Lalka, Lalka
17.04.2011
aktualizacja: 2011-04-17 16:34
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
Felieton Romana Pawłowskiego z cyklu Kronika Wypadków Kulturalnych
ZOBACZ TAKŻE
- Gdyńska "Lalka" z kolejną nagrodą (19-05-11, 13:39)
- Lalka i Giza zbierają kolejne laury (17-05-11, 21:51)
- Widzole (16-05-11, 09:00)
SERWISY
Wiele było wyjątkowych przedstawień na zakończonych Warszawskich Spotkaniach Teatralnych, jednak dla mnie wydarzeniem osobnym pozostaje musical "Lalka" Wojciecha Kościelniaka i Piotra Dziubka z Teatru Muzycznego z Gdyni. Musical to wciąż u nas niedoceniana forma teatralna, utożsamiana z teatrem komercyjnym. Spektakl Kościelniaka jest rehabilitacją gatunku i dowodem na to, że musical może być twórczy i przekazywać istotne sensy, nie tracąc nic na popularności.
Łatwo byłoby na kanwie "Lalki" zbudować sentymentalną opowieść o rozterkach kupca galanteryjnego zakochanego w zbiedniałej arystokratce. Kościelniak odrzuca tę najsłabszą, melodramatyczną warstwę powieści Prusa, wyostrza za to współczesny temat zderzenia klas, uzależnienia od pieniędzy i żądzy awansu. Robi to środkami musicalowymi - przynależność klasowa pokazana jest tu za pomocą choreografii. Arystokraci poruszają się w sposób przerysowany, jedni stąpają jak rasowe konie, inni podrygują jak zepsute marionetki. Wszyscy mają grubą warstwę makijażu, który zmienia ich twarze w maski. To świat dzisiejszych celebrytów, dziwacznych indywiduów wykreowanych przez specjalistów od wizerunku i chirurgów plastycznych. Rafał Ostrowski, który gra Wokulskiego, wygląda na ich tle jak gość z obcej planety: zwalisty, ciężki, rusza się niezdarnie. Dopiero później przejmuje przyruchy klasy, do której aspiruje. Temat awansu jest również rozegrany ruchem, droga Wokulskiego do wyższych sfer prowadzi dosłownie z dołu na górę: kupiec wychodzi spod sceny i wspina się po drabinie podwieszonej na sztankiecie. Doskonałym pomysłem było nawiązanie w muzyce do swingujących lat 30. XX wieku, bo to dla współczesnego widza perspektywa bliższa niż wiek XIX. Muzyka Piotra Dziubka tworzy atmosferę szampańskiej zabawy, nad którą wisi cień katastrofy. To dancing na "Titanicu", na którym orkiestra przyśpiesza, im bliżej końca. W ironiczną konwencję spektaklu świetnie wpisują się kostiumy Katarzyny Paciorek: Łęcka nosi tylko kawałek sukni przypięty do dessous, bo na więcej ją nie stać, z kolei cylindry subiektów są za duże, jakby wyrażały ich przerośnięte ambicje. Zapada w pamięć scena, w której była prostytutka, obecnie szwaczka, śpiewa dziękczynną pieśń swemu dobroczyńcy, wlokąc za sobą sznur splecionych tkanin - symbol pracy ponad siły.
Powieść Prusa była wynikiem rozczarowania sytuacją w kraju u schyłku XIX wieku, kryzysem elit, słabością gospodarki, rodzącym się antysemityzmem, narastającymi nierównościami ekonomicznymi. Dzięki Kościelniakowi "Lalka" odzyskuje swój społeczny pazur, z popularnego romansu zmienia się na powrót w zaangażowaną wypowiedź wielkiego społecznika. Kilka lat temu głośno było o planach wystawienia powieści Prusa w Narodowym. Czy nie lepiej zamiast robić nowe przedstawienie, przenieść spektakl Kościelniaka z Gdyni do Warszawy?
Łatwo byłoby na kanwie "Lalki" zbudować sentymentalną opowieść o rozterkach kupca galanteryjnego zakochanego w zbiedniałej arystokratce. Kościelniak odrzuca tę najsłabszą, melodramatyczną warstwę powieści Prusa, wyostrza za to współczesny temat zderzenia klas, uzależnienia od pieniędzy i żądzy awansu. Robi to środkami musicalowymi - przynależność klasowa pokazana jest tu za pomocą choreografii. Arystokraci poruszają się w sposób przerysowany, jedni stąpają jak rasowe konie, inni podrygują jak zepsute marionetki. Wszyscy mają grubą warstwę makijażu, który zmienia ich twarze w maski. To świat dzisiejszych celebrytów, dziwacznych indywiduów wykreowanych przez specjalistów od wizerunku i chirurgów plastycznych. Rafał Ostrowski, który gra Wokulskiego, wygląda na ich tle jak gość z obcej planety: zwalisty, ciężki, rusza się niezdarnie. Dopiero później przejmuje przyruchy klasy, do której aspiruje. Temat awansu jest również rozegrany ruchem, droga Wokulskiego do wyższych sfer prowadzi dosłownie z dołu na górę: kupiec wychodzi spod sceny i wspina się po drabinie podwieszonej na sztankiecie. Doskonałym pomysłem było nawiązanie w muzyce do swingujących lat 30. XX wieku, bo to dla współczesnego widza perspektywa bliższa niż wiek XIX. Muzyka Piotra Dziubka tworzy atmosferę szampańskiej zabawy, nad którą wisi cień katastrofy. To dancing na "Titanicu", na którym orkiestra przyśpiesza, im bliżej końca. W ironiczną konwencję spektaklu świetnie wpisują się kostiumy Katarzyny Paciorek: Łęcka nosi tylko kawałek sukni przypięty do dessous, bo na więcej ją nie stać, z kolei cylindry subiektów są za duże, jakby wyrażały ich przerośnięte ambicje. Zapada w pamięć scena, w której była prostytutka, obecnie szwaczka, śpiewa dziękczynną pieśń swemu dobroczyńcy, wlokąc za sobą sznur splecionych tkanin - symbol pracy ponad siły.
Powieść Prusa była wynikiem rozczarowania sytuacją w kraju u schyłku XIX wieku, kryzysem elit, słabością gospodarki, rodzącym się antysemityzmem, narastającymi nierównościami ekonomicznymi. Dzięki Kościelniakowi "Lalka" odzyskuje swój społeczny pazur, z popularnego romansu zmienia się na powrót w zaangażowaną wypowiedź wielkiego społecznika. Kilka lat temu głośno było o planach wystawienia powieści Prusa w Narodowym. Czy nie lepiej zamiast robić nowe przedstawienie, przenieść spektakl Kościelniaka z Gdyni do Warszawy?
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Koniec Woli i cud na Zachodnim czyli jak to robi PKP
- Rozbiorą bazar. Znikną budy, ale handel pozostanie
- Stop drogom przez grodzone osiedla. Pierwsza próba sił
- Oszukaj złodzieja. Ruszyła akcja znakowania rowerów
- Najnowszy film z lotniska w Modlinie! Amerykański styl
- Ulica Mandelsztama w Warszawie. "Pierwsza na świecie"
- Pokonali trasę z 1942 roku. Uczcili skazanych na śmierć
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Miasto ma tysiące pustych mieszkań. A lokatorzy czekają
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?
- Zobacz najdroższe mieszkania w W-wie. A jaki widok!


