Deweloperzy mecenasami sztuki Muzea w fabrykach
08.02.2012
aktualizacja: 2012-02-07 19:35
Fot. Ilona Karwińska/Muzeum Neonów
Wzornictwo w Koneserze, neony w Soho - deweloperzy coraz chętniej inwestują w Warszawie w kulturę. Nie dlatego, że są takimi altruistami, ale dlatego, że widzą, jak to buduje pozytywny wizerunek i podnosi wartość ich inwestycji.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowe logo Muzeum Narodowego. Co sądzicie? (12-03-12, 14:00)
- Przenieśmy teatry i muzea na Stadion Narodowy! (12-03-12, 10:00)
- Warszawa kulturalną pustynią podczas Euro? (29-02-12, 12:00)
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu (10-02-12, 11:00)
- Już wiadomo: polski design znajdzie miejsce w Koneserze (07-02-12, 08:00)
- Znikają dwa stare neony z Ochoty. Wrócą odmienione (17-02-11, 11:00)
Rafał Szczepański, wiceprezes BBI Development, z dumą opowiada o współpracy z Muzeum Narodowym i Teatrem Konsekwentnym, które zaprosił do Konesera (pisaliśmy o tym wczoraj). Rafał Bauer, prezes Black Lion NFI, choć już rozdysponował niemal wszystkie poprzemysłowe powierzchnie na terenie Soho Factory, chce jeszcze przyjąć na Mińskiej bezdomne Muzeum Neonów. Bo ekspozycję reklam świetlnych można przecież urządzić na ścianach budynków. Obaj budują na Pradze. Mają świadomość, że w kryzysie coraz trudniej będzie tu sprzedać mieszkania i biura. Potrzebna jest jakaś wartość dodana, która przyciągnie najemców. Stąd coraz większy rozmach w wydatkach na kulturę. Szlaki przetarła Grażyna Kulczyk i jej Stary Browar w Poznaniu. Wyceniając go ostatnio przekonała się, że wprowadzona tam kultura i sztuka o ok. 15 proc. podniosły wartość tej inwestycji. - Nasi akcjonariusze zaczynają to rozumieć, że inwestowanie w kulturę nie jest drogim kaprysem. W perspektywie to opłacalne, buduje markę - mówi Rafał Szczepański.
Chcemy dożyć tych zmian
Kupując teren Konesera przy ul. Ząbkowskiej, firma BBI Development zobowiązała się w umowie z miastem, że w zabytkowych XIX-wiecznych budynkach wytwórni wódek oprócz mieszkań, sklepów i biur będzie też obecna kultura. Ostatecznie nie będzie jej tam zbyt wiele, ale za to jaka! Pomysł, by udostępnić Muzeum Narodowemu jeden z budynków na ekspozycję wzornictwa, był promocyjnym strzałem w dziesiątkę. Aż trudno uwierzyć, że inny deweloper na to nie wpadł. Prestiżowa instytucja, o której w tym roku będzie głośno z powodu jubileuszu 150-lecia, z niezwykle cenną kolekcją XX-wiecznego wzornictwa - wiadomo, że to będzie hit! Gdy rok temu Muzeum Narodowe pokazało zaledwie fragment tych zbiorów, obejrzało je aż 36 tys. widzów. Nie mogli się nadziwić, dlaczego w Warszawie nie ma takiej stałej ekspozycji, na której można oglądać te meble, porcelanę, przedmioty codziennego użytku, plakaty. Wszak tak niewiele mamy unikatowych dzieł, którymi moglibyśmy świat zadziwić!
BBI zamierza wyłożyć na rewitalizację budynku dla Muzeum Narodowego ok. 7-9 mln zł. Z punktu widzenia biznesowego to dużo, ale dla porównania na budowę sąsiedniego Muzeum Warszawskiej Pragi miasto wydało już blisko 39 mln zł. Okazuje się, że nie trzeba aż tak wielkich nakładów, żeby stworzyć coś wartościowego i atrakcyjnego. Taki model partnerstwa publiczno-prywatnego ma też inną zaletę - wszystko toczy się szybciej. Jest wola, są pieniądze, to remontujemy, a w tym czasie Muzeum Narodowe gromadzi potrzebne środki na ekspozycję. I jest szansa, że już pod koniec 2013 lub na początku 2014 roku będziemy ten Oddział Wzornictwa w Koneserze zwiedzać. - Nie jesteśmy instytucją biurokratyczną, dla nas liczą się cele. Nie mówimy, że może coś zbudujemy w 2025 r. za 15 miliardów. Chcemy tych zmian dożyć - mówi Rafał Szczepański.
Współpraca z MN to dla BBI dobre posunięcie również dlatego, że wielu warszawiakom firma kojarzy się głównie z burzeniem wartościowej powojennej modernistycznej architektury - Supersamu czy Skarpy. Inwestując w ekspozycję wzornictwa z tego czasu, na pewno zdoła się w ich oczach chociaż częściowo zrehabilitować.
W trosce o dzielnicę
Rafał Bauer nie ukrywa, że chce na Mińskiej budować mieszkania. Ale dla kultury zrobił już znacznie więcej niżby musiał, chcąc jedynie dobrze sprzedać metry kwadratowe osiedla. Widać, że go to pasjonuje - z dbałością i fantazją rewitalizuje kolejne fabryczne budynki i lokuje w nich: redakcje, pracownie architektoniczne, galerie, restauracje. Już urządziły się tu m.in.: galerie Leto i Piktogram (galerzyści mieli ten komfort, że od początku uczestniczyli w projektowaniu swojej przestrzeni), Studio Teatralne "Koło", sklep z designem Magazyn Praga. Wielkie hale na terenie Soho Factory goszczą też regularnie kulturalne imprezy, tj. muzyczny Free Form Festival czy recyklingowe Przetwory. Teraz jest szansa, że wreszcie pełnym blaskiem na plenerowej ekspozycji zabłysną tam reklamy świetlne z lat 60 i 70.: Cepelia, Kino Praha, Berlin czy Jubiler, trzymane dotąd przez Muzeum Neonów w garażu na Bródnie.
Obaj deweloperzy są przekonani, że swoimi działaniami przyczynią się do rozwoju Pragi. Nerwowo reagują na hasło "gentryfikacja". Jak ich inwestycje zmienią dzielnicę? Trudno dziś przewidzieć. Ale na pewno w jeszcze większym stopniu zmieni ją metro. To będzie dla Pragi rewolucja, która już ujawnia swoje jasne i ciemne strony - prywatni właściciele przejmują kamienice, podnoszą czynsze, upadają zakłady rzemieślnicze. - Zależy nam na tej dzielnicy. Nie stawiamy tu Arkadii bis czy grodzonej fortecy. Tworzymy fragment otwartej, żywej tkanki miasta, gdzie będzie też można przyjść na zakupy na targu, do restauracji, na wystawę, odpocząć na zadbanym skwerze - przekonuje Szczepański.
Chcemy dożyć tych zmian
Kupując teren Konesera przy ul. Ząbkowskiej, firma BBI Development zobowiązała się w umowie z miastem, że w zabytkowych XIX-wiecznych budynkach wytwórni wódek oprócz mieszkań, sklepów i biur będzie też obecna kultura. Ostatecznie nie będzie jej tam zbyt wiele, ale za to jaka! Pomysł, by udostępnić Muzeum Narodowemu jeden z budynków na ekspozycję wzornictwa, był promocyjnym strzałem w dziesiątkę. Aż trudno uwierzyć, że inny deweloper na to nie wpadł. Prestiżowa instytucja, o której w tym roku będzie głośno z powodu jubileuszu 150-lecia, z niezwykle cenną kolekcją XX-wiecznego wzornictwa - wiadomo, że to będzie hit! Gdy rok temu Muzeum Narodowe pokazało zaledwie fragment tych zbiorów, obejrzało je aż 36 tys. widzów. Nie mogli się nadziwić, dlaczego w Warszawie nie ma takiej stałej ekspozycji, na której można oglądać te meble, porcelanę, przedmioty codziennego użytku, plakaty. Wszak tak niewiele mamy unikatowych dzieł, którymi moglibyśmy świat zadziwić!
BBI zamierza wyłożyć na rewitalizację budynku dla Muzeum Narodowego ok. 7-9 mln zł. Z punktu widzenia biznesowego to dużo, ale dla porównania na budowę sąsiedniego Muzeum Warszawskiej Pragi miasto wydało już blisko 39 mln zł. Okazuje się, że nie trzeba aż tak wielkich nakładów, żeby stworzyć coś wartościowego i atrakcyjnego. Taki model partnerstwa publiczno-prywatnego ma też inną zaletę - wszystko toczy się szybciej. Jest wola, są pieniądze, to remontujemy, a w tym czasie Muzeum Narodowe gromadzi potrzebne środki na ekspozycję. I jest szansa, że już pod koniec 2013 lub na początku 2014 roku będziemy ten Oddział Wzornictwa w Koneserze zwiedzać. - Nie jesteśmy instytucją biurokratyczną, dla nas liczą się cele. Nie mówimy, że może coś zbudujemy w 2025 r. za 15 miliardów. Chcemy tych zmian dożyć - mówi Rafał Szczepański.
Współpraca z MN to dla BBI dobre posunięcie również dlatego, że wielu warszawiakom firma kojarzy się głównie z burzeniem wartościowej powojennej modernistycznej architektury - Supersamu czy Skarpy. Inwestując w ekspozycję wzornictwa z tego czasu, na pewno zdoła się w ich oczach chociaż częściowo zrehabilitować.
W trosce o dzielnicę
Rafał Bauer nie ukrywa, że chce na Mińskiej budować mieszkania. Ale dla kultury zrobił już znacznie więcej niżby musiał, chcąc jedynie dobrze sprzedać metry kwadratowe osiedla. Widać, że go to pasjonuje - z dbałością i fantazją rewitalizuje kolejne fabryczne budynki i lokuje w nich: redakcje, pracownie architektoniczne, galerie, restauracje. Już urządziły się tu m.in.: galerie Leto i Piktogram (galerzyści mieli ten komfort, że od początku uczestniczyli w projektowaniu swojej przestrzeni), Studio Teatralne "Koło", sklep z designem Magazyn Praga. Wielkie hale na terenie Soho Factory goszczą też regularnie kulturalne imprezy, tj. muzyczny Free Form Festival czy recyklingowe Przetwory. Teraz jest szansa, że wreszcie pełnym blaskiem na plenerowej ekspozycji zabłysną tam reklamy świetlne z lat 60 i 70.: Cepelia, Kino Praha, Berlin czy Jubiler, trzymane dotąd przez Muzeum Neonów w garażu na Bródnie.
Obaj deweloperzy są przekonani, że swoimi działaniami przyczynią się do rozwoju Pragi. Nerwowo reagują na hasło "gentryfikacja". Jak ich inwestycje zmienią dzielnicę? Trudno dziś przewidzieć. Ale na pewno w jeszcze większym stopniu zmieni ją metro. To będzie dla Pragi rewolucja, która już ujawnia swoje jasne i ciemne strony - prywatni właściciele przejmują kamienice, podnoszą czynsze, upadają zakłady rzemieślnicze. - Zależy nam na tej dzielnicy. Nie stawiamy tu Arkadii bis czy grodzonej fortecy. Tworzymy fragment otwartej, żywej tkanki miasta, gdzie będzie też można przyjść na zakupy na targu, do restauracji, na wystawę, odpocząć na zadbanym skwerze - przekonuje Szczepański.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zatkany Nowy Świat, Wisłostrada. A będzie tylko gorzej
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Środa na ulicach Warszawy [16.05.2012]
- Z lotniska na Narodowy w pół godziny. Już 1 czerwca!
- Kładka na Wawelskiej. Tragedia w kilkunastu aktach
- Nowy buspas dla UEFA. Bez korków dojadą na Narodowy
- Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra [WIDEO]
- Strefa Chłamu w centrum. Naga prawda o placu Defilad
- Metallica dała czadu! Święto metalu na Bemowie
- A2 pod Warszawą gotowa! Przejechaliśmy całą [WIDEO]
- Pl. Defilad do zwrotu. Będzie pusty przez 20 lat
- Lotnisko wreszcie wypowiada wojnę taxi-mafii
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Kościół sprzedał deweloperowi kawałek wylotówki. Jak?


