Do przedszkola tylko z gotówką. Zapomnij o przelewie

Małgorzata Zubik
08.09.2010 aktualizacja: 2010-09-07 21:07
A A A Drukuj
Koncepcja przedszkola przy ul. Przasnyskiej z ogrodem na dachu i zjeżdżalniami Mąka Sojka Architekci
Kolejka spieszących do pracy rodziców i jedna pani za biurkiem, która przyjmuje od nich gotówkę - to obrazek z części miejskich przedszkoli. Nie wszystkie dyrektorki dają się przekonać do płacenia za przedszkole przelewem.
- Jest jakimś absurdem, że w XXI wieku nie można zapłacić przelewem bankowym, tylko należy przynieść pieniądze do przedszkola - denerwuje się tata kilkulatka z Przedszkola nr 300 na Mokotowie. Można w nim płacić tylko przez trzy godziny w dwa dni w miesiącu. - Żeby było śmieszniej, nie można dowiedzieć się telefonicznie, kiedy należy wnieść opłatę i w jakiej wysokości - opisuje matka przedszkolaka. - Pani dyrektor nie udziela takich informacji telefonicznie, nie są też umieszczane na stronie internetowej, bo nie wiadomo, kto dzwoni i pyta czy też czyta. Może to złodziej, a ona nie będzie informować złodziei, w jakich dniach będzie dysponować tak gigantycznymi pieniędzmi.

Rodzic dziecka z Przedszkola nr 344 (również na Mokotowie) opowiada: - Żeby zapłacić za przedszkole, musiałem odstać w kolejce 40 minut. - Można płacić od siódmej rano w wyznaczone dni, ale wiadomo, że najwięcej rodziców przywozi dzieci między ósmą a dziewiątą i wtedy jest największy tłok. Przelewem byłoby przecież o wiele prościej. Płacę rachunki przez internet w takie dni i o takich porach, kiedy mi odpowiada.

Dyrektorka Przedszkola nr 300 przy ul. Portofino (nie chce publikacji nazwiska) tłumaczy, że płacenie przelewem wcale nie jest takie proste, jak sobie rodzice wyobrażają. - I tak trzeba przyjść i osobiście sprawdzić, ile wynosi należność za posiłki. Są odpisy za dni nieobecności i trzeba to wyliczyć, a czasem rodzicowi wytłumaczyć. To samo z zajęciami dodatkowymi. A nawet jeśli rodzic zapłaciłby przelewem, to potem musiałby jeszcze pokazać w przedszkolu dowód wpłaty. Zresztą zrobienie przelewu też zajmuje trochę czasu, na dodatek na inne konto trzeba wnosić opłatę stałą, a na inne opłatę za wyżywienie - wylicza problemy.

A dlaczego informacja o terminach przyjmowania opłat nie może być podana na stronie internetowej ani przez telefon? - Ze względu na bezpieczeństwo - słyszymy. - Informacja jest wywieszona w kąciku z informacjami dla rodziców i to powinno wystarczyć. A na stronę internetową może wejść każdy.

Takich problemów nie ma w przedszkolu Leśne Skrzaty. - Rodzice mogą płacić przelewem, numery kont są na stronie internetowej - mówi dyrektorka Dorota Karczewska. - Większość płaci na miejscu gotówką albo kartą. O kwoty można zapytać telefonicznie.

- Przelew to świetne rozwiązanie, nie trzeba stać w kolejce w wyznaczone dni miesiąca - opowiada mama przedszkolaka ze Śródmieścia. - U nas w przedszkolu rodzice zgodzili się, żeby wywieszać listę nazwisk, a przy nich kwoty należne za wyżywienie. Żadne dowody wpłat nie były potrzebne, bo dyrekcja miała wgląd w konto i mogła sprawdzić, kto zapłacił, a kto się spóźnił.

Czy ratusz może wpłynąć na placówki, które nadal wolą gotówkę? - Każde warszawskie przedszkole prowadzone przez miasto powinno stworzyć rodzicom możliwość uiszczania opłat zarówno w przedszkolu, jak i przelewem - wyjaśnia Marcin Litwinowicz, naczelnik wydziału finansów i infrastruktury miejskiego biura edukacji. - Jeśli któreś z tych przedszkoli nie spełnia tego warunku, rodzice powinni zawiadomić wydział oświaty w dzielnicy albo nasze biuro.

Podziel się