Oferty pracy w regionie
Alarmujące dane: ponad 20 tys. niedożywionych dzieci
30.11.2009
aktualizacja: 2009-11-29 22:01
Fot. Alina Gajdamowicz / AG
Trudno w to uwierzyć: w Warszawie są ponad 23 tys. niedożywionych dzieci. Pomaga im miasto, organizacje pozarządowe, Kościół i osoby prywatne. Wsparcie jest jednak niewystarczające.
ZOBACZ TAKŻE
- Zamkną 20 przedszkoli? Urząd Struzika daje i odbiera (27-11-09, 09:00)
- Trzeba regularnie przypominać: Tornistry są za ciężkie (10-06-10, 11:00)
- Banki Żywności pełne - zebrano ponad 40 ton! (09-12-09, 00:00)
- Pierwsze w Warszawie e-legitymacje są już w szkołach (02-12-09, 10:00)
- Segregacja w warszawskich szkołach - jest nowy raport (02-12-09, 09:00)
- Wkrótce rekrutacja do przedszkoli na Bemowie (27-11-09, 11:00)
- Zniknie jedyna społeczna szkoła w Piastowie? (25-11-09, 11:00)
- Osobisty asystent ucznia w podstawówce (24-11-09, 10:00)
- Balony poleciały do nieba. Przypomną o Prawach Dziecka (21-11-09, 09:00)
Smutna mina i słabe oceny - to może być sygnał, że mamy przed sobą dziecko, które nie dojada. W domu nie dostaje śniadania, bo rodzice nie mają do tego głowy albo pieniędzy. W tornistrze nie ma kanapki. Dlatego nie może doczekać się szkolnego obiadu. Jeśli chodzi na świetlicę, czasem dostanie drugą zupę albo kanapkę. Gdy taki Jaś jest w gimnazjum, zamiast do świetlicy pójdzie na ulicę.
Szacuje się, że takich dzieci jest 8-10 proc. Są nieodpłatnie dożywiane. Jak dużo dzieci potrzebuje pomocy, nie wiadomo. - Łatwiej policzyć bezdomnych niż dzieci, choć coraz więcej organizacji to robi - wyjaśnia Monika Sawczuk, szefowa fundacji Bank Żywności SOS.
Obiady prezydenckie
Bank pomaga organizacjom pozarządowym, które dożywiają 60 tys. dzieci na Mazowszu. Z tego prawie 5 tys. w Warszawie. Ratusz podaje, że za pośrednictwem ośrodków pomocy społecznej jedzenie dostaje w tym roku ok. 12 tys. dzieci. Dla kolejnych 5 tys. obiady funduje miejskie biuro edukacji. - Dyrektorzy mogą zwalniać z opłat za obiady i dobrze to działa - chwali Beata Murawska, wicedyrektorka biura. - Jest mnóstwo przypadków, gdy dziecko nie dostaje pomocy z OPS, choć powinno. Tzw. obiady prezydenckie są dla dzieci z rodzin, które nie kwalifikują się do pomocy społecznej albo są tak niezaradne, że nie potrafią z niej skorzystać.
Kolejne 1,5 tys. dzieci dożywia w swoich ogniskach Towarzystwo Przyjaciół Dzieci (część dostaje jedzenie z paczek Banku Żywności). W sumie daje to ponad 23 tys. dzieci na 202,3 tys. warszawiaków w wieku od 5 do 19 lat (dane GUS z końca 2008 r.). To więcej niż przyjęte przez urzędników 10 proc. - W Polsce nie mówimy o głodzie, ale o niedożywieniu - przypomina Monika Sawczuk. - Często jest tak, że przez pięć-sześć dni w tygodniu dziecko je zupę. Drugie danie tylko w niedzielę.
Najlepiej mają przedszkolaki, bo gdy rodzina dostaje wsparcie, czeka na nie śniadanie, obiad i podwieczorek. - Sytuacja pogarsza się, gdy idą do szkoły, a mówimy już o sześciolatkach - podkreśla Sawczuk. - Może być tak, że szkolny obiad to jedyny posiłek w ciągu dnia.
