Centralne lotnisko i superszybka kolej? Koniec czarów

Jarosław Osowski
09.12.2011 aktualizacja: 2011-12-08 22:56
A A A Drukuj
Lotnisko Okęcie Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Zaskakująco udany debiut nowego ministra Sławomira Nowaka. Partia wylosowała go do resortu, z którym trudno go było wcześniej skojarzyć. Mimo to już na samym początku urzędowania podjął kilka trafnych decyzji, ważnych także dla stolicy.
Lotnisk wystarczy

Dla mnie najbardziej istotne jest to, że rząd PO-PSL nie będzie już brnął w absurdalny projekt budowy tzw. centralnego portu lotniczego między Warszawą a Łodzią. Jego realizacja za 12 mld zł (wstępnie) nie dawała żadnej gwarancji sukcesu, a znamy przykład podobnego lotniska pod Montrealem, które poniosło wręcz ekonomiczną klęskę.

U nas z pewnością ucierpiałoby kilka portów regionalnych, w dodatku jeszcze kilka tygodni temu wysocy rangą urzędnicy ministerstwa mieli w planach zamknięcie Lotniska Chopina. Żeby wsiąść do samolotu, musielibyśmy dojeżdżać nawet 50 km zamiast kilku. A przecież w rozbudowę Okęcia, nowe trasy szybkiego ruchu i kolej wokół niego według ostrożnych obliczeń zainwestowano w ostatnich latach ok. 3 mld zł.

Poprzedni minister Cezary Grabarczyk przekonywał, że Okęcie kiedyś się zatka, ale jego podwładni zupełnie bagatelizowali rolę powstającego właśnie za ponad 300 mln zł lotniska w Modlinie. Zapowiedziano już nawet, że firmy konsultingowe dostaną kolejne zlecenie na wskazanie lokalizacji dla centralnego portu. Teraz muszą się obejść smakiem.

Na Lotnisku Chopina, które może obsłużyć nawet 20 mln podróżnych rocznie, na razie wielkiego tłoku nie ma - dzisiaj np. przyjmie dopiero dziewięciomilionowego pasażera w tym roku. Drżymy tylko, czy przed Euro 2012 kolejarze zdążą tam podłączyć niecałe 2 km linii kolejowej w tunelu szykowanym i budowanym już od 2002 r.! Oby w szybszym tempie powstał wygodny dojazd koleją do lotniska w Modlinie, które ma być gotowe w przyszłym roku. Choć to inwestycja samorządu Mazowsza, byłoby dobrze, gdyby minister Nowak poświęcił jej trochę uwagi.

Kolej przyspieszy inaczej

Nowy szef resortu transportu wycofał się też z projektu Kolei Dużych Prędkości. Im dłużej jest przygotowywany, tym bardziej rośnie jego wartość. Najpierw mówiło się o 20, teraz już o 28, a nawet 35 mld zł. Sławomir Nowak woli postawić - i słusznie! - na ratowanie istniejących linii kolejowych. Dla Warszawy to bardzo dobra wiadomość, bo zamiast mgławicowej wizji jazdy 350 km na godz. (z horrendalnymi cenami biletów jak np. w Hiszpanii) mamy realną szansę, że już w przyszłym roku skróci się podróż do Poznania, Krakowa i na Śląsk. Docelowo w latach 2014-15 pociągi na Centralnej Magistrali Kolejowej będą jeździć 200-220 km na godz., co jak na polskie warunki byłoby całkiem przyzwoitym wynikiem. Ministerstwo Transportu obiecuje też przyspieszenie przejazdu na liniach Warszawa - Białystok czy Warszawa - Lublin (dodałbym jeszcze tory do Radomia). Wreszcie jest też szansa, że odczujemy poprawę na rozgrzebanej od 2007 r. linii nad morze. Minister Nowak zapowiedział, że zaraz po Euro 2012 zamknie jej remontowany fragment, co pozwoli przyspieszyć prace, a pociągi do Gdańska skieruje objazdem.

Niestety, na przygotowania obu nierealnych od początku projektów centralnego lotniska i superszybkiej kolei państwo wydało miliony złotych. PKP swoim zwyczajem powołały osobną dyrekcję. Minister Grabarczyk przed wyborami mówił o tych inwestycjach z przekonaniem. On też był w resorcie człowiekiem znikąd, początkowo miał nawet wątpliwości, czy należy budować nowe lotnisko z dala od Warszawy. Nagle zmienił poglądy o 180 stopni. Jak będzie z ministrem Nowakiem? Po pierwszych korepetycjach z transportu zapowiada się obiecująco. Może w jego przypadku nauka nie pójdzie w las.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy