Oferty pracy w regionie
Komputery i internet od pierwszej klasy
18.05.2010
aktualizacja: 2010-05-17 22:45
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Z nowymi technologiami nie można czekać. Trzeba je wykorzystywać od najmłodszych klas, od pierwszych zajęć - mówią studentki UW. I tego właśnie się uczą - wykorzystywania internetu, Skype'a, programów multimedialnych.
ZOBACZ TAKŻE
- Wychowawcy z gimnazjum we Włochach w finale konkursu (20-05-10, 12:00)
- Podręczniki z internetu zastąpią tradycyjne książki (19-05-10, 10:00)
- Szkoła w dobie Internetu: książka lżejsza, laptop lepszy (17-05-10, 10:00)
- Do sądu za 33 zł - niebezpieczny biznes w internecie (18-06-10, 09:00)
- Podstawówki po egzaminie - najlepszy Ursynów (01-06-10, 09:00)
- Pomagają uczniom i nauczycielom jak qmać media (24-05-10, 15:00)
- Co z tym atomem? Szukają odpowiedzi w kajakach (18-05-10, 10:00)
- Uczniowie na spacerze poznają swoją dzielnicę (14-05-10, 13:00)
SERWISY
- Wiadomo, że już pięcio-, sześcioletnie dzieci trzeba uczyć pisania i czytania, i tak samo wtedy trzeba rozpocząć uczenie za pomocą nowych technologii - mówi dr Małgorzata Sieńczewska, wykładowczyni na specjalizacji edukacja początkowa i medialna na Wydziale Pedagogicznym UW.
Podkreśla, że taka nauka jest konieczna, by uczniowie mogli łatwiej odnaleźć się we współczesnym świecie, byli bardziej kreatywni, wiedzieli, jak znaleźć informacje i jak je weryfikować. I tego właśnie uczy swoje studentki.
A jak jest w rzeczywistości? Czy internet jest wykorzystywany na lekcjach? Nauczyciele wiedzą, jak z niego korzystać?
Aleksandra Serzysko, studentka piątego roku edukacji początkowej i medialnej, wspomina swoje praktyki w szkołach: - Kiedy proponowałam lekcje z internetem, z wykorzystaniem programów multimedialnych, słyszałam: "A może jednak coś z podręcznika?!". Nauczyciele boją się nowych technologii.
Justyna Jakimiak z tej samej specjalizacji: - Jak już pozwolono nam coś zrobić, to nieśliśmy do szkoły swój sprzęt. Bo komputery są tylko w klasie informatycznej. Dostęp do nich mają starsze dzieci, i to tylko na informatyce.
Anna Karpińska, kolejna studentka, dodaje, że w szkołach na nauczaniu początkowym komputer to novum.
Podglądanie bociana
Studentki podejrzewają, że nauczyciele wolą podręcznik, bo gros z nich nie potrafi obsługiwać komputera. A po lekcji z wykorzystaniem nowych technologii dzieci będą pytać: "Kiedy znowu będą komputery?". Nauczyciele chcą mieć święty spokój.
- Szkoda - mówią studentki - bo możliwości są ogromne.
Na przykład: dzięki programowi Unii Europejskiej Etwinning dzieci ze szkół podstawowych i średnich robią wspólne projekty z rówieśnikami z innych krajów. Nad jednym zadaniem pracują dwie klasy z różnych państw. - W Polsce angażują się szkoły z małych miasteczek, wsi. Najmniej jest szkół wielkomiejskich, z Warszawy - mówi dr Sieńczewska.
Podaje przykłady już zrealizowanych projektów: "Tradycje naszych krajów" (dla dzieci w wieku 6-10 lat) albo "Moja wieś" dla dziewięciolatków.
- Dzieci porozumiewają się po angielsku, są wideokonferencje. Przy okazji chcą się uczyć angielskiego, bo widzą celowość - objaśnia dr Sieńczewska. - Mimo że nauczyciele mają obowiązek poznawania nowych technologii w związku z awansem zawodowym, nie robią tego. Jest przekonanie, że gry komputerowe i internet to dzieci mają w domu, a w szkole odbywa się nauka. Nauczyciele nie rozumieją, że nowe technologie naukę uatrakcyjnią - dziś można przecież zajrzeć do każdego zakątku świata. Za pomocą internetowych kamerek zobaczyć, jak wygląda biegun południowy, czy podglądać bociana w gnieździe. Tylko trzeba wiedzieć, jak i kiedy z narzędzi korzystać.
Jej studentki prowadziły w szkołach eksperymentalne lekcje z wykorzystaniem programów multimedialnych. - Były projekty o czekoladzie, o Japonii. Dzieci były zachwycone - wspomina dr Sieńczewska. Jest jeszcze coś. - Z różnych badań wynika, że nauka, zwłaszcza języków, z udziałem nowych technologii jest efektywniejsza o 60-70 proc. - mówi.
Szansa, nie diabelski wynalazek
Czy jesteśmy daleko za Europą? - Tak - bez wahania odpowiadają moje rozmówczynie. I - jak przekonują - nie chodzi nawet o sprzęt. - Raczej o wiarę w to, że warto - stwierdza studentka Kamila Jabłkowska. Przykładowo: w Wielkiej Brytanii nauczyciele sami tworzą autorskie programy dla swoich uczniów. - U nas - przyznaje wykładowczyni - nauczyciele mają problem z pomysłami. Czekają na gotowe rozwiązania. A gdzie one są? W podręczniku.
Studentki przekonują też, że potrzebne są chęci, by podnosić swoje kwalifikacje i zacząć robić na lekcjach coś nowego. - Takie innowacje nie są promowane przez dyrektorów szkół - mówią. - Ci boją się, że jak jeden z nauczycieli zacznie korzystać z programów multimedialnych, to przyjdą rodzice dzieci z innej klasy ze skargą: "Jak to?! Tutaj używa się komputerów, a u nas nie". Z kolei nauczyciele narzekają, że nikt ich nie wysyła na szkolenia.
I w tym według studentek tkwi problem. One są zadowolone, że podczas studiów mogły się dobrze przygotować do pracy z nowymi technologiami. Trochę z żalem mówią, że uczelnia zdecydowała o zlikwidowaniu ich specjalizacji. Tymczasem powszechnych szkoleń dla nauczycieli w tej dziedzinie wciąż brakuje. - Bez tego w szkołach nic się nie zmieni - mówią.
Jednak są przekonane, że na swoich lekcjach, niezależnie od warunków, będą korzystać z nowych technologii. - Choć najpierw będziemy takimi siłaczkami - żartują.
Według nich najważniejsze są jednak chęci. Pieniądze na sprzęt się znajdą, np. z funduszy europejskich. Dr Sieńczewska: - Trzeba pogadać z rodzicami. Oni też muszą rozumieć rolę nowych technologii. Może się okazać, że ktoś może np. ze swojej firmy pożyczać potrzebny sprzęt.
Podkreśla, że taka nauka jest konieczna, by uczniowie mogli łatwiej odnaleźć się we współczesnym świecie, byli bardziej kreatywni, wiedzieli, jak znaleźć informacje i jak je weryfikować. I tego właśnie uczy swoje studentki.
A jak jest w rzeczywistości? Czy internet jest wykorzystywany na lekcjach? Nauczyciele wiedzą, jak z niego korzystać?
Aleksandra Serzysko, studentka piątego roku edukacji początkowej i medialnej, wspomina swoje praktyki w szkołach: - Kiedy proponowałam lekcje z internetem, z wykorzystaniem programów multimedialnych, słyszałam: "A może jednak coś z podręcznika?!". Nauczyciele boją się nowych technologii.
Justyna Jakimiak z tej samej specjalizacji: - Jak już pozwolono nam coś zrobić, to nieśliśmy do szkoły swój sprzęt. Bo komputery są tylko w klasie informatycznej. Dostęp do nich mają starsze dzieci, i to tylko na informatyce.
Anna Karpińska, kolejna studentka, dodaje, że w szkołach na nauczaniu początkowym komputer to novum.
Podglądanie bociana
Studentki podejrzewają, że nauczyciele wolą podręcznik, bo gros z nich nie potrafi obsługiwać komputera. A po lekcji z wykorzystaniem nowych technologii dzieci będą pytać: "Kiedy znowu będą komputery?". Nauczyciele chcą mieć święty spokój.
- Szkoda - mówią studentki - bo możliwości są ogromne.
Na przykład: dzięki programowi Unii Europejskiej Etwinning dzieci ze szkół podstawowych i średnich robią wspólne projekty z rówieśnikami z innych krajów. Nad jednym zadaniem pracują dwie klasy z różnych państw. - W Polsce angażują się szkoły z małych miasteczek, wsi. Najmniej jest szkół wielkomiejskich, z Warszawy - mówi dr Sieńczewska.
Podaje przykłady już zrealizowanych projektów: "Tradycje naszych krajów" (dla dzieci w wieku 6-10 lat) albo "Moja wieś" dla dziewięciolatków.
- Dzieci porozumiewają się po angielsku, są wideokonferencje. Przy okazji chcą się uczyć angielskiego, bo widzą celowość - objaśnia dr Sieńczewska. - Mimo że nauczyciele mają obowiązek poznawania nowych technologii w związku z awansem zawodowym, nie robią tego. Jest przekonanie, że gry komputerowe i internet to dzieci mają w domu, a w szkole odbywa się nauka. Nauczyciele nie rozumieją, że nowe technologie naukę uatrakcyjnią - dziś można przecież zajrzeć do każdego zakątku świata. Za pomocą internetowych kamerek zobaczyć, jak wygląda biegun południowy, czy podglądać bociana w gnieździe. Tylko trzeba wiedzieć, jak i kiedy z narzędzi korzystać.
Jej studentki prowadziły w szkołach eksperymentalne lekcje z wykorzystaniem programów multimedialnych. - Były projekty o czekoladzie, o Japonii. Dzieci były zachwycone - wspomina dr Sieńczewska. Jest jeszcze coś. - Z różnych badań wynika, że nauka, zwłaszcza języków, z udziałem nowych technologii jest efektywniejsza o 60-70 proc. - mówi.
Szansa, nie diabelski wynalazek
Czy jesteśmy daleko za Europą? - Tak - bez wahania odpowiadają moje rozmówczynie. I - jak przekonują - nie chodzi nawet o sprzęt. - Raczej o wiarę w to, że warto - stwierdza studentka Kamila Jabłkowska. Przykładowo: w Wielkiej Brytanii nauczyciele sami tworzą autorskie programy dla swoich uczniów. - U nas - przyznaje wykładowczyni - nauczyciele mają problem z pomysłami. Czekają na gotowe rozwiązania. A gdzie one są? W podręczniku.
Studentki przekonują też, że potrzebne są chęci, by podnosić swoje kwalifikacje i zacząć robić na lekcjach coś nowego. - Takie innowacje nie są promowane przez dyrektorów szkół - mówią. - Ci boją się, że jak jeden z nauczycieli zacznie korzystać z programów multimedialnych, to przyjdą rodzice dzieci z innej klasy ze skargą: "Jak to?! Tutaj używa się komputerów, a u nas nie". Z kolei nauczyciele narzekają, że nikt ich nie wysyła na szkolenia.
I w tym według studentek tkwi problem. One są zadowolone, że podczas studiów mogły się dobrze przygotować do pracy z nowymi technologiami. Trochę z żalem mówią, że uczelnia zdecydowała o zlikwidowaniu ich specjalizacji. Tymczasem powszechnych szkoleń dla nauczycieli w tej dziedzinie wciąż brakuje. - Bez tego w szkołach nic się nie zmieni - mówią.
Jednak są przekonane, że na swoich lekcjach, niezależnie od warunków, będą korzystać z nowych technologii. - Choć najpierw będziemy takimi siłaczkami - żartują.
Według nich najważniejsze są jednak chęci. Pieniądze na sprzęt się znajdą, np. z funduszy europejskich. Dr Sieńczewska: - Trzeba pogadać z rodzicami. Oni też muszą rozumieć rolę nowych technologii. Może się okazać, że ktoś może np. ze swojej firmy pożyczać potrzebny sprzęt.
Szkoła 2.0
Czy szkoła wykorzystuje dobrze współczesne multimedia? Czy korzystanie z internetu to jej codzienność, czy tylko okazjonalna atrakcja? Czy nauczyciele wykorzystują internet podczas lekcji różnych przedmiotów? Jak radzą sobie z technologią? A jak reagują na prace uczniów kopiowane z internetu? "Gazeta" rozpoczęła cykl "Szkoła 2.0". Czekamy na listy: stoleczna@agora.pl.
Wrażenia ze swoich szkół odwiedzanych po latach dziennikarze "Gazety" opisują także w blogu Szkola20.blox.pl.
Oferty pracy w regionie
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]
- Otwarto fragment autostrady do Warszawy. Kiedy reszta?
- Nowy autobus od dziś na ulicach Warszawy [ZDJĘCIA]
- Podwójne zabójstwo na Siekierkach. "Dziwne zdarzenie"
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Cicha noc na A2
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów


