Ostry mróz, a Dźwigową wciąż zalewa woda. Ciepła

Jarosław Osowski
08.02.2012 aktualizacja: 2012-02-07 19:14
A A A Drukuj
Reporter ?Gazety? sprawdza temperaturę parującej wody płynącej wzdłuż Dźwigowej - przy 12-stopniowym mrozie wydaje się letnia. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
  • W tunelach po obu stronach jezdni Dźwigowej wciąż gromadzi się woda.
  • Zalewany ciepłą wodą tunel na Dźwigowej.
  • Na ścianach tuneli tworzą się jęzory lodowe - to zamarza woda, która przebija się przez nieszczelną izolację.
  • Woda na Dźwigowej.
Mimo dużego mrozu po ścianach nieczynnych od ponad pół roku tuneli i wzdłuż jezdni ul. Dźwigowej sączy się parująca woda. Drogowcy podejrzewają o przeciek kolejarzy. Nowy termin otwarcia ulicy to koniec maja. Będą też ścieżki rowerowe
SONDAŻ
Co drogowcy mają począć z ul. Dźwigową?

dłubać głębiej i głębiej
zakręcić wodę
dość zabawy! zasypać ten tunel i zrobić zwykłą ulicę
zbudować wiadukt nad torami

Krok za krokiem wchodzimy do tuneli z dyrektorem miejskiego Zakładu Remontów i Konserwacji Dróg Wiktorem Wojewódzkim. Powoli, bo duże połacie jezdni skuła gruba warstwa lodu. Ślisko. - Nic, tylko łyżwy wyciągać - stwierdza kwaśno nasz przewodnik. Kiedy ostatnio opisywaliśmy zamkniętą Dźwigową w naszym cotygodniowym raporcie komunikacyjnym, jej stan skojarzył nam się z innym sportem - wody w rowach wzdłuż ścian było tu w listopadzie tak dużo, że w grę wchodziło kajakarstwo.

Podmywane tunele są nieprzejezdne od połowy lipca. Nadzór budowlany nakazał wtedy ich natychmiastowe zabezpieczenie. Ratusz zdecydował się na większą naprawę niż poprzednie, gdy Dźwigowa była nieczynna przez weekend albo kilka tygodni. Obecne prace powodują ogromne utrudnienia w ruchu, bo był to jedyny przejazd, który bezkolizyjnie przecina tory kolejowe między Włochami a Jelonkami. Kierowcy muszą korzystać z zakorkowanych objazdów, autobusy mają poskracane trasy, piesi lawirują między manewrującymi pociągami.

Jęzory lodu na ścianach

Poprzednim razem dyrektor Wojewódzki dawał nadzieję, że "jak dobrze pójdzie", na przełomie stycznia i lutego na Dźwigową wrócą choć autobusy. Nic z tego, bo tunele wciąż zalewa woda. - Ale już nie od spodu - zaznacza dyrektor Wojewódzki, bo przez pół jesieni trwało uszczelnianie fundamentów konstrukcji. Zostały po tym ślady - mozaika kółek w asfalcie. To znak, że w tych miejscach specjalistyczna maszyna wciskała pod ziemię beton, który utworzył nieprzepuszczalną skorupę. Udało się zlikwidować dziesiątki pulsujących źródełek, które w listopadzie widzieliśmy w dnie rowów wzdłuż jezdni Dźwigowej. Wtedy woda napływała do tuneli, a obniżał się jej poziom w okolicznych gliniankach.

A skąd teraz bierze się woda? Jej widok jest dość zaskakujący. Wczoraj rano było -12 st. C, a ona płynęła, parując, po obu stronach tunelu i tylko miejscami skuwał ją lód. - Ale skorupa jest zdradliwa, więc lepiej na nią nie wchodzić, bo może się załamać - ostrzegał dyrektor Wojewódzki, prowadząc do unieruchomionych już grubszą skorupą lodu półotwartych drzwi stacji trafo w ścianie tunelu. Po drodze mijaliśmy malownicze jęzory zamarzniętej wody w szczelinach muru. Gdzie indziej ściekała po nim, jakby nie było mrozu.

- Jest ciepła, bo kolejarze mają dziurę gdzieś w swoich rurach. To są hektolitry traconej wody, za którą płacą podatnicy - uważa Wiktor Wojewódzki. - Mówiłem o tym od pół roku i nic. Kolejarze powinni wyremontować swoją część w tych tunelach. Ściany, oświetlenie należą już do nich, a stan tego wszystkiego jest tragiczny.

Kto płaci za te hektolitry?

Jednak według Jana Teleckiego, szefa Zakładu Linii Kolejowych w Warszawie, "obiekt jest sprawny i stabilny". - Ten przeciek nie jest dla niego zagrożeniem, choć rzeczywiście przyspiesza degradację - przyznaje. Przypomina, że linie kolejowe nad Dźwigową były modernizowane przed dwoma laty. Wtedy był tam założony tzw. drenaż opaskowy. - Większe prace wiązałyby się ze wstrzymaniem ruchu pociągów, odkopaniem ścian tunelu od zewnątrz i wykonaniem ich docelowej izolacji. Bolejemy nad tym, że Centrum Realizacji Inwestycji nie zdecydowało się na taki zakres prac - mówi Jan Telecki.

Jak oblicza, na utrzymanie 500 podobnych obiektów, które mu podlegają, ma rocznie ok. 4 mln zł. Tymczasem wiele z nich (np. przejścia podziemne na dworcach Wschodnim i Zachodnim) są w równie złym stanie, co tunele na Dźwigowej. - To powojenne obiekty, które wymagają dziś kapitalnych remontów. W zeszłym roku tylko na izolację dwóch przejść pod stacjami we Włochach i w Ursusie wydaliśmy 3,5 mln zł. Brakuje mi więc pieniędzy nawet na to, żeby zamalowywać graffiti.

Komu bije licznik?

A co z wyciekającą wodą na Dźwigowej? - Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to woda nie od nas. Tam są też rury MPWiK. Może to awaria? - zastanawia się dyrektor Telecki i deklaruje, że sprawę zgłosi PKP, bo kolejarskiej spółce-matce podlega jeden z trzech (środkowy) wiadukt nad Dźwigową.

Zdaniem szefa Zakładu Remontów i Konserwacji Dróg wodę, która spływa do tuneli z niewiadomego źródła, można wypompować w ciągu dwóch godzin. Kiedy się ociepli, w jezdni Dźwigowej zostanie wykonany drenaż połączony z kanałem prowadzącym do przepompowni. - Odwołałem większość pracowników, dopóki nie ustąpią mrozy. Niech ten lód na jezdni się rozpuści - mówi dyrektor Wojewódzki.

Prace są zresztą wstrzymane z innego powodu. W tunelach po obu stronach jezdni powstaną ścieżki rowerowe i trzeba zmienić projekt remontu. Zajmie to kilka najbliższych tygodni.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy