Budynki z szarej cegły też mogą zachwycić
12.06.2009
aktualizacja: 2009-06-11 20:11
U schyłku lat 20. całą Polskę ogarnęło ceglane szaleństwo. Szarą cegłą cementową wykańczano fabryki, szkoły, bloki mieszkalne, a nawet kościoły i wille.
ZOBACZ TAKŻE
- Powązki: polityka pcha się pod pomnik Powstania (18-06-09, 11:00)
- Wielkie miasto na Woli (15-08-09, 08:00)
- Najwspanialszy budynek Piastowa w ruinie (17-07-09, 17:00)
- Mieszkańcy kontra nowe budynki na skarpie (16-07-09, 12:00)
- W fabryce na Grochowie i polskich więzieniach (26-06-09, 14:00)
- Nowogrodzka 40. Luksus belle époque (19-06-09, 16:00)
- Rozstanie z zabytkami po 32 latach (17-06-09, 10:00)
- Bicepsy dla Syreny, czyli o sporcie przed wojną (05-06-09, 16:00)
- Wyrok na powstanie Węgrów wydany w Łazienkach (29-05-09, 15:00)
Po materiał sięgnęli najwybitniejsi polscy architekci, tacy jak Czesław Przybylski, Romuald Gutt, Romuald Miller czy Karol Jankowski projektujący do spółki z Franciszkiem Lilpopem. Cegła okazała się trwała i znakomicie zdała egzamin w polskim klimacie, w którym zimą mamy nieustanne przejścia z temperatur minusowych na plusowe. Była też środkiem wyrazu architektury nowoczesnej, która po pierwszej połowie lat 20. zaczynała zrywać ze stylem narodowego historyzmu czy akademickiego klasycyzmu. Nowoczesne budynki przestały być dworkami, zamieniając się w modernistyczne pudełka.
Cegła miała jeszcze jedną zaletę. Pozwalała na ogromną fantazję w układaniu wątków, zupełnie jak w architekturze gotyku. Pozwalała zarówno na szaleństwo stylu art déco, jak i funkcjonalistyczną prostotę form. Wiele "ceglanych" budynków, takich jak gmach Związku Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych przy Ludnej (projekt Romualda Gutta i Józefa Jankowskiego - dziś Szpital im. Orłowskiego), miało stalowy szkielet konstrukcyjny.
Jakże nowocześnie musiał prezentować się końcowy odcinek al. Niepodległości między Nowowiejską a Koszykową zabudowany po dwu stronach monumentalnymi gmachami wojskowymi i budynkami Politechniki Warszawskiej. Dziś elewacje są tu po prostu brudne, ale kiedyś musiały imponować odmiennością swej architektury od tego, co dotychczas powstało w stolicy.
W drugiej połowie lat 30. moda na szarą cegłę przeminęła i chociaż tu i ówdzie wykańczano nią nowe budynki, to zgodnie z sugestią władz miasta większość nowych budowli w centrum Warszawy okładano znacznie droższym kamieniem.
Po długiej nieobecności w czasach socrealizmu szara cegła triumfalnie powróciła w latach 60. Wtedy okładano nią elewacje bloków mieszkalnych, wielokondygnacyjne płaszczyzny ścian wieżowców na osiedlach, budynki przemysłowe. Z reguły tej architekturze brakowało jednak przedwojennej staranności. Cegłę kładziono byle jak, a jej jakość pozostawiała wiele do życzenia. Zdarzały się jednak wyjątki. Realizacją wybitną był hotel Urzędu Rady Ministrów przy ul. Klonowej zbudowany w latach 1960-67 według projektu Tadeusza Zielińskiego, który szarą cegłę zetknął z aluminium - materiałem deficytowym. Za Gomułki na stosowanie aluminium w budownictwie trzeba było uzyskać specjalne zezwolenie. Ciekawe też, że budynek hotelu stanął w miejscu luksusowej przedwojennej kamienicy zaprojektowanej przez Romualda Gutta i wzniesionej właśnie z szarej cegły. Niestety, hotel projektu Zielińskiego został kompletnie zniszczony w 2005 r. podczas prymitywnej przebudowy. Szara cegła znikła wtedy za pancerzem z kafli.
Dziś ogromnym zagrożeniem dla ceglanej architektury są modernizacje elewacji. W wielu przypadkach ściany z szarej cegły okładane są styropianem i tynkowane. Tak np. zdewastowano u schyłku lat 90. przedwojenny budynek izby skarbowej przy ul. Lindleya 14 czy efektowny budynek przy Tamce 30. Niektóre szare elewacje zatynkowano tak dawno, że nikt już ich nie pamięta. Przykładem niech będzie kamienica na rogu Łuckiej i Żelaznej opaćkana lichym tynkiem jeszcze za Gierka.
Szara cegła jednak nie umarła. Odrodziła się na nowo w III RP. A najciekawszą współczesną kreacją architektoniczną w Warszawie, gdzie elewacje z szarej cegły stały się tłem dla pnącego się po niej bluszczu, jest biurowiec Rodan System przy Puławskiej zaprojektowany w biurze Magdaleny Staniszkis.
Prezentujemy trzy przedwojenne przykłady tego rodzaju architektury.
Art déco w szarości
W całej Warszawie nie ma równie ekspresyjnego budynku z szarej cegły. Budynek Instytutu Aerodynamicznego Politechniki Warszawskiej (Nowowiejska 24) powstał w latach 1925-26 według projektu spółki architektów Karola Jankowskiego i Franciszka Lilpopa. Gmach aerodynamiki to przykład inspiracji niemieckim ekspresjonizmem, a projektanci z ogromną finezją zaprojektowali ceglane elewacje pełne geometrycznego detalu. Do budynku projektanci dostawili dużą halę laboratoryjną.
Szare domy policjantów
Kolonia spółdzielni mieszkaniowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Szare Domy przy Łowickiej, Fałata, Narbutta i Rakowieckiej jest jednym z najwcześniejszych modernistycznych zespołów w Polsce. Nazwę zawdzięcza szarej cegle cementowej nadającej koloryt elewacjom. Powstały w latach 1928-29 według projektu Jana Stefanowicza. Dodajmy, że kilka lat temu przy ul. Fałata zgodnie z projektem pracowni JEMS Architekci powstał nowy budynek mieszkalny znakomicie harmonizujący z Szarymi Domami.
Szare fabryki Kamionka
Najpiękniejsze budynki przemysłowe z szarej cegły powstawały na Kamionku. Firma Cadbury właśnie zaczęła remont monumentalnych zabudowań fabryki Wedla nad Jeziorkiem Kamionkowskim. Pochodzą z lat 20., kiedy to przeprowadzono do nich ze Szpitalnej m.in. produkcję czekolady i ulubionych przez Jana Wedla karmelków. Największe wrażenie wywierają szare ceglane wieże. Obok szarego gmachu już w latach 20. powstał budynek administracyjno-mieszkalny od Lubelskiej, w którym znajdowało się mieszkanie Wedla. W elewację wkomponowany został ornament w stylu art déco z inicjałem EW - Emil Wedel. Litery sprawiają wrażenie, jakby wyciśnięto je na torciku wedlowskim.
Niedaleko, nad jeziorkiem przy bulwarze Stanisława Augusta stały ogromne zabudowania Państwowej Wytwórni Aparatów Telefonicznych i Telegraficznych (na zdjęciu). Ponieważ w murach fabryki wypróbowywano aparaty telefoniczne, powszechnie nazywano ją "dzwonkiem". Dziś po budynkach zbudowanych zgodnie z projektem Romualda Millera nie pozostał najmniejszy ślad. Resztki ceglanych zabudowań rozebrano w końcu lat 90. Dziś wznosi się tu osiedle Sonata.
