Najwspanialszy budynek Piastowa w ruinie
17.07.2009
aktualizacja: 2009-07-16 20:53
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Bruno Paprocki był oryginałem. Do salonu swojej willi wjeżdżał konno. Wieczorami wdrapywał się na wieżę budynku i grał na trąbce na cztery strony świata.
ZOBACZ TAKŻE
- Tu wznoszono najbardziej luksusowe kamienice (21-08-09, 17:00)
- Wielkie miasto na Woli (15-08-09, 08:00)
- Szpital w schronie pod luksusową kamienicą (24-07-09, 16:00)
- Upamiętnić redutę (17-07-09, 00:00)
- Otwockie kasyno bez panienek i ruletki (10-07-09, 17:00)
- W fabryce na Grochowie i polskich więzieniach (26-06-09, 14:00)
- Nowogrodzka 40. Luksus belle époque (19-06-09, 16:00)
- Budynki z szarej cegły też mogą zachwycić (12-06-09, 17:00)
- Bicepsy dla Syreny, czyli o sporcie przed wojną (05-06-09, 16:00)
SERWISY
Dawna willa Paprockiego, najwspanialszy budynek Piastowa, jest w ruinie. W jej murach można kręcić filmy grozy lub obrazy o końcu świata. Budynek od dawna nie ma dachu, wieża, z której właściciel grywał na trąbce, jest zwalona, po stropach pozostały jedynie wspomnienia. Ze środka budynku wyrastają dorodne drzewa. Całość otacza gąszcz krzaków.
Lekko spłaszczony łuk, wyciągnięta kopułka
Willa Paprockiego była tak duża, że przylgnęła do niej nazwa Białego Pałacu. Była jednym z najbardziej niezwykłych w okolicach Warszawy budynków w stylu art nouveau. Skalą dorównuje mu jedynie pensjonat Odpoczynek w Skolimowie, remontowany od kilku lat przez Wojciecha Fibaka.
W dziejach budynku nic nie jest pewne. Obrosła go legenda. Zgodnie z miejscową tradycją pierwszym właścicielem miał być Rosjanin Antoni Nikołajewicz Makowski. Dopiero w marcu 1913 r. posesję kupili architekt Bruno Edward Paprocki i jego żona Eugenia Adelajda.
Piastów nosił jeszcze wówczas nazwę Żdżary.
Przyglądając się architekturze budynku - nie ma się wątpliwości co do jego autorstwa. Tak właśnie projektował Bruno E. Paprocki. Jednak nasza wiedza na temat jego warszawskiej twórczości jest dość enigmatyczna.
W 1910 r. Paprocki sporządził projekt ogromnego budynku z pasażem handlowym, który miał stanąć w miejscu Pałacu Biskupów Krakowskich między Miodową, Senatorską a Daniłowiczowską. Ogromny gmach frontowy miał mieć aż sześć pięter, całkowicie przeszklone dwie dolne kondygnacje i secesyjne elewacje. W tym projekcie dostrzegamy też motywy, które Paprocki wykorzystywał w swoich innych realizacjach: lekko spłaszczony, secesyjny łuk, wyciągniętą ku górze kopułkę. Taki łuk z dekoracją w postaci kół wieńczył też fasadę Białego Pałacu w Piastowie.
Kamienica przy Miodowej została zrealizowana jedynie w niewielkiej części. Obrońcy zabytków uratowali historyczny Pałac Biskupów.
W 1909 r. Paprocki uczestniczył w projektowaniu pawilonów na Wystawę Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie. Część obiektów przetrwała i dziś stanowi ozdobę parku Staszica u stóp Jasnej Góry. W architekturze Pawilonu Higienicznego (dziś - Wystaw Czasowych) znów natrafiamy na charakterystyczne motywy, proporcje i podejście do detalu secesyjnego co w Białym Pałacu. Porównując obydwa obiekty, można odnieść wrażenie, że architekt, projektując własny dom, tworzył wariację na temat powszechnie chwalonego pawilonu - uznanego za jeden z najciekawszych architektonicznie obiektów wystawy.
Trąbiąc, odstraszał złodziei
Ogromy budynek w Żdżarach zwieńczony ośmioboczną wieżą otoczyły trzy zachowane do dziś oficyny. Każda z nich jest tak duża, że z powodzeniem mogłaby uchodzić za osobną willę. Od frontu dwie oficyny ujęły wjazd na dziedziniec, nadając całości pałacowy splendor. Trzecia z nich stanęła na tyłach.
W budynkach mieszkała służba, ale mogły one równie dobrze służyć letnikom. W pobliżu rozciągały się pola i łąki, stało kilka kamienic ze sklepikami, a w niewielkiej odległości znajdowała się istniejąca do dziś kolonia domów z czerwonej cegły zajmowanych przez kolejarzy.
Historia Paprockiego wdrapującego się wieczorami na wieżę willi (na cześć żony nazwał ja Adelajda) i wygrywającego hejnał na trąbce nie wydaje się wyjątkowa. Przed pierwszą wojną światową właściciele domów letniskowych i podwarszawskich willi często głośno zaznaczali swą obecność. Najczęściej po to, by odstraszyć złodziei, przed nastaniem zmroku strzelali w niebo z rewolwerów.
Paprocki chyba jeszcze w czasie pierwszej wojny wyemigrował do Ameryki Południowej. W każdym razie jego nazwisko już w 1916 r. pojawia się obok architekta Gwido Ryszarda Jaxy Małachowskiego wznoszącego prestiżowe budowle w stolicy Peru - Limie. Dziesięć lat później Paprocki przystępuje do budowy swego najbardziej prestiżowego obiektu - kolosalnego gmachu Pałacu Sprawiedliwości w Limie (El Palacio de Justicia). Neoklasycystyczna budowla przyrównywana jest do Pałacu Sprawiedliwości w Brukseli, skalą kojarzyć się też może z Palazzo di Giustizia w Rzymie.
Od 1936 r. architekt działał już w Paragwaju. Wznosił nowe budowle w stolicy tego kraju Asuncion. Tam m.in. projektował przebudowę Panteonu Narodowego. W 1946 r. sporządził projekt gmachu dla Ateneo Paraguayo - najważniejszej instytucji kulturalnej kraju. Rok później budowa stanęła, po tym jak Ateneo Paraguayo wystawiło sztukę "Żona ministra". Wybuchł skandal. Minister gospodarki doszukał się aluzji do własnego życia. Prace natychmiast wstrzymano. Realizacji nigdy nie ukończono.
Paprocki miał też modernizować paragwajskie miasto Encarnacion nad Paraną na granicy z Argentyną. Tę dość podłą mieścinę wspominał w połowie lat 30. XX w. ksiądz Ignacy Posadzy w książce "Drogą pielgrzymów": "Miasteczko liczące 6 tysięcy mieszkańców. Przed trzema laty straszna trąba powietrzna zamieniła je w gruzy, grzebiąc prawie 500 zabitych. Raz po raz urządza się tu rewolucję, jak na przykład dwa miesiące temu. Przeto o jakimś większym rozwoju absolutnie nie ma mowy".
Lokatorzy wracali
Już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1920 r. Paprocki sprzedał Adelajdę w Żdżarach. Posesja była zresztą obłożona długami. Właścicielem zostało wojsko polskie. Gmach przejął Sztab Generalny. Podobno to właśnie tu na przełomie 1920 i 1921 r. jako członek francuskiej misji wojskowej mieszkał Charles de Gaulle.
Budynek był w znakomitym stanie, otoczony sporym ogrodem. W 1934 r. doczekał się remontu.
W pierwszych miesiącach okupacji Niemcy zakwaterowali tu przesiedleńców z Wielkopolski. Potem sami przejęli willę. Zajmowali ją aż do 1945 r., a na wieży - jak czytamy na stronach internetowych miasta - znajdowało się działko przeciwlotnicze ostrzeliwujące m.in. samoloty alianckie lecące z pomocą dla powstańczej Warszawy.
Po ucieczce Niemców budynek przejęły władze miasta. Oficjalne zaświadczenie głosi, iż od 1945 roku nieruchomość znajduje się w zarządzie Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, gdyż jak absurdalnie interpretowano, "podczas wojny wyżej wymieniony [wojsko polskie, czyli właściciel] zaginął i jego miejsce pobytu nie jest znane" - czytamy na stronie miasta.
W 1979 r. budynek zajmowany przez lokatorów z kwaterunku przejęło w użytkowanie wieczyste Stołeczne Biuro Imprez Artystycznych "Stołeczna Estrada". Ludzi wykwaterowano.
- Z pokojów mających powierzchnię po 100 metrów kwadratowych i wysokich na prawie 4 metry trafili do jakichś klitek. Zaczęli nielegalnie wracać do Białego Pałacu. Ale kanalizacja była już odcięta. Zaczęło śmierdzieć. Dzwoniłem do Rady Narodowej i na milicję, by coś z tym zrobili, bo nie dało się wytrzymać - wspomina jeden z mieszkańców z sąsiedztwa.
Lokatorów wyprowadzono po raz kolejny. Tym razem skutecznie. - W jednej z oficyn mieszkał pijaczek. Dawałem mu na piwo, by ściągał z willi dachówki - wspomina mieszkaniec z sąsiedztwa, który nie chciał dopuścić do powrotu uciążliwych lokatorów.
Stołeczna Estrada zamierzała wyremontować budynek, ale jakoś nigdy do tego nie doszło. W 1981 r. miasto odebrało jej willę. Potem Biały Pałac stał opuszczony. Jeszcze na początku lat 90. jego charakterystyczna, secesyjna bryła dominowała w pejzażu Piastowa. Potem coraz bardziej się zapadała.
Dziś to ruina. Nadal jednak imponuje skalą, choć los najpiękniejszego budynku Piastowa wydaje się przesądzony.
Lekko spłaszczony łuk, wyciągnięta kopułka
Willa Paprockiego była tak duża, że przylgnęła do niej nazwa Białego Pałacu. Była jednym z najbardziej niezwykłych w okolicach Warszawy budynków w stylu art nouveau. Skalą dorównuje mu jedynie pensjonat Odpoczynek w Skolimowie, remontowany od kilku lat przez Wojciecha Fibaka.
W dziejach budynku nic nie jest pewne. Obrosła go legenda. Zgodnie z miejscową tradycją pierwszym właścicielem miał być Rosjanin Antoni Nikołajewicz Makowski. Dopiero w marcu 1913 r. posesję kupili architekt Bruno Edward Paprocki i jego żona Eugenia Adelajda.
Piastów nosił jeszcze wówczas nazwę Żdżary.
Przyglądając się architekturze budynku - nie ma się wątpliwości co do jego autorstwa. Tak właśnie projektował Bruno E. Paprocki. Jednak nasza wiedza na temat jego warszawskiej twórczości jest dość enigmatyczna.
W 1910 r. Paprocki sporządził projekt ogromnego budynku z pasażem handlowym, który miał stanąć w miejscu Pałacu Biskupów Krakowskich między Miodową, Senatorską a Daniłowiczowską. Ogromny gmach frontowy miał mieć aż sześć pięter, całkowicie przeszklone dwie dolne kondygnacje i secesyjne elewacje. W tym projekcie dostrzegamy też motywy, które Paprocki wykorzystywał w swoich innych realizacjach: lekko spłaszczony, secesyjny łuk, wyciągniętą ku górze kopułkę. Taki łuk z dekoracją w postaci kół wieńczył też fasadę Białego Pałacu w Piastowie.
Kamienica przy Miodowej została zrealizowana jedynie w niewielkiej części. Obrońcy zabytków uratowali historyczny Pałac Biskupów.
W 1909 r. Paprocki uczestniczył w projektowaniu pawilonów na Wystawę Przemysłu i Rolnictwa w Częstochowie. Część obiektów przetrwała i dziś stanowi ozdobę parku Staszica u stóp Jasnej Góry. W architekturze Pawilonu Higienicznego (dziś - Wystaw Czasowych) znów natrafiamy na charakterystyczne motywy, proporcje i podejście do detalu secesyjnego co w Białym Pałacu. Porównując obydwa obiekty, można odnieść wrażenie, że architekt, projektując własny dom, tworzył wariację na temat powszechnie chwalonego pawilonu - uznanego za jeden z najciekawszych architektonicznie obiektów wystawy.
Trąbiąc, odstraszał złodziei
Ogromy budynek w Żdżarach zwieńczony ośmioboczną wieżą otoczyły trzy zachowane do dziś oficyny. Każda z nich jest tak duża, że z powodzeniem mogłaby uchodzić za osobną willę. Od frontu dwie oficyny ujęły wjazd na dziedziniec, nadając całości pałacowy splendor. Trzecia z nich stanęła na tyłach.
W budynkach mieszkała służba, ale mogły one równie dobrze służyć letnikom. W pobliżu rozciągały się pola i łąki, stało kilka kamienic ze sklepikami, a w niewielkiej odległości znajdowała się istniejąca do dziś kolonia domów z czerwonej cegły zajmowanych przez kolejarzy.
Historia Paprockiego wdrapującego się wieczorami na wieżę willi (na cześć żony nazwał ja Adelajda) i wygrywającego hejnał na trąbce nie wydaje się wyjątkowa. Przed pierwszą wojną światową właściciele domów letniskowych i podwarszawskich willi często głośno zaznaczali swą obecność. Najczęściej po to, by odstraszyć złodziei, przed nastaniem zmroku strzelali w niebo z rewolwerów.
