Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
16.02.2012
aktualizacja: 2012-02-16 15:30
Na kilka godzin przed otwarciem cukierni przy Górczewskiej w kolejce po pączki stało już pół setki osób. Obiegowa wieść niesie, że to tu mają najlepsze pączki w mieście.
Kwadrans przed godz. 8 w kolejce do cukierni przy ul. Górczewskiej 15 stało już 50 osób. O godz. 10 kolejka miała kilkaset metrów długości i zakręcała w Działdowską.
Pierwsi klienci stali pod cukiernią już na kilka godzin przed otwarciem. Po godz. 7 kolejka miała kilkadziesiąt metrów długości.
Małą, ale niezwykle popularną, cukiernię od przed wojny prowadzi rodzina Władysława Zagoździńskiego, dlatego starsi mieszkańcy dzielnicy wciąż mówią o cukierni "U Zagoździńskiego". Choć nie od początku słodkości serwowano w tym miejscu - do 1973 r. cukiernia mieściła się na ul. Wolskiej 66.
Czytaj o tej cukierni: Cztery pokolenia cukierników. Cała Wola kupowała tu strucle
Założyciel pracowni cukierniczego fachu uczył się w znanych lokalach na Nowym Świecie i na Chłodnej. Własny lokal otworzył w 1925 roku i już przed wojną wyrobił sobie markę. Do Zagoździńskiego po pączki, ale też ciasta czy lody, przyjeżdżano z całej Warszawy. Według miejskiej legendy pączki na Woli zamawiał nawet marszałek Józef Piłsudski.
W ubiegłym roku w ciągu dnia w kolejce stało kilkaset osób, a ogonek sięgał aż do Płockiej. Zakład wprowadził reglamentacje pączków - jedna osoba mogła kupić nie więcej niż 20 sztuk. W tym roku obowiązuje ten sam limit. Cena pączka - 2 zł.
Znacie inne cukiernie, przed którymi ustawiają się dziś kolejki? stoleczna@agora.pl
Pierwsi klienci stali pod cukiernią już na kilka godzin przed otwarciem. Po godz. 7 kolejka miała kilkadziesiąt metrów długości.
Małą, ale niezwykle popularną, cukiernię od przed wojny prowadzi rodzina Władysława Zagoździńskiego, dlatego starsi mieszkańcy dzielnicy wciąż mówią o cukierni "U Zagoździńskiego". Choć nie od początku słodkości serwowano w tym miejscu - do 1973 r. cukiernia mieściła się na ul. Wolskiej 66.
Czytaj o tej cukierni: Cztery pokolenia cukierników. Cała Wola kupowała tu strucle
Założyciel pracowni cukierniczego fachu uczył się w znanych lokalach na Nowym Świecie i na Chłodnej. Własny lokal otworzył w 1925 roku i już przed wojną wyrobił sobie markę. Do Zagoździńskiego po pączki, ale też ciasta czy lody, przyjeżdżano z całej Warszawy. Według miejskiej legendy pączki na Woli zamawiał nawet marszałek Józef Piłsudski.
Kolejka przed cukiernią na Górczewskiej o godz. 10.30:

Jak widać legenda przetrwała. Drugi raz pod cukiernię wybraliśmy się o godz. 10.30. Kolejka miała kilkaset metrów długości, ogonek zakręcał już w ul. Działdowską. Szczęśliwi klienci, którym do pączków zostało już tylko kilka metrów, powiedzieli nam że czekają od ósmej rano.
W ubiegłym roku w ciągu dnia w kolejce stało kilkaset osób, a ogonek sięgał aż do Płockiej. Zakład wprowadził reglamentacje pączków - jedna osoba mogła kupić nie więcej niż 20 sztuk. W tym roku obowiązuje ten sam limit. Cena pączka - 2 zł.
Znacie inne cukiernie, przed którymi ustawiają się dziś kolejki? stoleczna@agora.pl
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wtorek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Google Maps okrutnie szczere. Wycina ulice w Warszawie
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Pociągi na lotnisko jak loteria: co 6 albo co 30 minut
- Kładka zamknięta, bo urzędniczce grozi kara?
- A2: można otwierać odcinek pod Warszawą
- Poważny wypadek na Mokotowie: Porsche czołowo w matiza
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Cicha noc na A2
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Google Maps okrutnie szczere. Wycina ulice w Warszawie
- Muzeum zbankrutowało. "Noc muzeów" będzie ostatnią?








