Jak ocalić "świdermajera" z Białołęki?

Tomasz Urzykowski
09.03.2009 aktualizacja: 2009-03-12 16:41
A A A Drukuj
Dom przy Fletniowej 2 na zdjęciu Dariusza Mysłowskiego z wystawy Fot. AG
Ten dom byłby perłą okolic Otwocka. Jego przeszklonych werand i wycinanych w drewnie dekoracji mogłaby pozazdrościć niejedna willa w Konstancinie. On jednak stoi w Białołęce i przeznaczony jest do rozbiórki.
Fotografia domu przy Fletniowej 2 jest wizytówką wystawy zdjęć Dariusz Mysłowskiego "Białołęka drewniana" otwartej wczoraj w Białołęckim Ośrodku Kultury. Spośród kilkudziesięciu pokazanych domów tylko ten jeden ma duże przeszklone werandy i wręcz koronkowe dekoracje snycerskie. Do złudzenia przypomina "świdermajery", czyli letniskowe drewniaki wznoszone od końca XIX w. w miejscowościach wzdłuż linii kolejowej Warszawa - Otwock.

- Z zachowanych około 60 obiektów architektury drewnianej w Białołęce dom z Fletniowej 2 bez wątpienia jest najcenniejszy. W naszej części Warszawy to prawdziwy unikat - mówi Bartłomiej Włodkowski, radny dzielnicy i prezes fundacji AVE, która przygotowała wystawę.

Właściciel chce jednak ten dom rozebrać i postawić w tym miejscu nowy budynek. - Mam dwie decyzje jeszcze z lat 80. zezwalające na rozbiórkę. Ze zrobionej wtedy ekspertyzy wynika, że dom jest w bardzo złym stanie i nie nadaje się do mieszkania. Od tamtej pory sytuacja jeszcze się pogorszyła. Jakikolwiek remont jest już nieopłacalny - mówi właściciel Paweł Karpiński. - Jeszcze nie wiem, kiedy go będę usuwał.

Budynek pochodzi prawdopodobnie z początku XX w. (najpóźniej z lat 20.), a jego przedwojenną właścicielką była Rosjanka Natalia Śmiernicka. Po wojnie zajęty został przez kwaterunek. W 1991 r. nieruchomość kupiła jedna z mieszkających w domu rodzin. Niedawno wyprowadziła się ostatnia lokatorka. Na tej samej posesji stał jeszcze drugi drewniany dom. Właściciele już go rozebrali. Fundacja AVE zdobyła opinie znawców zabytkowej architektury Małgorzatę Pastewkę i Tomasza Siwca. Czytamy w nich m.in.: "Obiekt wyróżnia się wysoką klasą architektoniczną, doskonałym detalem snycerskim oraz względnie dobrym stanem zachowania (...) Rozbiórka w sposób znaczący wpłynie na zubożenie zachowanego dziedzictwa kulturowego i krajobrazowego Mazowsza".

Fundacja AVE zgromadziła dokumentację na temat białołęckiego "świdermajera". - Wszystkie te dokumenty przekażemy burmistrzowi dzielnicy. Zwrócimy się do niego, by wystąpił do konserwatora o wpis domu przy Fletniowej do rejestru zabytków - mówi Bartłomiej Włodkowski.

Ale burmistrz Jacek Kaznowski nie bardzo ma na to ochotę. - Dom ma zniszczone stropy, grozi zawaleniem. Dlatego trzeba było wyprowadzić z niego lokatorów. Zanim znajdzie się w rejestrze zabytków, nadzór budowlany może wydać nakaz rozbiórki - twierdzi.

- Ratuje się budynki w gorszym stanie - przekonuje Janusz Sujecki z Muzeum Warszawskiej Pragi i Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK". - W tym tygodniu muzeum i "ZOK" złożą u konserwatora wniosek o wpis tego domu do rejestru.

Bartłomiej Włodkowski podkreśla, że samo umieszczenie w rejestrze zabytków nie załatwia sprawy.

- Właściciel nieruchomości chce zbudować nowy dom. Dlatego miasto powinno zaproponować mu działkę zastępczą. W drewniaku można urządzić filię domu kultury, a nawet Muzeum Białołęki - proponuje. Jego fundacja pracuje w tej chwili nad stworzeniem muzeum dzielnicy, ale w wersji interaktywnej.

- Jeśli ktoś mi złoży taką ofertę, to czemu nie - odpowiada na propozycję Paweł Karpiński.

Podziel się