Trzeba regularnie przypominać: Tornistry są za ciężkie

Rozmawiała Małgorzata Zubik
10.06.2010 aktualizacja: 2010-06-09 20:26
A A A Drukuj
Szafki z podręcznikami w klasie I b w Szkole Podstawowej 81 przy ul. Puszczyka Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
O tym, że szkolne tornistry powinny ważyć mniej, najbardziej trzeba przypominać nie uczniom i nauczycielom, ale rodzicom. I to regularnie - przekonywała wczoraj Beata Murawska z miejskiego biura edukacji
Małgorzata Zubik: Przed chwilą wręczyła pani nagrody w kampanii "Lekki tornister". Kiedy w końcu będą jej efekty?

Beata Murawska, wicedyrektor miejskiego biura edukacji: Cele kampanii są oczywiste. Prowadzimy ją od trzech lat w formie konkursów dla szkół i uczniów, ale powtarzać o odchudzaniu tornistrów trzeba w nieskończoność. Tak, żeby już po konkursie, po akcji, uczniowie, nauczyciele i przede wszystkim rodzice nie zapomnieli o sprawie.

Podejrzewam, że we wrześniu temat wróci i znowu będziemy pisać o ciężkich tornistrach czy kręgosłupach uczniów, które są nadmiernie obciążane.

- Oczywiście, że wróci, ale to dlatego, że do szkół przyjdą kolejne dzieci.

Co konkretnie można zrobić?

- Uczniowskie szafki to jest coś, co na pewno powinno być w każdej szkole i w wielu są. Choć nie zawsze ich postawienie jest możliwe ze względów organizacyjnych.

Co jednak po szafkach np. drugoklasiście, który codziennie potrzebuje w szkole książki do matematyki, czytanki, ćwiczeń, do tego dodatkowego zeszytu do pracy nad ortografią i gramatyką? Dorzucę jeszcze po dwie książki do angielskiego i religii.

- A do tego wszystkiego wielki piórnik. Rzeczywiście tornistry najmłodszych uczniów to dramat. Szafki dają jednak pewne możliwości. Można je mieć w szkole i nadal nosić w plecaku pół domu. Najlepiej byłoby, gdyby dzieci miały dwa komplety podręczników.

Nie wszystkich jednak stać na taki wydatek.

- Mama Zosi może nie kupi swojej córce drugiego kompletu. Jednak już rada rodziców może zdecydować, aby przeznaczyć pieniądze na podręczniki, z których będą korzystały dzieci różnych klas. To kwestia organizacji. Pamiętam, że kiedyś były podręczniki w pracowniach. Na lekcjach nauczyciel je wyjmował, a potem chował. Trzeba uświadamiać rodzicom, że powinni o to dbać, że mają tu do odegrania dużą rolę. To tak jak z piciem. Po co dzieci mają nosić wodę w wielkich butelkach? Są szkoły, gdzie rodzice zdecydowali o opłaceniu dystrybutorów z wodą i najmłodsi nie muszą dźwigać. Biuro edukacji wiele tu zdziałać nie może, ale przypominać o problemie, owszem powinniśmy. I po to jest nasza kampania. Uczniowie przygotowali plakaty i animacje komputerowe. Coś z tego zostanie im w głowach.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Podręczniki z internetu zastąpią tradycyjne książki



Podziel się