Dokumentują Stare Powązki

Tomasz Urzykowski
03.09.2009 aktualizacja: 2009-09-03 20:47
A A A Drukuj
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Tak szczegółowej dokumentacji nie ma żaden cmentarz w Polsce, a może i na świecie. Nagrobek po nagrobku inwentaryzowane są warszawskie Stare Powązki. To zadanie stołeczny konserwator zabytków powierzył osobom niepełnosprawnym.
Stare Powązki to prawdziwe miasto umarłych. Zajmują obszar 43 ha podzielony na ponad 350 kwater, w których stoi około 60 tys. nagrobków i kaplic. Od założenia cmentarza w 1790 r. do dziś pochowano tu ponad 2,5 mln osób, w tym wielu znanych i zasłużonych Polaków. Stawiane na ich grobach pomniki są często dziełami sztuki najwyższej klasy. Nic więc dziwnego, że Cmentarz Powązkowski uznawany jest za jedną z najcenniejszych polskich nekropolii. Do tej pory nie był jednak zinwentaryzowany. Cały jego teren wpisany jest do rejestru zabytków, ale co rusz giną cenne detale, znikają też stare pomniki, a w ich miejscu pojawiają się nowe z błyszczącego granitu.

- Nie wiemy dokładnie, ile jest nagrobków. Liczba 60 tys. jest tylko orientacyjna. Nie mamy także pełnej informacji o pochowanych tu osobach. Księgi cmentarne spłonęły podczas wojny - tłumaczy stołeczny konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka.

Tę sytuację ma zmienić pierwsza w historii szczegółowa dokumentacja cmentarza. Wykonuje ją Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków.

- To praca na lata i wymaga zaangażowania wielu osób. Za namową radnego Warszawy Andrzeja Golimonta zdecydowaliśmy się zatrudnić do tego grupę niepełnosprawnych - mówi Ewa Nekanda-Trepka.

Odpowiednie osoby udało się znaleźć za pośrednictwem urzędu pracy. Z 45 kandydatów wybrano sześcioro. Wszyscy mają wyższe wykształcenie. Przeszli krótkie przeszkolenie, na którym uczono odróżniać rodzaje kamienia, odczytywać inskrypcje i robić pomiary nagrobków. Dostali laptopy i telefony komórkowe z aparatami fotograficznymi dużej rozdzielczości. Ich kupno w 80 proc. sfinansowało Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie. Tak przygotowana grupa na początku sierpnia rozpoczęła pracę - dwie osoby w biurze, cztery na cmentarzu. W ciągu miesiąca udało im się zinwentaryzować cztery kwatery w najstarszej części Powązek.

- Fotografujemy, mierzymy i opisujemy po kolei każdy nagrobek. I stary, i nowy. Określamy stan zachowania i materiał, z którego go wykonano. Nie jest to skomplikowane - twierdzi pracujący na cmentarzu Robert Lambryczak, z wykształcenia historyk, który przez pół roku szukał zatrudnienia.

- Największy problem mamy z odczytaniem niewyraźnych inskrypcji na zniszczonych pomnikach z piaskowca i wapienia - zdradza nam Dagmara Białek, absolwentka archeologii, ponad rok bez pracy. Niebawem dołączą do nich trzy kolejne osoby.

Koszty zatrudnienia ponoszą po połowie miasto i urząd pracy. W budżecie stolicy przeznaczono w tym roku na ten cel ok. 100 tys. zł. Grupa będzie pracować do końca grudnia. A co potem?

- Akcję zamierzamy kontynuować w następnych latach. Wystąpiliśmy już o fundusze unijne na jej finansowanie. Chcemy też objąć nią inne zabytkowe cmentarze w stolicy - odpowiada Ewa Nekanda-Trepka.

Zebrany materiał posłuży do stworzenia elektronicznej bazy danych wszystkich obiektów znajdujących się na cmentarzu. Będą mogli z niej korzystać konserwatorzy, historycy sztuki, varsavianiści, a w dalszej perspektywie również mieszkańcy Warszawy poszukujący konkretnych grobów.

Przeczytaj także: Powązki wojskowe pod lepszą ochroną



Podziel się