Zabytkowe balustrady na wiadukcie uratowane

Tomasz Urzykowski
03.09.2009 aktualizacja: 2009-09-02 21:51
A A A Drukuj
Zabytkowa barierka na wiadukcie przy ul. Powązkowskiej Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Na remontowany wiadukt ul. Powązkowskiej wróciły secesyjne balustrady. Stanęły w nowym miejscu - między jezdniami. Wcześniej omal nie trafiły na złom. Ocalały dzięki obrońcom zabytków i stołecznemu konserwatorowi.
Wykute z żelaza ozdobne kraty z motywem liry są wyjątkowej urody. Do złudzenia przypominają balustrady wiaduktu i mostu Poniatowskiego. Ta sama secesyjna forma, ten sam kunszt wykonania. W pozbawionej detali Warszawie to dziś unikat. Przed wojną ciągnęły się wzdłuż całej kładki wiaduktu ul. Powązkowskiej. Przerzucony nad linią kolejową pomost został jednak zniszczony przez Niemców i do naszych czasów z balustrad przetrwały tylko fragmenty: osiem przęseł po bokach wjazdów na kładkę. Ale i one miały zostać wywiezione na złom. W projekcie obecnego remontu wiaduktu nie było ich. Drogowcy stwierdzili, że nie spełniają współczesnych norm bezpieczeństwa i trzeba je zastąpić standardowymi barierami z rur i blachy. Z secesyjnych krat miał zostać tylko niewielki kawałek i jako eksponat trafić do muzeum.

Sukces obrońców zabytków i konserwatorów

Gdy ponad rok temu napisaliśmy o tym w "Gazecie", o balustrady upomnieli się obrońcy zabytków i varsavianiści. W ratowanie przedwojennej pamiątki włączyło się też Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków, choć wcześniej nie oponowało przeciw jej usunięciu. Na wniosek tego urzędu jeszcze w zeszłym roku wojewódzki konserwator wpisał balustrady do swojego rejestru. Kraty zdemontowano i poddano renowacji. Dawną świetność przywróciła im firma Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków. Przęsła zostały oczyszczone, wyprostowane, uzupełnione i pokryte zabezpieczającą warstwą cynku. Tymczasem w ich miejscu, po bokach remontowanego wiaduktu, drogowcy założyli już nowe bariery.

- To trudna sytuacja. Gotowy był projekt remontu wiaduktu, wybrany wykonawca, prace już trwały. Wstawianie stylowych balustrad między współczesne bariery i ekrany dałoby bardzo zły efekt. Długo się zastanawialiśmy, gdzie je umieścić, żeby to miało sens - mówi Agnieszka Kasprzak-Miler z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.

Z widokiem na kawałek starej Warszawy

W końcu znaleziono optymalne miejsce: na wysepce między jezdniami wiaduktu. Najpierw ustawiono tu słupki w formie czopków, odtworzone według dawnego wzoru, następnie zawieszono na nich osiem secesyjnych przęseł. Teraz są w jednej linii, dając wyobrażenie tego, jak balustrada wygląda przed wojną.

- Chcieliśmy stworzyć coś ciekawego, przyjemnego do oglądania. Na wiadukcie mają powstać przystanki autobusowe. Czekające na nich osoby będą mogły popatrzeć na kawałek starej Warszawy - mówi Agnieszka Kasprzak-Miler.

Powrót zabytku na Powązkowską umożliwiło podpisanie przez miasto (Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych) aneksu do umowy z wykonawcą remontu wiaduktu - firmą Skanska. Społecznicy przyjmują to z uznaniem.

- Nowe miejsce jest do przyjęcia. W poprzednim te przęsła wyglądałyby dziś głupio - ocenia Janusz Grzeszek, twórca strony internetowej www.zabytki.pl. - Dobrze by było, żeby przyszłości miasto zawczasu myślało o ochronie cennych elementów i nie robiło tego w ostatniej chwili.

Przeczytaj także: Blokowisko za Żelazną Bramą zamiast miasta



Podziel się