Oferty pracy w regionie
Spotkanie u rzecznika - przedszkolaki mówią: obciach
26.06.2010
aktualizacja: 2010-06-25 19:28
Fot. Filip Klimaszewski / AG
Miała być podróż do świata marzeń. Były konkursy dyskryminujące niepełnosprawne dzieci, używane maskotki i piosenka z tekstem o flaszce wina. Przedszkolaki z Żoliborza miały dość imprezy rzecznika praw dziecka już w połowie.
ZOBACZ TAKŻE
- Opłaty za przedszkole: "Od czego jest wydział edukacji?" (10-09-10, 11:00)
- Do przedszkola tylko z gotówką. Zapomnij o przelewie (08-09-10, 10:00)
- Na Dolnym Mokotowie działa nowy miniżłobek (06-09-10, 21:47)
- Przekręt w przedszkolu. Złota Rybka nabierała rodziców (06-09-10, 09:00)
- Koniec roku w liceum: Domestos zamiast kwiatka (25-06-10, 14:55)
- Wesołe przedszkole z Białołęki uratowane (11-06-10, 11:00)
- Lato w mieście tylko dla wybranych dzieci (25-06-10, 10:00)
Rzecznik zaprosił 200 dzieci warszawskich, m.in. z Domu Samotnej Matki oraz prawie 180 dzieci z czterech placówek na Żoliborzu.
- Żałuję 340 zł, które wydaliśmy na autokar, tylko zaproszenie brzmiało świetnie - mówi Anna Kosk, dyrektorka Przedszkola Integracyjnego nr 247.
Można w nim było przeczytać o spotkaniu "pełnym marzeń i wyobraźni, aby wywołać uśmiech na twarzach zaproszonych dzieci". Na liście aktorów uświetniających spotkanie są m.in.: Magdalena Stużyńska, Sylwia Wysocka, Aleksander Mikołajczak.
Używane zabawki dla patologicznych
Jak wyglądała czwartkowa impreza w klubie Arco na Ochocie? - Dzieci weszły do ciemnych pomieszczeń, był duży hałas - opowiada jedna z wychowawczyń. - Kazano im usiąść na podłodze i siedzieć cicho przez 1,5 godz.
Potem było jeszcze gorzej. - Żadnych gier, prowadząca uczyła dzieci skandowania słów: "wujek Marek" na powitanie - słyszymy. - Przecież to nie jest dla nich żaden wujek.
Nie wzbudził zachwytu koncert, zwłaszcza piosenka "Poszła Karolinka do Gogolina". - Jej słowa nie są przeznaczone dla małych dzieci. Cytuję: "A Karliczek za nią jak za młodą panią z flaszeczką wina" - krytykuje druga z wychowawczyń.
Suchej nitki nauczycielki nie zostawiają na konkursach. Były nagrody dla dzieci, które umiały siedzieć cicho. - Siedziały jak mysz pod miotłą, a i tak nic nie dostały - relacjonuje wychowawczyni. - Proszę mądrego, niech wytłumaczy tym dzieciom, dlaczego?
Do tego konkurs taneczny. Aktorzy, prowadzący oraz rzecznik mieli wybrać po jednym dziecku, które według nich najlepiej tańczyło. - To dyskryminowanie - ocenia wychowawczyni. - To niedopuszczalne powiedzenie dziecku, że nie zostało wybrane, bo brzydko tańczyło. Zwłaszcza że w koncercie brały udział również dzieci niepełnosprawne. W takiej sytuacji nie ma tu mowy o prawach dziecka, że wszystkie są równe. Nie zostaliśmy zaproszeni na turniej tańca. Niektóre dzieci z mojej grupy płakały, że przecież ładnie tańczyły, a nie mają nagrody - słyszymy.
