Pierwszy dzwonek dla maluchów - szkoła czy przedszkole?

Małgorzata Zubik
01.09.2010 aktualizacja: 2010-09-01 12:37
A A A Drukuj
Hanna Gronkiewicz-Waltz z uczniami szkoły nr 79 przy Wiertniczej w czasie inauguracji roku szkolnego
Ponad jedna piąta warszawskich sześciolatków zacznie dziś naukę w pierwszej klasie. To ponad dwa razy więcej niż przed rokiem.
W Warszawie jest ok. 14,5 tys. dzieci z rocznika 2004. Mogły pójść do przedszkoli, o ile nie zlikwidowano w nich zerówek, albo do szkół. W szkołach z kolei przygotowano dla nich miejsca do nauki w klasach pierwszych i oddziałach wychowania przedszkolnego.

- Mam w szkole pięć oddziałów klas pierwszych, w tym jedna dla sześcioletnich dzieci licząca 26 uczniów - mówi Jolanta Zan-Szantroch, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 175 przy ul. Trzech Budrysów na Ochocie. - Mają salę z miejscem do wypoczynku, wydzielone wejście, szatnię. Mam też oddział przedszkolny, jest w nim również 26 sześciolatków. Rodzice jeszcze teraz przychodzą, by zapisać sześciolatki do pierwszej klasy, ale mogę im tylko zaproponować pojedyncze miejsca w klasie wśród siedmiolatków.

W tej szkole już w zeszłym roku powstała pierwsza klasa złożona tylko z sześciolatków. Jak sobie poradziły? - Są bardzo chętne do nauki, pełne zapału, ale muszą się jeszcze uczyć przestrzegania norm społecznych - odpowiada pani dyrektor.

W podstawówce nr 191 przy ul. Bokserskiej na Mokotowie sześciolatki będą uczyć się w jednej klasie z siedmiolatkami. - Będą dla nich trzy posiłki dziennie, większe wspomaganie - zapewnia dyrektorka szkoły Urszula Bachorska. - Siedmiolatki w tej klasie tylko na tym skorzystają.

W ciągu pierwszych dni września dyrektorzy szkół spodziewają się zmian: rodzice przenoszą dzieci z oddziałów do klas pierwszych, pojawiają się też nowi kandydaci do szkół. Nie wszyscy rodzice skorzystali bowiem z wprowadzonej w tym roku po raz pierwszy elektronicznej rekrutacji dla sześciolatków i po prostu nigdzie nie zapisali dzieci.

Przed rokiem do klas pierwszych w szkołach samorządowych rodzice wysłali ponad 1,5 tys. sześciolatków. Ratusz podaje, że to 11 proc. wszystkich dzieci sześcioletnich w stolicy.

Teraz sytuacja jest inna. - W pierwszych klasach mamy dwa razy tyle sześciolatków, co w zeszłym roku - mówi Beata Murawska, wicedyrektor miejskiego biura edukacji. - A to znaczy, że doświadczenia rodziców były pozytywne. Ważna jest wymiana opinii między rodzicami na osiedlu, ale i działania miasta: konferencje, spotkania z burmistrzami, specjalistami, dni otwarte w szkołach, rodzice otrzymali od nas poradnik.

W szkołach Wilanowa proporcje wyglądają tak, że sześciolatków w klasach pierwszych będzie dwa razy tyle niż w oddziałach przedszkolnych. Tak samo na Ochocie.

- Robiliśmy wielką kampanię informacyjną, burmistrz spotykał się kilka razy z rodzicami. Przygotowaliśmy budynki tak, żeby były przyjazne młodszym dzieciom, i rodzice nam uwierzyli, że posłanie dzieci do klas pierwszych to dobre rozwiązanie - mówi Maja Gottesman, rzeczniczka Ochoty.

Po tyle samo dzieci z rocznika 2004 będzie w pierwszych klasach i oddziałach przedszkolnych we Włochach. Na Mokotowie trzeba było utworzyć dla sześciolatków 28 klas pierwszych (i 26 oddziałów przedszkolnych).

Czy jednak rodzice mieli prawdziwy wybór? Beata Murawska przekonuje, że tak: - Wybierali oddział albo klasę, klikając myszką w komputerze, a nie dyskutując z dyrekcją.

Nie zawsze jednak posadzenie sześciolatka w szkolnej ławce to wybór łatwy. - Posłałam dziecko do pierwszej klasy w szkole społecznej, gdzie jest już starsze dziecko - opowiada mama sześcioletniej dziewczynki. - Zależało nam na tej szkole, ale nie ma tam oddziału przedszkolnego. Moja córka znajdzie się wśród siedmiolatków. Nie miałam wyboru, ponieważ nie chcieliśmy czekać przez rok i posyłać jej do zerówki w szkole publicznej. Byłam na wielu spotkaniach i uważam, że dla rozwiniętego dziecka taka zerówka to poczekalnia. Oczywiście mam obawy, ale córka przeszła testy i została zweryfikowana pozytywnie.



Podziel się