Rodzicu chcesz odebrać dziecko? Zapukaj w okienko

Małgorzata Zubik
07.12.2009 aktualizacja: 2009-12-06 20:20
A A A Drukuj
W tej szkole najmłodsi muszą sobie z paltem, czapką i zmianą butów radzić sami. Rodzice do szatni nie wejdą.
SERWISY
Szkoła Podstawowa nr 127 przy ul. Kowieńskiej na Pradze-Północ ma stary budynek i dobudowaną nowoczesną część, a w niej m.in. halę sportową, kilka sal lekcyjnych, toalety i szatnie. Inwestycja była gotowa 1 września, na inaugurację roku szkolnego przyjechała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Pewne rozwiązania nie są równie przemyślane jak nowoczesna inwestycja - skarży się jeden z rodziców. - Największym problemem tej szkoły są według dyrekcji rodzice najmłodszych uczniów, w tym sześciolatków.

A to dlatego, że nie chcą się rozstawać z dziećmi pod drzwiami. Chcą wchodzić do środka. A konkretnie do szatni.

- Rodzice odprowadzający czy odbierający dzieci, również te najmłodsze, które nie potrafią w pełni poradzić sobie ze zdjęciem czy założeniem zimowych ubrań, nie są wpuszczani, muszą czekać przed budynkiem, niezależnie od pogody czy pory dnia, nierzadko stojąc w wietrze czy deszczu - słyszymy.

Rodzicom nie podoba się też sposób, w jaki mają zgłaszać, że przyszli odebrać dziecko ze świetlicy.

- Trzeba pukać w okno świetlicy - opisują. - Nie ma żadnego innego sposobu, brakuje domofonów. Panie pracujące w szkole mają zakaz wpuszczania rodziców nawet do przedsionka, który mógłby doskonale spełniać rolę poczekalni.

- Aż mi wstyd za rodziców - mówi na wstępie Anna Martin, dyrektorka szkoły. Tłumaczy, że zakaz przebywania dorosłych w szatni obowiązuje od dwóch lat. Został zapisany w statucie. Podpisała się pod nim Rada Rodziców.

- Przy szatniach jest odpowiednia wywieszka - tłumaczy pani dyrektor. - Mamy 600 uczniów. Chodzi o ich bezpieczeństwo. Z dziećmi przychodzą nie tylko rodzice, ale też babcie, dziadkowie, opiekunowie. Nie znamy wszystkich. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ktoś obcy wziął dziecko za rękę i wyprowadził ze szkoły.

Rodzice mogą jednak zmienić sytuację. Trzeba poprawić statut szkoły. Rada Rodziców może wystąpić z wnioskiem do Rady Pedagogicznej.

A co z pukaniem w okno? Tu sprawa jest prostsza, potrzebny jest tylko wideodomofon. Będzie zamontowany jeszcze w grudniu. - To drobna niedogodność dotyczy tylko rodziców, którzy przychodzą po dzieci w nowym budynku przed godz. 16 - wyjaśnia Anna Martin. - Może rzeczywiście ten nowy budynek nie funkcjonuje doskonale, ale to się zmieni.

Od dyrekcji słyszymy też, że problemy z niezadowolonymi rodzicami sześciolatków pojawiły się dopiero w tym roku szkolnym. Wcześniej, choć co roku działały dwa oddziały zerówek, sześciolatki umiały poradzić sobie same z paltami, nawet zimą.

Przeczytaj także: Szkoły czekają na sześciolatków. Będzie kampania ratusza



Podziel się

  • Rodzicu chcesz odebrać dziecko? Zapukaj w okienko dorasia 07.12.09, 10:32

    "Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ktoś obcy wziął dziecko za rękę iwyprowadził ze szkoły".Ten strach oczywiście opuszcza panią dyrektor z chwilą gdy samodzielnie ubranedziecko minie »

  • Dysfunkcyjni rodzice dysfunkcyjnych dzieci? dorsai68 07.12.09, 11:56

    Sześcio, czy siedmioletnie dziecko nie powinno mieć problemów z samodzielnym ubraniem się w szatni i opuszczeniem budynku szkoły. To nie jest zadanie ponad siły i możliwości dziecka w wieku »