Pałace na warszawskiej skarpie
02.10.2009
aktualizacja: 2009-10-01 19:14
Gdy 400 lat temu Warszawa stała się miastem sejmów Rzeczypospolitej i rezydencją królewską, najwspanialsze rezydencje w mieście otoczonym monotonnymi równinami wyrosły na skarpie wzdłuż Wisły
ZOBACZ TAKŻE
- Skarpa nasza miłość. Dziś debata w "Gazecie" (05-10-09, 04:00)
- Skarpa Wiślana pięknieje. Dzięki Chopinowi (02-11-09, 09:00)
- Oto najlepsze strony internetowe o Warszawie (18-10-09, 18:23)
- Concordia - luksusy pod okiem Niemców (16-10-09, 15:00)
- Wstrząsająca wystawa: od nazistów do komunistów (14-10-09, 10:00)
- Pałac, gdzie królowało piwo i poeci (09-10-09, 17:00)
- Chcemy alei Na Skarpie. Jak najszybciej! (07-10-09, 10:00)
- Jak stworzyć zielony salon Warszawy [wideo] (05-10-09, 22:53)
- Pionierskie przedsięwzięcie - istnieje do dziś (25-09-09, 16:00)
- Na Rakowieckiej pachniało mydlinami (04-09-09, 17:00)
- Przedwojenne królestwo fiołków i pomidorów (28-08-09, 17:00)
- Tu wznoszono najbardziej luksusowe kamienice (21-08-09, 17:00)
- Wielkie miasto na Woli (15-08-09, 08:00)
- Słoń a sprawa alei Na Skarpie (03-10-09, 09:00)
RAPORTY
Był rok 1656, gdy Erik Dahlberg, architekt, inżynier i rytownik ciągnący wraz ze szwedzką armią sporządził panoramę Warszawy od strony Wisły. Wspaniałe pałace piętrzą się wzdłuż skarpy. Strzelają między nimi wieże kościelne, a bliżej Wisły opadają na tarasach ogrody. Oglądamy m.in. niezwykłe pałace Kazanowskiego, Koniecpolskiego i królewski Kazimierzowski.
Widok Warszawy epoki Wazów powstał zapewne w lipcu 1656 r. i jest niejako przedśmiertnym obrazem panoramy miasta. Wkrótce wiele budynków zamieni się w ruinę, a rezydencje wznoszone wzdłuż skarpy nigdy już nie będą zachwycały równie niewyobrażalnym bogactwem. Część z nich zostanie potem odbudowana i wielokrotnie przekształcona. Tak się stało choćby z pałacem hetmana wielkiego koronnego Stanisława Koniecpolskiego, który przez wiele dziesięcioleci należał do Radziwiłłów, na początku XIX w. stał się siedzibą namiestnika Królestwa Polskiego Józefa Zajączka, dziś zaś jest Pałacem Prezydenckim. My jednak przedstawiamy XVII-wieczne rezydencje na skarpie, które przestały istnieć lub zostały tak przebudowane, że tylko w niewielkim stopniu przypominają swe pierwowzory.
1 - Villa Regia, czyli Pałac Kazimierzowski
Jedynie niewielki okruch wazowskiego czaru ma dziś zrekonstruowana po wojnie elewacja pałacu od strony skarpy. Fasada to już oschłe dzieło klasycyzmu. Prywatna rezydencja królewska stanęła w miejscu wcześniejszego pałacu Ogrodowego już w czasach Zygmunta III, ale dopiero po potopie szwedzkim przeniósł tu dwór monarszy Jana Kazimierza i Ludwiki Marii, która zmarła tutaj 10 maja 1667 r. Kilka minut po jej śmierci do komnaty wpadł zziajany król. "Ujął Ludwikę za rękę, a gdy zrozumiał, że nie żyje, wybuchnął płaczem. Poszedł do swojego apartamentu, zamknął się w nim i nikogo nie wpuszczał". Sam nie potrafił już rządzić. Rok później abdykował. W 1696 r. pałac spłonął, a podczas wojny północnej rzeźby ogrodowe zrabowano, wywożąc je na rozkaz cara Piotra I do Petersburga.
Dodajmy, że tuż obok pałacu znajdowała się galeria ogrodowa zaprojektowana przez Giovanniego Battistę Gisleniego. Otwierała się arkadami na Wisłę i została opisana ok. 1676 r. przez magnata i intelektualistę Stanisława Herakliusza Lubomirskiego.
2 - willa z kotem w herbie
W porównaniu z rezydencjami magnackimi sprzed potopu pałac, willa Małgorzaty i Adama Kotowskich, była mała jak domek dla lalek. Bo też i sami Kotowscy nie mogli równać się z magnatami. Za to rezydencję zaprojektował im najwybitniejszy architekt czasów Jana III Sobieskiego - Tylman z Gameren.
Obdarzeni licznymi talentami zrobili zawrotną karierę. Adam Kotowski startował z pozycji, zdawałoby się, niedającej żadnych szans na awans społeczny. Urodzony w 1626 r. był zbiegłym ze Śląska synem chłopa pańszczyźnianego. Przy poparciu możnego protektora, starosty bieckiego Jana Wielopolskiego, w 1659 r. uzyskał od króla Jana Kazimierza szwedzką nobilitację, zmieniając nazwisko Kot na Kotowski. Już w pięć lat później występował jako bankier. Z czasem zaś doczekał się godności starosty żywieckiego i od 1676 r. stolnika wyszogrodzkiego. Willa powstała na tyłach Rynku Nowego Miasta. Już w 1688 r. rezydencję nabyła królowa Marysieńka Sobieska z myślą osadzenia tu sprowadzonego z Francji zakonu sakramentek. Niebawem Tylman z Gameren w sąsiedztwie rezydencji wzniósł kościół oraz zabudowania klasztorne.
Od końca XVII w. aż do zniszczenia w 1944 r. pałac stał się niedostępny, znajdował się w obrębie klauzury sakramentek. Przestał istnieć w czasie Powstania Warszawskiego, a po wojnie nie zrekonstruowano go.
3 - Bachus w jadalni
Z pałacem Kazanowskich nie mogła się równać żadna inna rezydencja warszawska z pierwszej połowy XVII w. Budowę podjął ok. 1628 r. król Zygmunt III Waza dla syna Władysława IV w miejscu wcześniejszego dworu podkomorzego królewskiego Andrzeja Boboli. Projektantem był przypuszczalnie Constante Tencalla. W 1632 r. królewicz bez zgody ojca podarował nieukończony pałac swemu ulubieńcowi Adamowi Kazanowskiemu. Król Zygmunt III tolerował rozrzutność syna. Jednak ekscesy Kazanowskiego przybrały takie rozmiary, że monarcha rozkazał zapieczętować rezydencję przy Krakowskim Przedmieściu i nie wiadomo, jak by się cała sprawa skończyła, gdyby nie śmierć króla 30 kwietnia 1632 r. Od tego czasu Kazanowski mógł bez przeszkód przekształcać i wyposażać swoją rezydencję. Francuski podróżnik Jean Le Laboureur wspominał: "Przyznam, żem się czuł jakby przeniesiony we śnie do jakiegoś czarodziejskiego pałacu".
Od strony Krakowskiego Przedmieścia przed pałacem była fosa i parterowy budynek z bramą. Od ulicy wchodziło się do niego przez most zwodzony. W głębi wokół dużego kwadratowego dziedzińca stały boczne skrzydła i dopiero na samym stoku skarpy wiślanej wznosił się czterokondygnacyjny pałac. Od skarpy na tarasach opadał ku Wiśle starannie urządzony ogród, z fontannami, oranżerią, zwierzyńcem, regularnymi szpalerami drzew i nieodłączną grotą. Olśniewała sala stołowa. Stała w niej fontanna ze srebra w formie Bachusa z beczką bijącą winem.
Pałac z ogromnym majątkiem odziedziczyła piękna żona Kazanowskiego - Elżbieta. Wyszła ponownie za mąż za podkanclerza koronnego Hieronima Radziejowskiego, uważanego za jedną z najbardziej odrażających postaci naszych dziejów. Gdy w 1652 r. rozwodziła się z nim, jej brat Jerzy B. Słuszka zajął zbrojnie pałac. Radziejowski nie dał za wygraną i próbował odbić rezydencję siłą. Sąd skazał Elżbietę i jej brata na rok i 12 niedziel wieży, a Radziejowskiego obłożył infamią i skazał na banicję.
Dalsza historia magnata jest znana z "Potopu" Henryka Sienkiewicza. Uciekł do Szwecji i wrócił w 1655 r. wraz z armią szwedzką. Gdy kilka miesięcy później najeźdźcy grabili Warszawę, pałac Radziejowskiego ocalał. Uległ jednak zniszczeniu w czasie odbijania Warszawy w 1656 r. zdemolowany przez Polaków jako siedziba zdrajcy.
To tu Henryk Sienkiewicz kazał walczyć panu Zagłobie z małpami.
Pałacu nie odbudowano, a dziś jedynym śladem po nim jest pomalowana na zielono szyszka z attyki wmurowana w asfalt na dziedzińcu Towarzystwa Dobroczynności.
Widok Warszawy epoki Wazów powstał zapewne w lipcu 1656 r. i jest niejako przedśmiertnym obrazem panoramy miasta. Wkrótce wiele budynków zamieni się w ruinę, a rezydencje wznoszone wzdłuż skarpy nigdy już nie będą zachwycały równie niewyobrażalnym bogactwem. Część z nich zostanie potem odbudowana i wielokrotnie przekształcona. Tak się stało choćby z pałacem hetmana wielkiego koronnego Stanisława Koniecpolskiego, który przez wiele dziesięcioleci należał do Radziwiłłów, na początku XIX w. stał się siedzibą namiestnika Królestwa Polskiego Józefa Zajączka, dziś zaś jest Pałacem Prezydenckim. My jednak przedstawiamy XVII-wieczne rezydencje na skarpie, które przestały istnieć lub zostały tak przebudowane, że tylko w niewielkim stopniu przypominają swe pierwowzory.
1 - Villa Regia, czyli Pałac Kazimierzowski
Jedynie niewielki okruch wazowskiego czaru ma dziś zrekonstruowana po wojnie elewacja pałacu od strony skarpy. Fasada to już oschłe dzieło klasycyzmu. Prywatna rezydencja królewska stanęła w miejscu wcześniejszego pałacu Ogrodowego już w czasach Zygmunta III, ale dopiero po potopie szwedzkim przeniósł tu dwór monarszy Jana Kazimierza i Ludwiki Marii, która zmarła tutaj 10 maja 1667 r. Kilka minut po jej śmierci do komnaty wpadł zziajany król. "Ujął Ludwikę za rękę, a gdy zrozumiał, że nie żyje, wybuchnął płaczem. Poszedł do swojego apartamentu, zamknął się w nim i nikogo nie wpuszczał". Sam nie potrafił już rządzić. Rok później abdykował. W 1696 r. pałac spłonął, a podczas wojny północnej rzeźby ogrodowe zrabowano, wywożąc je na rozkaz cara Piotra I do Petersburga.
Dodajmy, że tuż obok pałacu znajdowała się galeria ogrodowa zaprojektowana przez Giovanniego Battistę Gisleniego. Otwierała się arkadami na Wisłę i została opisana ok. 1676 r. przez magnata i intelektualistę Stanisława Herakliusza Lubomirskiego.
2 - willa z kotem w herbie
W porównaniu z rezydencjami magnackimi sprzed potopu pałac, willa Małgorzaty i Adama Kotowskich, była mała jak domek dla lalek. Bo też i sami Kotowscy nie mogli równać się z magnatami. Za to rezydencję zaprojektował im najwybitniejszy architekt czasów Jana III Sobieskiego - Tylman z Gameren.
Obdarzeni licznymi talentami zrobili zawrotną karierę. Adam Kotowski startował z pozycji, zdawałoby się, niedającej żadnych szans na awans społeczny. Urodzony w 1626 r. był zbiegłym ze Śląska synem chłopa pańszczyźnianego. Przy poparciu możnego protektora, starosty bieckiego Jana Wielopolskiego, w 1659 r. uzyskał od króla Jana Kazimierza szwedzką nobilitację, zmieniając nazwisko Kot na Kotowski. Już w pięć lat później występował jako bankier. Z czasem zaś doczekał się godności starosty żywieckiego i od 1676 r. stolnika wyszogrodzkiego. Willa powstała na tyłach Rynku Nowego Miasta. Już w 1688 r. rezydencję nabyła królowa Marysieńka Sobieska z myślą osadzenia tu sprowadzonego z Francji zakonu sakramentek. Niebawem Tylman z Gameren w sąsiedztwie rezydencji wzniósł kościół oraz zabudowania klasztorne.
Od końca XVII w. aż do zniszczenia w 1944 r. pałac stał się niedostępny, znajdował się w obrębie klauzury sakramentek. Przestał istnieć w czasie Powstania Warszawskiego, a po wojnie nie zrekonstruowano go.
3 - Bachus w jadalni
Z pałacem Kazanowskich nie mogła się równać żadna inna rezydencja warszawska z pierwszej połowy XVII w. Budowę podjął ok. 1628 r. król Zygmunt III Waza dla syna Władysława IV w miejscu wcześniejszego dworu podkomorzego królewskiego Andrzeja Boboli. Projektantem był przypuszczalnie Constante Tencalla. W 1632 r. królewicz bez zgody ojca podarował nieukończony pałac swemu ulubieńcowi Adamowi Kazanowskiemu. Król Zygmunt III tolerował rozrzutność syna. Jednak ekscesy Kazanowskiego przybrały takie rozmiary, że monarcha rozkazał zapieczętować rezydencję przy Krakowskim Przedmieściu i nie wiadomo, jak by się cała sprawa skończyła, gdyby nie śmierć króla 30 kwietnia 1632 r. Od tego czasu Kazanowski mógł bez przeszkód przekształcać i wyposażać swoją rezydencję. Francuski podróżnik Jean Le Laboureur wspominał: "Przyznam, żem się czuł jakby przeniesiony we śnie do jakiegoś czarodziejskiego pałacu".
Od strony Krakowskiego Przedmieścia przed pałacem była fosa i parterowy budynek z bramą. Od ulicy wchodziło się do niego przez most zwodzony. W głębi wokół dużego kwadratowego dziedzińca stały boczne skrzydła i dopiero na samym stoku skarpy wiślanej wznosił się czterokondygnacyjny pałac. Od skarpy na tarasach opadał ku Wiśle starannie urządzony ogród, z fontannami, oranżerią, zwierzyńcem, regularnymi szpalerami drzew i nieodłączną grotą. Olśniewała sala stołowa. Stała w niej fontanna ze srebra w formie Bachusa z beczką bijącą winem.
Pałac z ogromnym majątkiem odziedziczyła piękna żona Kazanowskiego - Elżbieta. Wyszła ponownie za mąż za podkanclerza koronnego Hieronima Radziejowskiego, uważanego za jedną z najbardziej odrażających postaci naszych dziejów. Gdy w 1652 r. rozwodziła się z nim, jej brat Jerzy B. Słuszka zajął zbrojnie pałac. Radziejowski nie dał za wygraną i próbował odbić rezydencję siłą. Sąd skazał Elżbietę i jej brata na rok i 12 niedziel wieży, a Radziejowskiego obłożył infamią i skazał na banicję.
Dalsza historia magnata jest znana z "Potopu" Henryka Sienkiewicza. Uciekł do Szwecji i wrócił w 1655 r. wraz z armią szwedzką. Gdy kilka miesięcy później najeźdźcy grabili Warszawę, pałac Radziejowskiego ocalał. Uległ jednak zniszczeniu w czasie odbijania Warszawy w 1656 r. zdemolowany przez Polaków jako siedziba zdrajcy.
To tu Henryk Sienkiewicz kazał walczyć panu Zagłobie z małpami.
Pałacu nie odbudowano, a dziś jedynym śladem po nim jest pomalowana na zielono szyszka z attyki wmurowana w asfalt na dziedzińcu Towarzystwa Dobroczynności.
Przeczytaj także: Piękna świątynia na rzecz rzymskich bazylik
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]




