Dzielnica robi iluminację ratusza. Żeby kibice widzieli
13.02.2012
aktualizacja: 2012-02-12 19:43
Fot. Jacek Marczewski / AG
Kryzys nie kryzys, podczas Euro warto być zauważonym. Władze Białołęki wymyśliły, że pięknie oświetlą dzielnicowy ratusz, aby mogli go dostrzec kibice jadący Modlińską na stadion
ZOBACZ TAKŻE
- Zgaśnie Trakt Królewski. Ostatni dzień iluminacji (31-01-12, 14:24)
- PRL-owski pułkownik z esbeckimi metodami zwolniony (22-01-10, 09:00)
Iluminacja będzie kosztować ok. 330 tys. zł. Czy to dużo? Na przykład władze Bielan przekonują, że nad każdą kwotą warto się pochylać. Kryzys zajrzał do urzędu, więc dzielnica chce zredukować wydatki na utrzymanie szkół. Połączy gimnazjum z liceum, inne liceum wygasi, a podstawówkę na peryferiach przekształci w filię. Zaoszczędzi na tym 700 tys. zł.
Skąd ta rozrzutność w Białołęce, skoro wszystkie dzielnice mają kłopoty? - W zeszłorocznym budżecie mieliśmy oszczędności - mówi Bernadeta Włoch-Nagórny, rzeczniczka dzielnicy. - Pod koniec roku na nic innego pieniędzy nie mogliśmy już wydać, więc pomyśleliśmy o oświetleniu gmachu urzędu. Jak słyszymy, jest on ceniony za ładną bryłę, zdobył nawet w latach 90. dwie nagrody. Budynek jest podświetlony już od dawna, jednak instalacja była zakładana systemem gospodarczym, bez projektu, a teraz zaczyna się sypać. Kolejne światełka nikną - tłumaczy pani rzecznik.
Zatem gdy władze dzielnicy odkryły oszczędności, rozpisano przetarg na projekt i wykonanie iluminacji. Wzięły w nim udział cztery firmy. Gdy jedną z nich wybrano, inna - która gotowa była wykonać zadanie ponad dwa razy taniej - odwołała się do Krajowej Izby Odwoławczej. Zostało oddalone, ale dzielnica do momentu rozstrzygnięcia nie mogła podpisać umowy ze zwycięską firmą. I nadwyżkę budżetową musiała oddać do kasy miasta.
W budżecie na 2012 r. inwestycji pod hasłem "iluminacja urzędu dzielnicy" nie zaplanowano. Jednak mimo to władze Białołęki z oświetlenia nie rezygnują. - Rzeczywiście, nie jest to najszczęśliwszy moment, ale przepisy o zamówieniach publicznych zobowiązują nas do podpisania umowy - mówi Bernadeta Włoch-Nagórny. - Nie możemy się wycofać. Przetarg został rozstrzygnięty, firma wybrana.
I kreśli pozytywne strony przedsięwzięcia: - Tego typu wydatki zwykle budzą kontrowersje, ale rok 2012 jest szczególny, to rok Euro. Białołęka to nie centrum Warszawy, ale chcemy, żeby nas też zauważono. Pięknie podświetlony urząd dostrzegą kibice jadący z Modlina na stadion ul. Modlińską. Teraz, wjeżdżając do Warszawy od strony Jabłonny, Białołęki w ogóle się nie zauważa. A nie chcemy, żeby była kojarzona tylko z komisami samochodowymi wzdłuż Modlińskiej.
Choć światełek na urzędzie jeszcze nie widać, ujawniają się już wielkie emocje. Na forum "Echa Białołęki", które opisało sprawę, można przeczytać m.in.: "No jasne, więc zamiast frezować Modlińską, proponuję udekorować ją na Euro na całej długości. A nad głowami przejeżdżających kibiców powiesimy misia na sznurku, żeby patrzyli w górę i nie zwracali uwagi na koleiny". Jest też propozycja, aby w proteście niczym Reytan rzucić się pod gabinetem burmistrza albo wręcz wywieźć go na taczce. Pomysł z iluminacją krytykują też radni dzielnicy. - W obecnej sytuacji finansowej dzielnicy taki wydatek nie powinien mieć miejsca. Argumenty o kibicach, którzy mogą zwrócić uwagę na budynek urzędu, są chybione. Kibice w ogóle nie zwrócą uwagi na urząd. Pominę już, że będą jechać koleją, a nie samochodami - Wojciech Tumasz ze Wspólnoty Samorządowa Gospodarność.
I przytomnie zauważa, że mistrzostwa odbędą się w czerwcu. - Wtedy dni są najdłuższe. Żeby zauważyć światełka, kibice musieliby przejeżdżać obok naszego ratusza po godz. 21 i przed 4 rano - dodaje.
Umowa ma być podpisana na dniach. Jest dobra wiadomość - oświetlenie będzie energooszczędne.
Skąd ta rozrzutność w Białołęce, skoro wszystkie dzielnice mają kłopoty? - W zeszłorocznym budżecie mieliśmy oszczędności - mówi Bernadeta Włoch-Nagórny, rzeczniczka dzielnicy. - Pod koniec roku na nic innego pieniędzy nie mogliśmy już wydać, więc pomyśleliśmy o oświetleniu gmachu urzędu. Jak słyszymy, jest on ceniony za ładną bryłę, zdobył nawet w latach 90. dwie nagrody. Budynek jest podświetlony już od dawna, jednak instalacja była zakładana systemem gospodarczym, bez projektu, a teraz zaczyna się sypać. Kolejne światełka nikną - tłumaczy pani rzecznik.
Zatem gdy władze dzielnicy odkryły oszczędności, rozpisano przetarg na projekt i wykonanie iluminacji. Wzięły w nim udział cztery firmy. Gdy jedną z nich wybrano, inna - która gotowa była wykonać zadanie ponad dwa razy taniej - odwołała się do Krajowej Izby Odwoławczej. Zostało oddalone, ale dzielnica do momentu rozstrzygnięcia nie mogła podpisać umowy ze zwycięską firmą. I nadwyżkę budżetową musiała oddać do kasy miasta.
W budżecie na 2012 r. inwestycji pod hasłem "iluminacja urzędu dzielnicy" nie zaplanowano. Jednak mimo to władze Białołęki z oświetlenia nie rezygnują. - Rzeczywiście, nie jest to najszczęśliwszy moment, ale przepisy o zamówieniach publicznych zobowiązują nas do podpisania umowy - mówi Bernadeta Włoch-Nagórny. - Nie możemy się wycofać. Przetarg został rozstrzygnięty, firma wybrana.
I kreśli pozytywne strony przedsięwzięcia: - Tego typu wydatki zwykle budzą kontrowersje, ale rok 2012 jest szczególny, to rok Euro. Białołęka to nie centrum Warszawy, ale chcemy, żeby nas też zauważono. Pięknie podświetlony urząd dostrzegą kibice jadący z Modlina na stadion ul. Modlińską. Teraz, wjeżdżając do Warszawy od strony Jabłonny, Białołęki w ogóle się nie zauważa. A nie chcemy, żeby była kojarzona tylko z komisami samochodowymi wzdłuż Modlińskiej.
Choć światełek na urzędzie jeszcze nie widać, ujawniają się już wielkie emocje. Na forum "Echa Białołęki", które opisało sprawę, można przeczytać m.in.: "No jasne, więc zamiast frezować Modlińską, proponuję udekorować ją na Euro na całej długości. A nad głowami przejeżdżających kibiców powiesimy misia na sznurku, żeby patrzyli w górę i nie zwracali uwagi na koleiny". Jest też propozycja, aby w proteście niczym Reytan rzucić się pod gabinetem burmistrza albo wręcz wywieźć go na taczce. Pomysł z iluminacją krytykują też radni dzielnicy. - W obecnej sytuacji finansowej dzielnicy taki wydatek nie powinien mieć miejsca. Argumenty o kibicach, którzy mogą zwrócić uwagę na budynek urzędu, są chybione. Kibice w ogóle nie zwrócą uwagi na urząd. Pominę już, że będą jechać koleją, a nie samochodami - Wojciech Tumasz ze Wspólnoty Samorządowa Gospodarność.
I przytomnie zauważa, że mistrzostwa odbędą się w czerwcu. - Wtedy dni są najdłuższe. Żeby zauważyć światełka, kibice musieliby przejeżdżać obok naszego ratusza po godz. 21 i przed 4 rano - dodaje.
Umowa ma być podpisana na dniach. Jest dobra wiadomość - oświetlenie będzie energooszczędne.
Najnowsze wiadomości z Białołęki
Najnowsze wiadomości z Warszawy



