Oferty pracy w regionie
Kto wychowuje dzieci zapracowanych rodziców
02.06.2010
aktualizacja: 2010-06-01 20:52
fot. Adam Kozak / AG
Rodzice nie mają wyjścia: muszą korzystać z pomocy, żeby łączyć wychowywanie dzieci z pracą. Niech tylko robią to mądrze - radzi Patrycja Dołowy z fundacji MaMa.
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum Zdrowia Dziecka: pierwszy taki plac zabaw w Polsce (25-05-10, 19:21)
- Warszawskie mamy o stołecznych dworcach: Jest źle! (09-04-10, 11:00)
- Ile zarabia warszawska niania? Sprawdź czy nie przepłacasz (19-10-09, 09:00)
W Dzień Dziecka w klubokawiarni Grawitacja odbyła się debata poświęcona dzieciom. Eksperci zaproszeni przez Instytut Obywatelski zastanawiali się nad tym, kto wychowuje dzieci zapracowanych rodziców i gdzie to się dzieje. O tym, jak pogodzić pracę i wychowanie dzieci, mówi Patrycja Dołowy, mikrobiolożka, doktor nauk przyrodniczych i wiceprezeska fundacji MaMa oraz mama dwóch chłopców (jeden ma cztery, a drugi prawie dwa lata).
Małgorzata Zubik: Model rodzica zapracowanego, który nie ma czasu dla dzieci, jest powszechny?
Patrycja Dołowy: Jest powszechny. Do tego dużo się o nim mówi, jest tematem popularnym w mediach, wszedł w świadomość. Dużo ludzi widzi siebie samych w tym modelu. I ma negatywne skojarzenia: jestem rodzicem zapracowanym, nie mam czasu dla dzieci. Pozytywne jest to, że dużo o tym mówimy.
Kto więc wychowuje nasze dzieci?
- Opiekunka, pani w przedszkolu, nauczycielka, czasem babcia.
Czy w ogóle jest możliwe pogodzenie pracy z wychowywaniem dzieci w taki sposób, żeby dzieci nie cierpiały i rodzice byli zadowoleni?
- Nie możemy sobie wyobrazić współczesnego świata bez tych dwóch sfer. Ich połączenie jest jednak trudne. Sama wykonuję wolny zawód i każdego dnia spędzam kilka godzin tylko z dziećmi, to taki święty czas, ale nie mogę tego modelu zaproponować innym rodzicom. Bardzo często po prostu nie mają wyjścia i muszą dużo pracować. Byłoby pewnie lepiej gdyby spędzali więcej czasu z dziećmi. Jednak jak świat się kręci, zawsze były osoby trzecie, które pomagały w ich wychowaniu. Tak naprawdę model rodziców, którzy osobiście opiekują się dziećmi, pojawił się nie tak dawno i dość szybko zniknął. Przecież kiedyś dzieci z biednych rodzin wychowywała ulica albo wioska, a te z bogatych guwernantka. Teraz próbujemy pogodzić role, ale bez pomocy nie jest to możliwe.
A rodzice żyją czasem w poczuciu winy.
- Moja organizacja stawia sobie za cel pomagać rodzicom, a nie wpędzać ich w poczucie winy. Pokazywać im, że mogą korzystać z pomocy różnych instytucji, organizacji pozarządowych, że ich rolą jest wybranie najlepszej pomocy.
Ale jak to zrobić? Najbardziej naturalna wydaje się pomoc babci czy dziadka, ale w Warszawie coraz częściej jest to niemożliwe, ponieważ babcia i dziadek są daleko.
- Rzeczywiście jest tu bardzo wiele osób napływowych, podobnie jest w innych dużych miastach. Okazuje się jednak, że w małych miejscowościach jest z tym również problem, ponieważ wszyscy muszą pracować. Zanika model rodziny wielopokoleniowej, z ciociami, wujkami. Pozostaje opiekunka. Możemy ją jednak odpowiednio wybrać, niech to będzie osoba, która ma pomysł na spędzanie czasu z dzieckiem, ale też wyznaje te same poglądy jak my. Tak, by nas wspierała w wychowywaniu. Można znaleźć takie instytucje, które zorganizują dziecku czas w odpowiedni sposób. Zapewnią kontakt z innymi dziećmi, zaoferują ciekawe zajęcia edukacyjne, warsztaty, a nie tylko przechowanie
Zastąpić rodziców jednak nie nic może, prawda?
- Nikt nie jest w stanie zastąpić rodziców: ani opiekunka, ani pani w przedszkolu czy w szkole. Ważne jest jednak, żeby rodzice mieli dobry kontakt nie tylko z dziećmi, ale z tymi, którzy się nimi zajmują. Niech pytają o dzieci, niech się interesują tym, co robią dzieci, jak się zachowują. A jeśli rodzice są w takiej sytuacji, że mogą być tylko rodzicami weekendowymi, to niech ten czas w weekendy spędzą z dziećmi. I nie chodzi o to, żeby wymyślać jak najbardziej intensywne zajęcia po to, żeby wynagrodzić braki z tygodnia, ale żeby po prostu być razem blisko, dać dzieciom ciepło i wsparcie.
W zoo na świat przyszła mała żyrafa. Zobacz galerię
Małgorzata Zubik: Model rodzica zapracowanego, który nie ma czasu dla dzieci, jest powszechny?
Patrycja Dołowy: Jest powszechny. Do tego dużo się o nim mówi, jest tematem popularnym w mediach, wszedł w świadomość. Dużo ludzi widzi siebie samych w tym modelu. I ma negatywne skojarzenia: jestem rodzicem zapracowanym, nie mam czasu dla dzieci. Pozytywne jest to, że dużo o tym mówimy.
Kto więc wychowuje nasze dzieci?
- Opiekunka, pani w przedszkolu, nauczycielka, czasem babcia.
Czy w ogóle jest możliwe pogodzenie pracy z wychowywaniem dzieci w taki sposób, żeby dzieci nie cierpiały i rodzice byli zadowoleni?
- Nie możemy sobie wyobrazić współczesnego świata bez tych dwóch sfer. Ich połączenie jest jednak trudne. Sama wykonuję wolny zawód i każdego dnia spędzam kilka godzin tylko z dziećmi, to taki święty czas, ale nie mogę tego modelu zaproponować innym rodzicom. Bardzo często po prostu nie mają wyjścia i muszą dużo pracować. Byłoby pewnie lepiej gdyby spędzali więcej czasu z dziećmi. Jednak jak świat się kręci, zawsze były osoby trzecie, które pomagały w ich wychowaniu. Tak naprawdę model rodziców, którzy osobiście opiekują się dziećmi, pojawił się nie tak dawno i dość szybko zniknął. Przecież kiedyś dzieci z biednych rodzin wychowywała ulica albo wioska, a te z bogatych guwernantka. Teraz próbujemy pogodzić role, ale bez pomocy nie jest to możliwe.
A rodzice żyją czasem w poczuciu winy.
- Moja organizacja stawia sobie za cel pomagać rodzicom, a nie wpędzać ich w poczucie winy. Pokazywać im, że mogą korzystać z pomocy różnych instytucji, organizacji pozarządowych, że ich rolą jest wybranie najlepszej pomocy.
Ale jak to zrobić? Najbardziej naturalna wydaje się pomoc babci czy dziadka, ale w Warszawie coraz częściej jest to niemożliwe, ponieważ babcia i dziadek są daleko.
- Rzeczywiście jest tu bardzo wiele osób napływowych, podobnie jest w innych dużych miastach. Okazuje się jednak, że w małych miejscowościach jest z tym również problem, ponieważ wszyscy muszą pracować. Zanika model rodziny wielopokoleniowej, z ciociami, wujkami. Pozostaje opiekunka. Możemy ją jednak odpowiednio wybrać, niech to będzie osoba, która ma pomysł na spędzanie czasu z dzieckiem, ale też wyznaje te same poglądy jak my. Tak, by nas wspierała w wychowywaniu. Można znaleźć takie instytucje, które zorganizują dziecku czas w odpowiedni sposób. Zapewnią kontakt z innymi dziećmi, zaoferują ciekawe zajęcia edukacyjne, warsztaty, a nie tylko przechowanie
Zastąpić rodziców jednak nie nic może, prawda?
- Nikt nie jest w stanie zastąpić rodziców: ani opiekunka, ani pani w przedszkolu czy w szkole. Ważne jest jednak, żeby rodzice mieli dobry kontakt nie tylko z dziećmi, ale z tymi, którzy się nimi zajmują. Niech pytają o dzieci, niech się interesują tym, co robią dzieci, jak się zachowują. A jeśli rodzice są w takiej sytuacji, że mogą być tylko rodzicami weekendowymi, to niech ten czas w weekendy spędzą z dziećmi. I nie chodzi o to, żeby wymyślać jak najbardziej intensywne zajęcia po to, żeby wynagrodzić braki z tygodnia, ale żeby po prostu być razem blisko, dać dzieciom ciepło i wsparcie.
Przeczytaj także: Podręczniki z internetu zastąpią tradycyjne książki
W zoo na świat przyszła mała żyrafa. Zobacz galerię

Oferty pracy w regionie
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]
- Otwarto fragment autostrady do Warszawy. Kiedy reszta?
- Nowy autobus od dziś na ulicach Warszawy [ZDJĘCIA]
- Podwójne zabójstwo na Siekierkach. "Dziwne zdarzenie"
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Cicha noc na A2
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów


