Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna oferta
03.03.2010
aktualizacja: 2011-06-07 16:53
Ok. 600 tys. zł za poprawne wypełnienie wniosku Warszawy w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 dostanie fundacja Pro Cultura. Jako jedyna odpowiedziała na ofertę miasta. Przetarg trwał tydzień.
ZOBACZ TAKŻE
- Ratusz idzie na wojnę z hazardem. Opłaty ostro w górę (26-02-10, 09:00)
- Ping-pong przy Narodowym. Kto zapłaci za Stadion City? (02-03-10, 08:00)
- Diabli biorą Stadion City (26-02-10, 08:30)
- Radny z prezydentem jak komandos z bankowcem (04-03-10, 10:00)
- Mniej zainteresowanych stołecznymi obligacjami (15-02-10, 11:00)
- Fiasko śnieżnej koalicji PiS-SLD w Warszawie (12-02-10, 10:00)
- PiS: a na co te 600 tys. zł w konkursie na ESK? (04-03-10, 09:00)
- Zwątpiłam w Europejską Stolicę Kultury w Warszawie (03-03-10, 10:00)
SERWISY
SONDAŻ
Hanna Gronkiewicz-Waltz w 2007 r. zdecydowała, że Warszawa wystartuje w wyścigu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Podobnie jak nasze przygotowania do Euro 2012, potraktowała sprawę bardzo ambicjonalnie. "Kultura to oczko w głowie pani prezydent" - zapewniał odtąd szef miejskiego biura kultury Marek Kraszewski.
Oficjalnie minister kultury Bogdan Zdrojewski ogłosił konkurs w 2009 r. Do 31 sierpnia 2010 r. zainteresowane miasta mają złożyć wnioski. Ostateczna decyzja, które z nich wygra i będzie nosić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, zapadnie za dwa lata. Wstępnie w wyścigu startuje 14 polskich miast, m.in.: Łódź, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Lublin, Toruń, Szczecin i Katowice. My startujemy pod hasłem "Varsovia Creativa".
Wspaniała fundacja
Procedura konkursowa w Warszawie ruszyła w połowie lutego. Budżet na stołeczną aplikację sięgnął 193 tys. euro.
Informacja o przetargu pojawiła się na stronach internetowych ratusza. Zainteresowani dostali tydzień na składanie ofert. Komisja przetargowa nie miała zbyt wielkiego wyboru. Przyszło tylko jedno zgłoszenie - od współpracującej z miastem fundacji Pro Cultura.
Tydzień po rozstrzygnięciu przetargu zaczęli protestować działacze organizacji pozarządowych zasiadający w komisji dialogu społecznego przy miejskim biurze kultury.
- Nie zachowano zasad konkurencji. Procedura przetargowa powinna być powtórzona. Nie wykluczamy formalnego protestu - mówi Grzegorz Lewandowski, szef komisji dialogu ds. kultury. I wylicza powody: - Zbyt krótki czas zgłoszeń, wrażenie, że warunki przetargu mogły faworyzować konkretną organizację, wreszcie dotychczasowa współpraca między miastem a zwycięską Pro Culturą.
Lewandowski przypomina, że przygotowany przez tę fundację "Program rozwoju kultury w Warszawie 2009-2020", który kosztował 200 tys. zł, nadal jest poprawiany przez urzędników. - Czy to naprawdę właściwa rekomendacja dla kolejnego, idącego w setki tysięcy złotych zadania dla tej organizacji? - pyta.
- To wspaniała fundacja - zapewnia Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy. - Jej prezes w bardzo nowoczesny sposób myśli o kulturze.
Heroizm wojenny nie chwyci
Tymczasem - jak przekonuje Lewandowski - samo wynajęcie firmy zewnętrznej podaje w wątpliwość sens utrzymywania etatowego pełnomocnika prezydent Warszawy ds. ESK 2016. Od dwóch lat funkcję tę pełni Ewa Czeszejko-Sochacka.
- Sądziliśmy, że rolą pani pełnomocnik jest także przygotowanie aplikacji na konkurs - mówi Lewandowski. - Nie zapominajmy, że nie działa sama. W "Planie przygotowań" do konkursu na stronie internetowej miasta czytam o wspierającym pełnomocnika zespole. Oprócz szeregu urzędników jest tam także pani Dorota Ilczuk, prezes fundacji Pro Cultura, która wygrała przetarg.
Ewa Czeszejko-Sochacka sytuację przedstawia następująco: - Cały ten projekt Europejskiej Stolicy robię siłami dwóch pracowników, ostatnio doszła jeszcze jedna dziewczyna na umowę-zlecenie.
Pełnomocnik twierdzi, że "zespół zadaniowy" praktycznie nie istnieje. A na pewno nie ma w nim prezes Pro Cultury. - To jest nieaktualna informacja - mówi Czeszejko-Sochacka. - Być może powstała za czasów mojej poprzedniczki [zwolniona w listopadzie 2007 r.], kiedy Warszawa wystartowała w konkursie - zapewnia.
Wyjaśnia, że z Dorotą Ilczuk "spotkała się" przy innym projekcie, który fundacja prowadziła na zlecenie samorządu. - To był portal tzw. sektora kreatywnego - uzupełnia. - A materiał z "Programu rozwoju kultury" do 2020 r. z pewnością włączę do mojego projektu.
Jak przekonuje, komisja dialogu społecznego źle zrozumiała ideę zlecenia. - Tu nie chodzi o ideologię. Za nią odpowiadam sama i sama ją buduję. Po serii kontaktów z europejskimi ekspertami wiem np., że heroizmem wojennym nikogo nie przekonamy - uważa pani pełnomocnik. - Usłyszałam: „Nie zapominajcie, że tytułu nie daje się za » past «, ale za przyszłość i innowacyjność”.
Jaka jest więc rola Pro Cultury? Fundacja "ma przygotować konkursowy wniosek od strony technicznej", tak by spełniał wymogi Brukseli. - To są dziesiątki, setki stron, gruba księga, masa szczegółów - przekonuje Czeszejko-Sochacka. - Pro Cultura wygrała ofertą ok. 600 tys. zł.
Nie ma sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o przetarg. - Ja go zamówiłam, ale nie ja realizowałam - zaznacza. - Był otwarty dla wszystkich. Sama byłam zszokowana, gdy okazało się, że jest tylko jeden chętny.
- Wszystko odbyło się zgodnie z procedurą. Było przemyślane - zapewnia Czeszejko-Sochacka. - Nie ma mowy o powtórce przetargu. Jedyne, co mi zostało, to ból serca spowodowany tak słabym zainteresowaniem.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Oficjalnie minister kultury Bogdan Zdrojewski ogłosił konkurs w 2009 r. Do 31 sierpnia 2010 r. zainteresowane miasta mają złożyć wnioski. Ostateczna decyzja, które z nich wygra i będzie nosić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, zapadnie za dwa lata. Wstępnie w wyścigu startuje 14 polskich miast, m.in.: Łódź, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Lublin, Toruń, Szczecin i Katowice. My startujemy pod hasłem "Varsovia Creativa".
Wspaniała fundacja
Procedura konkursowa w Warszawie ruszyła w połowie lutego. Budżet na stołeczną aplikację sięgnął 193 tys. euro.
Informacja o przetargu pojawiła się na stronach internetowych ratusza. Zainteresowani dostali tydzień na składanie ofert. Komisja przetargowa nie miała zbyt wielkiego wyboru. Przyszło tylko jedno zgłoszenie - od współpracującej z miastem fundacji Pro Cultura.
Tydzień po rozstrzygnięciu przetargu zaczęli protestować działacze organizacji pozarządowych zasiadający w komisji dialogu społecznego przy miejskim biurze kultury.
- Nie zachowano zasad konkurencji. Procedura przetargowa powinna być powtórzona. Nie wykluczamy formalnego protestu - mówi Grzegorz Lewandowski, szef komisji dialogu ds. kultury. I wylicza powody: - Zbyt krótki czas zgłoszeń, wrażenie, że warunki przetargu mogły faworyzować konkretną organizację, wreszcie dotychczasowa współpraca między miastem a zwycięską Pro Culturą.
Lewandowski przypomina, że przygotowany przez tę fundację "Program rozwoju kultury w Warszawie 2009-2020", który kosztował 200 tys. zł, nadal jest poprawiany przez urzędników. - Czy to naprawdę właściwa rekomendacja dla kolejnego, idącego w setki tysięcy złotych zadania dla tej organizacji? - pyta.
- To wspaniała fundacja - zapewnia Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy. - Jej prezes w bardzo nowoczesny sposób myśli o kulturze.
Heroizm wojenny nie chwyci
Tymczasem - jak przekonuje Lewandowski - samo wynajęcie firmy zewnętrznej podaje w wątpliwość sens utrzymywania etatowego pełnomocnika prezydent Warszawy ds. ESK 2016. Od dwóch lat funkcję tę pełni Ewa Czeszejko-Sochacka.
- Sądziliśmy, że rolą pani pełnomocnik jest także przygotowanie aplikacji na konkurs - mówi Lewandowski. - Nie zapominajmy, że nie działa sama. W "Planie przygotowań" do konkursu na stronie internetowej miasta czytam o wspierającym pełnomocnika zespole. Oprócz szeregu urzędników jest tam także pani Dorota Ilczuk, prezes fundacji Pro Cultura, która wygrała przetarg.
Ewa Czeszejko-Sochacka sytuację przedstawia następująco: - Cały ten projekt Europejskiej Stolicy robię siłami dwóch pracowników, ostatnio doszła jeszcze jedna dziewczyna na umowę-zlecenie.
Pełnomocnik twierdzi, że "zespół zadaniowy" praktycznie nie istnieje. A na pewno nie ma w nim prezes Pro Cultury. - To jest nieaktualna informacja - mówi Czeszejko-Sochacka. - Być może powstała za czasów mojej poprzedniczki [zwolniona w listopadzie 2007 r.], kiedy Warszawa wystartowała w konkursie - zapewnia.
Wyjaśnia, że z Dorotą Ilczuk "spotkała się" przy innym projekcie, który fundacja prowadziła na zlecenie samorządu. - To był portal tzw. sektora kreatywnego - uzupełnia. - A materiał z "Programu rozwoju kultury" do 2020 r. z pewnością włączę do mojego projektu.
Jak przekonuje, komisja dialogu społecznego źle zrozumiała ideę zlecenia. - Tu nie chodzi o ideologię. Za nią odpowiadam sama i sama ją buduję. Po serii kontaktów z europejskimi ekspertami wiem np., że heroizmem wojennym nikogo nie przekonamy - uważa pani pełnomocnik. - Usłyszałam: „Nie zapominajcie, że tytułu nie daje się za » past «, ale za przyszłość i innowacyjność”.
Jaka jest więc rola Pro Cultury? Fundacja "ma przygotować konkursowy wniosek od strony technicznej", tak by spełniał wymogi Brukseli. - To są dziesiątki, setki stron, gruba księga, masa szczegółów - przekonuje Czeszejko-Sochacka. - Pro Cultura wygrała ofertą ok. 600 tys. zł.
Nie ma sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o przetarg. - Ja go zamówiłam, ale nie ja realizowałam - zaznacza. - Był otwarty dla wszystkich. Sama byłam zszokowana, gdy okazało się, że jest tylko jeden chętny.
- Wszystko odbyło się zgodnie z procedurą. Było przemyślane - zapewnia Czeszejko-Sochacka. - Nie ma mowy o powtórce przetargu. Jedyne, co mi zostało, to ból serca spowodowany tak słabym zainteresowaniem.
Przeczytaj także: Czym był "byt, który przejadał pieniądze"?
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna of...
robot_humano
03.03.10, 09:52
Cyt:"Po serii kontaktów z europejskimi ekspertami wiem np., że heroizmem wojennym nikogo nie przekonamy"Żeby to zrozumieć potrzebna była seria kontaktów? Zea te 600 000 można zatrudnić na »
-
Dysonans poznawczy
warzaw_bike_killerz
03.03.10, 10:16
Warszawa to miasto tygrysa ekonomii i centrum finansowe regionu? Takprzynajmniej kojarze mowila p. prezydent.Warszawa to centrum kultury? Tak przynajmniej czytam w artykule.Warszawa to »
-
Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna of...
giewont
03.03.10, 16:47
Co za czasy. Na wypełnianie kilkuset stronicowych formularzy idzie 193.000euro /cały dokument i tak będzie w całości odrzucony po znalezieniu pierwszegobłędu/ a kilku tysięcy żeby np. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Zamrożone budowy. Obwodnica czeka na odwilż
- Przegonili Muchę z Narodowego. Już nie można biegać
- Śnieg będzie sypać do wieczora. W weekend... deszcz
- Nowy zabytek w Warszawie. Wybitne dzieło socrealizmu
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną






