Zielona Białołęka chce bronić lisa i koguta
30.03.2008
aktualizacja: 2008-03-31 10:32
Fot. Jan Zamoyski / AG
Skrzyknęli sąsiadów, powołali liderów na osiedlowych uliczkach, stworzyli stronę internetową. - Analityk, prawnik, socjolog, kierowca i wielu innych. Razem możemy zrobić więcej, żeby się nam lepiej żyło - mówi Agnieszka Borowska z Partnerstwa Ulic Zielonej Białołęki.
ZOBACZ TAKŻE
- Mieszkańcy nowego osiedla: Mamy kilometr do przystanku (20-09-10, 09:00)
- 5 zł za godzinę postoju na grodzonym osiedlu (17-03-08, 23:00)
- Apokalipsa Warszawy jeszcze w XXI wieku (17-03-08, 02:00)
- Nasz krzyk o lepsze miasto (16-03-08, 22:51)
- Skorosze: terenowe studium solidarności (14-03-08, 17:10)
- Sieciowi sąsiedzi z nowych blokowisk (10-03-08, 21:25)
- Sztuczki deweloperów, czyli jak zapełnić osiedla (11-03-08, 23:57)
SERWISY
SONDAŻ
Przeczytaj co pisaliśmy o życiu w nowych blokowiskach
Na plakacie widać wielkie blokowiska. W domach ściśnięci ludzie. Samochody zaparkowane, gdzie tylko się da. Drogowskazy informują: "dom kultury - 20 km, szkoła - 30 km, boisko - 2025 r.". Taki afisz rozlepiają na swoim osiedlu mieszkańcy Zielonej Białołęki. Ku przestrodze. Boją się, że ta ponura wizja któregoś dnia może stać się rzeczywistością.
Zielona Białołęka leży we wschodniej części dzielnicy. Ogromny teren graniczy od południa z Trasą Toruńską, od wschodu z Kanałem Żerańskim, na północy z gminą Nieporęt, a od wschodu z Markami. Dominuje zabudowa jednorodzinna. I jak zapewniają sami mieszkańcy, pianie koguta o poranku to nic nadzwyczajnego. Nawet widok pasącej się krowy czy konia nikogo tu nie dziwi.
Jednak ostatnimi czasy deweloperzy zaczęli ostrzyć sobie zęby na te atrakcyjne tereny. Powstają kolejne osiedla . Regaty, Derby, Zielona Dolina. Wciąż przybywa ludzi, ale o infrastrukturze zapomniano. Mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Powołali Partnerstwo Ulic Zielonej Białołęki. - Musimy działać razem, wtedy mamy większe szanse - mówi Agnieszka Borowska, liderka Partnerstwa.
Skrzyknęli sąsiadów z 16 osiedlowych uliczek. Każda ma swojego koordynatora, który tam mieszka. W ten sposób łatwiej dotrzeć do ludzi. Zawsze szybciej otworzy się drzwi komuś, kogo się zna.
Razem walczą o zachowanie unikatowego charakteru Zielonej Białołęki. - Czasem widzę tu sarny, zające, lisy, bażanty. Bociany zakładają gniazda. Tu panuje niezwykły klimat - twierdzi pani Agnieszka. - Nie jesteśmy przeciwko budowaniu tu nowych osiedli , bo ludzie muszą gdzieś mieszkać. Ale niech to się odbywa racjonalnie.
Nie podoba im się, że deweloperzy zabudowują blokami Zieloną Białołękę na potęgę, ale zapomina się o placach zabaw, szkołach, sklepach, przystankach autobusowych, boiskach czy choćby miejscach, gdzie można się spotkać. - A przy okazji niszczy się to, co jest tutaj najcenniejsze: przyrodę. Jest jednak jeszcze czas, żeby to uratować. Trzeba tylko rozmawiać. Można zacząć od uszczegółowienia obecnego plan miejscowego - mówi Agnieszka Borowska. - Przecież Białołęka to zielone płuca stolicy.
Dzięki stowarzyszeniu mieszkańcy Zielonej Białołęki lepiej się poznali. Zaczęli się spotykać, organizować wspólne akcje. Teraz lobbują u władz dzielnicy o boisko do koszykówki. Mają już ogrodzenie, wysięgniki do koszy, bramki. Są gotowi pomóc przy jego budowie.
Marzy im się też edukacyjna zagroda wiejska. - Taka tajemnicza dla małych warszawiaków przestrzeń, gdzie można pogłaskać krowę, zobaczyć, jak powstaje masło, ulepić garnek z gliny - zachwala pani Agnieszka.
Walczą również o uratowanie starych cmentarzy ewangelickich. Chcieliby, aby powstało tam lapidarium.
Więcej szczegółów na: www.mojabialoleka.pl
Na plakacie widać wielkie blokowiska. W domach ściśnięci ludzie. Samochody zaparkowane, gdzie tylko się da. Drogowskazy informują: "dom kultury - 20 km, szkoła - 30 km, boisko - 2025 r.". Taki afisz rozlepiają na swoim osiedlu mieszkańcy Zielonej Białołęki. Ku przestrodze. Boją się, że ta ponura wizja któregoś dnia może stać się rzeczywistością.
Zielona Białołęka leży we wschodniej części dzielnicy. Ogromny teren graniczy od południa z Trasą Toruńską, od wschodu z Kanałem Żerańskim, na północy z gminą Nieporęt, a od wschodu z Markami. Dominuje zabudowa jednorodzinna. I jak zapewniają sami mieszkańcy, pianie koguta o poranku to nic nadzwyczajnego. Nawet widok pasącej się krowy czy konia nikogo tu nie dziwi.
Jednak ostatnimi czasy deweloperzy zaczęli ostrzyć sobie zęby na te atrakcyjne tereny. Powstają kolejne osiedla . Regaty, Derby, Zielona Dolina. Wciąż przybywa ludzi, ale o infrastrukturze zapomniano. Mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Powołali Partnerstwo Ulic Zielonej Białołęki. - Musimy działać razem, wtedy mamy większe szanse - mówi Agnieszka Borowska, liderka Partnerstwa.
Skrzyknęli sąsiadów z 16 osiedlowych uliczek. Każda ma swojego koordynatora, który tam mieszka. W ten sposób łatwiej dotrzeć do ludzi. Zawsze szybciej otworzy się drzwi komuś, kogo się zna.
Razem walczą o zachowanie unikatowego charakteru Zielonej Białołęki. - Czasem widzę tu sarny, zające, lisy, bażanty. Bociany zakładają gniazda. Tu panuje niezwykły klimat - twierdzi pani Agnieszka. - Nie jesteśmy przeciwko budowaniu tu nowych osiedli , bo ludzie muszą gdzieś mieszkać. Ale niech to się odbywa racjonalnie.
Nie podoba im się, że deweloperzy zabudowują blokami Zieloną Białołękę na potęgę, ale zapomina się o placach zabaw, szkołach, sklepach, przystankach autobusowych, boiskach czy choćby miejscach, gdzie można się spotkać. - A przy okazji niszczy się to, co jest tutaj najcenniejsze: przyrodę. Jest jednak jeszcze czas, żeby to uratować. Trzeba tylko rozmawiać. Można zacząć od uszczegółowienia obecnego plan miejscowego - mówi Agnieszka Borowska. - Przecież Białołęka to zielone płuca stolicy.
Dzięki stowarzyszeniu mieszkańcy Zielonej Białołęki lepiej się poznali. Zaczęli się spotykać, organizować wspólne akcje. Teraz lobbują u władz dzielnicy o boisko do koszykówki. Mają już ogrodzenie, wysięgniki do koszy, bramki. Są gotowi pomóc przy jego budowie.
Marzy im się też edukacyjna zagroda wiejska. - Taka tajemnicza dla małych warszawiaków przestrzeń, gdzie można pogłaskać krowę, zobaczyć, jak powstaje masło, ulepić garnek z gliny - zachwala pani Agnieszka.
Walczą również o uratowanie starych cmentarzy ewangelickich. Chcieliby, aby powstało tam lapidarium.
Więcej szczegółów na: www.mojabialoleka.pl
-
Zielona Białołęka chce bronić lisa i koguta
pszeszczep666
30.03.08, 22:53
"Ogromny teren graniczy od południa z Trasą Toruńską, od wschodu z Kanałem Żerańskim, na północy z gminą Nieporęt, a od wschodu z Markami. "można było sobie darować te strony świata, niezbyt»
Najnowsze wiadomości z Białołęki
Najnowsze wiadomości z Warszawy


