Dwie tęcze na pl. Zbawiciela - zbieg okoliczności?

aka
05.02.2012 aktualizacja: 2012-02-03 16:57
A A A Drukuj
Projekt neonowej tęczy, autorstwa Beaty i Pawła Konarskich z 2009 r. proj. Konarska-Konarski
  • Tęcza ze sztucznych kwiatów, autorstwa Julity Wójcik stanie na pl. Zbawiciela w kwietniu 2012 r.
Beata i Paweł Konarscy, autorzy kolorowych "Pegazów" na pl. Krasińskich w 2009 r. chcieli postawić wielką neonową tęczę na pl. Zbawiciela. Nie udało się. W kwietniu tęczę z kwiatów ustawi tam Instytut Adama Mickiewicza.
Tęcza IAM-u to projekt towarzyszący wystawie "Kultura w czasach prezydencji" w galerii Zachęta. Jej autorką jest Julita Wójcik, artystka znana najbardziej z głośnej akcji obierania ziemniaków w Małym Salonie Zachęty. Po raz pierwszy zbudowała tęczę (a w zasadzie jej fragment) w sierpniu 2010 r. w Domu Pracy Twórczej w Wigrach. Mury klasztoru Kamedułów, odtworzone w latach 70. XX w., zaczęły się sypać, bo źle wykonano prace archeologiczne, stąd pomysł, aby "podeprzeć" je kwietnym łukiem. We wrześniu 2011 r. na zaproszenie Instytutu Adama Mickiewicza artystka zbudowała kolejną tęczę - 10-metrowej wysokości - przed wejściem do Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Ważna była dla niej wymowa tego symbolu, kojarzonego z ideami tolerancji, spółdzielczości, z zapowiedzią szczęśliwej przyszłości, ale też sam proces jej powstawania. Powołała na tę okoliczność Spółdzielnię Rękodzieła Artystycznego "Tęcza" - ochotnicy nadziewali sztuczne kwiaty na druciki w mieszkaniu w bloku w Sopocie, teraz będą to robić podczas wspólnych warsztatów 9 i 10 lutego w Zachęcie. Wielka tęcza ma stanąć na pl. Zbawiciela w drugiej połowie kwietnia i zostać tam przez trzy miesiące.

Po naszej publikacji dotyczącej tego projektu, o swoich planach postanowili przypomnieć Beata i Paweł Konarscy:

"Nie rościmy sobie praw do tęczy jako takiej, bo jest to symbol eksplorowany przez wielu twórców. Wersja Julity Wójcik z kwiatami i ludźmi zaangażowanymi w tworzenie tęczy ma też zupełnie inny wymiar niż nasz neon. Ale koincydencja miejsca, nazwy i formy jest BARDZO duża. Dla nas każdy projekt w przestrzeni publicznej jest mocno związany z miejscem, i nigdy nie jest ono przypadkowe. Pomysł na neon "Tęcza" powstał na placu Zbawiciela i jest z tym miejscem nierozerwalnie związany. To miał być nasz sprzeciw wobec wszechogarniającej sześciomiesięcznej "szarzyzny" w Warszawie i wynikających z niej nastrojów mieszkańców. Chodziło nam też o bezpośrednie nawiązanie do nazwy placu oraz połączenie wielokulturowego wymiaru tęczy i jej nowych społecznych znaczeń z symboliką biblijną odnoszącą się do zbawienia i drogi łączącej dwa światy - ludzki i boski. Tęcza byłaby wówczas rodzajem utopijnego narzędzia służącego do codziennego "zbawiania" każdego przejeżdżającego tramwajem pod tęczą.

W przypadku projektu Julity Wójcik miejsce pełni inną rolę, bo jest to projekt wędrujący. I jeżeli było założenie przeniesienia go do Warszawy, to jest wielkim nietaktem wykorzystanie miejsca zaproponowanego przez kogoś innego, co więcej - do tak podobnej instalacji.

My często działamy na własną rękę, niezależnie i bez wsparcia instytucji. Ale żeby uzyskać zgodę na realizację tak dużej instalacji w przestrzeni publicznej, trzeba współpracować z miastem i mieć takie instytucjonalne wsparcie. Próbowaliśmy je uzyskać - przedstawiliśmy projekt w urzędzie dzielnicy Śródmieście, złożyliśmy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej - bezskutecznie. Wszędzie zostawialiśmy projekt, wysyłaliśmy mailem do różnych osób związanych z kulturą i sztuką w mieście. W grudniu zeszłego roku dowiedzieliśmy się od samych urzędników o planach realizacji innej tęczy na pl. Zbawiciela, co więcej, urzędnicy ci byli zbulwersowani tym faktem, więc myślę, że informacja o wcześniej przedstawianej koncepcji innej "Tęczy" w tym samym miejscu musiała dotrzeć do IAM.

Już niejeden nasz projekt został "zaadaptowany" (głównie komercyjne), więc wiemy jak te mechanizmy działają. Życie toczy się dalej. Pytanie tylko jak się zabezpieczać? Bo projekty trzeba szeroko przedstawiać i mówić o nich, bo to jedyna droga, żeby je zrealizować, a co się z nimi dzieje w tzw. "kuluarach" - to jest właśnie pytanie, które tu stawiamy."

Poprosiliśmy o odpowiedź Magdalenę Mich z Instytutu Adama Mickiewicza:

"Lokalizacja "Tęczy" na placu Zbawiciela nie jest dla Instytutu Adama Mickiewicza przypadkowa, a powód jakim kierowaliśmy się przy wyborze lokalizacji jest banalnie prosty - nasz Instytut mieści się w Pałacyku Cukrowników położonym na ul. Mokotowskiej 25, w sąsiedztwie placu Zbawiciela. IAM, mimo że działa głównie za granicą, stara się aktywnie uczestniczyć w kulturalnym życiu lokalnej społeczności (wymienię tu kilka projektów: akcja "XILY" Tomka Rygalika, w którą zaangażowała większość niezależnych projektantów i miejsc kultury na ul. Mokotowskiej; spektakl "Piekło nasze" na dziedzińcu Instytutu; otwarte koncerty organizowane tam w Noc Muzeów; neon Mirosława Filonika na naszej elewacji). Ta lokalizacja jest więc dla nas bardzo ważna.

Drugim powodem, jaki przemawiał za umieszczeniem "Tęczy" właśnie na placu Zbawiciela jest aspekt estetyczny. Łuk tęczy idealnie wpisuje się w architekturę i podkreśla łukowato wygięte budynki otaczające plac Zbawiciela. Jest to też miejsce, gdzie spotyka się wielu młodych ludzi, co czyni go idealną przestrzenią do prezentacji tego typu projektu.

Składając dokumenty Instytut Adama Mickiewicza nie otrzymał ze strony urzędników miejskich, do których kierowane były wnioski żadnej informacji o tym, że kiedyś był planowany projekt innej tęczy w tym samym miejscu. Żadne informacje na ten temat nie pojawiły się ani w oficjalnej korespondencji i opiniach urzędników, ani w mniej oficjalnych rozmowach. Pomysł na projekt Konarska-Konarski nie był też powszechnie znany, nikt w wielu osób ze środowiska artystycznego zaangażowanych w projekt "Tęcza" nie zwrócił uwagi na istnienie pomysłu na projekt artystyczny w tej samej lokalizacji. Niezależnie od braku tej wiedzy stoimy na stanowisku, że oba projektu są na tyle różne - co podkreśla też Beata Konarska - że trudno uznać przestrzeń placu Zbawiciela na stałe przypisaną do jednego z nich. Praca Julity Wójcik, zaprojektowana pierwotnie dla placu przez Parlamentem Europejskim w Brukseli, diametralnie różni się od pomysłu na projekt Konarska-Konarski ze względu na użyte materiały i ideologię projektu."

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy