Zniewalająca wolność. Problem religii i etyki w szkołach

Jan Fusiecki
10.09.2010 aktualizacja: 2010-09-09 22:06
A A A Drukuj
SLD domaga się wyprowadzenia lekcji religii z polskich szkół. Fot. Radosław Jóźwiak / AG
  • Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy ds. edukacji
- W statystykach Warszawa wypada doskonale, nasze prawo gwarantuje swobodę wyboru. - Tylko teoretycznie, praktyka wymusza na uczniach uczestnictwo w lekcjach religii - alarmowali podczas czwartkowej sesji radni lewicy
SERWISY
Politycy lewicy nie kryli, że żądając od ratusza raportu o nauczaniu religii i etyki w szkołach, robią kampanię wyborczą. - Nic nie szkodzi: to doskonały czas, by zwrócić uwagę na rzeczywisty problem, jakim jest fikcyjne prawo wyboru między nauczaniem religii a etyki w szkołach - mówił Tomasz Sybilski, lider warszawskiego SLD.

Zapatero nie wyrzucił

Platforma kąśliwie przypomniała, że Sojusz to warszawski koalicjant PO i jeśli ta sprawa tak głęboko leży mu na sercu, powinien się nią zająć już cztery lata temu, a nie na dwa miesiące przed wyborami. Jednak ratusz potraktował sprawę z wielką uwagą. Informację dotyczącą nauczania religii i etyki w szkołach referowała osobiście prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Tylko w pojedynczych krajach Unii Europejskiej nauczanie religii odbywa się poza szkołą. Np. we Francji dzieci mają wolną środę. W tym dniu chodzą na zajęcia katechetyczne lub dodatkowe, ale aby nadrobić stracony dla nauki dzień, lekcje trwają do godziny 17.30 - mówiła prezydent Warszawy i wymieniła długą listę 13 państw UE, w których nauczanie religii jest obowiązkowe. W ośmiu innych jest tak jak w Polsce alternatywne.

- Nawet w Hiszpanii rządzonej przez socjaldemokratę José Zapatero lekcje religii odbywają się w szkołach - mówiła w kierunku radnych SLD Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Prezydent mnie ubiegła. Sam chciałem to wytknąć radnym SLD - oświadczył kilka minut później pisowski jastrząb radny Maciej Maciejowski. - Napieralski wzoruje się na Zapatero, ale on i jego towarzysze najwyraźniej nie odrobili lekcji: nie zauważyli, że w liberalnej Hiszpanii religia nie przeniosła się do sal katechetycznych.

Dalej Maciejowski radził Wojciechowi Olejniczakowi, kandydatowi SLD na prezydenta Warszawy: - Jeśli chce przebić Napieralskiego, powinien do swojego sporu zaangażować nie aniołki [z popularnego wyborczego teledysku lidera SLD], lecz homoaniołki. To lepsze, niż tracić czas na rozmowy o nauce religii w szkołach.

Radni lewicy oskarżyli go o homofobię. Maciejowski w ogóle się tym nie przejął, przyznając, że homoseksualiści to w jego ocenie zboczeńcy. Jak wyjaśniał, w tym sensie, że mają zboczone upodobania seksualne.

Odmowa stygmatyzuje

- Można tę debatę zamieniać w farsę, ale problem jest poważny - upierali się radni SLD. Zapewniali, że nie chodzi im o wyrzucenie religii ze szkół, lecz o praktykę zapewniającą swobodny wybór przedmiotu.

- Dziś często bywa tak, że szkoła pyta, kto nie chce chodzić na religię - mówił Andrzej Golimont, radny SLD. - Trzeba wielkiej odwagi, by na tak postawioną kwestię zgłosić swoje nie. Wszyscy wiedzą, że rok szkolny zaczyna się błogosławieństwem proboszcza lub mszą świętą, program drugiej klasy podstawówki jest przesycony przygotowaniami do Pierwszej Komunii Świętej. Odmowa chodzenia na religię stygmatyzuje.

Inni radni Sojuszu domagali się (bezskutecznie) informacji, ilu nauczycieli etyki to księża. - Wielki problem to rozkład zajęć. Religia miała być pierwszym lub ostatnim przedmiotem. Tymczasem w większości szkół jest w środku lekcji i nie ma co zrobić z dzieckiem, które nie chce chodzić na katechezy - alarmował Marek Rojszyk (SLD), wiceszef rady miasta.

Prezydent Gronkiewicz-Waltz zapewniała, że ratusz dołoży starań, by lekcje etyki były lepiej zorganizowane, postara się też o zwiększenie liczby nauczycieli tego przedmiotu.

Z etyką jest nie najgorzej

Warszawa na tle kraju wypada dobrze - tak ocenia organizację lekcji etyki w szkołach publicznych Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za oświatę.

Prawo gwarantuje rodzicom uczniów oraz uczniom po 18. roku życia wybór: mogą uczestniczyć w lekcjach religii albo etyki. Lekcje te są nieobowiązkowe i organizowane na życzenie rodziców. W praktyce wygląda to tak, że religii uczą wszystkie miejskie szkoły podstawowe i gimnazja, 94 proc. liceów ogólnokształcących, 88 proc. techników oraz 70 proc. szkół zawodowych. Utworzono też 25 punktów katechetycznych innych wyznań (m.in. Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, Kościoła greckokatolickiego, islamskiego). A jak jest z lekcjami etyki? Okazuje się, że choć przybywa placówek, które je prowadzą, to w szkołach podstawowych nadal są rzadkością (etyki uczy co dziesiąta podstawówka). Lekcje etyki są w 27 proc. gimnazjów, 46 proc. liceów ogólnokształcących, w 31 proc. techników i w 5 proc. zawodówek.

O kłopotach z organizacją tych lekcji rozmawiamy z Włodzimierzem Paszyńskim, z-cą prezydenta Warszawy odpowiedzialnym za oświatę.

Małgorzata Zubik: Dlaczego uczniowie szkół publicznych nie mają realnego wyboru między religią, a etyką?

Włodzimierz Paszyński: Ci, którzy chcą mieć etykę, tak naprawdę ją mają. Muszą jednak w zdecydowany sposób wyrazić przed dyrektorem szkoły swoją wolę: powiedzieć, że dziecko ma uczęszczać na lekcje etyki. Jeśli Ministerstwo Edukacji Narodowej wskazuje, że na 887 szkół w Polsce, które uczą etyki, przypada 114 szkół samorządowych w Warszawie, to znaczy, że warszawscy uczniowie mają wybór. Przypominam, że to decyzja rodziców. Muszą powiedzieć, że chcą lekcji etyki. A prawda jest taka, że 90 proc. małych dzieci chodzi na religię i jeśli nawet rodzic nie jest przekonany, żeby swoje dziecko na lekcje religii posłać, macha ręką i dla świętego spokoju posyła.

Co jednak ma zrobić rodzic, który słyszy od dyrektora, że lekcji etyki nie ma, bo brakuje nauczyciela? Albo że jest za mało chętnych na etykę?

- Trzeba tych lekcji zażądać. Jeśli nie ma w klasie odpowiednio licznej grupy chętnej do nauki etyki, można zorganizować zajęcia międzyklasowe. Jeśli i to się nie uda, zajęcia międzyszkolne. Dyrektorzy tłumaczą, że brakuje nauczycieli, ponieważ próbują robić to, co wydaje im się wygodniejsze. Jeśli dowiemy się o zbywaniu rodzica, będziemy interweniować.

Jest pan zadowolony z tego, jak organizowane są lekcje etyki w szkołach warszawskich?

- Na pewno mogłoby to działać lepiej, ale myślę, że najlepiej oceniać Warszawę na tle całej Polski.

Rozwiąż nasz FOTO QUIZ: Znasz te stadiony?



Podziel się