Legenda Akwarki odżywa
2007-01-30
aktualizacja: 2007-01-30 00:00
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Po siedmiu latach nieobecności na kulturalnej mapie Warszawy i jazzowej mapie Europy na początku maja w Złotych Tarasach wróci do gry kultowy Jazz Club Akwarium.
Piotr Iwicki: Wracasz na rynek na pewno z nadzieją, że odżyje legenda?
Mariusz Adamiak, szef Jazz Clubu Akwarium: - Już odżyła. Z wielu stron napływają głosy otuchy, dopingu, nawet nie wiedziałem, że to była tak wielka, niewypełniona luka.
Czy sąsiedztwo Hard Rock Café to będzie dla Ciebie wyzwanie i doping do tego, aby pokazać, że jazz może rywalizować z pokoleniowo młodszą muzyką?
- Koncepcja jest taka, że oba lokale, plus jeszcze cztery sąsiednie łączyć będzie wspólny dziedziniec, tzw. plaza. W tej wielkiej przestrzeni pomieszczą się nawet dwa tysiące ludzi. Mieliśmy spotkanie właścicieli tych restauracji i - co bardzo mnie ucieszyło, ale i zdziwiło - wszyscy jednomyślnie chcą, aby ta plaza nazywała się Akwarium. Będzie można na niej organizować 12 koncertów w roku. Pierwszy z nich, na oficjalne otwarcie Akwarium 12 maja odbędzie się pod dyktando organowego tria, na którego czele stoi mistrz saksofonu James Carter. Oczywiście lokale z plazy będą się uzupełniać, pod względem oferty kulinarnej też.
Czyli w Akwarium będzie kultowy "śledź trzy frazy" przy wtórze - przykładowo - zespołu Joe Zawinula?
- Tak, bo to jest restauracja. Mam nadzieję, że będziemy cenowo atrakcyjniejsi. Ale czy wróci do karty śledź? Nie wiem. Czasy się zmieniły. Pomysłowość w tej kwestii jest po stronie innych osób, ja zajmuję się stroną artystyczną i marketingową.
No właśnie, część artystyczna.
- Koncerty codziennie, czyli przyzwyczajenie do tego, że nie trzeba przeglądać prasy, tylko się tutaj jedzie. Piątek i sobota to będzie dzień gwiazd. Mam spis ponad 50 rodzimych zespołów i solistów, czyli w tej kwestii program poniekąd zamknięty. Jeszcze nie wiem, jak się ułożą pozostałe dni tygodnia, choć znam ich zawartość. Będzie dzień mainstreamowy, elektryczny, wokalny oraz będzie dzień Hirka Wrony ze współczesnym jam session. Są też zapasy, jak choćby Big Band Akwarium, który - jak sądzę - reaktywuje się.
W największej multimedialnej bazie światowych jazzowych płyt Toma Lorda krążki z tytułem "Live In Akwarium" to ponad trzydzieści pozycji, w tym z nazwiskami gwiazd największego formatu. Co tu ukrywać, wszyscy pękamy z ciekawości, kto następny.
- Koncert kogoś ze światowego topu ma być raz w miesiącu, może - to pokaże życie - dwa razy. Wiadomo, że w czasie Warsaw Summer Jazz Days czy JVC Jazz Festival jedną ze scen będzie Akwarium.
Stówka za bilet?
- Może i więcej, ale skoro do Sali Kongresowej płaci się więcej za najlepsze miejsca, to w klubie, w bardziej kameralnej atmosferze, patrząc artyście niemal w oczy Nie widzę powodu, aby miało być taniej. Akwarium to będzie niespełna dwieście miejsc. To ma być miejsce artystyczne, a nie klub towarzyski. Bilety na wszystkie koncerty, tańsze czy droższe, będą też powstrzymywać potok ludzi, którzy na fali modnego clubbingu, wpadają na kilka chwil, pogadają głośno, popiją i wyjdą. Nam nie chodzi o taką "wędrowną" publiczność, bo tu będzie się słuchać jazzu. Po pierwsze - jazz. Piwo i cała ta reszta - na drugim planie.
Nie będzie szumu mielonej kawy w ekspresie w czasie cichej solówki Zawinula?
