Zamek Królewski powstał z gruzów. Niezwykłe zdjęcia

Jerzy S. Majewski
02.02.2012 aktualizacja: 2012-02-02 17:22
A A A Drukuj
Początki odbudowy Zamku Królewskiego, 1971 r. Fot. J. Muszyński / AZK
  • Zamek Królewski w 1933 r.
  • Pożar Zamku Królewskiego - 11.09.1939
  • Gaszenie pożaru w Sali Balowej Zamku Królewskiego - 11.09.1939
  • Żołnierz niemiecki w Sali Balowej Zamku Królewskiego
Patrzymy, jak walą się mury Zamku, a posadzka pod naszymi nogami zdaje się uciekać i kołysać. Czujemy się niepewnie, słysząc huk rozsypujących się ścian.
W piwnicach Zamku Królewskiego powstała stała ekspozycja poświęcona zniszczeniu i rekonstrukcji tej jednej z najważniejszych budowli w Polsce. Zajmuje trzy sale, w których przez lata obrastały kurzem mało porywające eksponaty. Zamiast nudnych gablot i plansz mamy teraz filmy, ekrany dotykowe i starannie przemyślaną scenografię autorstwa Żanety Govenlock i Violetty Damięckiej. - Multimedialną ekspozycją chcieliśmy dotrzeć do ludzi młodych i turystów, którzy odwiedzają Warszawę - mówi Bożena Radzio, kuratorka wystawy i współautorka scenografii.

Na Zamku Królewskim to prawdziwa rewolucja. Ekspozycja przypomina nieco aranżację poświęconą dziejom dawnej stolicy Polski pod rynkiem krakowskim. Już samo wejście przykuwa uwagę. Za szklanymi drzwiami migocze ekran z wciąż burzonym i odradzającym się Zamkiem Królewskim.

Z Bożeną Radzio i Żanetą Govenlock stajemy pośrodku pierwszej z sal. Jedynym eksponatem jest kamień węgielny spod saskiej elewacji Zamku. Z ciemności niczym z podziemi wydobywa go silny strumień światła. - Proszę zwrócić uwagę na napis z 1744 r. Jest nie po łacinie, ale po polsku - zwraca uwagę Bożena Radzio. Na trzech połączonych ze sobą ekranach przelewają się stylizowane fale Wisły, po chwili rozpoczyna się projekcja siedmiominutowego filmu o dziejach Zamku od jego początków do końca lata 1939 r.

- Mamy tu trzy ekrany. Na każdym jest obraz z innego rzutnika, ale tworzą jeden film. Ekrany otaczają w półkole widza, tak by wciągnąć go do środka - wyjaśnia Żaneta Govenlock. W rezultacie zdaje się on sam wkraczać w obraz - jak w kinie 3D. Z kolei na ekranie dotykowym możemy wędrować po dziejach Zamku, otwierając kolejne karty.

Następna sala wciąga nas w najtragiczniejszy okres w dziejach budowli. To tu widz otoczony ekranami staje na kratownicy zawieszonej na sprężynach. - Chodziło o to, by ludzie czuli się pewnie - tłumaczy Żaneta Govenlock. Obrazowi dokumentującemu zniszczenie Zamku towarzyszy huk wybuchów oraz komentarz. - Scenom niszczenia Zamku przez Niemców przeciwstawiliśmy te z prób jego ratowania podejmowanych przez muzealników, konserwatorów i architektów - słyszę od Bożeny Radzio.

Dochodzimy do trzeciej z sal. Poświęcona jest odbudowie Zamku prowadzonej od początku lat 70., po dojściu do władzy Edwarda Gierka. W kabinach odnajdujemy ekrany z gadającymi głowami, zasłużonymi postaciami związanymi z dziejami odbudowy. Dorośli na ekranach dotykowych mogą bawić się w odtwarzanie kolejnych etapów odbudowy, oglądać archiwalne fotografie, a dzieci - same założyć hełm na wieży Zygmuntowskiej.

Eksponatem, który budzi najwięcej emocji, jest dość toporna skarbona podarowana w 1974 r. przez Spółdzielnię Pracy Mechaników SMS - ta sama, która stała na placu Zamkowym przez wiele lat i do której ludzie wrzucali datki na odbudowę.

Wstęp na wystawę jest wolny.

Panoramiczny spacer po zrekonstruowanych wnętrzach zamku



Zobacz więcej na temat:

Podziel się