Azari & III - gwiazda muzyki elektronicznej
07.02.2012
aktualizacja: 2012-02-07 17:43
We wtorek do sklepów trafiła ich nowa płyta. A już w środę można ich posłyszeć na żywo w klubie 1500m2. Po raz pierwszy do Polski przyjeżdża młoda gwiazda muzyki elektronicznej Azari & III
Dwóch kompozytorów, producentów o pseudonimach rodem z powieści science fiction lub fantasy - Dinamo Azari i Alixander III. Do tego dwóch oryginalnych wokalistów - Fritz Helder i Cedric. Choć działali na scenie muzycznej Toronto od lat, to dopiero gdy połączyli siły, odnieśli międzynarodowy sukces. Ich muzyka, wyraźnie nawiązująca do klasycznego house'u sprzed ponad 20 lat, czerpiąca z tradycyjnego disco, jest też niesłychanie współczesna, prosto z XXI wieku. Po intensywnym 2011 roku, pełnym koncertów na tak ważnych festiwalach jak choćby Coachella w USA czy Melt w Niemczech, imprez, zakończonym licznymi wyróżnieniami Azari & III zaczynają rok po hitchcockowsku - od trzęsienia ziemi, wydają właśnie płytę, planują rok pełen kolejnych koncertów, no i bawią niepotwierdzoną informacją, że latem ruszają w trasę z Madonną.
Rozmowa z Dinamem Azarim
Łukasz Kamiński: Czy to prawda, że Madonna zabiera was ze sobą na swoją tegoroczną trasę?
Dinamo Azari: Nie mam pojęcia. Nic nie jest jeszcze potwierdzone, ale sama myśl, że Madonna mogłaby być nami zainteresowana, że podoba jej się nasza muzyka, jest bardzo schlebiająca. Jeśli się nad tym zastanowić, mamy coś wspólnego z Madonną, charakter, nasze brzmienie przypomina chwilami jej nagrania, te sprzed lat. Jeśliby to wypaliło, to byłoby świetnie. To byłoby coś, wieczorem koncerty, a rankami wspólnie praktykowalibyśmy kabałę (śmiech).
Co było najważniejszym wydarzeniem w minionym roku?
Tak naprawdę nie było jednego wydarzenia, to był cały proces, trochę jak kula śnieżna. Każde kolejne wydarzenie, praca nad albumem, imprezy...
No właśnie, sądząc z opisów, relacji, imprezowo 2011 był dla was całkiem specjalny?
Jak najbardziej. Wystąpiliśmy np. na Ibizie na zaproszenie Pete'a Tonga, popularnego prezentera Radia BBC. Na imprezie bawiło się około osiem tysięcy ludzi, a obok nas występowali: Tiesto, Carl Cox, Erick Morillo, David Guetta. Całość była transmitowana, a dopełnieniem atrakcji była bójka z ochroniarzami, w którą się wdaliśmy. To były trzy bardzo niemiłosiernie zabawowe godziny w naszym życiu.
Tak jak wspomniałeś, działacie na scenie muzycznej już wiele lat. Kiedy zrozumiałeś, że formuła, jaką wymyśliliście sobie na Azari & III, to jest właśnie to?
Zrozumieliśmy to z pierwszymi pozytywnymi recenzjami piosenki "Hungry For The Power", najpierw na kilku niezależnych blogach, potem w pismach. Może nawet ciut wcześniej, kiedy puszczałem nasze nagrania znajomym, widziałem, że im się podobają. Cieszy mnie, że to był pewien proces, że sukces nie przyszedł nagle, że musieliśmy na niego zapracować.
Zespół powstał w Toronto.
Nasz związek z tym miastem nie ogranicza się jedynie do samego zespołu. Zanim założyliśmy Azari & III, przez wiele lat współtworzyliśmy scenę taneczną Toronto, organizowaliśmy imprezy w klubach, zapraszaliśmy artystów z innych miast. To bardzo żywe miasto, cały czas coś ciekawego się w nim dzieje, nie ma stagnacji, marazmu.
Czujecie związani emocjonalnie z Toronto? Pytam, bo kilka lat temu Tiga, gwiazda electro z Kanady, powiedział, że bardziej czuje się montrealczykiem niż Kanadyjczykiem.
Ja sam pochodzę z Montrealu, ale wybrałem Toronto. Tak naprawdę jesteśmy jedną wielką rodziną, jesteśmy dumni z Kanady.
Jesteś fanem hokeja czy uderzam teraz w stereotyp?
Idziesz dobrym tropem (śmiech).
Większość gatunków muzycznych miała swoją złotą erę, punk rock, disco, hip-hop. A jak jest z muzyką taneczną?
Teraz jest doskonały czas dla muzyki tanecznej. Nie tylko jest popularna, ale bardzo żywotna, nieustannie ewoluująca, otwarta na nowe wpływy i inspiracje. Dzięki temu właśnie, że nie jest hermetyczna, może się rozwijać. Ludzie to doceniają, bo lubią być zaskakiwani.
Na tej samej imprezie, co wy, wystąpi Kim Ann Foxman z zespołu Hercules and The Love Affair, grupy, w której muzyce słychać silne wpływy klasycznego nowojorskiego disco lat 70. Czy na was też disco miało wpływ?
Oczywiście, że tak. To jedno z naszych źródeł inspiracji, zawsze w Nowym Jorku czuliśmy się jak w domu, wielokrotnie też współpracowaliśmy z muzykami stamtąd. Bo tak naprawdę, kim byśmy byli, gdybyśmy nie czerpali, nie inspirowali się innymi?
Azari & III wystąpią w środę, 8 lutego. Początek o godz. 20. Bilety 40 i 50 zł.
Rozmowa z Dinamem Azarim
Łukasz Kamiński: Czy to prawda, że Madonna zabiera was ze sobą na swoją tegoroczną trasę?
Dinamo Azari: Nie mam pojęcia. Nic nie jest jeszcze potwierdzone, ale sama myśl, że Madonna mogłaby być nami zainteresowana, że podoba jej się nasza muzyka, jest bardzo schlebiająca. Jeśli się nad tym zastanowić, mamy coś wspólnego z Madonną, charakter, nasze brzmienie przypomina chwilami jej nagrania, te sprzed lat. Jeśliby to wypaliło, to byłoby świetnie. To byłoby coś, wieczorem koncerty, a rankami wspólnie praktykowalibyśmy kabałę (śmiech).
Co było najważniejszym wydarzeniem w minionym roku?
Tak naprawdę nie było jednego wydarzenia, to był cały proces, trochę jak kula śnieżna. Każde kolejne wydarzenie, praca nad albumem, imprezy...
No właśnie, sądząc z opisów, relacji, imprezowo 2011 był dla was całkiem specjalny?
Jak najbardziej. Wystąpiliśmy np. na Ibizie na zaproszenie Pete'a Tonga, popularnego prezentera Radia BBC. Na imprezie bawiło się około osiem tysięcy ludzi, a obok nas występowali: Tiesto, Carl Cox, Erick Morillo, David Guetta. Całość była transmitowana, a dopełnieniem atrakcji była bójka z ochroniarzami, w którą się wdaliśmy. To były trzy bardzo niemiłosiernie zabawowe godziny w naszym życiu.
Tak jak wspomniałeś, działacie na scenie muzycznej już wiele lat. Kiedy zrozumiałeś, że formuła, jaką wymyśliliście sobie na Azari & III, to jest właśnie to?
Zrozumieliśmy to z pierwszymi pozytywnymi recenzjami piosenki "Hungry For The Power", najpierw na kilku niezależnych blogach, potem w pismach. Może nawet ciut wcześniej, kiedy puszczałem nasze nagrania znajomym, widziałem, że im się podobają. Cieszy mnie, że to był pewien proces, że sukces nie przyszedł nagle, że musieliśmy na niego zapracować.
Zespół powstał w Toronto.
Nasz związek z tym miastem nie ogranicza się jedynie do samego zespołu. Zanim założyliśmy Azari & III, przez wiele lat współtworzyliśmy scenę taneczną Toronto, organizowaliśmy imprezy w klubach, zapraszaliśmy artystów z innych miast. To bardzo żywe miasto, cały czas coś ciekawego się w nim dzieje, nie ma stagnacji, marazmu.
Czujecie związani emocjonalnie z Toronto? Pytam, bo kilka lat temu Tiga, gwiazda electro z Kanady, powiedział, że bardziej czuje się montrealczykiem niż Kanadyjczykiem.
Ja sam pochodzę z Montrealu, ale wybrałem Toronto. Tak naprawdę jesteśmy jedną wielką rodziną, jesteśmy dumni z Kanady.
Jesteś fanem hokeja czy uderzam teraz w stereotyp?
Idziesz dobrym tropem (śmiech).
Większość gatunków muzycznych miała swoją złotą erę, punk rock, disco, hip-hop. A jak jest z muzyką taneczną?
Teraz jest doskonały czas dla muzyki tanecznej. Nie tylko jest popularna, ale bardzo żywotna, nieustannie ewoluująca, otwarta na nowe wpływy i inspiracje. Dzięki temu właśnie, że nie jest hermetyczna, może się rozwijać. Ludzie to doceniają, bo lubią być zaskakiwani.
Na tej samej imprezie, co wy, wystąpi Kim Ann Foxman z zespołu Hercules and The Love Affair, grupy, w której muzyce słychać silne wpływy klasycznego nowojorskiego disco lat 70. Czy na was też disco miało wpływ?
Oczywiście, że tak. To jedno z naszych źródeł inspiracji, zawsze w Nowym Jorku czuliśmy się jak w domu, wielokrotnie też współpracowaliśmy z muzykami stamtąd. Bo tak naprawdę, kim byśmy byli, gdybyśmy nie czerpali, nie inspirowali się innymi?
Azari & III wystąpią w środę, 8 lutego. Początek o godz. 20. Bilety 40 i 50 zł.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zatkany Nowy Świat, Wisłostrada. A będzie tylko gorzej
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Środa na ulicach Warszawy [16.05.2012]
- Z lotniska na Narodowy w pół godziny. Już 1 czerwca!
- Kładka na Wawelskiej. Tragedia w kilkunastu aktach
- Nowy buspas dla UEFA. Bez korków dojadą na Narodowy
- Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra [WIDEO]
- Strefa Chłamu w centrum. Naga prawda o placu Defilad
- Metallica dała czadu! Święto metalu na Bemowie
- A2 pod Warszawą gotowa! Przejechaliśmy całą [WIDEO]
- Pl. Defilad do zwrotu. Będzie pusty przez 20 lat
- Lotnisko wreszcie wypowiada wojnę taxi-mafii
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Kościół sprzedał deweloperowi kawałek wylotówki. Jak?


