Oferty pracy w regionie
Na UW pierwsza w Polsce komisja do walki z dyskryminacją
21.05.2010
aktualizacja: 2010-05-20 21:57
Fot. Radosław Bugajski / AG
Pierwsza na polskiej uczelni komisja ds. przeciwdziałania dyskryminacji powstała na Uniwersytecie Warszawskim. - I tutaj zdarzają się dowcipy typu: paniom z mety daję czwórkę, do poważnego egzaminu zapraszam panów - mówi prof. Środa, członkini komisji
ZOBACZ TAKŻE
- Uczniowie liceum Konarskiego strajkują dalej (03-09-09, 07:00)
- W szkole rozdawali zakładki z ojcem Rydzykiem (02-09-09, 08:00)
Dwa miesiące temu na stronie internetowej wydziału prawa zawisło zaproszenie na bezpłatny kurs rozumowania prawniczego. Prawo karne, konstytucyjne, cywilne, administracyjne wykładać mieli profesorowie i doktorzy UW. Ale - jak było można przeczytać w zaproszeniu - kurs adresowany był tylko do "męskiej młodzieży akademickiej". Wybuchła burza. Studenci szybko zorientowali się, że za organizatorem, Ośrodkiem Akademickim przy Filtrowej, kryje się katolickie Opus Dei. Szybko odkryli też na stronach organizacji propozycje kursów dla dziewcząt: zajęcia z gastronomii (potrawy z kurczaka, elementy kuchni śródziemnomorskiej), z zakresu dekoracji czekoladą, zajęcia manualne - dekoracje z gliny, papieru, drewna, tańce i śpiewy.
- Jak tylko zobaczyłam to ogłoszenie, natychmiast interweniowałam. Myślę, że na stronie wydziału zamieściła to osoba, która nie przeczytała zaproszenia. To było niedopatrzenie - przekonuje Anna Korzekwa, rzeczniczka UW.
Inny przykład: studenci i studentki nakręcili wstępną wersję filmiku promującego UW w rytm słynnego klipu: "Będę brał cię w aucie". Na filmie pod bramą UW stoi czarny samochód, student otwiera drzwi kuso ubranej studentce.
Takimi m.in. przypadkami ma się zajmować świeżo powołana rektorska komisja ds. przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, wyznanie, religię, rasę i orientację seksualną. - Jeżeli ktoś poczuje się urażony np. jakąś wypowiedzią na wykładzie, będzie mógł to zgłosić komisji. Nie ma ona uprawnień karnych, zajmie się wyjaśnieniem sprawy, mediacją, może poinformować o sprawie rektora - dodaje rzeczniczka.
Komisja powstała z inicjatywy m.in. prof. Małgorzaty Fuszary z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. W ostatnim uczelnianym czasopiśmie profesor wyliczała przypadki dyskryminacji, o których słyszała od swoich studentów: na wykładzie wykładowca mówi do studentek, by się przesiadły dalej, bo to nie one będą pracowały zawodowo. Albo: "Co panie robią na zajęciach? Dlaczego panie studiują? Przecież panie powinny już wyjść za mąż i zajmować się dziećmi".
- Takie komisje albo pełnomocnicy są na wszystkich niemieckich uczelniach, na amerykańskich - wylicza prof. Magdalena Środa z Instytutu Filozofii UW. - U nas mało kto jeszcze wie o komisji. Trzeba to nagłośnić. Na uniwersytecie zdarzają się przypadki dyskryminacji, nawet molestowanie seksualne. Studentki żalą się, że mój kolega pozwala sobie na niewybredne żarty na wykładzie. Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać słyszę: "Zwariowane feministki. Jak się wykłada trudny temat, to trzeba rozśmieszyć studentów".
- Wielu wykładowców obojga płci lekceważy problem dyskryminacji. Dziwią się, że studentów dotykają seksistowskie wypowiedzi albo żarty z religii. Czasem jest to zwykłe grubiaństwo, brak wrażliwości. Ta komisja to nie straszak, naszym celem nie będzie wywoływanie awantur, ale raczej uwrażliwianie na przestrzeganie praw człowieka - mówi dr Jacek Kochanowski z ISNS UW, członek komisji.
Prof. Bożena Chołuj z Instytutu Germanistyki UW, również członkini komisji, podaje inny przykład: - Na zajęcia z młodym asystentem przychodzą prowokacyjnie ubrane studentki. Pytają go: "Pójdziemy gdzieś na kawę?". Kwituje: - Będziemy uświadamiać, w którym momencie student, pracownik uniwersytetu może powiedzieć nie. Nie chodzi o poprawność polityczną, ale o zmianę obyczajowości.
- Jak tylko zobaczyłam to ogłoszenie, natychmiast interweniowałam. Myślę, że na stronie wydziału zamieściła to osoba, która nie przeczytała zaproszenia. To było niedopatrzenie - przekonuje Anna Korzekwa, rzeczniczka UW.
Inny przykład: studenci i studentki nakręcili wstępną wersję filmiku promującego UW w rytm słynnego klipu: "Będę brał cię w aucie". Na filmie pod bramą UW stoi czarny samochód, student otwiera drzwi kuso ubranej studentce.
Takimi m.in. przypadkami ma się zajmować świeżo powołana rektorska komisja ds. przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, wyznanie, religię, rasę i orientację seksualną. - Jeżeli ktoś poczuje się urażony np. jakąś wypowiedzią na wykładzie, będzie mógł to zgłosić komisji. Nie ma ona uprawnień karnych, zajmie się wyjaśnieniem sprawy, mediacją, może poinformować o sprawie rektora - dodaje rzeczniczka.
Komisja powstała z inicjatywy m.in. prof. Małgorzaty Fuszary z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. W ostatnim uczelnianym czasopiśmie profesor wyliczała przypadki dyskryminacji, o których słyszała od swoich studentów: na wykładzie wykładowca mówi do studentek, by się przesiadły dalej, bo to nie one będą pracowały zawodowo. Albo: "Co panie robią na zajęciach? Dlaczego panie studiują? Przecież panie powinny już wyjść za mąż i zajmować się dziećmi".
- Takie komisje albo pełnomocnicy są na wszystkich niemieckich uczelniach, na amerykańskich - wylicza prof. Magdalena Środa z Instytutu Filozofii UW. - U nas mało kto jeszcze wie o komisji. Trzeba to nagłośnić. Na uniwersytecie zdarzają się przypadki dyskryminacji, nawet molestowanie seksualne. Studentki żalą się, że mój kolega pozwala sobie na niewybredne żarty na wykładzie. Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać słyszę: "Zwariowane feministki. Jak się wykłada trudny temat, to trzeba rozśmieszyć studentów".
- Wielu wykładowców obojga płci lekceważy problem dyskryminacji. Dziwią się, że studentów dotykają seksistowskie wypowiedzi albo żarty z religii. Czasem jest to zwykłe grubiaństwo, brak wrażliwości. Ta komisja to nie straszak, naszym celem nie będzie wywoływanie awantur, ale raczej uwrażliwianie na przestrzeganie praw człowieka - mówi dr Jacek Kochanowski z ISNS UW, członek komisji.
Prof. Bożena Chołuj z Instytutu Germanistyki UW, również członkini komisji, podaje inny przykład: - Na zajęcia z młodym asystentem przychodzą prowokacyjnie ubrane studentki. Pytają go: "Pójdziemy gdzieś na kawę?". Kwituje: - Będziemy uświadamiać, w którym momencie student, pracownik uniwersytetu może powiedzieć nie. Nie chodzi o poprawność polityczną, ale o zmianę obyczajowości.
Przeczytaj także: Najlepsi studenci: damy sobie radę, wybieramy Polskę
Oferty pracy w regionie
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


