Boom się rodzi, rodzic truchleje

Michał Wojtczuk
25.12.2009 aktualizacja: 2010-08-11 18:11
A A A Drukuj
Ryszard Sokół urodził się 19 września. Jest jednym z 11,7 tysiąca
warszawiaków, którzy przyszli na świat w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku Fot. LUKASZ SOKOL
Eksplozja demograficzna w Warszawie. W 2009 r. przyszło na świat prawie dwa razy tyle dzieci, ile na początku dekady. Zbliżamy się już do rekordowych wyników z lat 80.
 0,11MB
0,11MB
Jeszcze w 2000 r. na świat przyszło około 11,7 tys. małych warszawiaków. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w tym roku tyle dzieci urodziło się już do września! Do końca roku przybędzie ich w sumie około 20 tys.

- Sytuacja jest bardzo korzystna dla deweloperów, zapotrzebowanie na metry kwadratowe mieszkań rośnie. Urodzenia w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców zaczynają się zbliżać do rekordowego wyniku odnotowanego w szczycie boomu demograficznego w 1985 r. - mówił Kazimierz Kirejczyk, analityk z firmy Reas na konferencji Polski Rynek Mieszkaniowy. Skok urodzeń jest imponujący w skali dekady: z niespełna 7 w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców w 2000 r. do 11,6 w 2009 r. Szczyt urodzeń jeszcze przed nami, należy się go spodziewać w latach 2011-12.

Przybierająca fala noworodków jest po części echem wyżu demograficznego z przełomu lat 70. i 80.; ludzie, którzy wtedy się urodzili, teraz podejmują decyzje o założeniu rodziny. W Warszawie stale rośnie liczba małżeństw. W 2000 r. zawarto ich w Warszawie ok. 8,1 tys., a w tym roku będzie ich prawdopodobnie około 10 tys. GUS jeszcze nie ma pełnych danych, ale w 2008 r. ślubów było 9,8 tys, a ich liczba od początku dekady stale rośnie o kilkaset rocznie. - Latem w kościele świętej Anny młode pary zjawiały się już wczesnym przedpołudniem i ślubów nieprzerwanie udzielaliśmy aż do wieczora, nawet do godz. 20. Czegoś takiego nie pamiętam w poprzednich latach - mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz katedry św. Jana, a wcześniej wieloletni rektor kościoła św. Anny.

Już niedługo warszawski baby boom zacznie przekładać się na oblężenie przedszkoli. Najbardziej odczują to rozwijające się dzielnice, do których sprowadza się wiele młodych małżeństw. Takie jak Wilanów, w którym liczba zameldowanych mieszkańców tylko od lutego do grudnia zwiększyła się z 16,3 do 17,5 tys. ludzi. Dziś w tej dzielnicy są tylko dwa publiczne przedszkola - dziewięciooddziałowe przy Gubinowskiej i małe, dwuoddziałowe przy Przyczółkowej. - Od 2007 r. co roku meldowanych jest u nas ok. 300 dzieci. Z myślą o nich budujemy nowe przedszkole na Kępie Zawadowskiej. Przyjmie około 150 dzieci, pierwsze przedszkolaki zagoszczą tam we wrześniu 2010 r. - informuje Małgorzata Franaszczak, rzeczniczka Wilanowa. Ursus z kolei szacuje, że w ostatnich latach na terenie dzielnicy przybywa 700-900 mieszkańców. W ośmiu publicznych przedszkolach w tej dzielnicy jest dziś 37 oddziałów, które przyjmują prawie tysiąc dzieci. W trakcie rozbudowy jest przedszkole przy ul. Walerego Sławka, które od września przyszłego roku przyjmie o sto dzieci więcej, a na wiosnę planowane jest rozpoczęcie rozbudowy przedszkola przy ul. Keniga (przybędzie kolejne sto miejsc). W całej Warszawie do 2012 roku ma zostać rozbudowanych 15 przedszkoli, w planach inwestycyjnych ratusza na ten cel zapisano 50 mln zł, a kolejne 150 mln - na budowę 13 nowych. Budowa dziesięciu kolejnych ma się zacząć i skończyć w latach 2013-14.

Jeszcze przed przedszkolami będą potrzebne żłobki. - Dla wielu rodziców opłacenie prywatnej opieki dla dziecka jest barierą finansową nie do przeskoczenia i powoduje rezygnację z pracy. Żłobki zlokalizowane w pobliżu zakładu pracy i dofinansowywane przez pracodawcę to rozwiązania nie tylko wyjątkowo wygodne dla rodziców, ale także stanowiące duże odciążenie dla gmin - mówi Magdalena Janczewska, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Konfederacji Pracodawców Polskich. Przyklaskuje pomysłowi rzuconemu przez minister pracy Jolantę Fedak, która chciała zachęcać przedsiębiorców do tworzenia żłobków za pomocą ulg podatkowych. Złości się, że niechętnie na ten pomysł patrzy minister finansów. - Nie potrafię zrozumieć takiej krótkowzroczności - mówi Janczewska. - Im więcej będzie przyzakładowych żłobków, tym szybciej młodzi rodzice wrócą do pracy, a kobiety będą się decydowały na więcej dzieci. Musimy myśleć przyszłościowo, dzieci to nasz kapitał.

Przeczytaj także: Świąteczna iluminacja na Trakcie Królewskim



Podziel się

  • Póki co angrusz1 25.12.09, 19:07

    w szkołach jest niż demograficzny i nauczyciele są zwalniani »

  • Boom się rodzi, rodzic truchleje 33qq 25.12.09, 21:04

    A ja chętnie dowiedziałbym się jaki jest przekrój społeczny świeżo upieczonychrodziców. Mam nadzieję, że nie są to 5 i szóste dzieci w alkoholicznych rodzinach»

  • Pięknie! Dalej rodacy! adam81w 26.12.09, 01:32

    Mnóżmy się. Musi nas być dużo. Strasznie się cieszę z tego baby boomu,szczególnie że ma to miejsce w Warszawie mieście tak bardzo polskim ipatriotycznym. Później może nie tylko utrzymamy te »