Wieża z getta w remoncie

Tomasz Urzykowski
23.06.2009 aktualizacja: 2009-06-22 21:55
A A A Drukuj
Wieżę otoczyły ochronne siatki. Sama konserwacja ceglanego muru pochłonie ponad pół miliona złotych Fot. Albert Zawada / AG
Gdy ją wzniesiono, była najwyższą wieżą w Warszawie. Pół wieku później stała się symbolem wojennych losów miasta. Wyglądała jak maszt okrętu płynącego po morzu gruzów zburzonego getta. A po wojnie przestraszyli się jej komuniści.
Wieżę kościoła św. Augustyna przy ul. Nowolipki otoczyły właśnie rusztowania i ochronne siatki. Remont jej ceglanych elewacji, stolarki okiennej i elementów metalowych pochłonie ponad milion złotych. Znaczną część kosztów - 730 tys. zł, pokryje miejska dotacja. Resztę wyłoży parafia. Ksiądz proboszcz Walenty Królak apeluje do wiernych o wsparcie finansowe tego wielkiego przedsięwzięcia.

- Największym problemem jest stan elementów ceglanych, które mogą odrywać się od wieży. Stwarzają poważne zagrożenie dla osób znajdujących się na dole - mówi Ewa Nekanda-Trepka, stołeczny konserwator zabytków. - Dlatego sama konserwacja ceglanego muru będzie kosztowała ponad pół miliona złotych.

Blisko 70-metrowa wieża w końcu XIX w. nie miała sobie równych w Warszawie. Ówczesna prasa porównywała ją do dzwonnicy na pl. Świętego Marka w Wenecji. Wyrasta z boku fasady neoromańskiego kościoła św. Augustyna wzniesionego w latach 1891-96 według projektu Edwarda Cichockiego i Józefa Hussa. Pierwszą działkę pod budowę świątyni podarował urzędnik Józef Mikulicki, ale główną fundatorką kościoła była hrabina Aleksandra Potocka, wdowa po Auguście Potockim, o czym informuje wmurowana nad wejściem kamienna tablica.

W czasie II wojny światowej świątynia znalazła się w obrębie getta. Niemcy wypędzili z niej księży, by w nawach urządzić skład zarekwirowanych Żydom mebli, a następnie stajnię dla wojskowych koni. W piwnicach zaś ulokowali lazaret. Jak się okazało, dla kościoła było to najlepszą ochroną. Po likwidacji getta całą okoliczną zabudowę okupanci zamienili w morze gruzów, a świątynia z wysoką wieżą stała nadal. Szczęśliwie, choć nie bez szwanku, przetrwała Powstanie Warszawskie. Pożar strawił jej dach, mniejszą wieżę (sygnaturkę), organy i wszystkie drzwi zewnętrzne. Główna wieża przetrzymała uderzenie pocisku artyleryjskiego. Po wojnie kościół szybko naprawiono. Już w 1947 r. zaczęto w nim odprawiać nabożeństwa. Zdjęcia samotnej budowli na pustej przestrzeni po zburzonym mieście reprodukowano w setkach książek i czasopism.

W latach 50. o świątyni stało się głośno z powodu cudu. Wówczas to na kościelnej wieży warszawiacy dostrzegli Matkę Boską. Chcąc zapobiec zgromadzeniom, komunistyczne władze nakazały w 1959 r. zamalowanie czarną farbą pozłacanej kuli na szczycie dzwonnicy. Farbę usunięto dopiero w 1995 r.

Remont wieży ma potrwać do końca tego roku.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się

  • Re: Wieża z getta w remoncie mr_kagan 23.06.09, 18:22

    Przeciez tego zamalowania domagal sie owczesny proboszcz tej parafii, bo przeciez dobrze on wiedzial, ze takie cuda sie nie zdarzaja. Matka Boska palcem nie kiwnela w latach okupacji w »