Nowe muzeum będzie "kulturalnym kombinatem"

Rozmawiał Dariusz Bartoszewicz
10.07.2009 aktualizacja: 2009-07-09 22:13
A A A Drukuj
Jerzy Halbersztadt Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
  • Krawat Władysława Szpilmana
- To muzeum jest wspólnym polsko-żydowskim przedsięwzięciem. Prawda o różnych zjawiskach z przeszłości często boli, ale nie jest wystarczającym powodem, by z historii czynić pole walki wszystkich ze wszystkimi. Starczy tego, co było - mówi dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich Jerzy Halbersztadt.
Dariusz Bartoszewicz: Na Muranowie przed pomnikiem Bohaterów Getta zaczęła się budowa Muzeum Historii Żydów Polskich.

Jerzy Halbersztadt, dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich: Tak, ale muszę powiedzieć, że tytuł artykułu w "Gazecie" na ten temat nie spodobał mi się.

Przypomnijmy: "Muzeum umarłego świata".

- Muzeum nie powstaje jako zadośćuczynienie dla przeszłości, spłacanie długu wobec pamięci. Tworzymy je dla przyszłości. Jest potrzebne nam, współczesnym. Nie chcemy też tworzyć - jak napisała "Gazeta" - "iluzji świata, którego już nie ma". Nie o to chodzi.

Ale ekspozycja będzie multimedialna, z wykorzystaniem efektów parateatralnych także dlatego, że po Zagładzie zostały głównie popioły.

- Zgoda, obiektów oryginalnych nie mamy zbyt wiele, choć one na wystawie też będą. Nasze muzeum będzie odwiedzać blisko pół miliona osób rocznie. W takiej sytuacji nie wystarczy snucie subtelnych komentarzy w podpisach do obiektów eksponowanych w gablotach. Cała przestrzeń została tak pomyślana, by widz w przystępny sposób poznał warunki życia i żydowski los przez 1000 lat historii na polskich ziemiach. Nie będzie to wystawa obiektów, ale muzeum narracyjne, w którym wydarzenia historyczne ukazuje się głównie za pomocą reprodukcji, rekonstrukcji, projekcji i innych nowoczesnych technik wystawienniczych. Np. w jednej z sal widoki morza ruin po zburzonym warszawskim getcie będą zestawione z oryginalnymi ruinami i obiektami, które zostały w nich znalezione. Widz będzie oczywiście wiedział, że to instalacja.

Nowoczesne techniki multimedialne mają zapewnić skrót i klarowność przekazu, a nie tworzyć iluzję. Obiekt oryginalny często będzie tylko pretekstem do pokazania ważnego problemu. Podam przykład: brakteaty, czyli wczesnopiastowskie monety wybijane na cienkiej blaszce z hebrajskimi znakami. Powiększymy je, wytłumaczymy symbolikę, pokażemy ich znaczenie w gospodarce. To będzie nawet ważniejsze niż małe monetki, które w gablotach mogą ujść uwadze zwiedzających.

O drzewach, pieniądzach i darach

Mieszkańcy z okolicznych osiedli boją się, że budowa muzeum zniszczy parkową zieleń w kwartale ulic: Anielewicza, Zamenhofa, Lewartowskiego, Karmelickiej.

- Część drzew trzeba będzie wyciąć, ale tylko tam, gdzie ma stanąć muzeum. W zamian przybędzie ich z czasem na trawnikach w innych częściach skweru. Inwestycję poprzedziły badania fokusowe i sondażowe prowadzone na Muranowie przez Uniwersytet Warszawski. Byłem podbudowany ich wynikami - wskazują, że większość mieszkańców ma świadomość historii tego miejsca i pozytywny stosunek do naszego projektu. Mamy poczucie, że wchodzimy w miejsce w Warszawie dla nas przeznaczone.

Przekonywaliście do swojego projektu w Ohelu - namiocie w miejscu planowanej budowy. To się sprawdziło?

- Tłumaczyliśmy na spotkaniach z mieszkańcami, czym ma być to muzeum, przekonywaliśmy, że budowa nie zmieni parkowego charakteru miejsca. Warszawiacy dobrze przyjęli wybrany w konkursie projekt architektoniczny - jako umiarkowany i spokojny. Ohel był bardzo ważnym doświadczeniem, odbyło się tam też wiele imprez kulturalnych i spotkań z gośćmi ze świata. Mamy nadzieję, że nadal będzie nam służył, choć przesunięty w inne miejsce.

Sama budowa gmachu będzie kosztowała ok. 152 mln zł. Finansuje ją miasto i Ministerstwo Kultury. A jaki będzie koszt samej wystawy, która wypełni muzeum?

- Projekt i jej wyprodukowanie to ok. 100 mln zł, dotąd zebraliśmy na świecie połowę tej kwoty. Jest spora grupa osób i fundacji w USA, Europie i Polsce, które przekazały na rzecz muzeum darowizny o wartości przekraczającej nawet milion dolarów.

Działkę pod budowę dało miasto. A kto był pierwszym donatorem?

- Pierwsze pieniądze otrzymaliśmy od Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Możliwość współpracy z brytyjskimi projektantami wystawy zawdzięczaliśmy specjalnym dotacjom fundacji lorda Jacoba Rothschilda i Polonia Aid Foundation Trust - polskiej fundacji z Londynu, która jest spadkobiercą rządu emigracyjnego RP. Te dary były bardzo ważne, bo dopiero po latach otrzymaliśmy poważne środki publiczne z Polski. Dzięki temu mogliśmy zacząć prace przygotowawcze i projektowe.

Ile w sumie pieniędzy dali Niemcy?

- 5 mln euro, z których część dopiero napłynie.

To niecałe 9 proc. kosztów inwestycji.

- Ale ważne. Mamy nadzieję, że kilka innych rządów weźmie przykład z rządu Niemiec, który jesienią 2007 r. podpisał porozumienie ze stowarzyszeniem Żydowski Instytut Historyczny w tej sprawie. Stowarzyszenie odpowiada za stworzenie wystawy. Chcemy, by powstanie muzeum było przejawem i dowodem na istnienie nowej Polski i nowej Europy.

Podziel się