Wojenna mogiła odkryta na placu budowy

Tomasz Urzykowski
29.10.2009 aktualizacja: 2009-10-28 22:49
A A A Drukuj
Niemiecki grób w Żabińcu Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
W Żabieńcu pod Piasecznem dewastowany jest niemiecki grób z I wojny światowej - zaalarmowali nas czytelnicy.
Nieduży kurhan wznosi się przy ul. Łąkowej. Na jego szczycie usypano kopczyk z ziemi i głazów. Na jednym z kamieni wykuto nazwisko szeregowca Augusta Nelkego, poległego 10 października 1914 r. w walkach z Rosjanami. Według Miry Walczykowskiej ze Stowarzyszenia Ład na Mazowszu jest to pozostałość większego cmentarza wojennego. To ona pierwsza podniosła alarm. - Cały okoliczny teren może kryć kości żołnierzy - podejrzewa.

Kurhan zawsze był zadbany, otoczony ogrodzeniem ze stalowych słupków połączonych łańcuchami. Mieszkańcy Żabieńca kosili na nim trawę i palili znicze. Gdy pojechaliśmy tam dwa dni temu, zobaczyliśmy wyrwane słupki i zniszczone łańcuchy. Do mogiły nie ma zresztą dojścia, bo znalazła się za parkanem okalającym plac budowy jednorodzinnego domu. Na skraju pagórka robotnicy porzucili listwy, blachy i dziurawe wiadro.

Dom przy kurhanie buduje Robert Surówka. Działkę kupił trzy lata temu, twierdzi, że nie miał pojęcia, że z wojenną mogiłą.

- Rosły tu drzewa i krzaki, więc nie zwróciłem uwagi. Księga wieczysta nie wspomina o grobie. Nie ma go też na mapach geodezyjnych. Dostałem wszystkie zgody na budowę i w żadnym dokumencie nie poinformowano mnie o mogile. Zorientowałem się dopiero potem. Ale czy to rzeczywiście jest grób? Może nikt w nim nie leży? Wynająłem kancelarię prawną, która sprawdza informacje - mówi Robert Surówka.

Mira Walczykowska widzi rzecz inaczej: - Ten pan kupił działkę za bezcen. Liczył, że kurhan się rozpadnie i nikt nie zauważy. Dziwnym trafem cmentarz zniknął z przygotowanych przez gminę planów geodezyjnych. Nikt w gminie się tym nie interesował, nie wymagał przeprowadzenia badań archeologicznych przed rozpoczęciem budowy. Kto wie, czy budynek nie stanął na kościach?

Robert Surówka zarzeka się, że nie ma zamiaru dewastować mogiły, a po zbudowaniu domu wydzieli ją ze swojej działki i udostępni. - Jestem historykiem i osobą wierzącą. Zniszczenia dokonała ekipa układająca na ulicy kanalizację, którą przysłała tu gmina Piaseczno - zapewnia

Łukasz Wyleziński z Urzędu Miasta i Gminy Piaseczno. Przyznaje, że kurhan figurował w gminnej ewidencji miejsc pamięci (na stronie internetowej gminy nazwany jest "cmentarzem wojennym"), ale potem pominięto go w opracowywanych planach geodezyjnych. - Nie wiem, jak to się stało - rozkłada ręce Wyleziński.

Cmentarzami wojennymi opiekuje się wojewoda. Zenon Śnieżko z wydziału polityki społecznej Urzędu Wojewódzkiego obiecuje zbadać sprawę mogiły. - Niezależnie od tego, do kogo należy teren, nikt nie ma prawa dewastować cmentarza - mówi.

- Cmentarzy z pierwszej wojny niekiedy w ogóle nie wpisywano do ksiąg wieczystych. Zwłaszcza gdy leżeli tam żołnierze rosyjscy czy niemieccy. Ale nawet w takich przypadkach prawo własności gruntu jest ograniczone - tłumaczy Adam Siwek z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. - Wojewoda ma trzy rozwiązania: wystąpić do właściciela o udostępnienie obiektu, wykupić grunt z grobem lub przenieść szczątki na inny cmentarz

Tymczasem wczoraj w Żabieńcu pojawiła się wysłana przez gminę ekipa interwencyjna. Posprzątała kopiec i jego otoczenie, naprawiła ogrodzenie i pomalowała napis wykuty na kamieniu.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się