Przetrwały za to funkcjonalistyczne zabudowania Fabryki Aparatów Elektrycznych (FAE) Kazimierza Szpotańskiego przy ul. Chodakowskiej. Powstały w latach 1926-38 według projektu Feliksa Sztompke. Sama firma istniała od 1918 r. i specjalizowała się w produkcji aparatury rozdzielczej, przekładników, odgromników, aparatów rentgenowskich. Budynki w znakomitym stanie przetrwały wojnę, a firma została znacjonalizowana. Działały tu Państwowe Zakłady Wytwórcze Aparatury Wysokiego Napięcia. Gdy zaś w 1999 r. budynki kupiła Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, zostały częściowo przebudowane. Niestety, zamiast szarej cegły na elewacjach pojawił się żółty klinkier.
Cegła miała jeszcze jedną zaletę. Pozwalała na ogromną fantazję w układaniu wątków, zupełnie jak w architekturze gotyku. Pozwalała zarówno na szaleństwo stylu art déco, jak i funkcjonalistyczną prostotę form. Wiele "ceglanych" budynków, takich jak gmach Związku Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych przy Ludnej (projekt Romualda Gutta i Józefa Jankowskiego - dziś Szpital im. Orłowskiego), miało stalowy szkielet konstrukcyjny.
Jakże nowocześnie musiał prezentować się końcowy odcinek al. Niepodległości między Nowowiejską a Koszykową zabudowany po dwu stronach monumentalnymi gmachami wojskowymi i budynkami Politechniki Warszawskiej. Dziś elewacje są tu po prostu brudne, ale kiedyś musiały imponować odmiennością swej architektury od tego, co dotychczas powstało w stolicy.
W drugiej połowie lat 30. moda na szarą cegłę przeminęła i chociaż tu i ówdzie wykańczano nią nowe budynki, to zgodnie z sugestią władz miasta większość nowych budowli w centrum Warszawy okładano znacznie droższym kamieniem.
Po długiej nieobecności w czasach socrealizmu szara cegła triumfalnie powróciła w latach 60. Wtedy okładano nią elewacje bloków mieszkalnych, wielokondygnacyjne płaszczyzny ścian wieżowców na osiedlach, budynki przemysłowe. Z reguły tej architekturze brakowało jednak przedwojennej staranności. Cegłę kładziono byle jak, a jej jakość pozostawiała wiele do życzenia. Zdarzały się jednak wyjątki. Realizacją wybitną był hotel Urzędu Rady Ministrów przy ul. Klonowej zbudowany w latach 1960-67 według projektu Tadeusza Zielińskiego, który szarą cegłę zetknął z aluminium - materiałem deficytowym. Za Gomułki na stosowanie aluminium w budownictwie trzeba było uzyskać specjalne zezwolenie. Ciekawe też, że budynek hotelu stanął w miejscu luksusowej przedwojennej kamienicy zaprojektowanej przez Romualda Gutta i wzniesionej właśnie z szarej cegły. Niestety, hotel projektu Zielińskiego został kompletnie zniszczony w 2005 r. podczas prymitywnej przebudowy. Szara cegła znikła wtedy za pancerzem z kafli.
Dziś ogromnym zagrożeniem dla ceglanej architektury są modernizacje elewacji. W wielu przypadkach ściany z szarej cegły okładane są styropianem i tynkowane. Tak np. zdewastowano u schyłku lat 90. przedwojenny budynek izby skarbowej przy ul. Lindleya 14 czy efektowny budynek przy Tamce 30. Niektóre szare elewacje zatynkowano tak dawno, że nikt już ich nie pamięta. Przykładem niech będzie kamienica na rogu Łuckiej i Żelaznej opaćkana lichym tynkiem jeszcze za Gierka.
Szara cegła jednak nie umarła. Odrodziła się na nowo w III RP. A najciekawszą współczesną kreacją architektoniczną w Warszawie, gdzie elewacje z szarej cegły stały się tłem dla pnącego się po niej bluszczu, jest biurowiec Rodan System przy Puławskiej zaprojektowany w biurze Magdaleny Staniszkis.
Prezentujemy trzy przedwojenne przykłady tego rodzaju architektury.
Art déco w szarości
W całej Warszawie nie ma równie ekspresyjnego budynku z szarej cegły. Budynek Instytutu Aerodynamicznego Politechniki Warszawskiej (Nowowiejska 24) powstał w latach 1925-26 według projektu spółki architektów Karola Jankowskiego i Franciszka Lilpopa. Gmach aerodynamiki to przykład inspiracji niemieckim ekspresjonizmem, a projektanci z ogromną finezją zaprojektowali ceglane elewacje pełne geometrycznego detalu. Do budynku projektanci dostawili dużą halę laboratoryjną.
Szare domy policjantów
Kolonia spółdzielni mieszkaniowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Szare Domy przy Łowickiej, Fałata, Narbutta i Rakowieckiej jest jednym z najwcześniejszych modernistycznych zespołów w Polsce. Nazwę zawdzięcza szarej cegle cementowej nadającej koloryt elewacjom. Powstały w latach 1928-29 według projektu Jana Stefanowicza. Dodajmy, że kilka lat temu przy ul. Fałata zgodnie z projektem pracowni JEMS Architekci powstał nowy budynek mieszkalny znakomicie harmonizujący z Szarymi Domami.
Szare fabryki Kamionka
Najpiękniejsze budynki przemysłowe z szarej cegły powstawały na Kamionku. Firma Cadbury właśnie zaczęła remont monumentalnych zabudowań fabryki Wedla nad Jeziorkiem Kamionkowskim. Pochodzą z lat 20., kiedy to przeprowadzono do nich ze Szpitalnej m.in. produkcję czekolady i ulubionych przez Jana Wedla karmelków. Największe wrażenie wywierają szare ceglane wieże. Obok szarego gmachu już w latach 20. powstał budynek administracyjno-mieszkalny od Lubelskiej, w którym znajdowało się mieszkanie Wedla. W elewację wkomponowany został ornament w stylu art déco z inicjałem EW - Emil Wedel. Litery sprawiają wrażenie, jakby wyciśnięto je na torciku wedlowskim.
Niedaleko, nad jeziorkiem przy bulwarze Stanisława Augusta stały ogromne zabudowania Państwowej Wytwórni Aparatów Telefonicznych i Telegraficznych (na zdjęciu). Ponieważ w murach fabryki wypróbowywano aparaty telefoniczne, powszechnie nazywano ją "dzwonkiem". Dziś po budynkach zbudowanych zgodnie z projektem Romualda Millera nie pozostał najmniejszy ślad. Resztki ceglanych zabudowań rozebrano w końcu lat 90. Dziś wznosi się tu osiedle Sonata.
Przetrwały za to funkcjonalistyczne zabudowania Fabryki Aparatów Elektrycznych (FAE) Kazimierza Szpotańskiego przy ul. Chodakowskiej. Powstały w latach 1926-38 według projektu Feliksa Sztompke. Sama firma istniała od 1918 r. i specjalizowała się w produkcji aparatury rozdzielczej, przekładników, odgromników, aparatów rentgenowskich. Budynki w znakomitym stanie przetrwały wojnę, a firma została znacjonalizowana. Działały tu Państwowe Zakłady Wytwórcze Aparatury Wysokiego Napięcia. Gdy zaś w 1999 r. budynki kupiła Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, zostały częściowo przebudowane. Niestety, zamiast szarej cegły na elewacjach pojawił się żółty klinkier.
Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim
-
Nawet jeśli nie zniszczy deweloper...
kamionkanin
12.06.09, 18:31
Najgorszy z możliwych "wzór" SWPS "powieliła" w kuriozalny sposób BibliotekaPedagogiczna przy Gocławskiej: w miejsce zabytkowego budynku wystawiono nowy, z"efektownym" nawiązaniem do... »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]





