Próżna

Jerzy S. Majewski.
25.09.2002 aktualizacja: 2002-09-25 16:53
A A A Drukuj
Na tej ulicy czas się zatrzymał. Można odnieść wrażenie, że wojna zakończyła się tu zaledwie kilka miesięcy temu
Ulica powstawała kawałkami. Najpierw wytyczono odcinek między rynkiem jurydyki Bielinio - czyli dzisiejszym placem Dąbrowskiego a Zielną. Sto lat później w 1880 r. Próżną przedłużano od Zielnej aż po plac Grzybowski.

Żelazny Cukerman

W połowie XIX w. stanęły domy między Marszałkowską a Zielną. W 1853 hrabia Mikołaj Stadnicki postanowił wznieść ogromną kamienicę o frontach od Marszałkowskiej, Próżnej i Królewskiej. Projekt budynku sporządził Henryk Marconi. Stadnicki przeliczył się w możliwościach i już w 1855 roku odsprzedał posesję inwestorowi i spekulantowi budowlanemu Aleksandrowi Blumenfeldowi. Ten doprowadził do podziału posesji na kilka mniejszych. I tak w 1857 r. na rogu Próżnej i Marszałkowskiej według projektu Juliana Ankiewicza stanął dom dla dla Aleksandra Kruzego. Miał trzy piętra, ścięty narożnik i dość skromne elewacje. Niższy był budynek przy Próżnej 4, u zbiegu z Zielną. Uzyskał efektowny narożnik z zaokrągloną wieżyczką. Kilkadziesiąt lat później, w 1880 r., zaczęto zabudowywać Próżną po plac Grzybowski. Nowe domy stanęły na posesjach pod numerem 5, 7 i 9 oraz po drugiej stronie ulicy pod nr. 10. Wszystkie były dziełem architekta Franciszka Braumana.

Duża trzypiętrowa kamienica przy Próżnej 9 stanęła na rogu placu Grzybowskiego. Neorenesansowa budowla podobała się nie tylko warszawiakom, ale i krytykom. W 1883 r. pochwalił ją recenzent "Przeglądu Technicznego" Zygmunt Kiślański.

Właścicielem kamienicy był Naftal Perlman, a potem kupiec Zalman Nożyk, znany jako fundator synagogi przy Twardej stojącej w podwórkach po drugiej stronie placu Grzybowskiego. Od 1919 r. właścicielem budynku był Boruch Cukerman - fabrykant śrub i nakrętek. Cukerman założył tu własny sklep ze śrubami, a tuż obok sklepy żelazne otworzyło kilku innych kupców.

Pajęczyna telefonów

Długą elewacją wyróżniał się sąsiedni budynek przy Próżnej 7. Pierwotnie wieńczył ją lubiany przez Braumana mansardowy dach. Właścicielkami kamienicy były siostry Anna i Ludwika Braun. Potem w 1891 r. kupił ją Salomon Neufeld. Po nim kolejnymi właścicielami byli od 1894 r. Rozalia i Szejwach Batawia.

Jednak najciekawszy był chyba budynek pod 10. Może nie tyle z powodu architektury, ile funkcji, jaką kamienica pełniła. Tu na trzecim piętrze ulokowała się centrala telefoniczna towarzystwa International Bell Telephone Co. przeniesiona z Leszna. Z dachu neorenesansowej kamienicy we wszystkich kierunkach rozchodziła się cała pajęczyna przewodów telefonicznych, które przeciągnięto ponad zabudową ulicy Próżnej. "Sieć telefoniczna, obejmująca całą Warszawę i Pragę, liczy obecnie około 800 abonentów" - czytamy w przewodniku po Warszawie z 1893 r.

Na zdjęciach z początku XIX wieku Próżna sprawia wrażenie wąskiego kanionu ciągnącego się wzdłuż wysokich kamienic. Wrażenie to potęgowała ogromna, sześciopiętrowa kamienica Neufelda pod 12.

Ta nowoczesna, wczesnomodernistyczna budowla o charakterystycznych, spłaszczonych wykuszach zbudowana została w latach 1910-12.

Mur getta

We wrześniu 1939 r. spłonęły kamienice przy Próżnej 2 i 4. W 1940 r. u wylotu ulicy przy Marszałkowskiej stanął mur getta. Próżna znalazła się w jego obrębie. Później mur był dwukrotnie przesuwany, a w kwietniu 1941 r. ulica znalazła się już w całości poza dzielnicą zamkniętą.

W czasie Powstania Warszawskiego w sąsiedztwie Próżnej trwała zacięta walka o gmach Pasty. W poprzek ulicy, tuż obok placu Grzybowskiego, stanęła barykada. W domu pod nr. 14 mieściła się kwatera 9. kompanii baonu "Kiliński". Jednak zabudowa ulicy wyszła z Powstania w zadziwiająco dobrym stanie. Spłonął mansardowy dach kamienicy pod nr. 7. Częściowemu zniszczeniu uległ dom pod nr. 14. Kilka innych kamienic spłonęło. Ale ulica była do uratowania. Niestety, między 1945 a 1946 Biuro Odbudowy Stolicy rozebrało wszystkie wypalone kamienice między Marszałkowską a Zielną. Ten odcinek ulicy przestał istnieć.

Niespełnione nadzieje

W latach 50. bez sensu zburzono kamienicę przy Próżnej 6 u zbiegu z Zielną. Był to efektowny, dwupiętrowy budynek o prawdziwie pałacowej architekturze.

Niebawem na włosku zawisł los całej Próżnej. Planowano tu urządzenie ogromnego placu dochodzącego aż do Marszałkowskiej, a w latach 60. chciano budować bloki. Te zamierzenia częściowo zresztą zrealizowano, bo bloki stanęły przy placu Grzybowskim, Królewskiej i u zbiegu Próżnej z Zielną. Ulica jednak przetrwała. Mimo to z niepojętą konsekwencją z elewacji kamienic odbito wszelkie dekoracje architektoniczne. Obdarte do żywej cegły kamienice wciąż jednak żyły. Na parterze działały dziesiątki małych prywatnych sklepików. Tu przyjeżdżano, by kupić kilogram gwoździ, śruby lub kolanko do zlewozmywaka. W latach 80. nad chodnikami wyrosły prowizoryczne daszki, a ulica stałą się jeszcze bardziej mroczna niż zwykle.

Kolejny zamach na Próżną szykowano pod koniec lat 80. Administracje domów mieszkalnych chciały wszystko rozebrać. Dzięki działaniom podjętym wówczas przez obrońców zabytków sprawa stała się głośnia. Larum podniosła prasa i domy ocalały.

Wydawało się, że przełom nastąpił tu przed kilku laty. Pojawił się inwestor, który zapowiadał przywrócenie ulicy przedwojennej atmosfery. Prace miały się zakończyć około 2000 r. Czas jednak płynie, a na Próżnej nic się nie dzieje. Jedynie mury są w coraz gorszym stanie.



W artykule korzystałem z książki: J. Sujecki, "Próżna", Warszawa 1993.

Podziel się