"Szaleństwo i rozpusta" - jak promują się uczelnie

Wojciech Karpieszuk
24.08.2010 aktualizacja: 2010-08-23 18:56
A A A Drukuj
Tak reklamuje się Wyższa Szkoła Promocji Wyższa Szkoła Promocji
"Szaleństwo, rozpusta i śpiew" - tak promuje się prywatna warszawska uczelnia. Najróżniejsze wszechnice, akademie i szkoły wyższe rozpoczęły zaciętą walkę o studenta. A jak walczą?
Ową rozpustą kusi Wyższa Szkoła Promocji, a w zasadzie kusi na jej stronie głównej młody chłopak: spojrzenie zawadiaki, rozpięta koszula, łańcuch na szyi. A w chmurce jego wypowiedź. Nie wiadomo, czego dotyczy to szaleństwo i rozpusta. Atmosfery studiowania? Nie jest to nawet główne hasło reklamujące uczelnię. WSP promuje się tak: "Młodzi, zdolni, atrakcyjni" - takie plakaty zawisły na stacjach metra. Młodzi i zdolni - wszystko jasne. Tacy są pewnie studenci uczelni. Ale dlaczego atrakcyjni?

Student bez komputera jest jak żołnierz bez karabinu - to złota myśl z internetowego poradnika dla przyszłych studentów Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych im. Fryderyka Skarbka. I być może dlatego uczelnia dla każdego, kto zdecyduje się na studia u nich, ma laptopa. Tu też chyba stawiają na młodych i atrakcyjnych. Do studiowania w WSHiFM namawia pewna brunetka - wirtualna asystentka Karen. W multimedialnej prezentacji uśmiecha się prowokacyjnie. Wystarczy wpisać swoje imię i Karen odpowie na wszystkie pytania dotyczące studiowania w WSHiFM i nie tylko. Ja ją chyba zaniedbałem. Co chwilę słyszałem zawiedziony głos Karen: "Wojtku, doprawdy, nie rozumiem, dlaczego zaczynasz rozmowę, by zostawić mnie tu samą" albo: "Powinnam chyba zwinąć się w kłębek i czekać na księcia, który obudzi mnie pocałunkiem. Proszę, nie zostawiaj mnie tu samej. Chcę rozmawiać!".

A może Wyższa Szkoła Turystyki i Języków Obcych? Jakie języki obce można tam studiować? Żadnego! Na stronie internetowej w zakładce jest co prawda aż pięć kierunków, ale uczyć można się na dwóch - turystyce i rekreacji oraz socjologii. Filologia angielska, informatyka i ekonomia, stosunki międzynarodowe są dopiero w przygotowaniu. Dziwne, że nikt nie wpadł na pomysł, by zmienić nazwę uczelni na Wyższą Szkołę Turystyki, Języków Obcych i Stosunków Międzynarodowych.

Do studiowania dyplomacji na swojej stronie zachęca Prywatna Wyższa Szkoła Biznesu, Administracji i Technik Komputerowych (pisownia oryginalna). Dyplomacja to kierunek z przyszłością! Ale okazuje się, że w PWSBiA studiuje się tak naprawdę administrację, specjalność: nowoczesna dyplomacja i służby zagraniczne. To w końcu dyplomacja czy administracja?

Akademia Finansów w Warszawie zaprasza za to do "studiowania na szczególnych warunkach", czyli pierwszy rak za darmo! Od drugiego roku płacić już trzeba, ale nie ma się czym przejmować. AF informuje przyszłych studentów: "Istnieje możliwość ubiegania się o bezzwrotne państwowe stypendium socjalne oraz za wyróżniające się wyniki w nauce". I na wszelki wypadek zapewnia: "Większość studentów AF otrzymuje takie stypendia".

Z kolei Uczelnia Warszawska im. Marii Skłodowskiej-Curie (swego czasu słynna była sprawa posługiwania się przez nią skrótem UW) swoich przyszłych studentów uczy przedsiębiorczości od samego początku. Każdy, kto namówi do studiowania w UW MSC znajomego, będzie miał o stówę obniżone czesne.

Przeglądając różne oferty i promocje prywatnych uczelni natknąłem się na takie oświadczenie kanclerza Pedagogium Wyższej Szkoły Pedagogiki Resocjalizacyjnej zamieszczone na stronie internetowej szkoły: "Wbrew informacjom rozpowszechnianym przez rektora [tu pada nazwisko rektora], kanclerzem Pedagogium pozostaje [tu pada nazwisko kanclerza], a nie, jak twierdzi pan [nazwisko rektor], powołany przez niego z naruszeniem prawa dr hab. [nazwisko doktora]".

Pozostaje się cieszyć, że studia mam już za sobą.

Podziel się