Wszyscy jesteśmy paparazzi
12.02.2012
aktualizacja: 2012-02-14 12:27
O głośnym filmie dokumentalnym "Paparazzi" opowiada jego reżyser Piotr Bernaś. Pokaz w środę 15 lutego w Kino.Lab w Zamku Ujazdowskim.
Film dokumentalny "Paparazzi" autorstwa Piotra Bernasia (scenariusz, reżyseria) i Łukasza Żala (zdjęcia), doceniony na licznych festiwalach, nominowany do Europejskiej Nagrody Filmowej nie miał dotąd zbyt wielu pokazów w Warszawie. Wreszcie jest okazja go zobaczyć. "Paparazzi" jest jednym z wydarzeń wystawy "Świat nie przedstawiony. Dokumenty polskiej transformacji po 1989 roku" w Centrum Sztuki Współczesnej. Pokaz w środę o godz. 20 w Kino.Lab w Zamku Ujazdowskim.
To 30-minutowy portret Przemysława Stoppy, najsłynniejszego polskiego paparazzo, postrachu celebrytów. Postać budzi ambiwalentne uczucia. Uzależniony od kawy, żarcia z McDonald's, papierosów i adrenaliny, z pozoru pozbawiony jakichkolwiek skrupułów Stoppa zaskakuje w filmie rozbrajającą szczerością i moralnymi dylematami. Film powstał w Szkole Wajdy w ramach Programu Dokumentalnego DOK PRO.
Rozmowa z Piotrem Bernasiem, reżyserem
Mateusz Pacewicz: Przemysław Stoppa widział film?
Piotr Bernaś: Był w ciężkim szoku. Wyszedł rozdygotany. Powiedział: "Zobaczyłem siebie takiego, jakim jestem. Smutna prawda". Widziałem w nim chęć zmiany.
W filmie do przemiany bohatera w końcu nie dochodzi. Przemysław twierdzi, że katastrofa smoleńska to dla niego granica, której nie przekroczy. Ale gdy na horyzoncie dostrzega samochód Jarosława Kaczyńskiego
- Pojawia się instynkt, silniejszy od autorefleksji behawioralny odruch. Pościg za zwierzyną - dogonić i zrobić zdjęcie.
Co zaciekawiło cię w postaci paparazzo?
- Nie interesowało mnie to, jak wygląda zawód. Temat wyeksploatowany, promowany w mediach w ramach ciekawostki: jakim obiektywem robisz, ile pieniędzy dostałeś. Chciałem pokazać paparazzo od drugiej strony, zburzyć ten mit, legendę. Zobaczyć, czy takiemu Przemkowi przychodzi zapłacić za to wszystko cenę.
Przychodzi?
- Tak, ale to niczego nie zmienia. Wie, w co brnie, nie jest to wygodne, ale się przyzwyczaił. Nieraz się zastanawiam, czy siła polega na przeciwstawieniu się pewnym trendom, czy na asymilacji. Przemek, ale i każdy człowiek, żyje między tymi biegunami. Nie wiem, kto jest wygrany - drapieżnik czy niezrozumiały odludek.
Paparazzo jest dla mnie symbolem współczesnego człowieka, który najlepiej zaadaptował się do środowiska. Niezależnie od tego, czy powiemy, że środowisko jest toksyczne, kwaśne, czy zasadowe. W pierwszej scenie poznajemy człowieka, rozbrajającą szczerością budzi naszą sympatię. W drugiej - drapieżcę pozbawionego wszelkich skrupułów. To było stąpanie po cienkiej linii. Chciałem postawić akcent dokładnie na zerze - nie robić filmu ani o naiwnej "zmianie na lepsze", ani o nieludzkim potworze. Najważniejsza jest próba zrozumienia, dlaczego coś się dzieje. Na początku, gdzieś w tyle głowy, jednak oceniałem Przemka. Później chciałem go tylko zrozumieć. Zdarzają się widzowie rozdrażnieni - mówią, że ja Przemka usprawiedliwiam, że daję mu szansę. Ale mnie się wydaje, że powinniśmy dawać szansę. To nie był łatwy proces - dojście do tego, jak to zrobić: 13 miesięcy zdjęć, ok. 50 wersji montażowych.
Jeździłeś z nim jako pasażer w pościgach za gwiazdami, zakradałeś się w nocy pod domy celebrytów Czułeś adrenalinę?
- Kiedy pracowałem jako fotoreporter - żyłem podobnie. Byłem na wojnach w Iraku, w Gruzji. W tej adrenalinie powtarzałem sobie, że przyświeca temu jakaś idea. Ale w którymś momencie zdałem sobie sprawę z tego, że zdjęcia, których się ode mnie wymaga, nie różnią się od zdjęć robionych przez paparazzi. Zamach bombowy w Bagdadzie. 15 minut po wybuchu wyścig kolegów z agencji Reuters, AP, EPA - żeby być na miejscu przed kordonami policji i wojska. A potem wyścig do hotelu, żeby wysłać zdjęcia przed konkurencyjną agencją. Śmierć staje się towarem. Stąd temat paparazzi - kiedyś sam czułem, że zbliżam się do takich granic.
Co najbardziej poruszyło cię w Przemysławie?
- To, jak wspominał "stratę dziewictwa" - moment, w którym pierwszy raz sfotografował śmierć ofiary wypadku drogowego. Udało mu się to wspomnienie odkopać, a to oznacza, że jednak się w tym wszystkim nie zatracił. Ale czy jesteśmy w stanie się całkowicie zatracić? Wydaje mi się, że każdego dnia każdy człowiek ma szansę na zmianę. Na tym też polega zamysł boski - że to od nas zależy, czy my sobie ten raj zbudujemy, czy nie.
Film „Paparazzi” można zobaczyć w środę (15 lutego) o godz. 20. w Kino.Lab w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Natomiast w sobotę (17 lutego) o godz. 12 w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym nr 32 przy ul. Abramowskiego 4 odbędzie się pokaz filmu i spotkanie z twórcami - Piotrem Bernasiem i Łukaszem Żalem.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zatkany Nowy Świat, Wisłostrada. A będzie tylko gorzej
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Środa na ulicach Warszawy [16.05.2012]
- Z lotniska na Narodowy w pół godziny. Już 1 czerwca!
- Kładka na Wawelskiej. Tragedia w kilkunastu aktach
- Nowy buspas dla UEFA. Bez korków dojadą na Narodowy
- Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra [WIDEO]
- Strefa Chłamu w centrum. Naga prawda o placu Defilad
- Metallica dała czadu! Święto metalu na Bemowie
- A2 pod Warszawą gotowa! Przejechaliśmy całą [WIDEO]
- Pl. Defilad do zwrotu. Będzie pusty przez 20 lat
- Lotnisko wreszcie wypowiada wojnę taxi-mafii
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Kościół sprzedał deweloperowi kawałek wylotówki. Jak?





