ESK 2016. Chciałabym ulec magii tej chwili
19.10.2010
aktualizacja: 2010-10-19 19:18
fot. www.warszawa2016.pl
Na czas walki o wejście do finału zawiesiliśmy spory. Trzymaliśmy kciuki za Warszawę, chłodziliśmy szampany. Ale nie znaczy to, że zapomnieliśmy o błędach.
SONDAŻ
Te dwa dni przesłuchań miast ubiegających się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 tydzień temu w Teatrze Wielkim to był nerwowy czas. Trzeba było się skupić i zawalczyć o finał. Bo wcale nie mieliśmy pewności, że Warszawa przejdzie do kolejnego etapu. A stawka była spora, bo nic tak nie mobilizuje polityków do zwiększenia nakładów na kulturę jak taka właśnie rywalizacja. Ale nie tylko pieniądze są ważne. Tych kilka miesięcy do finałowej rozgrywki w lipcu 2011 r. może być dla nas wreszcie szansą na poważną debatę o kierunkach rozwoju warszawskiej kultury, koniecznych reformach, zwiększeniu dostępu mieszkańców do wydarzeń artystycznych, systemie wspierania młodych talentów.
Spis grzechów głównych
Warszawa przeszła dalej. Możemy więc już ochłonąć i spokojnie przeanalizować, co było dobre, a co złe w naszych dotychczasowych staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. To, co dobre, objawiło się moim zdaniem dosłownie na ostatniej prostej. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Miasto flagową imprezą uczyniło Warszawę w Budowie, która bardzo się w ubiegłym roku udała. Pani prezydent odwiedziła Bródno i zainaugurowała kolejną odsłonę Parku Rzeźby. Do współtworzenia naszej aplikacji i prezentacji przed komisją zaangażowani zostali najprężniejsi warszawscy animatorzy kultury: Grzegorz Piątek, Bogna Świątkowska i Joanna Mytkowska. Powstała 200-stronicowa książeczka, która choć napisana w nieznośnie propagandowym i ogólnikowym stylu, po raz pierwszy mówi o kulturze Warszawy - jaka jest i jaka może być dzięki ESK. Mało tego, Hanna Gronkiewicz-Waltz wygłosiła podobno na naszym przesłuchaniu płomienną mowę o tym, jak bardzo stawia na kulturę. Uwierzyłabym w tę magię, gdybym nie obserwowała stosunku rządzących tym miastem do kultury przez ostatnie lata.
Przede wszystkim nie mogę się przekonać do Ewy Czeszejko-Sochackiej, pełnomocnik prezydent ds. starań o tytuł ESK 2016. Uważam, że nie jest to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Od jej zwolenników słyszę, że przecież ostatnio zaczęła otaczać się profesjonalistami, że wyciąga wnioski z błędów. Moim zdaniem zbyt mało i zbyt wolno. Ktoś inny na jej miejscu mógłby zrobić przez ten czas znacznie więcej dla kultury warszawskiej po prostu, a nie tylko dla wygranej w tym konkursie. Spis grzechów głównych pani pełnomocnik? Tę listę otwiera Festiwal Sztuki nad Wisłą "Przemiany". Zmarnowane pieniądze, przypomnijmy - 3 mln zł oraz dodatkowe pół miliona na promocję festiwalu dla fundacji Impact, która nie wywiązała się z zadania. Czy poniosła tego konsekwencje? Nic mi o tym nie wiadomo (to w ogóle grzech główny systemu podziału pieniędzy na kulturę, że nikt tu nikogo z niczego nie rozlicza). Dziś chwalimy się Wisłą w naszej aplikacji, ale przez ostatnie lata nie zrobiono prawie nic, żeby ją odczarować.
Kolejny błąd - muzyczny Orange Warsaw Festival. Powołany specjalnie, by wspierać naszą kandydaturę. Całkiem pod względem wyboru repertuaru udany, po kilku szlifach mógłby z powodzeniem konkurować z innymi festiwalami muzyki pop w Polsce. Co robi miasto? Najpierw w niego inwestuje, a potem oddaje firmom Orange i ITI. I teraz jest to już festiwal kojarzony bardziej TVN-em, niż z Warszawą. Nie warto już chyba po raz kolejny wspominać o takich drobiazgach jak archaiczne (porzucone już zresztą w naszej aplikacji) hasło "Varsovia Creativa" i film promocyjny ze Stasiem Drzewieckim zwany żartobliwie na mieście "Jurrasic Park". Na stronę internetową www.warszawa2016.pl też nie radzę wchodzić, szkoda nerwów.
Inny przykład to lokal InfoQultura na pl. Konstytucji. Miał być naszą wizytówką w staraniach o tytuł ESK, nowoczesnym punktem informacji kulturalnej. Pani pełnomocnik oddała go bez żalu pod opiekę biura kultury, a ono doprowadziło do jego powolnej śmierci, likwidując jeszcze po drodze jedyną sensownie działającą tam galerię Witryna. To dowodzi całkowitego rozmycia odpowiedzialności za kulturę w Warszawie. Bo gdy nie wiadomo, czy odpowiada za nią wiceprezydent Włodzimierz Paszyński, dyrektor biura kultury Marek Kraszewski, Ewa Czeszejko-Sochacka, jej rada programowa, a może również po trosze szefowa biura promocji Katarzyna Ratajczyk, to nie odpowiada za nią tak naprawdę nikt.
Czas na prawdziwe reformy
Pani prezydent nie musi znać się na kulturze, nie wymagam też od niej dużego zaangażowania. Ale za Czesławem Bieleckim powtórzę - niech pilnuje chociaż tempa dużych inwestycji. Dlaczego budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej tak się ślimaczy (teren jest już od dawna czysty, a jeszcze nie wbito tam ani jednej łopaty)? Dlaczego ponad dwa lata trwało chandryczenie się z miejską spółką MPO o teren bazy przy Madalińskiego pod budowę Nowego Teatru? Czy na Stadionie Narodowym obecna będzie kultura? Efekt jest taki, że możemy pochwalić się jednym konkretem - Centrum Nauki "Kopernik" - a nie jest to, niestety, inwestycja kulturalna.
Chciałabym też widzieć u naszej prezydent większe zdecydowanie, bo tu są do przeprowadzenia kluczowe reformy - teatrów miejskich, instytucji kultury. Wciąż nieruszone. Moim zdaniem trzeba też patrzeć na ręce burmistrzom dzielnic, co robią np. z domami kultury (edukacja jest bardzo ważna) i lokalami na działalność kulturalną. Chwalimy się w naszej aplikacji, że wspieramy talenty, to je wspierajmy - konsekwentnie przyznając stypendia, za grosik wynajmując lokale na pracownie, studia nagrań, sale prób, miejsca spotkań. Dziś partia Hanny Gronkiewicz-Waltz ma w Polsce pełnię władzy, więc już nie ma żadnych wymówek. Zmiany można przeprowadzać nawet na poziomie parlamentu. Ale trzeba chcieć.
Niepokoi mnie coś jeszcze. Grzegorz Piątek w wywiadzie do "Gazety" zapytany przez Romana Pawłowskiego, czy nie obawia się o wolność i niezależność kultury w Warszawie, odpowiada: - Gwarancją, że kultura nie będzie traktowana tylko jak towar, jest obecność w naszym zespole takich postaci jak Sebastian Cichocki i Joanna Mytkowska, przedstawicieli najbardziej chyba krytycznej instytucji kultury: Muzeum Sztuki Nowoczesnej, czy Bogny Świątkowskiej z fundacji Bęc Zmiana propagującej hasło: "Kultura nie dla zysku". Będziemy pilnować wolności.
Ja też mam do tych ludzi zaufanie, boję się jedynie o zbyt duże ich uwikłanie w różnego rodzaju zależności od miasta. Gdy słuchałam w dniu naszej prezentacji ich zachwytów: "Rewelacyjne przemówienie dała pani prezydent, gorące, płomienne" czy "Kiedy prezydent tego miasta mówi: wspieram to, uważam, że kultura jest fundamentem budowania tożsamości Warszawy - to jest wielka sprawa", zaczęłam się obawiać. I zastanawiać, czy to są jeszcze przedstawiciele krytycznej kultury niezależnej? Zbliżają się wybory, dlatego byłabym ostrożniejsza. Wielu artystów, którzy angażowali się w kampanie wyborcze polityków albo dawali się ponieść ich cudownym obietnicom (najczęściej zdarza się to w Stanach), żałowało później tej decyzji.
Ja też, naprawdę, chciałabym mieć tyle wiary. Ulec tej magii chwili i zakrzyknąć w uniesieniu: "Sukces! Jesteśmy w finale! Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej". Wolę jednak odczekać tych kilka miesięcy po wyborach.
STOŁECZNE DEBATY NA WAŻNE TEMATYZapraszamy na debatę „Europejska Stolica Kultury - jesteśmy w finale i co dalej?”. Co to znaczy „stolica kultury”? Do czego ten tytuł jest Warszawie potrzebny? Jakich zmian potrzebuje warszawska kultura, by go zdobyć? Co dalej z projektem ESK, jak go przekształcić w sensowną politykę kulturalną miasta na następne lata? W debacie wezmą udział m.in.: Ewa Czeszejko-Sochacka, pełnomocnik prezydenta Warszawy do spraw ESK 2016, prof. Wojciech Burszta, antropolog kultury (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej), prof. Dorota Ilczuk (Fundacja Pro Cultura), Marek Kraszewski, dyrektor Biura Kultury, Alina Gałązka, Inicjatywa Warszawa 2020, Bogna Świątkowska, Fundacja Bęc Zmiana. Prowadzi Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza”. Piątek 22 października godz. 18. Gazeta Café (ul. Czerska 8/10). Debata organizowana wspólnie z Inicjatywą Warszawa 2020 - koalicją artystów, aktywistów i menedżerów kultury na rzecz rozwoju stołecznej kultury.
Spis grzechów głównych
Warszawa przeszła dalej. Możemy więc już ochłonąć i spokojnie przeanalizować, co było dobre, a co złe w naszych dotychczasowych staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. To, co dobre, objawiło się moim zdaniem dosłownie na ostatniej prostej. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Miasto flagową imprezą uczyniło Warszawę w Budowie, która bardzo się w ubiegłym roku udała. Pani prezydent odwiedziła Bródno i zainaugurowała kolejną odsłonę Parku Rzeźby. Do współtworzenia naszej aplikacji i prezentacji przed komisją zaangażowani zostali najprężniejsi warszawscy animatorzy kultury: Grzegorz Piątek, Bogna Świątkowska i Joanna Mytkowska. Powstała 200-stronicowa książeczka, która choć napisana w nieznośnie propagandowym i ogólnikowym stylu, po raz pierwszy mówi o kulturze Warszawy - jaka jest i jaka może być dzięki ESK. Mało tego, Hanna Gronkiewicz-Waltz wygłosiła podobno na naszym przesłuchaniu płomienną mowę o tym, jak bardzo stawia na kulturę. Uwierzyłabym w tę magię, gdybym nie obserwowała stosunku rządzących tym miastem do kultury przez ostatnie lata.
Przede wszystkim nie mogę się przekonać do Ewy Czeszejko-Sochackiej, pełnomocnik prezydent ds. starań o tytuł ESK 2016. Uważam, że nie jest to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Od jej zwolenników słyszę, że przecież ostatnio zaczęła otaczać się profesjonalistami, że wyciąga wnioski z błędów. Moim zdaniem zbyt mało i zbyt wolno. Ktoś inny na jej miejscu mógłby zrobić przez ten czas znacznie więcej dla kultury warszawskiej po prostu, a nie tylko dla wygranej w tym konkursie. Spis grzechów głównych pani pełnomocnik? Tę listę otwiera Festiwal Sztuki nad Wisłą "Przemiany". Zmarnowane pieniądze, przypomnijmy - 3 mln zł oraz dodatkowe pół miliona na promocję festiwalu dla fundacji Impact, która nie wywiązała się z zadania. Czy poniosła tego konsekwencje? Nic mi o tym nie wiadomo (to w ogóle grzech główny systemu podziału pieniędzy na kulturę, że nikt tu nikogo z niczego nie rozlicza). Dziś chwalimy się Wisłą w naszej aplikacji, ale przez ostatnie lata nie zrobiono prawie nic, żeby ją odczarować.
Kolejny błąd - muzyczny Orange Warsaw Festival. Powołany specjalnie, by wspierać naszą kandydaturę. Całkiem pod względem wyboru repertuaru udany, po kilku szlifach mógłby z powodzeniem konkurować z innymi festiwalami muzyki pop w Polsce. Co robi miasto? Najpierw w niego inwestuje, a potem oddaje firmom Orange i ITI. I teraz jest to już festiwal kojarzony bardziej TVN-em, niż z Warszawą. Nie warto już chyba po raz kolejny wspominać o takich drobiazgach jak archaiczne (porzucone już zresztą w naszej aplikacji) hasło "Varsovia Creativa" i film promocyjny ze Stasiem Drzewieckim zwany żartobliwie na mieście "Jurrasic Park". Na stronę internetową www.warszawa2016.pl też nie radzę wchodzić, szkoda nerwów.
Inny przykład to lokal InfoQultura na pl. Konstytucji. Miał być naszą wizytówką w staraniach o tytuł ESK, nowoczesnym punktem informacji kulturalnej. Pani pełnomocnik oddała go bez żalu pod opiekę biura kultury, a ono doprowadziło do jego powolnej śmierci, likwidując jeszcze po drodze jedyną sensownie działającą tam galerię Witryna. To dowodzi całkowitego rozmycia odpowiedzialności za kulturę w Warszawie. Bo gdy nie wiadomo, czy odpowiada za nią wiceprezydent Włodzimierz Paszyński, dyrektor biura kultury Marek Kraszewski, Ewa Czeszejko-Sochacka, jej rada programowa, a może również po trosze szefowa biura promocji Katarzyna Ratajczyk, to nie odpowiada za nią tak naprawdę nikt.
Czas na prawdziwe reformy
Pani prezydent nie musi znać się na kulturze, nie wymagam też od niej dużego zaangażowania. Ale za Czesławem Bieleckim powtórzę - niech pilnuje chociaż tempa dużych inwestycji. Dlaczego budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej tak się ślimaczy (teren jest już od dawna czysty, a jeszcze nie wbito tam ani jednej łopaty)? Dlaczego ponad dwa lata trwało chandryczenie się z miejską spółką MPO o teren bazy przy Madalińskiego pod budowę Nowego Teatru? Czy na Stadionie Narodowym obecna będzie kultura? Efekt jest taki, że możemy pochwalić się jednym konkretem - Centrum Nauki "Kopernik" - a nie jest to, niestety, inwestycja kulturalna.
Chciałabym też widzieć u naszej prezydent większe zdecydowanie, bo tu są do przeprowadzenia kluczowe reformy - teatrów miejskich, instytucji kultury. Wciąż nieruszone. Moim zdaniem trzeba też patrzeć na ręce burmistrzom dzielnic, co robią np. z domami kultury (edukacja jest bardzo ważna) i lokalami na działalność kulturalną. Chwalimy się w naszej aplikacji, że wspieramy talenty, to je wspierajmy - konsekwentnie przyznając stypendia, za grosik wynajmując lokale na pracownie, studia nagrań, sale prób, miejsca spotkań. Dziś partia Hanny Gronkiewicz-Waltz ma w Polsce pełnię władzy, więc już nie ma żadnych wymówek. Zmiany można przeprowadzać nawet na poziomie parlamentu. Ale trzeba chcieć.
Niepokoi mnie coś jeszcze. Grzegorz Piątek w wywiadzie do "Gazety" zapytany przez Romana Pawłowskiego, czy nie obawia się o wolność i niezależność kultury w Warszawie, odpowiada: - Gwarancją, że kultura nie będzie traktowana tylko jak towar, jest obecność w naszym zespole takich postaci jak Sebastian Cichocki i Joanna Mytkowska, przedstawicieli najbardziej chyba krytycznej instytucji kultury: Muzeum Sztuki Nowoczesnej, czy Bogny Świątkowskiej z fundacji Bęc Zmiana propagującej hasło: "Kultura nie dla zysku". Będziemy pilnować wolności.
Ja też mam do tych ludzi zaufanie, boję się jedynie o zbyt duże ich uwikłanie w różnego rodzaju zależności od miasta. Gdy słuchałam w dniu naszej prezentacji ich zachwytów: "Rewelacyjne przemówienie dała pani prezydent, gorące, płomienne" czy "Kiedy prezydent tego miasta mówi: wspieram to, uważam, że kultura jest fundamentem budowania tożsamości Warszawy - to jest wielka sprawa", zaczęłam się obawiać. I zastanawiać, czy to są jeszcze przedstawiciele krytycznej kultury niezależnej? Zbliżają się wybory, dlatego byłabym ostrożniejsza. Wielu artystów, którzy angażowali się w kampanie wyborcze polityków albo dawali się ponieść ich cudownym obietnicom (najczęściej zdarza się to w Stanach), żałowało później tej decyzji.
Ja też, naprawdę, chciałabym mieć tyle wiary. Ulec tej magii chwili i zakrzyknąć w uniesieniu: "Sukces! Jesteśmy w finale! Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej". Wolę jednak odczekać tych kilka miesięcy po wyborach.
STOŁECZNE DEBATY NA WAŻNE TEMATYZapraszamy na debatę „Europejska Stolica Kultury - jesteśmy w finale i co dalej?”. Co to znaczy „stolica kultury”? Do czego ten tytuł jest Warszawie potrzebny? Jakich zmian potrzebuje warszawska kultura, by go zdobyć? Co dalej z projektem ESK, jak go przekształcić w sensowną politykę kulturalną miasta na następne lata? W debacie wezmą udział m.in.: Ewa Czeszejko-Sochacka, pełnomocnik prezydenta Warszawy do spraw ESK 2016, prof. Wojciech Burszta, antropolog kultury (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej), prof. Dorota Ilczuk (Fundacja Pro Cultura), Marek Kraszewski, dyrektor Biura Kultury, Alina Gałązka, Inicjatywa Warszawa 2020, Bogna Świątkowska, Fundacja Bęc Zmiana. Prowadzi Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza”. Piątek 22 października godz. 18. Gazeta Café (ul. Czerska 8/10). Debata organizowana wspólnie z Inicjatywą Warszawa 2020 - koalicją artystów, aktywistów i menedżerów kultury na rzecz rozwoju stołecznej kultury.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zatkany Nowy Świat, Wisłostrada. A będzie tylko gorzej
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Środa na ulicach Warszawy [16.05.2012]
- Z lotniska na Narodowy w pół godziny. Już 1 czerwca!
- Kładka na Wawelskiej. Tragedia w kilkunastu aktach
- Nowy buspas dla UEFA. Bez korków dojadą na Narodowy
- Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra [WIDEO]
- Strefa Chłamu w centrum. Naga prawda o placu Defilad
- Metallica dała czadu! Święto metalu na Bemowie
- A2 pod Warszawą gotowa! Przejechaliśmy całą [WIDEO]
- Pl. Defilad do zwrotu. Będzie pusty przez 20 lat
- Lotnisko wreszcie wypowiada wojnę taxi-mafii
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Kościół sprzedał deweloperowi kawałek wylotówki. Jak?


