Co dalej z Muzeum Kolejnictwa? Zostaje na Woli

Krzysztof Śmietana
04.08.2011 aktualizacja: 2011-08-03 22:10
A A A Drukuj
Muzeum Kolejnictwa 3.08.2011 Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
  • Muzeum Kolejnictwa 3.08.2011. Stojące na zewnątrz lokomotywy są największą atrakcją dla dzieci
  • Muzeum Kolejnictwa 3.08.2011. Stojące na zewnątrz lokomotywy są największą atrakcją dla dzieci
  • Muzeum Kolejnictwa 3.08.2011. Stojące na zewnątrz lokomotywy są największą atrakcją dla dzieci
  • Muzeum Kolejnictwa 3.08.2011
Po mediacjach z resortem infrastruktury Muzeum Kolejnictwa najprawdopodobniej zostanie jeszcze kilka lat przy pl. Zawiszy. Wciąż jednak nie ma pomysłu, co zrobić z tą zapuszczoną placówką.
Awantura, która niedawno wybuchła o Muzeum Kolejnictwa, był już kolejną w ciągu ostatnich lat. Placówka od prawie 40 lat działa na dawnym Dworcu Głównym przy ul. Towarowej. PKP, które są właścicielem tego terenu, wystąpiły do sądu z pozwem przeciw muzeum o wydanie nieruchomości. Zwiedzających witają tam teraz plakaty z informacją o groźbie jego zamknięcia. "PKP ma inne plany, dziwne, niezrozumiałe, idące w kierunku zniszczenia własnego dziedzictwa" - napisał niedawno dyrektor muzeum Ferdynand Ruszczyc w apelu o ratowanie placówki opublikowanym w "Gazecie".

Zaprotestował także marszałek Adam Struzik - od 12 lat muzeum podlega samorządowi województwa. Zapowiedział, że wykorzysta wszelkie możliwości prawne, żeby uratować placówkę. Twierdzi, że nie ma gdzie przenieść lokomotyw i ekspozycji pod dachem. Złożył również wniosek do Ministerstwa Infrastruktury o unieważnienie decyzji wojewody warszawskiego z 1995 r. przyznającej teren w użytkowanie wieczyste kolei. Resort jednak odmówił, ale podjął się mediacji między PKP i marszałkiem.

- Przedstawiliśmy propozycję, aby obie strony podpisały umowę najmu terenu na czas określony - ok. 5 lat. W tym czasie muszą rozwiązać kwestię lokalizacji muzeum - informuje Mikołaj Karpiński, rzecznik ministerstwa. Resort proponuje też, by jeszcze raz przeanalizować, czy na dawny dworzec Warszawa Główna znowu nie powinny przyjeżdżać pociągi. W jednym z wariantów tu miały kończyć trasy składy Kolei Dużych Prędkości (chodzi o tzw. linie igrek z Warszawy przez Łódź do Poznania i Wrocławia).

PKP już dawno chciały przeznaczyć ten teren na cele komercyjne. Kolej w tym rejonie ma ok. 16 hektarów gruntu. Dużą część pod koniec lat 90. wydzierżawiła spółka Polma, która miała stawiać tu wielkie centrum handlowo-usługowe. Co ciekawe, wtedy PKP postawiło jej warunek, że Muzeum Kolejnictwa musi być odtworzone. Potem kolej rozwiązała umowę z Polmą, bo uznała ją za niekorzystną. Ostatnio nie widzi tam też już miejsca dla parowozów. "Aktywnie działającego muzeum kolejnictwa nie znajdziemy w sercu żadnej z europejskich stolic" - pisze w odpowiedzi na apel dyrektora Ruszczyca Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP.

Zaznacza, że muzeum mogłoby się rozwinąć, gdyby oferowało wycieczki pociągami retro. Według niego stare wagony nie mogą teraz wyjechać w trasę, bo utrudniłyby ruch na obciążonej linii średnicowej. Jan Telecki z Zakładu Linii Kolejowych twierdzi jednak, że z Dworca Zachodniego nadal można pojechać do dawnego Dworca Głównego. Co ciekawe, raz na jakiś czas zabytkowe składy tu wjeżdżają. Ostatnio, kiedy przy Muzeum Kolejnictwa kręcono sceny do filmu "Bitwa Warszawa 1920".

Resort infrastruktury liczy, że PKP porozumie się z władzami Mazowsza do końca sierpnia. Nie wiadomo jednak, jaka będzie przyszłość zapuszczonego muzeum. Samorząd chwali się wprawdzie tym, że na jego bieżące utrzymanie i inwestycje wydał 33 mln zł, ale zmian w nim nie widać. Pożółkłe ekspozycje o historii kolei dawno nie były odświeżane. Wśród dzieci i ich rodziców popularne są lokomotywy stojące na zewnątrz, ale przy wielu z nich nie ma nawet opisów. Brakuje porządnej toalety - zwiedzający korzystają ze toi toi.

Dyrektor Ferdynand Ruszczyc dwa lata temu zamówił koncepcję nowoczesnego muzeum w tym samym miejscu. Przewidywała m.in. budowę zadaszenia nad ekspozycją lokomotyw i wagonów oraz wycieczki składami retro. Gdyby projekt zyskał akceptację, chciał walczyć o dotacje unijne. Dwie trzecie terenu zajęłaby zabudowa komercyjna. PKP twierdzi, że proponowała samorządowi Mazowsza, by przeniósł muzeum na ul. Grodzieńską na Pragę, ale uważają one, że to zły pomysł, bo istnieje tam tylko zarośnięta bocznica.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy