Uczeń maga z Barcelony

Olgierd Kwiatkowski
07.09.2010 aktualizacja: 2010-09-07 21:21
A A A Drukuj
Józef Wojciechowski Fot. Tomasz Wawer / AG
  • Euzebiusz Smolarek i Luis Mila Villaroel
  • Euzebiusz Smolarek i Luis Mila Villaroel
- Czasami myślę, że piłkarze lepiej znają już Luisa niż mnie - mówi szkoleniowiec Polonii José Mari Bakero o trenerze od przygotowania fizycznego Luisie Mili Villaroerze.
W 84. minucie derbów z Legią Adrian Mierzejewski znalazł się sam na sam z Marijanem Antolovicem. Uciekł obrońcy i z pełnym spokojem przerzucił piłkę nad bramkarzem, zdobywając trzecią bramkę w derbach stolicy. 24-letni reprezentant Polski znalazł jeszcze siłę na jedną z ostatnich akcji w tym spotkaniu. Gdyby sytuacja ta miała miejsce przed rokiem, pewnie reprezentanta Polski nie byłoby już na boisku albo nie wyprzedziłby obrońcy. W pierwszej części poprzedniego sezonu, zanim do Polonii przyszedł José Mari Bakero, Mierzejewski zagrał tylko dwa pełne mecze, nie strzelił ani jednej bramki w końcówce spotkania. Polonia zmienia się wraz z nadejściem hiszpańskiego szkoleniowca nie tylko piłkarsko, taktycznie, ale i fizycznie.

Kim jest Paco Seirul.lo?

- Moim mistrzem jest Paco Seirul.lo. Znamy się od 1993 roku, przez osiem lat pobierałem u niego nauki, pracowałem z nim. Jesteśmy w stałym kontakcie. Ostatnio w czerwcu byłem na konferencji prowadzonej przez Paco - przedstawia się Luis Mila Villarroel.

Kim jest Paco Seirul.lo? Trenerem od przygotowania fizycznego w Barcelonie. Dziś pracuje z Pepem Guardiolą, a w przeszłości z Luisem Aragonesem, Johanem Cruyffem, Bobby Robsonem, Carlesem Rexachem, Llorencem Serrą Ferrerem, Louisem Van Gaalem, Radomirem Anticem i Frankiem Rijkaardem. Pomagał hiszpańskim lekkoatletom (sam był nim w przeszłości), piłkarzom ręcznym reprezentacji Hiszpanii i Chorwacji. W kraju mistrzów świata i Europy jest niekwestionowanym autorytetem. - To człowiek, który kilka lat temu zaczął wprowadzać u nas całkowicie nowe metody przygotowań - mówi o swoim profesorze Villarroel.

O jego metodach opowiada mniej chętnie, ale przyznaje, że wprowadził je w Polonii. - W pewnej części korzystam z tego, co nauczył mnie Paco. Ale wiele podróżowałem po świecie, cały czas starałem się nauczyć czegoś nowego. Wprowadzam własną formę przygotowań, również w Polonii. Jestem rozmiłowany w sportach zespołowych. Część ćwiczeń wziąłem z koszykówki, ostatnio bardzo polubiłem siatkówkę, może i z dyscypliny też będę korzystał - opowiada.

Mistrz świata pod opieką

Piłkarzem był słabym. Trenował do 16. roku życia w Atletico Villafranca. Do Polonii przyszedł z Bakero w listopadzie ubiegłego roku. Przedtem obaj pracowali razem w Maladze i Realu Sociedad San Sebastián. Oprócz tego Villarroel przez pięć lat był jeszcze trenerem od przygotowania fizycznego z Espanyolu Barcelona. Często zdarzało się też, że przygotowywał hiszpańskich piłkarzy z Primera Division indywidualnie. - Kilku, kilkunastu. Pomagałem im dojść do siebie po kontuzji albo po dłuższej przerwie. Przez szacunek dla ich trenerów nie zdradzę ich nazwisk - mówi. Czy są wśród nich reprezentanci Hiszpanii? - Jeden z kadry, która zdobyła mistrzostwo świata - przyznaje.

W Polonii szybko wypracował sobie markę. Gdy po zakończeniu poprzedniego sezonu doszło do sporu między Bakero i właścicielem klubu, który omal nie zakończył się dymisją hiszpańskiego szkoleniowca, Józef Wojciechowski zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby zatrzymać Villarroela w klubie. Okazało się to niepotrzebne. Bakero został w Warszawie.

Prezes "Czarnych Koszul" widział to, co wszyscy. Po zimowych, ciężkich przygotowaniach, podczas których piłkarze zagrali cztery sparingi dzień po dniu, w drużynie nie doszło do ani jednej kontuzji odniesionej w wyniku treningów. Latem urazu (kolana) doznał Tomasz Jodłowiec.

Dodatkowe treningi dla każdego

Treningi pod okiem Villarroela należą do wymagających, w czasie przygotowań po dwie, dwie i pół godziny. Piłkarze nie przystępują do nich od zera, po leżakowaniu na plaży. Przed wyjazdem na wakacje, czy to zimowe, czy letnie, każdy zawodnik dostał kilkustronicową rozpiskę z pracami domowymi.

Na treningach obowiązkowymi przedmiotami są duże gumowe piłki i gumy do ćwiczenia elastyczności (jeśli się uważnie przyjrzeć, widać na niektórych logo Barcelony). Nie ma fuszerki. Piłkarz, który zwolni przed pachołkiem, musi powtórzyć ćwiczenia. Odkąd do klubu przyszli Bakero z Villarroelem, zmieniły się obyczaje żywieniowe w drużynie. Zawodnicy obiady jedzą razem, obowiązkowo tuż po treningach. - Oni wiedzą, jak się odżywiać. Lubią węglowodany, które są im potrzebne, ale trzeba powiedzieć im, kiedy mają jeść. Najlepiej właśnie tuż po treningu, żeby od razu naładowali baterie - tłumaczy Villarroel. Wspólne obiady mają również za cel zintegrować zespół.

Plan działania Hiszpanów oparta jest na prostej, konsekwentnie realizowanej koncepcji. - Nastawieni jesteśmy nie tylko na pracę z całym zespołem. Do każdego zawodnika podchodzimy indywidualnie. Co najmniej raz w tygodniu piłkarz ma dodatkowe zajęcia w zależności od jego potrzeb fizycznych albo tego, co chcemy z niego wydobyć. Pracujemy jednak z José całościowo, nie tylko nad wydolnością, ale i techniką, strategią - mówi Villarroel.

Piłkarze metody zaakceptowali. Nie słychać głosów, że "trener nas zajechał", "nie mamy sił". - Od pierwszego dnia, kiedy tu jestem, piłkarze dają z siebie niemal zawsze sto procent. Może nie wypada mi o tym mówić, ale chyba lubią te treningi. Może dlatego, że tak mało mają po nich kontuzji.

Pytanie tylko, co się stanie z prowadzonymi według hiszpańskich metod treningami, jeśli Polonia w najbliższym czasie straci punkty. Posada José Mari Bakero po remisie z Widzewem wisi na włosku. Zwolnienie byłego piłkarza Barcelony może oznaczać również odejście z klubu korzystającego na potęgę z jej metod treningowych Villarroela.

Podziel się