Uczeń maga z Barcelony
07.09.2010
aktualizacja: 2010-09-07 21:21
- Czasami myślę, że piłkarze lepiej znają już Luisa niż mnie - mówi szkoleniowiec Polonii José Mari Bakero o trenerze od przygotowania fizycznego Luisie Mili Villaroerze.
ZOBACZ TAKŻE
- Eliminacje Euro 2012. Francja się przełamuje, sensacyjne porażki Portugalii i Czechów (07-09-10, 23:16)
- Piłka nożna. Prasa hiszpańska po porażce: Dla nas to był mecz towarzyski (08-09-10, 12:44)
- Ekstraklasa. Marokański dylemat trenera Wisły (08-09-10, 08:48)
- Argentyna rozbiła Hiszpanię w meczu towarzyskim (08-09-10, 08:06)
- José Bakero prosi o czas (10-09-10, 20:50)
- Ekstraklasa. Lech został członkiem European Club Association (08-09-10, 17:42)
- Ekstraklasa. W reprezentacji jest gwiazdą, w Cracovii tylko rezerwowym (08-09-10, 16:15)
- Polacy momentami grali świetnie. Po błędach - przegrali (07-09-10, 22:48)
- Oceny Polaków z mecz z Australią. Piszczek i Boenisch - czyli obrona na "cztery" (07-09-10, 22:34)
SERWISY
W 84. minucie derbów z Legią Adrian Mierzejewski znalazł się sam na sam z Marijanem Antolovicem. Uciekł obrońcy i z pełnym spokojem przerzucił piłkę nad bramkarzem, zdobywając trzecią bramkę w derbach stolicy. 24-letni reprezentant Polski znalazł jeszcze siłę na jedną z ostatnich akcji w tym spotkaniu. Gdyby sytuacja ta miała miejsce przed rokiem, pewnie reprezentanta Polski nie byłoby już na boisku albo nie wyprzedziłby obrońcy. W pierwszej części poprzedniego sezonu, zanim do Polonii przyszedł José Mari Bakero, Mierzejewski zagrał tylko dwa pełne mecze, nie strzelił ani jednej bramki w końcówce spotkania. Polonia zmienia się wraz z nadejściem hiszpańskiego szkoleniowca nie tylko piłkarsko, taktycznie, ale i fizycznie.
Kim jest Paco Seirul.lo?
- Moim mistrzem jest Paco Seirul.lo. Znamy się od 1993 roku, przez osiem lat pobierałem u niego nauki, pracowałem z nim. Jesteśmy w stałym kontakcie. Ostatnio w czerwcu byłem na konferencji prowadzonej przez Paco - przedstawia się Luis Mila Villarroel.
Kim jest Paco Seirul.lo? Trenerem od przygotowania fizycznego w Barcelonie. Dziś pracuje z Pepem Guardiolą, a w przeszłości z Luisem Aragonesem, Johanem Cruyffem, Bobby Robsonem, Carlesem Rexachem, Llorencem Serrą Ferrerem, Louisem Van Gaalem, Radomirem Anticem i Frankiem Rijkaardem. Pomagał hiszpańskim lekkoatletom (sam był nim w przeszłości), piłkarzom ręcznym reprezentacji Hiszpanii i Chorwacji. W kraju mistrzów świata i Europy jest niekwestionowanym autorytetem. - To człowiek, który kilka lat temu zaczął wprowadzać u nas całkowicie nowe metody przygotowań - mówi o swoim profesorze Villarroel.
O jego metodach opowiada mniej chętnie, ale przyznaje, że wprowadził je w Polonii. - W pewnej części korzystam z tego, co nauczył mnie Paco. Ale wiele podróżowałem po świecie, cały czas starałem się nauczyć czegoś nowego. Wprowadzam własną formę przygotowań, również w Polonii. Jestem rozmiłowany w sportach zespołowych. Część ćwiczeń wziąłem z koszykówki, ostatnio bardzo polubiłem siatkówkę, może i z dyscypliny też będę korzystał - opowiada.
Mistrz świata pod opieką
Piłkarzem był słabym. Trenował do 16. roku życia w Atletico Villafranca. Do Polonii przyszedł z Bakero w listopadzie ubiegłego roku. Przedtem obaj pracowali razem w Maladze i Realu Sociedad San Sebastián. Oprócz tego Villarroel przez pięć lat był jeszcze trenerem od przygotowania fizycznego z Espanyolu Barcelona. Często zdarzało się też, że przygotowywał hiszpańskich piłkarzy z Primera Division indywidualnie. - Kilku, kilkunastu. Pomagałem im dojść do siebie po kontuzji albo po dłuższej przerwie. Przez szacunek dla ich trenerów nie zdradzę ich nazwisk - mówi. Czy są wśród nich reprezentanci Hiszpanii? - Jeden z kadry, która zdobyła mistrzostwo świata - przyznaje.
W Polonii szybko wypracował sobie markę. Gdy po zakończeniu poprzedniego sezonu doszło do sporu między Bakero i właścicielem klubu, który omal nie zakończył się dymisją hiszpańskiego szkoleniowca, Józef Wojciechowski zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby zatrzymać Villarroela w klubie. Okazało się to niepotrzebne. Bakero został w Warszawie.
Prezes "Czarnych Koszul" widział to, co wszyscy. Po zimowych, ciężkich przygotowaniach, podczas których piłkarze zagrali cztery sparingi dzień po dniu, w drużynie nie doszło do ani jednej kontuzji odniesionej w wyniku treningów. Latem urazu (kolana) doznał Tomasz Jodłowiec.
Dodatkowe treningi dla każdego
Treningi pod okiem Villarroela należą do wymagających, w czasie przygotowań po dwie, dwie i pół godziny. Piłkarze nie przystępują do nich od zera, po leżakowaniu na plaży. Przed wyjazdem na wakacje, czy to zimowe, czy letnie, każdy zawodnik dostał kilkustronicową rozpiskę z pracami domowymi.
Na treningach obowiązkowymi przedmiotami są duże gumowe piłki i gumy do ćwiczenia elastyczności (jeśli się uważnie przyjrzeć, widać na niektórych logo Barcelony). Nie ma fuszerki. Piłkarz, który zwolni przed pachołkiem, musi powtórzyć ćwiczenia. Odkąd do klubu przyszli Bakero z Villarroelem, zmieniły się obyczaje żywieniowe w drużynie. Zawodnicy obiady jedzą razem, obowiązkowo tuż po treningach. - Oni wiedzą, jak się odżywiać. Lubią węglowodany, które są im potrzebne, ale trzeba powiedzieć im, kiedy mają jeść. Najlepiej właśnie tuż po treningu, żeby od razu naładowali baterie - tłumaczy Villarroel. Wspólne obiady mają również za cel zintegrować zespół.
Plan działania Hiszpanów oparta jest na prostej, konsekwentnie realizowanej koncepcji. - Nastawieni jesteśmy nie tylko na pracę z całym zespołem. Do każdego zawodnika podchodzimy indywidualnie. Co najmniej raz w tygodniu piłkarz ma dodatkowe zajęcia w zależności od jego potrzeb fizycznych albo tego, co chcemy z niego wydobyć. Pracujemy jednak z José całościowo, nie tylko nad wydolnością, ale i techniką, strategią - mówi Villarroel.
Piłkarze metody zaakceptowali. Nie słychać głosów, że "trener nas zajechał", "nie mamy sił". - Od pierwszego dnia, kiedy tu jestem, piłkarze dają z siebie niemal zawsze sto procent. Może nie wypada mi o tym mówić, ale chyba lubią te treningi. Może dlatego, że tak mało mają po nich kontuzji.
Pytanie tylko, co się stanie z prowadzonymi według hiszpańskich metod treningami, jeśli Polonia w najbliższym czasie straci punkty. Posada José Mari Bakero po remisie z Widzewem wisi na włosku. Zwolnienie byłego piłkarza Barcelony może oznaczać również odejście z klubu korzystającego na potęgę z jej metod treningowych Villarroela.
Kim jest Paco Seirul.lo?
- Moim mistrzem jest Paco Seirul.lo. Znamy się od 1993 roku, przez osiem lat pobierałem u niego nauki, pracowałem z nim. Jesteśmy w stałym kontakcie. Ostatnio w czerwcu byłem na konferencji prowadzonej przez Paco - przedstawia się Luis Mila Villarroel.
Kim jest Paco Seirul.lo? Trenerem od przygotowania fizycznego w Barcelonie. Dziś pracuje z Pepem Guardiolą, a w przeszłości z Luisem Aragonesem, Johanem Cruyffem, Bobby Robsonem, Carlesem Rexachem, Llorencem Serrą Ferrerem, Louisem Van Gaalem, Radomirem Anticem i Frankiem Rijkaardem. Pomagał hiszpańskim lekkoatletom (sam był nim w przeszłości), piłkarzom ręcznym reprezentacji Hiszpanii i Chorwacji. W kraju mistrzów świata i Europy jest niekwestionowanym autorytetem. - To człowiek, który kilka lat temu zaczął wprowadzać u nas całkowicie nowe metody przygotowań - mówi o swoim profesorze Villarroel.
O jego metodach opowiada mniej chętnie, ale przyznaje, że wprowadził je w Polonii. - W pewnej części korzystam z tego, co nauczył mnie Paco. Ale wiele podróżowałem po świecie, cały czas starałem się nauczyć czegoś nowego. Wprowadzam własną formę przygotowań, również w Polonii. Jestem rozmiłowany w sportach zespołowych. Część ćwiczeń wziąłem z koszykówki, ostatnio bardzo polubiłem siatkówkę, może i z dyscypliny też będę korzystał - opowiada.
Mistrz świata pod opieką
Piłkarzem był słabym. Trenował do 16. roku życia w Atletico Villafranca. Do Polonii przyszedł z Bakero w listopadzie ubiegłego roku. Przedtem obaj pracowali razem w Maladze i Realu Sociedad San Sebastián. Oprócz tego Villarroel przez pięć lat był jeszcze trenerem od przygotowania fizycznego z Espanyolu Barcelona. Często zdarzało się też, że przygotowywał hiszpańskich piłkarzy z Primera Division indywidualnie. - Kilku, kilkunastu. Pomagałem im dojść do siebie po kontuzji albo po dłuższej przerwie. Przez szacunek dla ich trenerów nie zdradzę ich nazwisk - mówi. Czy są wśród nich reprezentanci Hiszpanii? - Jeden z kadry, która zdobyła mistrzostwo świata - przyznaje.
W Polonii szybko wypracował sobie markę. Gdy po zakończeniu poprzedniego sezonu doszło do sporu między Bakero i właścicielem klubu, który omal nie zakończył się dymisją hiszpańskiego szkoleniowca, Józef Wojciechowski zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby zatrzymać Villarroela w klubie. Okazało się to niepotrzebne. Bakero został w Warszawie.
Prezes "Czarnych Koszul" widział to, co wszyscy. Po zimowych, ciężkich przygotowaniach, podczas których piłkarze zagrali cztery sparingi dzień po dniu, w drużynie nie doszło do ani jednej kontuzji odniesionej w wyniku treningów. Latem urazu (kolana) doznał Tomasz Jodłowiec.
Dodatkowe treningi dla każdego
Treningi pod okiem Villarroela należą do wymagających, w czasie przygotowań po dwie, dwie i pół godziny. Piłkarze nie przystępują do nich od zera, po leżakowaniu na plaży. Przed wyjazdem na wakacje, czy to zimowe, czy letnie, każdy zawodnik dostał kilkustronicową rozpiskę z pracami domowymi.
Na treningach obowiązkowymi przedmiotami są duże gumowe piłki i gumy do ćwiczenia elastyczności (jeśli się uważnie przyjrzeć, widać na niektórych logo Barcelony). Nie ma fuszerki. Piłkarz, który zwolni przed pachołkiem, musi powtórzyć ćwiczenia. Odkąd do klubu przyszli Bakero z Villarroelem, zmieniły się obyczaje żywieniowe w drużynie. Zawodnicy obiady jedzą razem, obowiązkowo tuż po treningach. - Oni wiedzą, jak się odżywiać. Lubią węglowodany, które są im potrzebne, ale trzeba powiedzieć im, kiedy mają jeść. Najlepiej właśnie tuż po treningu, żeby od razu naładowali baterie - tłumaczy Villarroel. Wspólne obiady mają również za cel zintegrować zespół.
Plan działania Hiszpanów oparta jest na prostej, konsekwentnie realizowanej koncepcji. - Nastawieni jesteśmy nie tylko na pracę z całym zespołem. Do każdego zawodnika podchodzimy indywidualnie. Co najmniej raz w tygodniu piłkarz ma dodatkowe zajęcia w zależności od jego potrzeb fizycznych albo tego, co chcemy z niego wydobyć. Pracujemy jednak z José całościowo, nie tylko nad wydolnością, ale i techniką, strategią - mówi Villarroel.
Piłkarze metody zaakceptowali. Nie słychać głosów, że "trener nas zajechał", "nie mamy sił". - Od pierwszego dnia, kiedy tu jestem, piłkarze dają z siebie niemal zawsze sto procent. Może nie wypada mi o tym mówić, ale chyba lubią te treningi. Może dlatego, że tak mało mają po nich kontuzji.
Pytanie tylko, co się stanie z prowadzonymi według hiszpańskich metod treningami, jeśli Polonia w najbliższym czasie straci punkty. Posada José Mari Bakero po remisie z Widzewem wisi na włosku. Zwolnienie byłego piłkarza Barcelony może oznaczać również odejście z klubu korzystającego na potęgę z jej metod treningowych Villarroela.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Zamrożone budowy. Obwodnica czeka na odwilż
- Przegonili Muchę z Narodowego. Już nie można biegać
- Śnieg będzie sypać do wieczora. W weekend... deszcz
- Nowy zabytek w Warszawie. Wybitne dzieło socrealizmu
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną






