Moda z Powstania Warszawskiego
12.02.2012
aktualizacja: 2012-02-12 18:20
Robienie mody inspirowanej największą w historii tego miasta tragedią zakrawa na ponury żart - pisze Roman Pawłowski w felietonie z cyklu "Kronika Wypadków Kulturalnych"
Kult Powstania Warszawskiego zatacza coraz większe kręgi, ostatnio objął również modę. Świadectwem tego jest wywiad w "Wysokich Obcasach" z projektantem Robertem Kupiszem na temat jego nowej kolekcji "Heroes". Pan Kupisz wcześniej szył ubrania w stylu rock'n'roll, tym razem w poszukiwaniu inspiracji wybrał się do Muzeum Powstania Warszawskiego i doznał tam olśnienia. Odkrył mianowicie, że młodzi powstańcy na zdjęciach byli ubrani, i to nie w jakieś łachy, ale w modne, vintage'owe ciuchy, w których całkiem nieźle wyglądali. "Nigdy nie widziałem piękniejszych twarzy. Dramat sytuacji wyciągnął z nich całe piękno. Poczułem, że to jest to" - opowiada podekscytowany projektant.
Pod wpływem tej ekscytacji powstała kolekcja patriotycznej odzieży, którą projektant pokazał jesienią ubiegłego roku. Modelki i modele ("same Zosie, Stasie, Krysie, Marysie") defilowali po wybiegu do taktu przedwojennych piosenek w wykonaniu Anny Marii Jopek. Jak opowiada pan Kupisz, "było niewinnie jak na maturalnym polonezie". Żadnej seksualności i tym podobnych brudnych rzeczy. Sama czysta niewinność. Pokaz wywołał poruszenie w świecie modowym. "To niesamowite, że Robert Kupisz nawiązał do tematu o Powstaniu Warszawskim, bo jest to naprawdę wzruszająca historia, a T-shirt z orzełkiem - bardzo fajny pomysł" - zachwycała się czytelniczka blogu Mai Sablewskiej. Uwagę fachowców zwróciły szczególnie szmizjerki, patriotyczne swetry i grunge'owe kożuszki. "Modele i modelki (...) z każdą minutą pokazu wyglądali bardziej współcześnie, sytuując się w lubianym przez Kupisza stylu niedbały casual. Pojawiły się nawet ciekawe formy kurtek z kożuchem, odczarowujące nudną rustykalność tego elementu garderoby" - chwalił portal Lula.pl, wysoko oceniając "powstańczą" kolorystykę z nutą błota i mchu.
Twórcy Muzeum Powstania Warszawskiego powinni być zachwyceni. Ich wieloletnie starania osiągnęły w końcu skutek: legenda Powstania jako heroicznego zrywu pięknych, młodych i dobrze ubranych warszawskich inteligentów osiągnęła w kolekcji Kupisza swój absurdalny szczyt. Jest to zarazem szczyt zakłamania. Pan Kupisz, odczarowując nudną rustykalność kożuszków, zadbał o to, aby nie odstraszyć ewentualnych klientów i starannie wyprał swoje stroje z potu, kurzu i krwi. "Nie jestem historykiem. Nie chciałem poruszać tematu śmierci. (...) Byłem zainspirowany zdjęciami z wojny, ale nie chciałem przypominać ludziom o jej koszmarze" - wyznał w rozmowie dla "Obcasów". No jasne, kto by kupił przestrzeloną marynarkę albo T-shirt z plamami powstańczej krwi.
Robienie mody inspirowanej największą w historii tego miasta tragedią zakrawa na ponury żart. W następnej kolejności Robert Kupisz powinien przygotować zimową kolekcję inspirowaną oblężeniem Stalingradu. Już widzę ten pokaz: płaszcze z koców, zdobyczne walonki, modele o blond włosach i "Lili Marleen" jako podkład muzyczny. Na pewno wszystko świetnie się sprzeda.
Pod wpływem tej ekscytacji powstała kolekcja patriotycznej odzieży, którą projektant pokazał jesienią ubiegłego roku. Modelki i modele ("same Zosie, Stasie, Krysie, Marysie") defilowali po wybiegu do taktu przedwojennych piosenek w wykonaniu Anny Marii Jopek. Jak opowiada pan Kupisz, "było niewinnie jak na maturalnym polonezie". Żadnej seksualności i tym podobnych brudnych rzeczy. Sama czysta niewinność. Pokaz wywołał poruszenie w świecie modowym. "To niesamowite, że Robert Kupisz nawiązał do tematu o Powstaniu Warszawskim, bo jest to naprawdę wzruszająca historia, a T-shirt z orzełkiem - bardzo fajny pomysł" - zachwycała się czytelniczka blogu Mai Sablewskiej. Uwagę fachowców zwróciły szczególnie szmizjerki, patriotyczne swetry i grunge'owe kożuszki. "Modele i modelki (...) z każdą minutą pokazu wyglądali bardziej współcześnie, sytuując się w lubianym przez Kupisza stylu niedbały casual. Pojawiły się nawet ciekawe formy kurtek z kożuchem, odczarowujące nudną rustykalność tego elementu garderoby" - chwalił portal Lula.pl, wysoko oceniając "powstańczą" kolorystykę z nutą błota i mchu.
Twórcy Muzeum Powstania Warszawskiego powinni być zachwyceni. Ich wieloletnie starania osiągnęły w końcu skutek: legenda Powstania jako heroicznego zrywu pięknych, młodych i dobrze ubranych warszawskich inteligentów osiągnęła w kolekcji Kupisza swój absurdalny szczyt. Jest to zarazem szczyt zakłamania. Pan Kupisz, odczarowując nudną rustykalność kożuszków, zadbał o to, aby nie odstraszyć ewentualnych klientów i starannie wyprał swoje stroje z potu, kurzu i krwi. "Nie jestem historykiem. Nie chciałem poruszać tematu śmierci. (...) Byłem zainspirowany zdjęciami z wojny, ale nie chciałem przypominać ludziom o jej koszmarze" - wyznał w rozmowie dla "Obcasów". No jasne, kto by kupił przestrzeloną marynarkę albo T-shirt z plamami powstańczej krwi.
Robienie mody inspirowanej największą w historii tego miasta tragedią zakrawa na ponury żart. W następnej kolejności Robert Kupisz powinien przygotować zimową kolekcję inspirowaną oblężeniem Stalingradu. Już widzę ten pokaz: płaszcze z koców, zdobyczne walonki, modele o blond włosach i "Lili Marleen" jako podkład muzyczny. Na pewno wszystko świetnie się sprzeda.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zatkany Nowy Świat, Wisłostrada. A będzie tylko gorzej
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Środa na ulicach Warszawy [16.05.2012]
- Z lotniska na Narodowy w pół godziny. Już 1 czerwca!
- Kładka na Wawelskiej. Tragedia w kilkunastu aktach
- Nowy buspas dla UEFA. Bez korków dojadą na Narodowy
- Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra [WIDEO]
- Strefa Chłamu w centrum. Naga prawda o placu Defilad
- Metallica dała czadu! Święto metalu na Bemowie
- A2 pod Warszawą gotowa! Przejechaliśmy całą [WIDEO]
- Pl. Defilad do zwrotu. Będzie pusty przez 20 lat
- Lotnisko wreszcie wypowiada wojnę taxi-mafii
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Kościół sprzedał deweloperowi kawałek wylotówki. Jak?