Paprocki chyba jeszcze w czasie pierwszej wojny wyemigrował do Ameryki Południowej. W każdym razie jego nazwisko już w 1916 r. pojawia się obok architekta Gwido Ryszarda Jaxy Małachowskiego wznoszącego prestiżowe budowle w stolicy Peru - Limie. Dziesięć lat później Paprocki przystępuje do budowy swego najbardziej prestiżowego obiektu - kolosalnego gmachu Pałacu Sprawiedliwości w Limie (El Palacio de Justicia). Neoklasycystyczna budowla przyrównywana jest do Pałacu Sprawiedliwości w Brukseli, skalą kojarzyć się też może z Palazzo di Giustizia w Rzymie.
Od 1936 r. architekt działał już w Paragwaju. Wznosił nowe budowle w stolicy tego kraju Asuncion. Tam m.in. projektował przebudowę Panteonu Narodowego. W 1946 r. sporządził projekt gmachu dla Ateneo Paraguayo - najważniejszej instytucji kulturalnej kraju. Rok później budowa stanęła, po tym jak Ateneo Paraguayo wystawiło sztukę "Żona ministra". Wybuchł skandal. Minister gospodarki doszukał się aluzji do własnego życia. Prace natychmiast wstrzymano. Realizacji nigdy nie ukończono.
Paprocki miał też modernizować paragwajskie miasto Encarnacion nad Paraną na granicy z Argentyną. Tę dość podłą mieścinę wspominał w połowie lat 30. XX w. ksiądz Ignacy Posadzy w książce "Drogą pielgrzymów": "Miasteczko liczące 6 tysięcy mieszkańców. Przed trzema laty straszna trąba powietrzna zamieniła je w gruzy, grzebiąc prawie 500 zabitych. Raz po raz urządza się tu rewolucję, jak na przykład dwa miesiące temu. Przeto o jakimś większym rozwoju absolutnie nie ma mowy".
Lokatorzy wracali
Już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1920 r. Paprocki sprzedał Adelajdę w Żdżarach. Posesja była zresztą obłożona długami. Właścicielem zostało wojsko polskie. Gmach przejął Sztab Generalny. Podobno to właśnie tu na przełomie 1920 i 1921 r. jako członek francuskiej misji wojskowej mieszkał Charles de Gaulle.
Budynek był w znakomitym stanie, otoczony sporym ogrodem. W 1934 r. doczekał się remontu.
W pierwszych miesiącach okupacji Niemcy zakwaterowali tu przesiedleńców z Wielkopolski. Potem sami przejęli willę. Zajmowali ją aż do 1945 r., a na wieży - jak czytamy na stronach internetowych miasta - znajdowało się działko przeciwlotnicze ostrzeliwujące m.in. samoloty alianckie lecące z pomocą dla powstańczej Warszawy.
Po ucieczce Niemców budynek przejęły władze miasta. Oficjalne zaświadczenie głosi, iż od 1945 roku nieruchomość znajduje się w zarządzie Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, gdyż jak absurdalnie interpretowano, "podczas wojny wyżej wymieniony [wojsko polskie, czyli właściciel] zaginął i jego miejsce pobytu nie jest znane" - czytamy na stronie miasta.
W 1979 r. budynek zajmowany przez lokatorów z kwaterunku przejęło w użytkowanie wieczyste Stołeczne Biuro Imprez Artystycznych "Stołeczna Estrada". Ludzi wykwaterowano.
- Z pokojów mających powierzchnię po 100 metrów kwadratowych i wysokich na prawie 4 metry trafili do jakichś klitek. Zaczęli nielegalnie wracać do Białego Pałacu. Ale kanalizacja była już odcięta. Zaczęło śmierdzieć. Dzwoniłem do Rady Narodowej i na milicję, by coś z tym zrobili, bo nie dało się wytrzymać - wspomina jeden z mieszkańców z sąsiedztwa.
Lokatorów wyprowadzono po raz kolejny. Tym razem skutecznie. - W jednej z oficyn mieszkał pijaczek. Dawałem mu na piwo, by ściągał z willi dachówki - wspomina mieszkaniec z sąsiedztwa, który nie chciał dopuścić do powrotu uciążliwych lokatorów.
Stołeczna Estrada zamierzała wyremontować budynek, ale jakoś nigdy do tego nie doszło. W 1981 r. miasto odebrało jej willę. Potem Biały Pałac stał opuszczony. Jeszcze na początku lat 90. jego charakterystyczna, secesyjna bryła dominowała w pejzażu Piastowa. Potem coraz bardziej się zapadała.
Dziś to ruina. Nadal jednak imponuje skalą, choć los najpiękniejszego budynku Piastowa wydaje się przesądzony.
Przeczytaj więcej o historii Warszawy
-
Re: Najwspanialszy budynek Piastowa w ruinie
gdabski
17.07.09, 18:27
Kurczę no, ostatnio odkryłem związek Paprockiego z Peru, a teraz taki artykuł :D/Gdabski»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]


