Druga linia metra na półmetku: budują, ale za wolno

Krzysztof Śmietana
24.10.2011 aktualizacja: 2011-10-24 09:17
A A A Drukuj
Budowa stacji Rondo Daszyńskiego u zbiegu Prostej i Karolkowej - tu prace są najbardziej zaawansowane Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • Budowa stacji Rondo Daszyńskiego
  • Budowa stacji Rondo Daszyńskiego
  • Budowa stacji Stadion
  • Budowa stacji Świętokrzyska
Dwa lata od podpisania kontraktu na II linię metra jego budowa wciąż się ślimaczy. - To jak długi pociąg: rusza powoli, ale jak się rozpędzi, nic go nie zatrzyma - przekonuje wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.
SONDAŻ
Kiedy ukończony zostanie centralny odcinek drugiej linii metra?

w terminie: na przełomie roku 2013/2014
z kilkumiesięcznym opóźnieniem
rok po terminie

W tym tygodniu mija półmetek całego kontraktu na centralny odcinek II linii metra. Podpisano go 28 października 2009 r. w obecności tłumów oficjeli w urzędzie Pragi-Północ. - Teraz będą państwo czuli na plecach oddech warszawiaków, którzy przypilnują, by nie było opóźnienia - mówiła wtedy do wykonawców prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Budowa rozkręca się jednak powoli. Ogłoszony w grudniu 2009 r. harmonogram prac całkowicie legł w gruzach. Zakładał, że budowa wszystkich siedmiu stacji zacznie się wiosną lub latem zeszłego roku. W przypadku końcowego przystanku pod zamkniętym przed tygodniem skrzyżowaniem Targowej z al. "Solidarności" jest więc ponad rok opóźnienia. A to przez przeciągające się wydawanie pozwolenia na budowę, a potem kilkumiesięczne zatwierdzenie objazdów.

Na razie najwięcej dzieje się na dwóch z siedmiu stacji - Rondo Daszyńskiego i Powiśle. Powstała już duża część betonowych ścian i fragmenty stropów. Za to na zamkniętej w połowie czerwca Świętokrzyskiej, gdzie mają powstać trzy stacje, prace toczą się ospale. A przecież wyłączenie jednej z głównej ulic w Śródmieściu powoduje ogromne utrudnienia w ruchu. - Budowę obserwuję codziennie. Czasem kręci się tam tylko kilka osób, którzy dłubią coś przy rurach - mówi nasz czytelnik pan Marcin, który mieszka na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej.

U wykonawcy, konsorcjum z włoską firmą Astaldi na czele, słyszymy, że zanim zaczną się bardziej spektakularne prace, trzeba przełożyć instalacje podziemne, a tych w centrum jest mnóstwo. Słyszymy, że nawet kilka miesięcy trzeba czekać, aż zgodę na to wyda ich właściciel, np. STOEN czy miejskie wodociągi. W ratuszu twierdzą jednak, że wykonawca nie jest bez winy. - Konsorcjum czasem nie jest gotowe do prac, które miały być wykonane w określonym terminie. W efekcie np. na rondzie ONZ ruch tramwajowy trzeba było wstrzymywać po raz kolejny. W wakacje nie udało im się też skończyć najbardziej uciążliwych prac na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Marszałkowską, gdzie na kilka tygodni też mają zniknąć tramwaje - wylicza Tomasz Kunert, rzecznik miejskiego koordynatora ds. remontów.

Nowy konflikt wybuchł o zamknięty właśnie pl. Wileński na Pradze. Według wykonawcy na razie niewiele da się tam budować, bo miasto nie załatwiło pozwoleń na przeniesienie pomnika "czterech śpiących", a z przejścia podziemnego pod Targową wciąż wyprowadzają się kupcy. Ostry list w tej sprawie do kierownika kontraktu Francesco Scaglione wystosowało właśnie Metro Warszawskie. Urzędnicy twierdzą, że nie ma przeszkód, by prace ruszyły pełną parą, bo pomnik zajmuje tylko 137 m kw., a plac robót ma aż 47 tys. m kw. Pawilony handlowe miały zostać usunięte 13 października i przejmując tego dnia plac budowy, wykonawca nie zgłaszał żadnych uwag.



Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent Warszawy, przyznaje, że "budowa nie rozkręca się w takim tempie, jak byśmy sobie tego życzyli". Według niego prócz wydłużających się procedur jednym z powodów były trudności ze znalezieniem podwykonawców. - Poza tym zorganizowanie tak skomplikowanej budowy w centrum miasta nie jest takie proste - zaznacza. Jest jednak optymistą i budowę metra porównuje do długiego pociągu towarowego, który powoli rusza, ale jak się rozpędzi, nic go nie zatrzyma.

Mimo opóźnień i sporów ratusz wciąż twierdzi, że nie zmienił się termin zakończenia budowy centralnego odcinka metra - to wciąż jesień 2013 r. Wykonawca też zapewnia, że jest on realny. - Trzeba to włożyć między bajki. Oceniam, że inwestycja może być ukończona pół roku później - wiosną 2014 r. A i tak wykonawca musiałby się bardzo sprężyć - uważa Jan Jakiel, szef stowarzyszenia Siskom.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy