Sklep w kształcie radia. Szokował nowoczesnością
19.11.2011
aktualizacja: 2011-11-17 20:13
FOT. E.KOCH/WNĘTRZE 1933
Sklep Ery nie przypominał innych warszawskich wnętrz. Sprawiał wrażenie powiększonego radioodbiornika, szokując nowoczesnością w epoce, gdy radio przeżywało swoje złote lata. Warszawa nieodbudowana - ul. Sienkiewicza 14.
ZOBACZ TAKŻE
- Odbudowuje dawną Marszałkowską w miniaturze. Zobacz! (23-12-11, 11:00)
- Ministerstwo w pałacu jak wiejska siedziba ziemiańska (18-12-11, 10:00)
- Magiczne osiedle fińskich domków. Czy przetrwa? (10-12-11, 18:00)
- Damska bielizna, modne kreacje. Tu ubierała się stolica (04-12-11, 11:00)
- Nie tylko Brama Brandenburska. Kiedyś było ich więcej (25-11-11, 15:00)
- Najsłynniejsza brama w mieście ma sto lat [zdjęcia] (14-11-11, 15:00)
- Manicure w ruinach Warszawy. Niezwykłe zdjęcia z 1945 (09-11-11, 10:00)
- Mój ojciec był radiowym maniakiem. Pod koniec lat 30. mieliśmy kilka odbiorników, a numer rejestracyjny jednego z aparatów - 900 - świadczył o tym, że należeliśmy do pierwszych użytkowników tego urządzenia - opowiadał mi czytelnik "Gazety", zmarły przed kilkoma laty pan Wincenty Szober.
Radio w domu jego rodziców spełniało nieco funkcję ołtarzyka, jak dziś telewizor. Stało w widocznym miejscu salonu na etażerce przykrytej serwetką. Dodatkowo radio pełniło funkcję podstawki pod wazon z kwiatkami.
- U nas w domu zakup radioodbiornika poza rodzeniem się kolejnych braciszków i siostrzyczek był chyba najważniejszym wydarzeniem przed wybuchem wojny - opowiadała mi z kolei pani Helena, inna czytelniczka pamiętająca przedwojenną Warszawę. I w jej rodzinie radioodbiornik miał uprzywilejowaną pozycję w salonie, a gdy zaczynały się słuchowiska, wokół niego skupiały się trzy pokolenia.
W filmie "Piętro wyżej" z 1937 r. (reż. Leon Trystan) spikerem radiowym jest główny bohater Henryk Pączek (Eugeniusz Bodo). Kiedy śpiewa na falach eteru: "Umówiłem się z nią na dziewiątą, tak mi do niej tęskno już", po domach do radioodbiorników przyklejają się zarówno podlotki, zakochane pary, jak i kobiety dojrzałe.
- Dla nas radio w domu to było w ogóle najważniejsze medium. Kiedy we wrześniu 1939 r. musieliśmy uciekać do Warszawy z naszego toruńskiego mieszkania, zabraliśmy właśnie tylko radio - opowiadała mi z kolei jedna z moich cioć. Zaś mój dziadek do końca życia lubił powtarzać wyłowione z przedwojennych słuchowisk dowcipy w rodzaju: "Uderzyć w tramwaj, aż pasażer wyleci".
Pod kopułami
Dla miłośników radia magazyn i salon wystawowy Polskich Zakładów Elektrotechnicznych "Era" musiał się więc jawić jak forpoczta nowoczesności. Zachwycało w nim wszystko: architektura, użyte materiały, oświetlenie i oczywiście wystawione na półkach głośniki oraz radioodbiorniki w solidnych, drewnianych obudowach.
Sklep znajdował się przy ul. Sienkiewicza 14 na parterze wielokrotnie już opisywanej w tym cyklu ogromnej kamienicy Towarzystwa Rossya przy Marszałkowskiej 124 pomiędzy ulicami Sienkiewicza a Moniuszki. Przypomnijmy tu tylko, że budynek ten stanął w latach 1896-99. Do budowy przystąpiono zgodnie z projektem architekta Władysława Marconiego. Wykorzystał on jednak wcześniejsze, nieprzyjęte do realizacji plany konkursowe architektów Ottona Gehlinga i Piotra Brukalskiego z Łodzi. Wielka budowla miała aż trzy elewacje frontowe od Marszałkowskiej, ul. Moniuszki i Sienkiewicza noszącej wówczas nazwę Nowosiennej. Na parterze znalazły się sklepy. Wyżej biura Towarzystwa Rossya i obszerne, luksusowo wyposażone mieszkania.
Kostium architektoniczny kamienicy utrzymany został w duchu renesansu włoskiego. Potężne elewacje wsparły się na dwukondygnacyjnej, rustykowanej partii cokołowej (jej tynk naśladował nieoszlifowany kamień). Ściany pseudoryzalitów i zaokrąglonych narożników ożywiały półkolumny, a mansardowy dach zdobiły kopuły.
Neon na marblicie
Te solidne, rustykowane partie przyziemia stanowiły znakomitą oprawę dla ogromnych witryn sklepów. Ciągnęły się one od poziomu chodnika aż po sufit i nie były dzielone na mniejsze części tak, jak to dzieje się dziś w ubogich witrynach warszawskich sklepów.
Taką ogromną witrynę miał właśnie sklep Ery zbudowany przed 1933 r. Jego projektantem był nie architekt, lecz artysta malarz Tadeusz Kryszak. Stąd może wnętrze sklepu potraktowane zostało nieco jak scenografia. "Projektodawca w pracy swej nie kierował się fantazją, a projekt oparł na motywach sprzętu elektrotechnicznego produkowanego przez Erę" - pisał krytyk na łamach nieco efemerycznego miesięcznika "Wnętrze". Kryszak jak rasowy architekt położył jednak nacisk na staranne zaprojektowanie witryny i wejścia, ponad którym znalazł się lapidarny neon z napisem "Era" wyrastający z wypukłej podstawy wykonanej z podświetlanego, mlecznego szkła. Same litery jako tło miały płytę z ciemnego marblitu, czyli barwionego w masie szkła. Zarówno wejście, jak i wielką witrynę sklepu ujęto w ramę z chromowanego metalu.
Zacytujmy teraz opis samego salonu zamieszczony we "Wnętrzu". Projektant wyłożył go "do połowy szlachetnym orzechem kaukaskim. Z tegoż drewna wykonane gabloty obiegają wnętrze. Pionowe, chromoniklowane pręty przekreślają poziomy ciąg drewna, co w połączeniu z lustrzanem oszkleniem gablot wywołuje doskonały efekt. Kolor ścian stanowi świetne przejście od ciemnego tła gablot do bieli sufitu. Efekt pogłębia jeszcze oświetlenie wieczorowe ukryte pod sufitem".
Salon Ery zgodnie z ówczesnym obyczajem był jednak czymś więcej niż tylko sklepem. Poza częścią przeznaczoną do sprzedaży znalazło się tu niewielkie studio radiowe. To tutaj była wmontowana w ścianę wielka, efektownie fornirowana, drewniana półka w kształcie ogromnego koła. Miała przypominać ówczesny głośnik radiowy. Tło gabloty jak i resztę ścian obciągnięto prężonym materiałem tłumiącym dźwięki. Wykonawcami sklepu zgodnie z projektem Kryszaka była firma Akord Chojnackiego i Szczepka z Powiśla.
Aparaty w stylu okrętowym
Czy z salonu Ery Polskie Radio emitowało w eter jakieś audycje? Tego nie udało mi się ustalić. Takie audycje nadawano np. z salonów Philipsa, transmitując na żywo grę zapraszanych orkiestr. Dodajmy, że sama siedziba Polskiego Radia znajdowała się zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej - przy ul. Zielnej. Sam przemysł radiowy w międzywojennej Polsce rozwijał się bardzo dynamicznie. Popierało go państwo, które dążyło do upowszechniania radia. Starało się też rozwijać infrastrukturę radiową, wznosząc m.in. tak spektakularne budowle jak realizowany od 1930 r. maszt pod Raszynem, jeden z największych i najsilniejszych w ówczesnym świecie. Jak się szacuje, do 1939 r. w różnym czasie działało w Polsce ponad 200 firm projektujących i produkujących sprzęt radiowy.
Z biegiem czasu radia się zmieniały. Najpierw były odbiorniki na słuchawki. Potem coraz bardziej przypominały nowoczesne meble. Zamknięte w drewnianych skrzynkach z fantazyjnymi kratkami na wbudowane w nie głośniki, nierzadko zdobione fornirami z rozmaitych gatunków drewna przybierały modne kształty. Najpierw prostokątne, czasem - jak radio Marconi z 1930 r. - miało oddzielny pięcioboczny głośnik. Potem stawały się coraz bardziej obłe, aerodynamiczne jak samochody lub budynki w stylu okrętowym. Nowoczesne radioodbiorniki w ciemnościach świeciły lampami, miały czarne pokrętła i gdy je strojono, wydawały z siebie dziwne gwizdy i trzaski.
Polskie Zakłady Elektrotechniczne działały do 1939 r. Jednak salon przy ul. Sienkiewicza 14 zlikwidowano chyba jeszcze przed wybuchem II wojny. Sama kamienica dotrwała do 1944 r. Po wojnie odbudowano ją w zmienionej formie jako Dom pod Sedesami.
Radio w domu jego rodziców spełniało nieco funkcję ołtarzyka, jak dziś telewizor. Stało w widocznym miejscu salonu na etażerce przykrytej serwetką. Dodatkowo radio pełniło funkcję podstawki pod wazon z kwiatkami.
- U nas w domu zakup radioodbiornika poza rodzeniem się kolejnych braciszków i siostrzyczek był chyba najważniejszym wydarzeniem przed wybuchem wojny - opowiadała mi z kolei pani Helena, inna czytelniczka pamiętająca przedwojenną Warszawę. I w jej rodzinie radioodbiornik miał uprzywilejowaną pozycję w salonie, a gdy zaczynały się słuchowiska, wokół niego skupiały się trzy pokolenia.
W filmie "Piętro wyżej" z 1937 r. (reż. Leon Trystan) spikerem radiowym jest główny bohater Henryk Pączek (Eugeniusz Bodo). Kiedy śpiewa na falach eteru: "Umówiłem się z nią na dziewiątą, tak mi do niej tęskno już", po domach do radioodbiorników przyklejają się zarówno podlotki, zakochane pary, jak i kobiety dojrzałe.
- Dla nas radio w domu to było w ogóle najważniejsze medium. Kiedy we wrześniu 1939 r. musieliśmy uciekać do Warszawy z naszego toruńskiego mieszkania, zabraliśmy właśnie tylko radio - opowiadała mi z kolei jedna z moich cioć. Zaś mój dziadek do końca życia lubił powtarzać wyłowione z przedwojennych słuchowisk dowcipy w rodzaju: "Uderzyć w tramwaj, aż pasażer wyleci".
Pod kopułami
Dla miłośników radia magazyn i salon wystawowy Polskich Zakładów Elektrotechnicznych "Era" musiał się więc jawić jak forpoczta nowoczesności. Zachwycało w nim wszystko: architektura, użyte materiały, oświetlenie i oczywiście wystawione na półkach głośniki oraz radioodbiorniki w solidnych, drewnianych obudowach.
Sklep znajdował się przy ul. Sienkiewicza 14 na parterze wielokrotnie już opisywanej w tym cyklu ogromnej kamienicy Towarzystwa Rossya przy Marszałkowskiej 124 pomiędzy ulicami Sienkiewicza a Moniuszki. Przypomnijmy tu tylko, że budynek ten stanął w latach 1896-99. Do budowy przystąpiono zgodnie z projektem architekta Władysława Marconiego. Wykorzystał on jednak wcześniejsze, nieprzyjęte do realizacji plany konkursowe architektów Ottona Gehlinga i Piotra Brukalskiego z Łodzi. Wielka budowla miała aż trzy elewacje frontowe od Marszałkowskiej, ul. Moniuszki i Sienkiewicza noszącej wówczas nazwę Nowosiennej. Na parterze znalazły się sklepy. Wyżej biura Towarzystwa Rossya i obszerne, luksusowo wyposażone mieszkania.
Kostium architektoniczny kamienicy utrzymany został w duchu renesansu włoskiego. Potężne elewacje wsparły się na dwukondygnacyjnej, rustykowanej partii cokołowej (jej tynk naśladował nieoszlifowany kamień). Ściany pseudoryzalitów i zaokrąglonych narożników ożywiały półkolumny, a mansardowy dach zdobiły kopuły.
Neon na marblicie
Te solidne, rustykowane partie przyziemia stanowiły znakomitą oprawę dla ogromnych witryn sklepów. Ciągnęły się one od poziomu chodnika aż po sufit i nie były dzielone na mniejsze części tak, jak to dzieje się dziś w ubogich witrynach warszawskich sklepów.
Taką ogromną witrynę miał właśnie sklep Ery zbudowany przed 1933 r. Jego projektantem był nie architekt, lecz artysta malarz Tadeusz Kryszak. Stąd może wnętrze sklepu potraktowane zostało nieco jak scenografia. "Projektodawca w pracy swej nie kierował się fantazją, a projekt oparł na motywach sprzętu elektrotechnicznego produkowanego przez Erę" - pisał krytyk na łamach nieco efemerycznego miesięcznika "Wnętrze". Kryszak jak rasowy architekt położył jednak nacisk na staranne zaprojektowanie witryny i wejścia, ponad którym znalazł się lapidarny neon z napisem "Era" wyrastający z wypukłej podstawy wykonanej z podświetlanego, mlecznego szkła. Same litery jako tło miały płytę z ciemnego marblitu, czyli barwionego w masie szkła. Zarówno wejście, jak i wielką witrynę sklepu ujęto w ramę z chromowanego metalu.
Zacytujmy teraz opis samego salonu zamieszczony we "Wnętrzu". Projektant wyłożył go "do połowy szlachetnym orzechem kaukaskim. Z tegoż drewna wykonane gabloty obiegają wnętrze. Pionowe, chromoniklowane pręty przekreślają poziomy ciąg drewna, co w połączeniu z lustrzanem oszkleniem gablot wywołuje doskonały efekt. Kolor ścian stanowi świetne przejście od ciemnego tła gablot do bieli sufitu. Efekt pogłębia jeszcze oświetlenie wieczorowe ukryte pod sufitem".
Salon Ery zgodnie z ówczesnym obyczajem był jednak czymś więcej niż tylko sklepem. Poza częścią przeznaczoną do sprzedaży znalazło się tu niewielkie studio radiowe. To tutaj była wmontowana w ścianę wielka, efektownie fornirowana, drewniana półka w kształcie ogromnego koła. Miała przypominać ówczesny głośnik radiowy. Tło gabloty jak i resztę ścian obciągnięto prężonym materiałem tłumiącym dźwięki. Wykonawcami sklepu zgodnie z projektem Kryszaka była firma Akord Chojnackiego i Szczepka z Powiśla.
Aparaty w stylu okrętowym
Czy z salonu Ery Polskie Radio emitowało w eter jakieś audycje? Tego nie udało mi się ustalić. Takie audycje nadawano np. z salonów Philipsa, transmitując na żywo grę zapraszanych orkiestr. Dodajmy, że sama siedziba Polskiego Radia znajdowała się zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej - przy ul. Zielnej. Sam przemysł radiowy w międzywojennej Polsce rozwijał się bardzo dynamicznie. Popierało go państwo, które dążyło do upowszechniania radia. Starało się też rozwijać infrastrukturę radiową, wznosząc m.in. tak spektakularne budowle jak realizowany od 1930 r. maszt pod Raszynem, jeden z największych i najsilniejszych w ówczesnym świecie. Jak się szacuje, do 1939 r. w różnym czasie działało w Polsce ponad 200 firm projektujących i produkujących sprzęt radiowy.
Z biegiem czasu radia się zmieniały. Najpierw były odbiorniki na słuchawki. Potem coraz bardziej przypominały nowoczesne meble. Zamknięte w drewnianych skrzynkach z fantazyjnymi kratkami na wbudowane w nie głośniki, nierzadko zdobione fornirami z rozmaitych gatunków drewna przybierały modne kształty. Najpierw prostokątne, czasem - jak radio Marconi z 1930 r. - miało oddzielny pięcioboczny głośnik. Potem stawały się coraz bardziej obłe, aerodynamiczne jak samochody lub budynki w stylu okrętowym. Nowoczesne radioodbiorniki w ciemnościach świeciły lampami, miały czarne pokrętła i gdy je strojono, wydawały z siebie dziwne gwizdy i trzaski.
Polskie Zakłady Elektrotechniczne działały do 1939 r. Jednak salon przy ul. Sienkiewicza 14 zlikwidowano chyba jeszcze przed wybuchem II wojny. Sama kamienica dotrwała do 1944 r. Po wojnie odbudowano ją w zmienionej formie jako Dom pod Sedesami.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]
- Otwarto fragment autostrady do Warszawy. Kiedy reszta?
- Nowy autobus od dziś na ulicach Warszawy [ZDJĘCIA]
- Podwójne zabójstwo na Siekierkach. "Dziwne zdarzenie"
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Zobacz 10 największych hitów sobotniej "Nocy Muzeów"
- "Biurowiec Bieruta" gotowy po remoncie. Zapiera dech!
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Cicha noc na A2
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów


