Kanar poluje na cudzoziemca: "Yyy you have to pay now!"

Jarosław Osowski
23.02.2012 aktualizacja: 2012-02-22 20:56
A A A Drukuj
Kanar w autobusie Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Na widok hiszpańskiej studentki, która wprawdzie skasowała bilet, ale nie mogła znaleźć legitymacji, oczy kontrolera zaświeciły się jak pięciozłotówki: "Money, yyy, you have to, yyy, pay me now!"
Chciałbym opisać sytuację, jaka miała miejsce niedawno w autobusie linii 175 na ul. Żwirki i Wigury. Mieszkam niedaleko przystanku Rakowiec, na którym do niego wsiadłem. Było wczesne popołudnie, dość dużo pasażerów. Autobus 175 obsługuje Lotnisko Chopina. Jechało nim dużo obcokrajowców, w tym liczni studenci z Hiszpanii. Sądząc po legitymacjach - z UW, studiują na stypendiach Erasmusa. W pewnym momencie wsiedli kontrolerzy. Wszyscy studenci z zagranicy mieli bilety, ale jedna dziewczyna nie mogła znaleźć swojej legitymacji. Kontroler nie odczekał nawet minuty, aż legitymacja się znajdzie. Na samą myśl o prowizji z wypisanego mandatu żywiołowym gestem, wyciągając swój notatnik i długopis, śliniąc palce przy wertowaniu kartek, rzucił: "Money, yyy, you have to, yyy, pay me now!". Zrobiła się niezręczna sytuacja. Studenci zaczęli rozmowę z konduktorem w obronie koleżanki. Na nic się to zdało, bo konduktor, któremu oczy zaświeciły się jak pięciozłotówki, zaczął szybko wypisywać mandat. Krzyczał do swoich kolegów, żeby szybko przyszli, bo "jest dużo do spisania". I niezdarnie zaczął tłumaczyć łamanym angielskim, że jeśli studenci zapłacą teraz, kwota będzie mniejsza. Wyglądało to odrażająco. Kiedy nie wytrzymałem i wtrąciłem się do rozmowy, konduktor powiedział, że mam poczekać na swoją kolej! Nie wiem, co stało się potem, gdyż wysiadałem.

Naszła mnie myśl, że jeśli ktoś nie zna procedury opłaty mandatu za przejazd środkami komunikacji publicznej bez ważnego biletu bądź dokumentu uprawniającego do skorzystania ze zniżki, zrobi to, co mu się zasugerowało. Pomijając fakt, że kontrolerzy wyglądali jak po wyjściu z libacji alkoholowej, najbardziej mnie uderzył brak empatii i chamstwo. Niedawno wróciłem do Polski ze studiów z zagranicy. Niejednokrotnie nieświadomie źle korzystałem ze środków transportu publicznego, ale nigdy reakcją nie było chamstwo. Nie traktowano tego w kategoriach łatwego zarobku dla konduktorów cinkciarzy.

Czy w kontekście Euro 2012 ktoś sprawdza osoby, które dokonują kontroli biletów w autobusach? Czy jest szansa, że władze zrobią cokolwiek, aby oszczędzić nam wstydu przed milionem zagranicznych turystów, którzy zjadą do stolicy już za cztery miesiące? Euro 2012 to nie tylko Stadion Narodowy, ale to również być albo nie być dla wizerunku Warszawy. Naprawdę nikt o tym nie pomyślał?

Aleksander Gliński

Rozmowa z Jackiem Wojciechowiczem

"Gazeta": Po co tak drobiazgowe kontrole akurat w autobusach z lotniska? Ktoś przyjeżdża z zagranicy, kasuje bilet, a pobyt w naszym mieście zaczyna od scysji z kontrolerem.

Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za komunikację i przygotowania do Euro 2012: Na pewno jest dobrze, gdy każdy, kto jedzie autobusem, ma skasowany bilet.

Hiszpańska studentka go miała, czyli zapłaciła za przejazd, nie mogła tylko znaleźć legitymacji. Czy nie wystarczyłoby jej pouczyć, zamiast wypisywać od razu mandat?

- Gdybym znał szczegóły tego zajścia, godzinę i numer autobusu, poprosiłbym, żeby to sprawdzić. Takie zdarzenia z pewnością nie budują dobrego wizerunku miasta w oczach przyjezdnych. Musimy kontrolować pasażerów, ale to się powinno odbywać w warunkach pełnej kultury. Zwrócę na to uwagę.

Dlaczego ratusz zgodził się na to, by pasażerowie mogli płacić kontrolerom kary od ręki? Policja to wykluczyła jako okoliczność sprzyjającą korupcji.

- To jednak poprawia ściągalność mandatów. Kontroler musi taką wpłatę pokwitować, a potem się z tego rozliczyć.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • napisał pismak Jarosław Ossowski norek.pl 24.02.12, 11:40

    bo na pewno nie dziennikarz, który powinien wiedzieć, że słowo „kanar” jest pogardliwe i nie powinno się go publicznie używać, nawet w materiale krytycznym...»

  • I tak by jej nic nie zrobił ptr0 24.02.12, 15:20

    Bo nawet jakby wypisał mandat, a ona by przyszła potem do mpk z legitymacją to nie zapłaciłaby mandatu. Chciał wykorzystać sytuację bo laska z zagranicy to mogła nie wiedzieć jakie są »

  • Jeszcze nie widziałam kontrolera z klasą nameja 24.02.12, 17:53

    przystojnego, na poziomie, ubranego jak trzeba, nieśmierdzącego fajkami, kulturalnego, itp. Zwykle to prostacy po podstawówce, mówiący "poszłem" a nierzadko i "kur..." przy pasażerach. Tak »

Najnowsze wiadomości z Warszawy