Jak ocalić "świdermajera" z Białołęki?
09.03.2009
aktualizacja: 2009-03-12 16:41
Fot. AG
Ten dom byłby perłą okolic Otwocka. Jego przeszklonych werand i wycinanych w drewnie dekoracji mogłaby pozazdrościć niejedna willa w Konstancinie. On jednak stoi w Białołęce i przeznaczony jest do rozbiórki.
ZOBACZ TAKŻE
- Opowieści "Śwista" w Muzeum Powstania (24-03-09, 02:00)
- Arkady Kubickiego otwarte na prima aprilis (24-03-09, 23:00)
- Chłopak w okularach (18-03-09, 12:00)
- Księga Sprawiedliwych wydana po polsku (26-03-09, 08:00)
- Konserwator z architektem, ortodoksja z kreacją (24-03-09, 23:00)
- Warszawski "Pekin" koło Syberii (20-03-09, 16:00)
- Starszy Pan, obywatel Warszawy (17-03-09, 23:00)
- Skują zabytkową płaskorzeźbę z Riviery (16-03-09, 09:00)
- Stare Miasto schodzi do podziemia (10-03-09, 11:00)
- Seniorzy poznali Żydów przy stole (09-03-09, 09:00)
- Dziś Purim - żydowski karnawał (09-03-09, 11:00)
- Ulice nie dla Żydów (16-03-09, 11:00)
Fotografia domu przy Fletniowej 2 jest wizytówką wystawy zdjęć Dariusz Mysłowskiego "Białołęka drewniana" otwartej wczoraj w Białołęckim Ośrodku Kultury. Spośród kilkudziesięciu pokazanych domów tylko ten jeden ma duże przeszklone werandy i wręcz koronkowe dekoracje snycerskie. Do złudzenia przypomina "świdermajery", czyli letniskowe drewniaki wznoszone od końca XIX w. w miejscowościach wzdłuż linii kolejowej Warszawa - Otwock.
- Z zachowanych około 60 obiektów architektury drewnianej w Białołęce dom z Fletniowej 2 bez wątpienia jest najcenniejszy. W naszej części Warszawy to prawdziwy unikat - mówi Bartłomiej Włodkowski, radny dzielnicy i prezes fundacji AVE, która przygotowała wystawę.
Właściciel chce jednak ten dom rozebrać i postawić w tym miejscu nowy budynek. - Mam dwie decyzje jeszcze z lat 80. zezwalające na rozbiórkę. Ze zrobionej wtedy ekspertyzy wynika, że dom jest w bardzo złym stanie i nie nadaje się do mieszkania. Od tamtej pory sytuacja jeszcze się pogorszyła. Jakikolwiek remont jest już nieopłacalny - mówi właściciel Paweł Karpiński. - Jeszcze nie wiem, kiedy go będę usuwał.
Budynek pochodzi prawdopodobnie z początku XX w. (najpóźniej z lat 20.), a jego przedwojenną właścicielką była Rosjanka Natalia Śmiernicka. Po wojnie zajęty został przez kwaterunek. W 1991 r. nieruchomość kupiła jedna z mieszkających w domu rodzin. Niedawno wyprowadziła się ostatnia lokatorka. Na tej samej posesji stał jeszcze drugi drewniany dom. Właściciele już go rozebrali. Fundacja AVE zdobyła opinie znawców zabytkowej architektury Małgorzatę Pastewkę i Tomasza Siwca. Czytamy w nich m.in.: "Obiekt wyróżnia się wysoką klasą architektoniczną, doskonałym detalem snycerskim oraz względnie dobrym stanem zachowania (...) Rozbiórka w sposób znaczący wpłynie na zubożenie zachowanego dziedzictwa kulturowego i krajobrazowego Mazowsza".
Fundacja AVE zgromadziła dokumentację na temat białołęckiego "świdermajera". - Wszystkie te dokumenty przekażemy burmistrzowi dzielnicy. Zwrócimy się do niego, by wystąpił do konserwatora o wpis domu przy Fletniowej do rejestru zabytków - mówi Bartłomiej Włodkowski.
Ale burmistrz Jacek Kaznowski nie bardzo ma na to ochotę. - Dom ma zniszczone stropy, grozi zawaleniem. Dlatego trzeba było wyprowadzić z niego lokatorów. Zanim znajdzie się w rejestrze zabytków, nadzór budowlany może wydać nakaz rozbiórki - twierdzi.
- Ratuje się budynki w gorszym stanie - przekonuje Janusz Sujecki z Muzeum Warszawskiej Pragi i Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK". - W tym tygodniu muzeum i "ZOK" złożą u konserwatora wniosek o wpis tego domu do rejestru.
Bartłomiej Włodkowski podkreśla, że samo umieszczenie w rejestrze zabytków nie załatwia sprawy.
- Właściciel nieruchomości chce zbudować nowy dom. Dlatego miasto powinno zaproponować mu działkę zastępczą. W drewniaku można urządzić filię domu kultury, a nawet Muzeum Białołęki - proponuje. Jego fundacja pracuje w tej chwili nad stworzeniem muzeum dzielnicy, ale w wersji interaktywnej.
- Jeśli ktoś mi złoży taką ofertę, to czemu nie - odpowiada na propozycję Paweł Karpiński.
- Z zachowanych około 60 obiektów architektury drewnianej w Białołęce dom z Fletniowej 2 bez wątpienia jest najcenniejszy. W naszej części Warszawy to prawdziwy unikat - mówi Bartłomiej Włodkowski, radny dzielnicy i prezes fundacji AVE, która przygotowała wystawę.
Właściciel chce jednak ten dom rozebrać i postawić w tym miejscu nowy budynek. - Mam dwie decyzje jeszcze z lat 80. zezwalające na rozbiórkę. Ze zrobionej wtedy ekspertyzy wynika, że dom jest w bardzo złym stanie i nie nadaje się do mieszkania. Od tamtej pory sytuacja jeszcze się pogorszyła. Jakikolwiek remont jest już nieopłacalny - mówi właściciel Paweł Karpiński. - Jeszcze nie wiem, kiedy go będę usuwał.
Budynek pochodzi prawdopodobnie z początku XX w. (najpóźniej z lat 20.), a jego przedwojenną właścicielką była Rosjanka Natalia Śmiernicka. Po wojnie zajęty został przez kwaterunek. W 1991 r. nieruchomość kupiła jedna z mieszkających w domu rodzin. Niedawno wyprowadziła się ostatnia lokatorka. Na tej samej posesji stał jeszcze drugi drewniany dom. Właściciele już go rozebrali. Fundacja AVE zdobyła opinie znawców zabytkowej architektury Małgorzatę Pastewkę i Tomasza Siwca. Czytamy w nich m.in.: "Obiekt wyróżnia się wysoką klasą architektoniczną, doskonałym detalem snycerskim oraz względnie dobrym stanem zachowania (...) Rozbiórka w sposób znaczący wpłynie na zubożenie zachowanego dziedzictwa kulturowego i krajobrazowego Mazowsza".
Fundacja AVE zgromadziła dokumentację na temat białołęckiego "świdermajera". - Wszystkie te dokumenty przekażemy burmistrzowi dzielnicy. Zwrócimy się do niego, by wystąpił do konserwatora o wpis domu przy Fletniowej do rejestru zabytków - mówi Bartłomiej Włodkowski.
Ale burmistrz Jacek Kaznowski nie bardzo ma na to ochotę. - Dom ma zniszczone stropy, grozi zawaleniem. Dlatego trzeba było wyprowadzić z niego lokatorów. Zanim znajdzie się w rejestrze zabytków, nadzór budowlany może wydać nakaz rozbiórki - twierdzi.
- Ratuje się budynki w gorszym stanie - przekonuje Janusz Sujecki z Muzeum Warszawskiej Pragi i Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK". - W tym tygodniu muzeum i "ZOK" złożą u konserwatora wniosek o wpis tego domu do rejestru.
Bartłomiej Włodkowski podkreśla, że samo umieszczenie w rejestrze zabytków nie załatwia sprawy.
- Właściciel nieruchomości chce zbudować nowy dom. Dlatego miasto powinno zaproponować mu działkę zastępczą. W drewniaku można urządzić filię domu kultury, a nawet Muzeum Białołęki - proponuje. Jego fundacja pracuje w tej chwili nad stworzeniem muzeum dzielnicy, ale w wersji interaktywnej.
- Jeśli ktoś mi złoży taką ofertę, to czemu nie - odpowiada na propozycję Paweł Karpiński.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Świętokrzyska PASTa: internet trzęsie się ze śmiechu
- Piątek na ulicach Warszawy [10.02.2012]
- Kto zarabia kokosy w Warszawie? Nie szary człowiek
- Chciała odjechać z blokadą na kole. Zapłaci podwójnie
- Sobota: będą dwie demonstracje kibiców. I demolka?
- Błąd na znaku na rondzie Zesłańców. Kierowcy się gubią!
- Podziemny labirynt. Poznaj tajemnice Filtrów [ZDJĘCIA]
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Erotyczne zdjęcia sprzed 100 lat. Niezwykła wystawa
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Nietypowa knajpa. Sam oceń ile zapłacisz za jedzenie
- Unikalna osada fabryczna sprzed 100 lat. Zobacz zdjęcia