W statystykach tacy uczniowie będą odnotowani jako objęci pomocą. Ale tylko część z nich może liczyć na coś więcej, jak w Zespole Szkół nr 70 w Wawrze, gdzie z pomocy korzysta 54 uczniów. - Wszystko, co zostaje z obiadu, wędruje do świetlicy, gdzie dzieci są czasem do godz. 18 - mówi dyrektorka Monika Prochot. - Myślę, że wszystkie dzieci są u nas nakarmione. Mamy darmowe mleko i owoce.
Niezbadana Białołęka
W organizacjach pozarządowych chłodzą jednak zadowolenie samorządowców i szkół. Fundacja Pożywienie - Darem Serca podaje, że 5 proc. warszawskich uczniów powinno dostawać bezpłatne posiłki, ale są poza systemem pomocy. - W dalszym ciągu są miejsca, gdzie dzieci są głodne - uważa Monika Jagodzińska, wiceprezeska TPD. Towarzystwo prowadzi 34 środowiskowe ogniska. W jednych są nawet trzydaniowe obiady, w innych kanapki i herbata. Dzieci dostają też żywność do domu.
- Nierozpoznane są dzielnice, gdzie buduje się dużo nowych osiedli - mówi Monika Jagodzińska. - Nie ma tam niemal żadnej oferty dla dzieci, bo dla organizacji pozarządowych brakuje lokali komunalnych. To Białołęka, Włochy, Wilanów, Wawer. A są tam rodziny w potrzebie. Gdy wieziemy do Wawra paczki z ryżem, olejem, mąką, natychmiast ustawia się kilkaset osób. Na Pradze, Woli, gdzie jest biednie, jest kilkanaście organizacji i sytuacja jest lepsza. Miasto robi dużo, ale więcej mogłyby zdziałać dzielnice.
Tego samego zdania jest Monika Sawczuk: - Są badania, z których wynika, że mniej niż połowa nauczycieli wiąże kłopoty z nauką z niedożywieniem. Zdarza się, że w świetlicy na 25 dzieci jest tylko połowa z nich, bo reszta spędza czas na ulicy. Bywa, że pedagodzy nie są zainteresowani, żeby przyjechać do Banku po paczki z jedzeniem. Przydałoby się więcej kontroli nad pomocą.
Szacuje się, że takich dzieci jest 8-10 proc. Są nieodpłatnie dożywiane. Jak dużo dzieci potrzebuje pomocy, nie wiadomo. - Łatwiej policzyć bezdomnych niż dzieci, choć coraz więcej organizacji to robi - wyjaśnia Monika Sawczuk, szefowa fundacji Bank Żywności SOS.
Obiady prezydenckie
Bank pomaga organizacjom pozarządowym, które dożywiają 60 tys. dzieci na Mazowszu. Z tego prawie 5 tys. w Warszawie. Ratusz podaje, że za pośrednictwem ośrodków pomocy społecznej jedzenie dostaje w tym roku ok. 12 tys. dzieci. Dla kolejnych 5 tys. obiady funduje miejskie biuro edukacji. - Dyrektorzy mogą zwalniać z opłat za obiady i dobrze to działa - chwali Beata Murawska, wicedyrektorka biura. - Jest mnóstwo przypadków, gdy dziecko nie dostaje pomocy z OPS, choć powinno. Tzw. obiady prezydenckie są dla dzieci z rodzin, które nie kwalifikują się do pomocy społecznej albo są tak niezaradne, że nie potrafią z niej skorzystać.
Kolejne 1,5 tys. dzieci dożywia w swoich ogniskach Towarzystwo Przyjaciół Dzieci (część dostaje jedzenie z paczek Banku Żywności). W sumie daje to ponad 23 tys. dzieci na 202,3 tys. warszawiaków w wieku od 5 do 19 lat (dane GUS z końca 2008 r.). To więcej niż przyjęte przez urzędników 10 proc. - W Polsce nie mówimy o głodzie, ale o niedożywieniu - przypomina Monika Sawczuk. - Często jest tak, że przez pięć-sześć dni w tygodniu dziecko je zupę. Drugie danie tylko w niedzielę.
Najlepiej mają przedszkolaki, bo gdy rodzina dostaje wsparcie, czeka na nie śniadanie, obiad i podwieczorek. - Sytuacja pogarsza się, gdy idą do szkoły, a mówimy już o sześciolatkach - podkreśla Sawczuk. - Może być tak, że szkolny obiad to jedyny posiłek w ciągu dnia.
W statystykach tacy uczniowie będą odnotowani jako objęci pomocą. Ale tylko część z nich może liczyć na coś więcej, jak w Zespole Szkół nr 70 w Wawrze, gdzie z pomocy korzysta 54 uczniów. - Wszystko, co zostaje z obiadu, wędruje do świetlicy, gdzie dzieci są czasem do godz. 18 - mówi dyrektorka Monika Prochot. - Myślę, że wszystkie dzieci są u nas nakarmione. Mamy darmowe mleko i owoce.
Niezbadana Białołęka
W organizacjach pozarządowych chłodzą jednak zadowolenie samorządowców i szkół. Fundacja Pożywienie - Darem Serca podaje, że 5 proc. warszawskich uczniów powinno dostawać bezpłatne posiłki, ale są poza systemem pomocy. - W dalszym ciągu są miejsca, gdzie dzieci są głodne - uważa Monika Jagodzińska, wiceprezeska TPD. Towarzystwo prowadzi 34 środowiskowe ogniska. W jednych są nawet trzydaniowe obiady, w innych kanapki i herbata. Dzieci dostają też żywność do domu.
- Nierozpoznane są dzielnice, gdzie buduje się dużo nowych osiedli - mówi Monika Jagodzińska. - Nie ma tam niemal żadnej oferty dla dzieci, bo dla organizacji pozarządowych brakuje lokali komunalnych. To Białołęka, Włochy, Wilanów, Wawer. A są tam rodziny w potrzebie. Gdy wieziemy do Wawra paczki z ryżem, olejem, mąką, natychmiast ustawia się kilkaset osób. Na Pradze, Woli, gdzie jest biednie, jest kilkanaście organizacji i sytuacja jest lepsza. Miasto robi dużo, ale więcej mogłyby zdziałać dzielnice.
Tego samego zdania jest Monika Sawczuk: - Są badania, z których wynika, że mniej niż połowa nauczycieli wiąże kłopoty z nauką z niedożywieniem. Zdarza się, że w świetlicy na 25 dzieci jest tylko połowa z nich, bo reszta spędza czas na ulicy. Bywa, że pedagodzy nie są zainteresowani, żeby przyjechać do Banku po paczki z jedzeniem. Przydałoby się więcej kontroli nad pomocą.
Przeczytaj także: Nowy serial: o dzieciach, które rodzą dzieci
-
Re: Alarmujące dane: ponad 20 tys. niedożywionych
hela6
30.11.09, 11:00
Kiedyś w aptece wisiał pouczający plakat informujący ze niedożywienie to niegłód ale brak stosownych składników w pożywieniu. Proponuję strzelać do rodziców karmiących dzieciaki chipsami i »
-
Alarmujące dane: ponad 20 tys. niedożywionych d...
kinio101
30.11.09, 11:06
Nie ma się czym podniecać. Są dużo ważniejsze potrzeby, a przede wszystkim Afganistan! »
-
Alarmujące dane: ponad 20 tys. niedożywionych d...
maryla5-3-2
01.12.09, 02:20
kosciol pomaga????? W jaki sposob???? artykul nic na ten temat nie wspomina....bardzo Was to dziwi???? Jezeli jednak cos w tym temacie robi to w bardzo znikomym stopniu. "Szmal" potrzebny na»
Oferty pracy w regionie
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]
- Otwarto fragment autostrady do Warszawy. Kiedy reszta?
- Nowy autobus od dziś na ulicach Warszawy [ZDJĘCIA]
- Podwójne zabójstwo na Siekierkach. "Dziwne zdarzenie"
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Cicha noc na A2
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów


