy okazało się, że jest tylko jeden chętny.

- Wszystko odbyło się zgodnie z procedurą. Było przemyślane - zapewnia Czeszejko-Sochacka. - Nie ma mowy o powtórce przetargu. Jedyne, co mi zostało, to ból serca spowodowany tak słabym zainteresowaniem.

Przeczytaj także: Czym był "byt, który przejadał pieniądze"?



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna of... robot_humano 03.03.10, 09:52

    Cyt:"Po serii kontaktów z europejskimi ekspertami wiem np., że heroizmem wojennym nikogo nie przekonamy"Żeby to zrozumieć potrzebna była seria kontaktów? Zea te 600 000 można zatrudnić na »

  • Dysonans poznawczy warzaw_bike_killerz 03.03.10, 10:16

    Warszawa to miasto tygrysa ekonomii i centrum finansowe regionu? Takprzynajmniej kojarze mowila p. prezydent.Warszawa to centrum kultury? Tak przynajmniej czytam w artykule.Warszawa to »

  • Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna of... giewont 03.03.10, 16:47

    Co za czasy. Na wypełnianie kilkuset stronicowych formularzy idzie 193.000euro /cały dokument i tak będzie w całości odrzucony po znalezieniu pierwszegobłędu/ a kilku tysięcy żeby np. »