W Lipkowie umierają zabytki

tu
27.06.2009 aktualizacja: 2009-06-26 20:46
A A A Drukuj
Historyczny park zamienił się w skład materiałów budowlanych, w głębi widać lipkowski dwór. Fot. Robert Kowalewski / AG
Kapliczka z XIX w. zburzona. Klasycystyczny kościół popada w ruinę, park służy za skład materiałów budowlanych, a pamiątki po Sienkiewiczu trafiły do skrzyń. Tak o zabytki w podwarszawskim Lipkowie dba tutejszy proboszcz.
Alarm wszczęli mieszkańcy Lipkowa po zburzeniu w połowie maja przydrożnej kapliczki. Pochodziła z połowy XIX w. Rozbiórkę zarządziło starostwo w Ożarowie Mazowieckim, tłumacząc, że kapliczka stoi za blisko drogi i może się przewrócić. Miejscowy proboszcz, ks. Andrzej Kowalski, nie oponował. Protestowali mieszkańcy na stronie internetowej Lipkowa. Najostrzej zareagowało osiedle Kampinos: - W 2001 r. kupiłem tu dom, m.in. z powodu tej pięknej kapliczki, którą oglądałem z okna - mówi Jacek Gowik.

- Stała prawie 150 lat i jakoś się nie przewróciła. Podczas rozbiórki widać było zdrowe cegły. Nic jej nie groziło - twierdzi Janusz Supierz.

Tu Wołodyjowski walczył z Bohunem

Leżąca na skraju Puszczy Kampinoskiej wieś Lipków ma wspaniałą historię. Stanisław August Poniatowski odwiedzał tu ukochaną Elżbietę Grabowską. Pod koniec XVIII w. miejscowość zasłynęła wytwórnią pasów kontuszowych Ormianina Józefa Paschalisa Jakubowicza. To on ufundował w 1792 r. obecny kościół i dwór. Wiele lat później w Lipkowie bywał Henryk Sienkiewicz, gdy starał się o rękę swojej przyszłej żony Marii z Szetkiewiczów. Pisarz uwiecznił to miejsce w "Ogniem i mieczem", sytuując tu walkę Wołodyjowskiego z Bohunem. Nie sposób jednak zwiedzić reklamowanego w przewodnikach prywatnego muzeum Sienkiewicza w lipkowskim dworze (mieszczącym plebanię). Założone przez byłego proboszcza Wacława Kurowskiego, zostało zlikwidowane przez jego następcę, a eksponaty zapakowano do skrzyń.

Grzyb na ścianie

Nie wejdzie się też kościoła św. Rocha, który tak jak dwór i park chroniony jest wpisem do rejestru zabytków. Odbudowana w latach 50. świątynia dziś znów zmienia się w ruinę. Woda z dziurawych rynien leje się po ścianach, płatami odpada tynk, mury zaatakował grzyb. Od ponad roku kościół jest zamknięty. Msze odbywają się w ustawionej obok blaszanej hali. Otaczający kościół park zmienił się w skład materiałów budowlanych. Przy stawie, w miejscu rozebranego starego mostka, straszy niedokończona od lat betonowa kładka. Sam staw został przez proboszcza osuszony i powiększony. Od dawna jednak nie ma w nim wody. - Ksiądz zaczyna wiele inwestycji, ale żadnej nie kończy - ocenia Jacek Gowik.

Miłośników zabytków najbardziej bulwersują plany rozbiórki kościoła i budowania większego. - Proboszcz wmawia ludziom, że to żaden zabytek, tylko rudera ze zgniłymi murami - mówią nasi rozmówcy.

Zły gospodarz

W czerwcu 2006 r. ks. Andrzej Kowalski zwrócił się do wojewódzkiego konserwatora zabytków o zgodę na remont świątyni. Zaproponował "rozbiórkę kościoła i odbudowę z zachowaniem historycznego charakteru epoki". Obiektu rejestrowego rozebrać jednak nie można. W odpowiedzi konserwator zobowiązał więc parafię do przedstawienia ekspertyzy stanu budynku. Do dziś jej nie dostał. W marcu 2007 r. i czerwcu 2008 r. przeprowadził w Lipkowie kontrole. Wydał księdzu zalecenia: do końca października 2008 r. wyremontować dach, do końca października 2009 r. - elewacje. Żadne prace się nie rozpoczęły.

- Mamy tu do czynienia ze złym gospodarzem. Najpóźniej na początku przyszłego tygodnia wydam księdzu nakaz zabezpieczenia kościoła z rygorem natychmiastowej wykonalności - zapowiada wojewódzka konserwator Barbara Jezierska.

O ratowanie zabytków Lipkowa mieszkańcy zaapelowali do metropolity warszawskiego abp. Kazimierza Nycza. Podobne pismo wystosował Oddział Warszawski Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Ks. Andrzej Kowalski odmówił wypowiedzi dla "Gazety".

Podziel się