• 12:00 "Błyskawica 2012" - tak nazywają się zawody w wyciskaniu sztangi ...

Płoną zabytkowe domy. W tym tygodniu już trzy

Tomasz Urzykowski
03.02.2012 aktualizacja: 2012-02-03 21:45
A A A Drukuj
Częściowo spalony świdermajer przy ul. Jana Pawła II w Otwocku Fot. Arkadiusz Ścichocki / Agencja Gazeta
  • Częściowo spalony świdermajer przy ul. Jana Pawła II w Otwocku
  • Częściowo spalony świdermajer przy ul. Jana Pawła II w Otwocku
  • Częściowo spalony świdermajer przy ul. Jana Pawła II w Otwocku
  • Częściowo spalony świdermajer przy ul. Jana Pawła II w Otwocku
W piątek spłonął przedwojenny drewniany dom w Świdrze. Dach nad głową straciło dziesięć rodzin.
ZOBACZ TAKŻE
Ogień pojawił się nad ranem przy jednym z kominów.

- Przed godziną piątą usłyszałam krzyk sąsiada. Chwyciłam dokumenty i pieniądze, wybiegłam. Palił się dach z lewej strony. Sąsiadka zadzwoniła po straż - odtwarza przebieg wypadków lokatorka z piętra Katarzyna Łacińska.

Piętrowy dom przy ul. Jana Pawła 65 był jednym z większych drewnianych budynków Otwocka i okolic (Świder jest dzielnicą tego miasta). W ustawionych w literę H trzech skrzydłach mieszkało dziesięć rodzin, wśród nich dwie wielodzietne, w każdej po pięcioro dzieci. Meldunek w urzędzie miało 39 osób. Wszyscy byli lokatorami z kwaterunku, a dom podlegał administracji komunalnej. O przedwojennej świetności, gdy należał do prywatnych właścicieli, przypominały wycinane w drewnie dekoracje charakterystyczne dla tzw. świdermajerów.

Straż przyjechała dziesięć minut po zgłoszeniu - o 4.55. Dom już wyglądał jak pochodnia. Blisko osiem godzin z ogniem walczyło 98 strażaków z Otwocka i Warszawy. Spłonął dach i większość pomieszczeń na piętrze. Na szczęście nikt nie zginął.

- Trochę rzeczy się uratowało. Wynieśliśmy ciuchy, telewizor, butle gazowe. Ale meble mamy zniszczone - mówi Cezary Złotkowski.

Pomoc pogorzelcom

Władze Otwocka podstawiły autokar, by mieszkańcy mogli się w nim ogrzać. Tych, którzy nie znaleźli tymczasowego lokum u krewnych lub znajomych, przewieziono do hotelu przy stadionie, a następnie do remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Otwocku-Jabłonnie, gdzie rozstawiono polowe łóżka. Tu czekają na przydział mieszkań komunalnych.

- Zależy nam, żeby jak najszybciej znaleźli nowy dach nad głową. Już działa doraźna komisja mieszkaniowa. W tej chwili mamy do zaoferowania pięć lokali, głównie jednak w starych drewnianych domach. Szukamy następnych. W pierwszej kolejności przydział dostaną największe rodziny - mówi rzeczniczka miasta Marta Woźniak.

Pogorzelcom dostarczane są posiłki, odzież i środki czystości. Zajmują się tym Caritas i miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. W poniedziałek transport z darami dla poszkodowanych ma przysłać partnerskie miasto Otwocka - Lennestadt w Niemczech.

Według strażaków i urzędników spalony dom nadaje się tylko do rozbiórki.

- W każdej chwili grozi zawaleniem. Nadzór budowlany nie pozwoli tam nikomu wejść - zaznacza Marta Woźniak.

Nie wiadomo, jaka była przyczyna pożaru. Mieszkańcy sugerują zwarcie starej instalacji.

- Jeśli nikt nie zginął, nie będzie dochodzenia w sprawie. Mogła się zapalić sadza w nieoczyszczonym kominie albo ogrzewanie w którymś z mieszkań było źle wykonane - mówi brygadier Krzysztof Tuszowski, rzecznik otwockiej straży pożarnej.

Zagrożone zabytki

W samym Otwocku jest około 300 przedwojennych drewnianych budynków. Zachowały się też w sąsiednich miejscowościach wzdłuż trasy kolejowej do Warszawy. Najpiękniejsze z nich dawne domy letniskowe, z werandami i dekoracjami, są fenomenem linii otwockiej. Zmienione po wojnie w całoroczne komunalne kołchozy, w większości są dziś w żałosnym stanie. Z każdym rokiem jest ich coraz mniej. Wiele pada ofiarą ognia. W poniedziałek spłonął opuszczony świdermajer w Radości, dwa dni później - drewniak w Otwocku (ten był akurat zadbany, w prywatnych rękach).

- Póki drewniane domy będą komunalne, ich los jest przesądzony - uważa Sebastian Rakowski, kierownik Muzeum Ziemi Otwockiej. Tłumaczy, że samorząd nie ma funduszy na ich remont, a sprzedaż tych domów inwestorom prowadzi do rozbiórki, by oczyścić działkę pod nową zabudowę. - Potrzebni są pasjonaci z dużymi pieniędzmi, bo dwa-trzy razy taniej jest wybudować coś nowego, niż odrestaurować świdermajera. Musi być na to moda - przekonuje Rakowski. Przypomina, że od lat mówi się o stworzeniu programu ochrony tej architektury. Bez żadnych efektów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy