Wystawa o tragedii Polaków w czasie II wojny światowej
10.11.2009
aktualizacja: 2009-11-09 19:28
fot. JACEK ŁAGOWSKI / AG
Losy siedmiu rodzin posłużyły twórcom wystawy "Wojenne rozstania" do opowieści o tragedii Polaków w czasie II wojny światowej.
- Rok temu przygotowaliśmy wielką wystawę poświęconą dwudziestoleciu międzywojennemu. Mówiła o tym, co nam dała wolność. Tym razem pokazujemy ludzkie dramaty w obliczu utraty niepodległości - mówi Robert Kostro, dyrektor Muzeum Historii Polski. Wystawę można oglądać od dziś w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Dobrej (wernisaż o godz. 18).
- Od dwóch lat zbieraliśmy świadectwa osób rozdzielonych przez historię. Mamy relacje ponad stu osób, listy, nagrania. Najwięcej pochodzi z czasów II wojny światowej. Do wystawy wybraliśmy siedem z nich. To rodziny z różnych stron Polski: Śląska, Pomorza, Generalnego Gubernatorstwa i terenów zaanektowanych w 1939 przez ZSRR - opowiada Łukasz Kubacki z Muzeum.
Ich opowieści poznajemy, czytając listy, oglądając rodzinne zdjęcia, etiudy filmowe i nagrane relacje na taśmę filmową.
Na wystawie natkniemy się m.in. na przedwojenną fotografię eleganckiej kobiety w modnym kapeluszu. To Stanisława Szwajdler. Obok zdjęcie trojga jej dzieci: Basi, Włodka i Teresy. Teresa ma pięć lat i wielką kokardę we włosach. - Mój ojciec, Franciszek, był wziętym adwokatem. Świetnie sobie radził. Mieszkaliśmy w luksusie w wielkim siedmiopokojowym mieszkaniu w Łodzi przy ul. Przejazd [dziś Tuwima], a każdy pokój był wielki jak smok. Mieliśmy dwie służące - wspomina dziś ta pięciolatka z fotografii, Teresa ze Szwajdlerów Rybicka.
Jej ojciec został zmobilizowany w 1939 r. - Przyjechał, aby się z nami pożegnać, ale ja miałam ciekawsze zajęcie od żegnania się z nim. Urodziły się nam szczenięta. Wtedy ojca widziałam po raz ostatni na wiele lat - opowiada.
Franciszek Szwajdler trafił do oflagu, przysyłał listy. Po wojnie znalazł się na Zachodzie. Jego rodzina w 1939 r. musiała opuścić Łódź. Powstanie Warszawskie zastało ją na warszawskim Marymoncie. - To było lato. Z siostrą wyjechałam za miasto. Tak uratowałyśmy życie. Mama i brat zostali rozstrzelani w trakcie pacyfikacji Marymontu - wspomina.
Z siostrą została sama. Ojca zobaczyła dopiero w 1956 r., gdy mógł wrócić do Polski.
Przeczytaj także: Pamięć bohaterów zamknięta w butelce po piwie
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]