- Będzie, bo po czym byś poznał po latach, że to nagranie koncertowe (śmiech)? Ja to kocham na płytach sprzed lat. Czasami nawet uśmiecham się, gdy na tej czy innej płycie słyszę dźwięk spadającej przykrywki od kasetki na pieniądze ze starego klubu. Jeden z moich przyjaciół, stały bywalec Akwarium, zdradził, że jednym z najpiękniejszych i najszczęśliwszych momentów w jego życiu był ten, w którym słuchał Phila Woodsa i "wciągał" kotlet schabowy.
Scofield do tatara, De Johnette do bryzola niby szpan, ale mnie się to gryzie.
- Tak jest wszędzie, w Blue Note w Nowym Jorku czy Tokio albo Village Vanguard. Samo życie. Siedem lat minęło, ale w tym temacie niewiele się zmieniło. Owszem, poziom będzie wyższy, bo taki jak teraz jest polski jazz, to chyba nigdy nie był. No i będzie inny wystrój.
Chodzą o nim legendy.
- Chyba najbardziej artystyczny w Warszawie. Element główny - wielka płaskorzeźba na długości całej ściany, taka alegoria Akwarium. Jej autorem jest Adam Fedorowicz, znakomity rzeźbiarz.
Czy wzorem innych klubów europejskich będą jakieś miejsca "niekonsumpcyjne", dla tych, którzy tylko chcą posłuchać i na więcej ich nie stać?
- Miały być ławy wzdłuż ściany, na całej długości, ale zrezygnowaliśmy z tego. Niestety, będą miejsca, z których nie będzie kontaktu z estradą, ale 130-150 miejsc będzie luksusowych. Ekstremalnie wejdzie pewnie do 200 osób.
Mariusz Adamiak, szef Jazz Clubu Akwarium: - Już odżyła. Z wielu stron napływają głosy otuchy, dopingu, nawet nie wiedziałem, że to była tak wielka, niewypełniona luka.
Czy sąsiedztwo Hard Rock Café to będzie dla Ciebie wyzwanie i doping do tego, aby pokazać, że jazz może rywalizować z pokoleniowo młodszą muzyką?
- Koncepcja jest taka, że oba lokale, plus jeszcze cztery sąsiednie łączyć będzie wspólny dziedziniec, tzw. plaza. W tej wielkiej przestrzeni pomieszczą się nawet dwa tysiące ludzi. Mieliśmy spotkanie właścicieli tych restauracji i - co bardzo mnie ucieszyło, ale i zdziwiło - wszyscy jednomyślnie chcą, aby ta plaza nazywała się Akwarium. Będzie można na niej organizować 12 koncertów w roku. Pierwszy z nich, na oficjalne otwarcie Akwarium 12 maja odbędzie się pod dyktando organowego tria, na którego czele stoi mistrz saksofonu James Carter. Oczywiście lokale z plazy będą się uzupełniać, pod względem oferty kulinarnej też.
Czyli w Akwarium będzie kultowy "śledź trzy frazy" przy wtórze - przykładowo - zespołu Joe Zawinula?
- Tak, bo to jest restauracja. Mam nadzieję, że będziemy cenowo atrakcyjniejsi. Ale czy wróci do karty śledź? Nie wiem. Czasy się zmieniły. Pomysłowość w tej kwestii jest po stronie innych osób, ja zajmuję się stroną artystyczną i marketingową.
No właśnie, część artystyczna.
- Koncerty codziennie, czyli przyzwyczajenie do tego, że nie trzeba przeglądać prasy, tylko się tutaj jedzie. Piątek i sobota to będzie dzień gwiazd. Mam spis ponad 50 rodzimych zespołów i solistów, czyli w tej kwestii program poniekąd zamknięty. Jeszcze nie wiem, jak się ułożą pozostałe dni tygodnia, choć znam ich zawartość. Będzie dzień mainstreamowy, elektryczny, wokalny oraz będzie dzień Hirka Wrony ze współczesnym jam session. Są też zapasy, jak choćby Big Band Akwarium, który - jak sądzę - reaktywuje się.
W największej multimedialnej bazie światowych jazzowych płyt Toma Lorda krążki z tytułem "Live In Akwarium" to ponad trzydzieści pozycji, w tym z nazwiskami gwiazd największego formatu. Co tu ukrywać, wszyscy pękamy z ciekawości, kto następny.
- Koncert kogoś ze światowego topu ma być raz w miesiącu, może - to pokaże życie - dwa razy. Wiadomo, że w czasie Warsaw Summer Jazz Days czy JVC Jazz Festival jedną ze scen będzie Akwarium.
Stówka za bilet?
- Może i więcej, ale skoro do Sali Kongresowej płaci się więcej za najlepsze miejsca, to w klubie, w bardziej kameralnej atmosferze, patrząc artyście niemal w oczy Nie widzę powodu, aby miało być taniej. Akwarium to będzie niespełna dwieście miejsc. To ma być miejsce artystyczne, a nie klub towarzyski. Bilety na wszystkie koncerty, tańsze czy droższe, będą też powstrzymywać potok ludzi, którzy na fali modnego clubbingu, wpadają na kilka chwil, pogadają głośno, popiją i wyjdą. Nam nie chodzi o taką "wędrowną" publiczność, bo tu będzie się słuchać jazzu. Po pierwsze - jazz. Piwo i cała ta reszta - na drugim planie.
Nie będzie szumu mielonej kawy w ekspresie w czasie cichej solówki Zawinula?
- Będzie, bo po czym byś poznał po latach, że to nagranie koncertowe (śmiech)? Ja to kocham na płytach sprzed lat. Czasami nawet uśmiecham się, gdy na tej czy innej płycie słyszę dźwięk spadającej przykrywki od kasetki na pieniądze ze starego klubu. Jeden z moich przyjaciół, stały bywalec Akwarium, zdradził, że jednym z najpiękniejszych i najszczęśliwszych momentów w jego życiu był ten, w którym słuchał Phila Woodsa i "wciągał" kotlet schabowy.
Scofield do tatara, De Johnette do bryzola niby szpan, ale mnie się to gryzie.
- Tak jest wszędzie, w Blue Note w Nowym Jorku czy Tokio albo Village Vanguard. Samo życie. Siedem lat minęło, ale w tym temacie niewiele się zmieniło. Owszem, poziom będzie wyższy, bo taki jak teraz jest polski jazz, to chyba nigdy nie był. No i będzie inny wystrój.
Chodzą o nim legendy.
- Chyba najbardziej artystyczny w Warszawie. Element główny - wielka płaskorzeźba na długości całej ściany, taka alegoria Akwarium. Jej autorem jest Adam Fedorowicz, znakomity rzeźbiarz.
Czy wzorem innych klubów europejskich będą jakieś miejsca "niekonsumpcyjne", dla tych, którzy tylko chcą posłuchać i na więcej ich nie stać?
- Miały być ławy wzdłuż ściany, na całej długości, ale zrezygnowaliśmy z tego. Niestety, będą miejsca, z których nie będzie kontaktu z estradą, ale 130-150 miejsc będzie luksusowych. Ekstremalnie wejdzie pewnie do 200 osób.
Strasznie dużo w Twoim opisie klubu słowa "naj". Najelegantszy, najbardziej jazzowy Jest duże prawdopodobieństwo, że któreś z tych "naj" może nie wypalić.
- Na pewno znajdą się tacy, którym nie będzie się podobał wystrój. Inni skrytykują politykę "kadrową" w doborze gwiazd. Ale chyba łatwo będzie być tym "naj", bo w Warszawie jest tylko jeden klub jazzowy, reszta to miejsca ze słowem jazz w nazwie, a to, co się tam gra, to po prostu chałtura. Oczywiście, to będzie duże wyzwanie i może też wygrać proza życia. Na razie ruszamy w wysokiego "c".
A w czasie festiwali jam sessions do białego rana?
- Tak jak kiedyś w starym Akwarium, do poniedziałkowego świtu i witaj, pierwsza zmiano!
- Na pewno znajdą się tacy, którym nie będzie się podobał wystrój. Inni skrytykują politykę "kadrową" w doborze gwiazd. Ale chyba łatwo będzie być tym "naj", bo w Warszawie jest tylko jeden klub jazzowy, reszta to miejsca ze słowem jazz w nazwie, a to, co się tam gra, to po prostu chałtura. Oczywiście, to będzie duże wyzwanie i może też wygrać proza życia. Na razie ruszamy w wysokiego "c".
A w czasie festiwali jam sessions do białego rana?
- Tak jak kiedyś w starym Akwarium, do poniedziałkowego świtu i witaj, pierwsza zmiano!
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

