Spotkanie u rzecznika - przedszkolaki mówią: obciach

Małgorzata Zubik
26.06.2010 aktualizacja: 2010-06-25 19:28
A A A Drukuj
Przedszkolaki Fot. Filip Klimaszewski / AG
Miała być podróż do świata marzeń. Były konkursy dyskryminujące niepełnosprawne dzieci, używane maskotki i piosenka z tekstem o flaszce wina. Przedszkolaki z Żoliborza miały dość imprezy rzecznika praw dziecka już w połowie.
Rzecznik zaprosił 200 dzieci warszawskich, m.in. z Domu Samotnej Matki oraz prawie 180 dzieci z czterech placówek na Żoliborzu.

- Żałuję 340 zł, które wydaliśmy na autokar, tylko zaproszenie brzmiało świetnie - mówi Anna Kosk, dyrektorka Przedszkola Integracyjnego nr 247.

Można w nim było przeczytać o spotkaniu "pełnym marzeń i wyobraźni, aby wywołać uśmiech na twarzach zaproszonych dzieci". Na liście aktorów uświetniających spotkanie są m.in.: Magdalena Stużyńska, Sylwia Wysocka, Aleksander Mikołajczak.

Używane zabawki dla patologicznych

Jak wyglądała czwartkowa impreza w klubie Arco na Ochocie? - Dzieci weszły do ciemnych pomieszczeń, był duży hałas - opowiada jedna z wychowawczyń. - Kazano im usiąść na podłodze i siedzieć cicho przez 1,5 godz.

Potem było jeszcze gorzej. - Żadnych gier, prowadząca uczyła dzieci skandowania słów: "wujek Marek" na powitanie - słyszymy. - Przecież to nie jest dla nich żaden wujek.

Nie wzbudził zachwytu koncert, zwłaszcza piosenka "Poszła Karolinka do Gogolina". - Jej słowa nie są przeznaczone dla małych dzieci. Cytuję: "A Karliczek za nią jak za młodą panią z flaszeczką wina" - krytykuje druga z wychowawczyń.

Suchej nitki nauczycielki nie zostawiają na konkursach. Były nagrody dla dzieci, które umiały siedzieć cicho. - Siedziały jak mysz pod miotłą, a i tak nic nie dostały - relacjonuje wychowawczyni. - Proszę mądrego, niech wytłumaczy tym dzieciom, dlaczego?

Do tego konkurs taneczny. Aktorzy, prowadzący oraz rzecznik mieli wybrać po jednym dziecku, które według nich najlepiej tańczyło. - To dyskryminowanie - ocenia wychowawczyni. - To niedopuszczalne powiedzenie dziecku, że nie zostało wybrane, bo brzydko tańczyło. Zwłaszcza że w koncercie brały udział również dzieci niepełnosprawne. W takiej sytuacji nie ma tu mowy o prawach dziecka, że wszystkie są równe. Nie zostaliśmy zaproszeni na turniej tańca. Niektóre dzieci z mojej grupy płakały, że przecież ładnie tańczyły, a nie mają nagrody - słyszymy.

Co jeszcze ubodło najważniejszych gości rzecznika? - Używane zabawki, które jedna z aktorek wyjmowała z worka, mówiąc, że wybrała je razem ze swoimi córkami, które kiedyś się nimi bawiły - słyszymy. - Potem poza sceną usłyszałyśmy: "Bo wy jesteście z rodzin patologicznych". Nasze dzieci nie są z takich rodzin, a nawet jeśli byłyby, to dlaczego mają dostać używane zabawki?

Rzecznik mówi: przepraszam

W innej placówce ocena imprezy jest podobna. - Była niedopracowana, konkursy nieprzemyślane, jesteśmy rozczarowani - usłyszeliśmy. - Może starszym dzieciom się to podobało, ale nie przedszkolakom.

W połowie imprezy dzieci z przedszkola integracyjnego wyszły. - To akcja jak najdalsza od potrzeb dzieci - ocenia Anna Kosk. - Zawiadomię o tym burmistrza i napiszę do rzecznika.

- W żadnym wypadku nie powinno być konkursów, które dyskryminują dzieci, które łamią jedno z podstawowych praw dziecka: do bycia takim, jakie jest, do posiadania równych szans - ocenia nauczycielka. - Mam na myśli dzieci niepełnosprawne.

Jak ocenia czwartkowe spotkanie rzecznik praw dziecka Marek Michalak? "Gazecie" napisał tak: "Każda możliwość spotkania z dziećmi cieszy mnie bardzo, a z doświadczenia wiem, że udział artystów jest dla najmłodszych dodatkową atrakcją. Faktem jest jednak, że sam zwróciłem uwagę osobom, odpowiedzialnym za organizację spotkania, na niewłaściwe jego przygotowanie. Konkursy, o których mowa - a które nie były wcześniej planowane ani przeze mnie akceptowane - zostały przerwane. Zaś cytowana wypowiedź dotycząca dzieci biorących udział w imprezie - jeśli miała miejsce - jest nie do przyjęcia i gdybym ją słyszał, spotkałaby się z moją zdecydowaną reakcją. O ile wiem, większość dzieci dobrze się bawiła. Jest mi ogromnie przykro, jeżeli choć jedno z nich wyszło niezadowolone.

Marek Michalak informuje też, że artyści bawili dzieci za darmo, a sala na spotkanie była użyczona bezpłatnie.

Przeczytaj także: Podręczniki z internetu zastąpią tradycyjne książki



Podziel się