Co jeszcze ubodło najważniejszych gości rzecznika? - Używane zabawki, które jedna z aktorek wyjmowała z worka, mówiąc, że wybrała je razem ze swoimi córkami, które kiedyś się nimi bawiły - słyszymy. - Potem poza sceną usłyszałyśmy: "Bo wy jesteście z rodzin patologicznych". Nasze dzieci nie są z takich rodzin, a nawet jeśli byłyby, to dlaczego mają dostać używane zabawki?
Rzecznik mówi: przepraszam
W innej placówce ocena imprezy jest podobna. - Była niedopracowana, konkursy nieprzemyślane, jesteśmy rozczarowani - usłyszeliśmy. - Może starszym dzieciom się to podobało, ale nie przedszkolakom.
W połowie imprezy dzieci z przedszkola integracyjnego wyszły. - To akcja jak najdalsza od potrzeb dzieci - ocenia Anna Kosk. - Zawiadomię o tym burmistrza i napiszę do rzecznika.
- W żadnym wypadku nie powinno być konkursów, które dyskryminują dzieci, które łamią jedno z podstawowych praw dziecka: do bycia takim, jakie jest, do posiadania równych szans - ocenia nauczycielka. - Mam na myśli dzieci niepełnosprawne.
Jak ocenia czwartkowe spotkanie rzecznik praw dziecka Marek Michalak? "Gazecie" napisał tak: "Każda możliwość spotkania z dziećmi cieszy mnie bardzo, a z doświadczenia wiem, że udział artystów jest dla najmłodszych dodatkową atrakcją. Faktem jest jednak, że sam zwróciłem uwagę osobom, odpowiedzialnym za organizację spotkania, na niewłaściwe jego przygotowanie. Konkursy, o których mowa - a które nie były wcześniej planowane ani przeze mnie akceptowane - zostały przerwane. Zaś cytowana wypowiedź dotycząca dzieci biorących udział w imprezie - jeśli miała miejsce - jest nie do przyjęcia i gdybym ją słyszał, spotkałaby się z moją zdecydowaną reakcją. O ile wiem, większość dzieci dobrze się bawiła. Jest mi ogromnie przykro, jeżeli choć jedno z nich wyszło niezadowolone.
Marek Michalak informuje też, że artyści bawili dzieci za darmo, a sala na spotkanie była użyczona bezpłatnie.
- Żałuję 340 zł, które wydaliśmy na autokar, tylko zaproszenie brzmiało świetnie - mówi Anna Kosk, dyrektorka Przedszkola Integracyjnego nr 247.
Można w nim było przeczytać o spotkaniu "pełnym marzeń i wyobraźni, aby wywołać uśmiech na twarzach zaproszonych dzieci". Na liście aktorów uświetniających spotkanie są m.in.: Magdalena Stużyńska, Sylwia Wysocka, Aleksander Mikołajczak.
Używane zabawki dla patologicznych
Jak wyglądała czwartkowa impreza w klubie Arco na Ochocie? - Dzieci weszły do ciemnych pomieszczeń, był duży hałas - opowiada jedna z wychowawczyń. - Kazano im usiąść na podłodze i siedzieć cicho przez 1,5 godz.
Potem było jeszcze gorzej. - Żadnych gier, prowadząca uczyła dzieci skandowania słów: "wujek Marek" na powitanie - słyszymy. - Przecież to nie jest dla nich żaden wujek.
Nie wzbudził zachwytu koncert, zwłaszcza piosenka "Poszła Karolinka do Gogolina". - Jej słowa nie są przeznaczone dla małych dzieci. Cytuję: "A Karliczek za nią jak za młodą panią z flaszeczką wina" - krytykuje druga z wychowawczyń.
Suchej nitki nauczycielki nie zostawiają na konkursach. Były nagrody dla dzieci, które umiały siedzieć cicho. - Siedziały jak mysz pod miotłą, a i tak nic nie dostały - relacjonuje wychowawczyni. - Proszę mądrego, niech wytłumaczy tym dzieciom, dlaczego?
Do tego konkurs taneczny. Aktorzy, prowadzący oraz rzecznik mieli wybrać po jednym dziecku, które według nich najlepiej tańczyło. - To dyskryminowanie - ocenia wychowawczyni. - To niedopuszczalne powiedzenie dziecku, że nie zostało wybrane, bo brzydko tańczyło. Zwłaszcza że w koncercie brały udział również dzieci niepełnosprawne. W takiej sytuacji nie ma tu mowy o prawach dziecka, że wszystkie są równe. Nie zostaliśmy zaproszeni na turniej tańca. Niektóre dzieci z mojej grupy płakały, że przecież ładnie tańczyły, a nie mają nagrody - słyszymy.
Co jeszcze ubodło najważniejszych gości rzecznika? - Używane zabawki, które jedna z aktorek wyjmowała z worka, mówiąc, że wybrała je razem ze swoimi córkami, które kiedyś się nimi bawiły - słyszymy. - Potem poza sceną usłyszałyśmy: "Bo wy jesteście z rodzin patologicznych". Nasze dzieci nie są z takich rodzin, a nawet jeśli byłyby, to dlaczego mają dostać używane zabawki?
Rzecznik mówi: przepraszam
W innej placówce ocena imprezy jest podobna. - Była niedopracowana, konkursy nieprzemyślane, jesteśmy rozczarowani - usłyszeliśmy. - Może starszym dzieciom się to podobało, ale nie przedszkolakom.
W połowie imprezy dzieci z przedszkola integracyjnego wyszły. - To akcja jak najdalsza od potrzeb dzieci - ocenia Anna Kosk. - Zawiadomię o tym burmistrza i napiszę do rzecznika.
- W żadnym wypadku nie powinno być konkursów, które dyskryminują dzieci, które łamią jedno z podstawowych praw dziecka: do bycia takim, jakie jest, do posiadania równych szans - ocenia nauczycielka. - Mam na myśli dzieci niepełnosprawne.
Jak ocenia czwartkowe spotkanie rzecznik praw dziecka Marek Michalak? "Gazecie" napisał tak: "Każda możliwość spotkania z dziećmi cieszy mnie bardzo, a z doświadczenia wiem, że udział artystów jest dla najmłodszych dodatkową atrakcją. Faktem jest jednak, że sam zwróciłem uwagę osobom, odpowiedzialnym za organizację spotkania, na niewłaściwe jego przygotowanie. Konkursy, o których mowa - a które nie były wcześniej planowane ani przeze mnie akceptowane - zostały przerwane. Zaś cytowana wypowiedź dotycząca dzieci biorących udział w imprezie - jeśli miała miejsce - jest nie do przyjęcia i gdybym ją słyszał, spotkałaby się z moją zdecydowaną reakcją. O ile wiem, większość dzieci dobrze się bawiła. Jest mi ogromnie przykro, jeżeli choć jedno z nich wyszło niezadowolone.
Marek Michalak informuje też, że artyści bawili dzieci za darmo, a sala na spotkanie była użyczona bezpłatnie.
Przeczytaj także: Podręczniki z internetu zastąpią tradycyjne książki
-
Spotkanie u rzecznika - przedszkolaki mówią: ob...
opinia_publiczna_online
26.06.10, 12:25
Ale na PowerPoincie będzie można pokazać ładne statystyki z działalności.»
-
Spotkanie u rzecznika - przedszkolaki mówią: ob...
realestate1
26.06.10, 18:57
no tak spotkanie u rzecznika dzieci i skandal.Nic dziwnego przeciez rzecznik praw dziecka jest z PiS... prawda?»
Oferty pracy w regionie
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]
- Otwarto fragment autostrady do Warszawy. Kiedy reszta?
- Nowy autobus od dziś na ulicach Warszawy [ZDJĘCIA]
- Podwójne zabójstwo na Siekierkach. "Dziwne zdarzenie"
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Cicha noc na A2
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów


